Polecamy

Aktualności
Wiadomości
Ciężkie czasy w Milwaukee: Harley-Davidson zapowiada redukcje pracowników
dzisiaj 10:47 0
reklama
|
|
sklep Ścigacz
Polecamy

Aktualności
Wiadomości
dzisiaj 10:47 0
|
|
sklep Ścigacz
Komentarze 79
Pokaż wszystkie komentarzeA jam mam jednak inne doświadczenia jeżeli chodzi o reakcję ludzi na zdarzenie czy wypadek drogowy. Parę razy miałem okazję widzieć jak reagują osoby postronne na sytuację po wypadkową i jak starają się pomóc osobie poszkodowanej. Uważam że zbyt gęsty tłum gapiów nie jest mile widziany/potrzebny/w takim miejscu a tylko te osoby które uczestniczą w akcji ratowniczej powinny się znajdować w miejscu zdarzenia. Co do reakcji osób postronnych na wypadek ja osobiście poczułem na swojej skórze jak można liczyć na obce mi osoby. W sobotę miałem wypadek i od razu udzielono mi pomoc z okolicznych domów jak i przechowano mój motocykl. Z tego miejsca serdecznie im dziękuję chociaż nie znam ich nazwisk. Jak tylko wydobrzeję udam się tam i pozwolę sobie im podziękować jak i wpisać te osoby na złotą listę ludzi dobrej woli. Uważam że nie można generalizować zachowania ludzi będących świadkami wypadków i czasem lepiej aby na miejscu została jedna-trzy osoby niż tłum obojętnych gapiów.
OdpowiedzJa mam dopiero 18 lat a juz bylem swiadkiem 4 wypadkow... Na miejscu nie zatrzymal sie zaden z przejezdzajacych kierowcow, ktory byl swiadkiem tego zdarzenia a po pogotowie musialy dzwonic osoby postronne. Spotkalem sie tez z sytuacja gdzie 15 min po wypadku tlum gapiow krzyczal i wrzesczal, ze kierowca umiera, ale nikt nie siegnal po telefon, nie probowal podejsc i pomoc... tak ekscytujeace byly krwotoki....inni z kolei totalnie to olewali i jechali dalej...wiec nie mowcie mi ze nie ma znieczulicy... Po tym co sie dzieje na drogach zastanawiam sie bardzo powaznie czy zaopatrzyc sie w cost takiego jak motocykl...kiedys bylem bardziej przekonany ze to zrobie.
OdpowiedzSam brałem udział w podobnym zdarzeniu swoim Fazerem , Jadąc "dwupasmówką" z drogi podporządkowanej wyjechał mi Polonez. Na szczęście moja prędkość podróżna była minimalna i nikomu się nic nie stało ale doszło do zderzennia. . Natomiast mimo dużego ruchu wiele osób się zatrzymało blokując ruch i proponowało pomoc. Więc może takie zachowanie jak opisujesz to nie standard a wyjątek? (mam taką nadzieję)
OdpowiedzCzy motocykliści nie są przerważliwieni ? Czy widzieliście aby przy wypadku samochodowym ktoś się zatrzymywał ? Gdybyście poczytali "Psychologię społeczną" Aronsona wiedzilibyście z czego to wynika - bynajmniej to nie znieczulica.
Odpowiedz"Jakbyście poczytali... blablabla", skoro już chcesz zabłysnąć i wnieść cokolwiek do dyskusji, to wyjaśnij pokrótce mechanizmy, które działają w podobnych sytuacjach, albo przynajmniej rzuć paroma hasłami typu 'rozproszenie odpowiedzialności' (nie brzmi jakoś straszliwie zagadkowo, prawda?).
Odpowiedzo dotyczy kolego wszystkich wypadków... osobiście zatrzymałem się kiedyś przy dopiero co rozbitym samochodzie, żeby zobaczyć czy ktoś nie potrzebuje pomocy i wiesz co? inni kierowcy wk*** się że im tarasuje część pasa ruchu ... pomyślełem wtedy, że to patologia do kwadratu. Na szczęście kierowca tego samochodu wyszedł cało o swoich siłach, ale zastanawiałem się, czy gdybym miał mu rzeczywiście pomóc to czy ktoś inny by się zatrzymał, żeby udzielić ze mną pomocy... jakoś przez 20 min nie było chętnych i nikt się nawet nie zapytał przez okno ...
OdpowiedzJak wiesz no to się podziel, dawaj w skrócie...
Odpowiedzto prawda ze ludzie przestaja byc ludzmi, czego mozemy spodziewac sie w tak ciezkiej sytuacji , jesli w zwyklym codziennym zyciu najwieksza i najbardziej rozpowszechniona cecha ludzka jest egoizm. Rozwiniety juz do tego stopnia ze dwie dorosle,pracujace siostry rozliczaja sie co do złotowki, ze potrzeby JA na pierwszym miejscu przeslaniaja sprawy innych w dodatku OBCYCH ludzi. Stajemy sie powoli odrebnymi jednostkami w spoleczenstwie maszynami ustawionymi na JA, MNIE, MOJE, DLA MNIE, O MNIE...a poza tym mnie nic nie obchodzi, nie dotyczy. Nie potrzebujemy juz dyktatora sami potrafimy sie ukierunkowac ... Co nasi niezyjacy dziadkowie by na to powiedzieli? Ci ktorzy utracili zdrowie lub zycie walczac za SPOLECZENSTWO , NAROD ! A co z nami jesli wczesniej nabawili sie tej popularnej egoistycznej mody ?
OdpowiedzBo w naszym kraju nie ma SPOŁECZEŃSTWA. Są KLIKI rodzin i dba się tylko o własne 4 litery (a i ewentualnie o bliskich z którymi się jeszcze nie pożarło).
Odpowiedzstrona moto więc pewnie wiekszoć piszących to motocykliści, sądząc po postach to problem znieczulicy rzeczywiście mocno was dotyka, osobiscie nie jeżdżę motorem za to sporo samochodem, widziałem juz sporo wypadków ale nigdy nie zdarzyło mi sie widzieć wypadku koło, którego nikt się nie zatrzymał..., nigdy też nie byłem pierwszy na miejscu ale jak stoi już z pięć samochodów i 10 osób zajmuja się ofiarami widać, że dzwonią więc telefonu nie brakuje to nie ma sensu być gapiem i zwiększać zamieszania, lepiej pojechać ostrożnie dalej i nie robić korka powiększającego zagrożenie, można mignąć tym z przodu światłami aby wiedzieli, że coś się dzieje i nie hamowali w ostatnim momencie. Wypadłem też kiedyś z drogi na oblodzonej jezdni ale zanim zdążyłem wysiąść z auta już stało obok kilka osób gotowych do pomocy..., nie twierdzę, że takie sytuacje jakie opisujecie się nie zdarzają ale nie są tak nagminne, jeżeli dotykaja one zdecydowanie częściej ludzi na moto to gdzieś jest pewnie przyczyna, skądś ta niechęć się bierze u pozostałych użytkowników dróg skoro aż tak niechetnie wam pomagają w tarapatach, a może to brak szacunku z waszej strony dla innych na drodze i pieszych w miastach, 150 po mieście, omijanie wysepek z drugiej strony, wyprzedzanie z lewej, koło w górze, ryk silnika na wysokich obrotach w miescie...
OdpowiedzUczepiłeś się tego 150 i mijanych wysepek jak pijany płota. Idź do lodówki, napchaj lodu w majty, to może trochę ochłoniesz.
Odpowiedzpo prostu tak ładnie gadacie, że tylko aureolki wam przyczepić..., mieszkam w miescie, które ma 30 pare tys. mieszkańców, czyli nieduże, i w ciągu ostatnich 2 m-cy rozwaliło sie trzech na ścigaczach i to nie przy 50... wszyscy zmasakrowani do tego jeden z dziewczyną, pozostałym nic to do myslenia nie dało dalej grzeją równo... i modlą się do lampy na której jeden z nich sie rozwalił, stoją i gazują ot pomyslunek..., pewnie, że nie wszyscy na moto są tego typu ale tacy też są i stosunek do was jest wypadkową zachowania jednych i drugich, z negatywnym wskazaniem na tych na ścigaczach, powiedz czemu nie widać z kołem w górze tych na maszynach typu harley, jeżdżą sobie spokojnie, od dawna nie słyszałem o wypadku z udziałem tego typu motocyklisty a kolesie na scigaczach leżą co chwilę...
OdpowiedzHarleya kupuje sie do jazdy turystycznej a scigacza do jazdy sportowej wiec to jasne ze Harley tak latwo na kolo nie pojdzie a zreszta nie jest tak bardzo do tego przystosowany jak scigacz...proste tylko trzeba troche pomyslec
Odpowiedzharley też spoko idzie 150 ale harleyowcy nie szaleja tyle po mieście, harley jak kazdy motor ma tylko dwa koła ale harlejowcy nie leżą co chwilę..., harleyowcy jeżdżą po tych samych ulicach ale nie wala co chwile w innych... przede wszystkim u harleyowców jest normalnie z rozumem...
Odpowiedzpokaź choć jedna ulicę w jakimkolwiek mieście na której można legalnie pojechać sportowo....
OdpowiedzTo, że wśród uczestników ruchu drogowego są mniejsi i więksi wariaci jest oczywiste. Nie rozumiem tylko czemu akceptujesz większą znieczulicę względem motocyklistów? To, że niektórzy z nich stają na kole, szybko jeżdżą itp. itd. pozostawię bez komentarza (chyba każdy szuka/szukał gdzieś adrenaliny... niekoniecznie jest to bezpieczne, eleganckie). Myślę jednak, że to kierowcy samochodów są większym zagrożeniem i złem. To oni powodują więcej wypadków śmiertelnych i to oni zabijają więcej 'niewinnych'. Racjonalnie rzecz ujmując to ich powinna dotknąć większa znieczulica jako, że to oni są większym złem na drodze. Ja sam częściej spotykam piratów w zdezelowanych autach niż na ścigaczach. To tyle. ps. jestem kierowcą samochodu a w przyszłości mam zamiar również być motocyklistą.
OdpowiedzNie tyle akceptuję większą znieczulicę, pomóc nalezy kazdemu tylko, że niektórym ze współczucia a innym z obowiazku czy to prwnego czy po prostu z racji bycia człowiekiem..., przy niektórych cieżej to przychodzi z racji tego, że chwilę przed tym zanim znaleźli sie z reką w nocniku beztrosko narazali życie swoje i nnych... i nie jest to przypadek tylko sytuacja spowodowana niemalze na własne życzenie, tak jakby ktoś chciał pokazać fuck off prawom fizyki... a chwile później reka w nocniku. Ja wiem wielu gości na ścigaczach spoko łapie sie do kategorii normalnych, tylko patrząc z punktu widzenia kierowcy puszki czy konserwy jak to tam zwiecie nigdy nie wiadomo, który z Was akurat jedzie i słysząc ryk waszego silnika nigdy nie wiadomo czy skończy się rozpędzać przy tych 50, 70, 80 w mieście czy zaraz przejedzie mi przed nosem ze 150 lub lepiej na zegarku... chociaz trafniej byłoby powiedzieć, że nisko przeleci... :) Do zobaczenia na drodze, oby z tymi rozsądnymi, a co do reszty to liczę na refleks mojego anioła stróża... pozdrawiam
OdpowiedzBo Harleye nie idą tak łatwo na koło!
Odpowiedzzastanów się jak często jeździsz 50 km/h w mieście ??
Odpowiedznie... ale rozsądnie w mieście 50, 60,70... weź ulice 100m no góra 150, gość się rozpędza tak że na jej końcu hamuje 10m przelatuje przez skrzyzowanie, wylatuje przez kraweżnik w góre przelatuje przez chodnik, ze 3 metry trawnika i uderza w ściane na wysokości 1,5 m... ile miał na zegarku? rozsadnie było...?
OdpowiedzPrzytocze tu opis sytuacji z niedawnego zlotu w Szklarskiej Porębie. Sobota, poludnie, deszcz leje, asfalt mokrusieńki i kupa piachu wszędzie - z rozkopanej ulicy... Głowna ulica pod górkę, w kierunku "na zlot", w zakręt wchodzi R-6, za chwile ma drugi zakręt - kierowca świeży, troche spanikował przed drugim łukiem, kładzie moto na bok i kawałek szlifuje. Siedzieliśmy ze znajomymi na piwku - wszyscy natychmiast poderwalismy sie i pobieglismy pomóc. Okazało sie że oprócz nas w pobliżu było jeszcze parę osób - ale NIKT SIĘ NIE ZAINTERESOWAŁ!!! Pomoglismy sie pozbierac kierowcy i pasażerce, pozbierałam czesci z uszkodzonej maszyny, mąż opatrzył dziewczyne i odprowadził motocykl w miejsce, gdzie nie przeszkadzał. Wszystko trwało ok. 15 minut - przez cały ten czas ludzie mijali nas obojętnie. Na koniec wezwałam Straż Pożarną do uprzątniecia rozlanego oleju, żeby kolejna osoba nie wysypała sie na tym nieszczesnym łuku. I przez cały czas zastanawialismy sie - gdyby nas nie bylo w pobliżu - czy ktoś z przechodniów zainteresowalby sie lub zapytał przynajmniej - czy nie trzeba pomóc?.... Ehhhh, obym ja nie znalazła sie nigdy w podobnej sytuacji :(
OdpowiedzPrzerażają mnie niektóre wasze komentarze, aż ciśnie się na usta stwierdzenie "aby wam nikt nie chciał pomóc"...
Odpowiedzw polsce w 2005 mialem wypadek (wyjechala mi kobieta z podporządkowanej). Wtedy dokladnie spotkala mnie ta sama sytuacja. Znieczulica pier... polaczkow nie ma granic(specjalnie tak pisze, mimo ze sam zawsze mieszkalem w Polsce)... ludzie maja gdzies to co sie z Toba stalo i tyle... W Hiszpaniu w czerwcu tego roku zlapalem szlifa przy 10 na godzinę na sliskim rondzie.... od razu z pobliskich samochodow zbiegli sie kierowcy tirów i osobówek, pomogli podniesc motocykl, pomogli zejsc na pobocze (troche wtedy zablokowali ruch zeby mnie bezpiecznie zepchnac na bok), pytali caly czas czy dzwonic na policje czy pogotowe, czy wszystko ok... po 5 min upewniania sie odjechali.. mi oczywiscie nic sie nie stalo i ruszylem dalej w droge... Najlepsze poza ludzką pomoca tu a tam bylo jescze to, ze gdyby na miejscu pojawila sie policja, to w polsce mandat 200 zl i 6 pkt karnych (mimo ze nic nie zrobilem), a w Hiszpani bezplatna pomoc, wezwanie karetki i w razie czego pomocy drogowej (platnej oczywiscie)... jest roznica?
OdpowiedzWszystko, co zostało opisane i skomentowane, to prawda - znieczulica i głupota są faktem. Jest jednak jeszcze jedna kwestia - umiejętności. Ilu z Was rzeczywiście umie udzielić pierwszej pomocy? Ja byłem już przy trzech potrąceniach pieszych. I za każdym razem byłem jedynym, który coś robił. Tyle, że za pierwszym (i to najgorszym, śmiertelnym) niewiele wiedziałem. Dlatego się doszkoliłem w PCK i PZMot na kursach wszelkich możliwych dla zwykłego śmiertelnika stopni. POLECAM!!! Dziś rękawiczki i maseczkę mam zawsze przy sobie (koszt kilka złotych) i wiem, że ZAWSZE zejdę na ulicę, gdy ktoś jest w potrzebie. W Wawie: http://www.pck.org.pl/warszawa/osrodek/szkolenia.htm oraz http://www.mak.waw.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=16&Itemid=67.
OdpowiedzOk, szkolić się na kursach można, ale kto wyda tyle kasy (podstawowy- 200zł zaawansowany- 350zł według cennika PCK) na kurs, który w mniemaniu zwykłego zjadacza chleba jest mu niepotrzebny. 550zł czy czy nawet podstawowe 200zł to dla większości spory wydatek. I tu nasuwa się pytanie- "Czy rząd nie może finansować kilku grupowych kursów Pierwszej pomocy rocznie?". Odpowiedź jest bardzo prosta- "Jestem patriotą, ale to tylko Polska, tutaj nic nie jest proste" A ja ze smutkiem to stwierdzam...
OdpowiedzBardzo słuszna uwaga. Najczęściej jednak chodzi o pomoc, gdy nie potrzeba wielkiej wiedzy medycznej. To kwestia telefonu do rodziny, zadzwonienia po policję, zadzwonienia (jak w powyższym przypadku) po ludzi z lokalnego warsztatu motocyklowego, aby zajęli się rozbitym motocyklem. To kwestia taka, aby pomóc się rozebrać osobie poszkodowanej, aby nie grzała się w motocyklowych ciuchach. Do tego wszystkiego nie potrzeba super wiedzy medycznej! To może zrobić każdy normalny człowiek. Przechodziłem szkolenia z udzielania pierwszej pomocy, coś tam wiem jak przynajmniej nie zaszkodzić poszkodowanemu. Ale faktem jest to co mówisz. Gdy na miejscu widzisz krew... to działa się w sporym stresie i dobrze jest wiedzieć co się robi.
OdpowiedzArtuykuł SUPER polecam wszystkim i się zgadzam znieczulica jest cholerna w naszym kraju. Najgorsze jest to że dziś to się zdarzy mnie, a jutro moze Ciebie to samo spotakć i wtecy bedziesz zły że nikt się nie zatrzymał i nie pomógł, nie zapytał jak się czujesz a co Ty zrobiłeś wcześniej??? Każdy powienien się zastanowić nad tym i sam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Pozdrawiam Tomasz
OdpowiedzZgadzam się z opiniami, że sytuacja nie dotyczy tylko sytuacji z udziałem motocykli - przy zderzeniu aut wydaje się reakcja mogła by być podoba. Ale wspominając i narzekając na naszą mentalność i odpowiedzialność z kodeksu karnego czyżby i sam felietonista nie był tutaj słabym ogniwem - mógł i może dokonać zgłoszenia popełnienia przestępstwa przez osoby, które nie udzieliły pomocy poszkodowanym w zdarzeniu a tego nie zrobił - dlaczego? Czyżby artykuł był tak znakomitym orężem że postępowanie Policji nie mogło by odnieść skutków?
Odpowiedztylko jak mialby to zglosic?? stac i notowac numery, zamiast pomagac?!?!
Odpowiedzte komenty są super ,ale wiele z nich ma na mysli to: gdyby to był młody motocyklista który sie wygłopiał lecz to była starsza osoba ! a co dla młodego to juz nie trzeba pomoc ? a czy kazdy młody sie odrazu wygłupia? ja mam 23 lata jestem motocyklistą lubie szalec motorem i miałem juz 3 wypadki ale wszystkie były takie ze wymuszono mi pierszenstwo samochodem bo w polsce jest chyba takie prawo ze wiekszy moze wiecej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzNo to szalej sobie, nikt Ci nie broni ale na własna odpowiedzialność, właśnie to jest ten problem z kolesiami szlejącymi na motorach... w kłopoty pakuja sie na własne życzenie a potem to ratujcie biedaka bo się przy 200 km/h na słupie zawinął..., pół biedy jak sie sami rozwalają ale czasem ciagną niewinnych za sobą..., jak jedziesz za szybko dajmy na to 150 w mieście to zakłócasz ocenę odległości u innych i efekt jest taki, że gdybyś jechał normalnie to gość bezpiecznie skończyłby manewr i jeszcze by zapas został a tak to jest dopiero w jego połowie a Ty już na nim lądujesz..., jest trochę takich profesjonalnych symulacji na necie pooglądaj sobie... zanim kogoś zabijesz...
Odpowiedzwniosek z twojej wypowiedzi jest tak tragiczny jak ty (specjalnie z małej litery).umierający człowiek ,nawet na własne życzenie ,nie jest warty twojej pomocy ,bo sobie sam zasłużył? o tobie i o twojej rodzinie ćwierćmózgów jest ten felieton.
Odpowiedzneo ^^
Odpowiedztak. Zwykła sytuacja z zatłoczonego autobusu w Warszawie. Jadę i czytam książkę. Obok słyszę ŁUP! No i co?? Leży kobieta- gapie w kółko. w tym momencie nic nie myśląc robiłem co mogłem (panika spowodowała, że zapomniałem o kilku zasadach bezpieczeństwa) nie mniej okazało się to zwykłym omdleniem. kobieta po chwili oddechu wyszła z autobusu natomiast na mnie zostały palące spojrzenia jakbym zrobił nie wiadomo co. nie chcę robić z siebie bohatera albo czegoś w tym stylu mając dopiero 20 lat, ale użycie już WYŁĄCZNIE NAJPROSTSZYCH ŚRODKÓ POMOCY ZWALNIA NAS Z ODPOWIEDZIALNOŚCI CYWILNEJ Z RACJI TEGO, ŻE POMOCY UDZIELILIŚMY. Jaka to pomoc to już nie ważne. Ważne jest to, że dostrzegliśmy drugą osobę, która potrzebowała pomocy i ją dostała. pozdrawiam
OdpowiedzCóż, również miałem przygodę z ową znieczulicą, kiedy to w drodze z Łodzi do Łeby do mojej ukochanej, wysypałem sie na mokrym asfalcie w Rumii, z kilkudziesięciu samochodów które stały w korku tylko jedni ludzi raczyli sie zatrzymać i spytać czy nic mi nie jest.
OdpowiedzZnajomy miał wypadek na moto ledwo wstał z niego a kierowcy na niego z " gębą " że ma za szkody płacić ledwo przeżył przypomnę , zamiast dzwonić na pogotowie darli na niego - dobrze powiedziane znieczulica !! Dla jasności wpadł oczywiście w dziurę na asfalcie na ścigaczu - nasz drogi ;/
OdpowiedzLudzie zachowują się jak by czyjeś nieszczęście ich nie obchodziło zupełnie. "To nie moja sprawa", "niech inni się martwią", "mnie to nie dotyczy" - to najczęstsze odpowiedzi. Tylko ciekawe czy ktoś kiedyś im "chętnie" pomoże, kiedy będą w potrzebie??? Jakiś miesiąc temu, wracając z pracy z Sękocina, jadąc powoli samochód za samochodem i oczywiście zastanawiając się, co się stało - na trawniku widzę kilku motocyklistów na rejestracjach głównie lubelskich. Za chwilę spostrzegam na poboczu uszkodzony motocykl i siedzącego obok niego poszkodowanego. Widzę, że nie było jakoś zbyt poważnie, ale moje sumienie nakazywało mi się zatrzymać i zapytać czy wszystko ok. Oczywiście zapytałam czy nie potrzebują pomocy, może zawieźć do szpitala itp. Z tego też względu, że pracuję w salonie motocyklowym zaproponowałam jakąś pomoc w przewiezieniu/sholowaniu motocykla. Chłopaki podziękowali za chęć pomocy i chyba byli nawet zszokowani moją postawą :) Że ktoś się w ogóle zatrzymał i to w dodatku baba! Baba nie baba, ale braciom trzeba pomagać :)
OdpowiedzMam coś optymistycznego na poprawienie nastrojów: wczoraj (około godziny 22) na zupełnym odludziu na drodze utwardzonej, miałem upadek na motocyklu lekki co prawda ale zawsze na fajnych kamyczkach trochę mniejszych niż piłki pingpongowe, 200 metrów dalej szli młodzi ludzie chyba 3 osoby, jeden chłopak z tej trójki natychmiast podbiegł, pomógł podnieść motorek, zapytał czy wszystko ok i gdy upewnił się , że wszystko w porządku poszedł w swoją stronę, oczywiście podziękowałem i pojechałem dalej. Nie jest tak źle, ale dobrze też nie!!!!
OdpowiedzPrawdziwy motocyklista nie przejdzie obojętnie obok kolegi w tarapatach..... oby tak dalej, tak jak mówisz trzeba się trzymać razem...
OdpowiedzDzięki za info... tak się zastanawiałem bo dziś jakiś koleś wjechał w tył mojego samochodu i dość ostro mną szarpnęło, jakoś ciepło mi się w głowie zrobiło, w sumie z autem wszystko w porządku tytlo lakier troszkę odszedł.... mam nadzieję, że wszystko będzie ok...
OdpowiedzMiesiąc temu miałem wypadek, jedynymi którzy zapytali czy ze mną wszystko OK. byli inni motocykliści i to nie koniecznie ci którzy byli akurat na motorach. Trzymajmy się przynajmniej my razem
Odpowiedzlepiej będzie brzmiało w ostatnim akapicie "dwoje ludzi"... "dwóch mężczyzn" ruskim targiem
OdpowiedzWitam! mam małe zapytanie, czy ktoś się może orientuje czy obrażenia po wypadku mogą się ujawnić dopiero po jakimś czasie od zdarzenia??? człowiek w chwili wypadku czuje się dobrze a po kilku dniach jest z nim gorzej?? dzięki za odp.... Ludzię mają gdzieś drugiego człowieka, taka prawda, stoją i się gapią ale nikt nie jest chętny żeby udzielić pomocy....
OdpowiedzOczywiście. Pomijam tu czas bezpośrednio po wypadku, gdzie działa jeszcze adrenalina. Ludzie chodzą ze złamanymi nogami itd. Z pękniętą śledzioną np. niektorzy mogą funkcjonować nawet kilkadziesiąt godzin bez objawow uniemożliwiających normalne funkcjonowanie. Wszelkie wylewy wewnątrzczaszkowe też ujawniają się po pewnym czasie, nawet dni i tygodni. Wszystko zależy od rozległości urazu, siły jaka go spowodowała i cech organizmu poszkodowanego.
OdpowiedzTzw. niechronieni uczestnicy ruchu (rowerzyści, piesi, motocykliści) nawet jeśli po wypadku są na chodzie, zabierani są najczęściej na profilaktyczne badania. Historia zna wiele przypadków krwiaków, wylewów, albo wewnętrznych obrażeń, które ujawniły się po jakimś czasie, czasem ze skutkiem śmiertelnym.
Odpowiedzmoże, dlatego często po wypadku zabieraja na profilaktyczne badania nawet jeżeli ktoś czuje sie dobrze ale oberwał w głowę lub inna wrażliwą część ciała, jeżeli chodzi o głowę to jakieś krwiaki czasem później sie robią tak czy owak lepiej dać sie zbadać niz poźniej załować...
OdpowiedzTak się zdarza i to bardzo często, niestety tak działa fizjologia naszego organizmu - szybki wyrzut adrenaliny powoduje "ogólną znieczulicę".Jestem tego najlepszym przykładem, dopiero po 3 dniach od wypadku okazało się,że mam wstrząśnienie mózgu.Zawsze warto, nawet po niegroźnym wypadku, udać się do lekarza na badania - tak dla świętego spokoju.pzdr.-
OdpowiedzTu jest dobry kawałek obrazujący społeczeństwo XXI wieku(nie tylko w Polsce). Do zastanowienia http://www.youtube.com/watch?v=WNVFhTzR4Gw
OdpowiedzPod pojęciem "człowiek" kryje sie ogromna rzesza dwunożnych osobników o możliwościach przejawienia sie od zwierzęcia az do wybitnych jednostek... Jakby pogrupować poszczególne ilościowo względem empati jaka odczuwają to wyszłaby piramidka... ale ten zwierzak to też ewenement w świecie psiaków, uogólnianie często prowadzi do absurdów... Poza tym u tych zwierząt za ich zachowanie odpowiada instynkt stadny w obrębie danej grupy osobników a nie całego gatunku... u ludzi w obrebie rodziny panują inne zasady i wieksza empatia niż do obcych chaciaż są z tego samego gatunku, na szczeblu narodów empatia wewnatrz danego narodu jest większa niz do członków innego..
OdpowiedzCała ta sytuacja pokazuje nasze prawdziwe oblicze -niestety ...
OdpowiedzStraszne jest to, że ludzie nie chcą dotykać się do poszkodowanych, bo np. pobrudzą sobie krwią ubrania. Taka hierarchia wartości po prostu dobija.
OdpowiedzNie da sie ukryć, że tak jest ale na widok rozbitego ścigacza jedna z pierwszych myśli to bynajmniej u mnie, że jednego mniej..., już gdzieś tak mam w podświadomości... ale też nikt inny tego u mnie nie wyrobił jak sami kolesie na ścigaczach, 150 lub więcej po mieście, omijanie wysepek na jezdni z drugiej strony, brak szacunku dla innych i nieliczenie sie z dyskomfortem jaki powoduja u innych swoim szaleństwem, mnie reakcja tamtych kierowców na rozbity ścigacz jakoś nie dziwi i bardziej podpiąłbym to pod "co wysyłasz to wraca", to co piszę tyczy się głównie tych kolesi na ścigaczach i ich szaleństw, dlaczego użytkownicy innych typów motocykli nie szaleja i nie są co chwilę głównymi bohaterami makabrycznych wypadków...?
Odpowiedz"Jednego mniej"-tak faktycznie ludzie myślą w takich przypadkach,ludzie którzy nigdy nie jeździli motocyklem ale też trzeba pomyśleć skąd u nich takie myśli i dzięki komu?,odpowiedź jest prosta dzięki małolatom którzy świeżo odebrali prawko lub wcale owego nie mają,kupią sobie 250"czy większy motocykl i jazda na ulicę.Ja jeżdżę codziennie przez W-wę i widzę jak tacy się zachowują,stałem ostatnio na światłach i widzę w lusterku jak zbliża się Ninja,po czym zapala się zielone a małolat w gaz i pojechał na tylnym kole rozglądając się ilu ma widzów.Wierzcie mi miałem ochotę go zdjąć z tego motocykla i nakopać mu do d.....za takie zachowanie,ubrany w krótkie spodenki,koszulka i kask na głowie tworzy takie rzeczy nie myśląc o bezpieczeństwie innych uczestników drogi czy też swoim ,jego mają oglądać inni a nie on ma zwracać uwagę na to co się dzieje przed nim,on nie kupił motocykla po to by polatać z kolegami tylko po to żeby pokazać na osiedlu panienkom jaki to on kozak.
Odpowiedzotóż to... całe szczęście, że Matka Natura utrzymuje plagę komarów i tych szaleńców na niskim poziomie, czasem brutalnie ale cóż...
OdpowiedzPrzecież to nawet ścigacz nie był...
OdpowiedzJako że byłem świadkiem tego wypadku to powiem Ci, że Twój komentarz jest tutaj zupełnie nie pasujący. Za kierownicą siedział około 35 letni stateczny człowiek, jechał powoli (dlatego skutki są relatywnie niegroźne). Po prostu ktoś się zagapił i doszło do kolizji. Bardziej krwawił kierowca samochodu, ale nim też nikt się nie zainteresował. Nikt się niczym nie zainteresował i o to najbardziej chodzi w tym felietonie. Gdyby zderzyły się dwa samochody to zainteresowanie gapiów byłoby z pewnością podobne, czyli zerowe.
Odpowiedzzaznaczyłem, że ja akurat mam takie odczucie na widok rozbitego ścigacza, takie ogólne... nie mówiłem o tym konkretnym przypadku... ogólnie moja empatia jest skrajnie różna jezeli chodzi o wypadek kolesia na ścigaczu a inny wypadek, co skutecznie wyrobili we mnie kolesie na scigaczach..., koło nie w ostatnich 2 m-ch jeden grzał dwieście w mieście zawinał się na latarni, drugi wpakowł się w market przelatując przedtem przez skrzyzowanie i chodnik, trzeci rozwalił się masakrujac przy tym dziewczynę, ja po prostu postrzegam ich jako potencjalnych morderców i jak widzę rozwalony ścigacz to moje odczucie jest takie, że morderca morduje właśnie sam siebie..., i gdzie tu miejsce na empatię...
OdpowiedzStary, mówisz o jakiś przypadkach jednostkowych! Skąd Ty wiesz ile oni jechali? Dresiarze w BMW to mniejsze zagrożenie na ulicy? My tutaj rozmawiamy o postawie obywateli, a nie jakimś matole który zawinął się na latarni. A nawet jak się zawinął, to i tak trzeba podejść i mu pomóc. To taki detal który odróżnia nas od zwierząt, jeśli jeszcze tego nie zauważyłeś.
Odpowiedzja 12 dni temu miałem wypadek . leżałem na prawym pasie, a mój kolega leżał w rowie. mieliśmy szczęście, że nic poważnego nam się nie stało, oprócz stłuczeń. jak leżałem na drodze to zatrzymało się kilka aut, ale mimo tego jakiś idiota przejechał bardzo szybko omijając stojące pojazdy i o mały włos nie przejechał po moich nogach. takie są u nas realia
Odpowiedzto dotyczy niestety większości wypadków obojetnie czy to z udziałem motocykli czy bez... rzadko kto udzieli pomocy rannemu o tym zeby pomóc zepchnąć choćby auto lub motocykl to uż nie mówię...
OdpowiedzSmutne, niemniej przyzwyczajmy się do tego. ponad 90% istot dwunożnych tak na prawdę niewiele różni się od bydła. Nie tylko w naszym kraju.
OdpowiedzTo dotyczy każdego wypadku. Kiedyś dostałem uderzenie w bok gdy jechałem maluszkiem. Miałem złamany obojczyk, krew dosłownie się lała i nikt nie przyszedł tylko sie gapili. O własnych siłach lewa reką oderwałem lusterko wsteczne obejrzałem rany zgaziłem silnik odpiąłem pas ale drzwi juz nie miałem siły otworzyć. Zakleszczyły się i trzebbyło mocniej się zaprzeć. Dopiero ludzie z pogotowia mnie wydobyli. Na szczescie motocyklem nie miałem żadnego poważnej wywrotki.
Odpowiedz