Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 79
Pokaż wszystkie komentarzePrzecież to nawet ścigacz nie był...
OdpowiedzJako że byłem świadkiem tego wypadku to powiem Ci, że Twój komentarz jest tutaj zupełnie nie pasujący. Za kierownicą siedział około 35 letni stateczny człowiek, jechał powoli (dlatego skutki są relatywnie niegroźne). Po prostu ktoś się zagapił i doszło do kolizji. Bardziej krwawił kierowca samochodu, ale nim też nikt się nie zainteresował. Nikt się niczym nie zainteresował i o to najbardziej chodzi w tym felietonie. Gdyby zderzyły się dwa samochody to zainteresowanie gapiów byłoby z pewnością podobne, czyli zerowe.
Odpowiedzzaznaczyłem, że ja akurat mam takie odczucie na widok rozbitego ścigacza, takie ogólne... nie mówiłem o tym konkretnym przypadku... ogólnie moja empatia jest skrajnie różna jezeli chodzi o wypadek kolesia na ścigaczu a inny wypadek, co skutecznie wyrobili we mnie kolesie na scigaczach..., koło nie w ostatnich 2 m-ch jeden grzał dwieście w mieście zawinał się na latarni, drugi wpakowł się w market przelatując przedtem przez skrzyzowanie i chodnik, trzeci rozwalił się masakrujac przy tym dziewczynę, ja po prostu postrzegam ich jako potencjalnych morderców i jak widzę rozwalony ścigacz to moje odczucie jest takie, że morderca morduje właśnie sam siebie..., i gdzie tu miejsce na empatię...
OdpowiedzStary, mówisz o jakiś przypadkach jednostkowych! Skąd Ty wiesz ile oni jechali? Dresiarze w BMW to mniejsze zagrożenie na ulicy? My tutaj rozmawiamy o postawie obywateli, a nie jakimś matole który zawinął się na latarni. A nawet jak się zawinął, to i tak trzeba podejść i mu pomóc. To taki detal który odróżnia nas od zwierząt, jeśli jeszcze tego nie zauważyłeś.
Odpowiedz