Wypadek motocyklisty rodzi znieczulicę
Chwila nieuwagi, pisk opon, głuche uderzenie i cisza... Wypadek. W tej samej chwili wszyscy wokół wrzucają kierunkowskaz i ... odjeżdżają
Do tego krótkiego felietonu skłoniło mnie dzisiejsze zdarzenie, które miało miejsce na ulicy Modlińskiej w podwarszawskiej Jabłonnie. Chwila nieuwagi, pisk opon, głuche uderzenie i cisza... Wypadek. Sytuacja jednoznaczna. Wydawałoby się wymagająca jednoznacznego zachowania ze strony świadków, których o godzinie 8.15 rano jest na tej drodze mnóstwo. Co się jednak dzieje? Wszyscy pospiesznie wrzucają kierunkowskaz, omijają miejsce zderzania i rzucając ukradkiem spojrzenie co się stało, znikają.
Tu nasuwa mi się proste pytanie. Do jasnej cholery! Co się z nami dzieje!? Jak można być tak znieczulonym na cudzą krzywdę!? Nie piszę tego, aby pokazać jaki jestem dobry, ale byłem jedyną osobą, powtarzam - jedyną, która zatrzymała się, aby sprawdzić co się stało. A co z resztą świadków wypadku? Zarówno kierowca Skody, jak i motocyklista byli na tyle poszkodowani, że każdy z nich potrzebował interwencji lekarza, a motocyklistę karetka zabrała na dalsze badania do szpitala. Na szczęście obyło się bez ofiar, ale przeraziła mnie myśl, co by się stało gdyby skutki wypadku były poważniejsze? Czy naprawdę cokolwiek usprawiedliwiłoby wtedy pozostawienie rannego człowieka na miejscu wypadku i pozwolenie mu na wykrwawienie się? Bo sam jest sobie winien? Bo po co siadał na motocykl? Bo na pewno jechał za szybko? Bo pewnie się wygłupiał? Bo śpieszę się do roboty?
To jest tak, że sytuacje ekstremalne pokazują prawdziwą naturę, tudzież jakość człowieka. Co z tego że wysyłamy SMSy wspierające akcje humanitarne, dajemy 5 zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej pomocy i odpisujemy 1% podatku na cele dobroczynne? Czy to rzeczywiście daje podstawy, aby uważać się za cywilizowanego osobnika o cechach ludzkich, a nie typowo zwierzęcych? Moim zdaniem wszystko to jest gówno warte, jeśli w tak oczywistej sytuacji nie potrafimy zachować się w oczywisty sposób.
Doskonale pamiętam podobną sytuację sprzed kilku lat gdy pewna śpiesząca się kobieta wymusiła pierwszeństwo na młodym motocykliście na ruchliwym skrzyżowaniu w Radomiu. Co mnie zaszokowało, to fakt iż wokół miejsca wypadku natychmiast utworzyło się szczelne kółeczko gapiów... tylko nikt nie ruszył się, aby pomóc poszkodowanym. Nie trafiają do mnie takie argumenty, że nie umiem, nie znam się, nie wiem jak. Przyznam, że byłem wtedy tak wściekły na „widzów", że chętnie bym ich powystrzelał. Jeśli nie mogą, nie chcą... nie potrafią pomóc, to choć niech nie przeszkadzają. W dzisiejszym zdarzeniu sytuacja był podobna. Przejeżdżający kierowcy samochodów musieli zwolnić, aby wszystko dokładnie obejrzeć.
Gdy byłem mały i oglądałem materiały archiwalne z czasów wojny nie mogłem zrozumieć, jak ludzie mogli przechodzić obojętnie obok leżących wokół trupów. Tłumaczyłem sobie to ekstremalnością ówczesnej sytuacji - wojna, przemoc, nienawiść. To wzbudza w ludziach znieczulicę. Dziś jednak mamy podobno pokój, dostatek i społeczeństwo obywatelskie. Niemniej jednak tak jak kiedyś beznamiętnie obok trupów przejeżdżał transporter opancerzony wypełniony znudzonymi żołnierzami, tak dziś obok leżącej na ulicy ofiary wypadku przejeżdża tak samo beznamiętnie eleganckie Audi A6, za kierownicą którego dobrze ubrany jegomość nawet nie odrywa się od rozmowy telefonicznej.
Pytanie czy to o czym tutaj mówię to tylko kwestia jakości człowieka i ludzkiej wrażliwości? Prawo wyraźnie określa, jak w takiej sytuacji należy się zachować. Prawo o Ruchu Drogowym, konkretnie mówi w artykule 44, iż będąc uczestnikiem lub świadkiem wypadku zobowiązani jesteśmy do udzielenia pomocy jego ofiarom. Obserwując zachowanie polskich kierowców na drogach sądzę, iż mają oni blade pojecie o tym co napisane jest w kodeksie ruchu drogowego, dlatego też przywołać tutaj warto także Kodeks Karny.
Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Powiem wam, że ani kierujący samochodem, ani motocyklista nie byli szalonymi małolatami, którzy w zaistniałą sytuację wpędzili się swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem. To dwaj ludzie, którzy tego dnia mieli pecha. Tacy sami jak my, mający żony, dzieci, rodziny. Nie znajduję przez to żadnych usprawiedliwień dla ogarniającej nas znieczulicy.
Jednocześnie chciałbym podkreślić szybką i profesjonalną reakcję często wyszydzanej przez kierowców Policji oraz natychmiastową interwencję służb medycznych. To jedyny pozytyw, jaki udało mi się odnotować dziś rano na ulicy Modlińskiej w Jabłonnie.






Komentarze 79
Pokaż wszystkie komentarzeNiezawodna oferta pożyczki. Udzielamy pożyczek wszystkim poważnym osobom, które są w stanie spłacić pożyczone pieniądze. Mamy szybki i wydajny zespół, który jest do Państwa dyspozycji, aby służyć...
OdpowiedzTo jest dosc latwo zrozumiec jesli przestanie sie idealizowac nature czlowieka. Ludzi po prostu nie obchodzi, ze ktos obok zdycha, ale sa ciekawi zapachu smierci obok siebie. Jak sie znajdzie ...
Odpowiedzja jak miałem wypadek skuterem kolegi, lecz dość groźny, to gdyby nie koledzy z którymi akurat jechałem to nie wiem co by było.... zaliczyłem szlifa przy 80km/h w zakręcie gdyż jakiemuś baranowi ...
Odpowiedzbaranie, zanim zaczniesz innych nazywac baranami... nie miales karty?ale odblokowany motorower miales?w takim wypadku w gre nie wchodzi karta tylko prawo jazdy kolego.co to jest motorower? bodajze 11kW (czy ile tam) i 45km/h! a Ty ile jechales? 80km/h? gratuluje poczucia humoru;-)
Odpowiedzpo pierwsze chłopcze to z twojego opisu wnioskuje ze był to teren zabudowany i gdybyś jechał 50 km/h to byś zdążył zareagować na warunki na drodze. Po drugie była to pewnie wioska gdzie jak wiadomo można się spodziewać wszystkiego na drodze. Ewidentnie Twój błąd, a tego ze nikt nie zareagował nie trzeba komentować. ps jakbyś się odpowiednio ubrał do tej jazdy z prędkością 80 km/h (w co wątpię) to byś się nie poobdzierał
OdpowiedzBanda baranów i debili, to pewnie wy przejeżdżacie obok i nic nie robicie. Debil z niego ze tak jechał ale dzieciak ma racje nikt nie zareaguje tylko go jeszcze zbluzgają (patrz wyżej). Kiedyś w górach ratownik mi opowiadał jak poszli po kogoś nie przygotowanego kto skręcił kostkę. Najpierw go "uratowali" a potem wystawili rachunek.... W takich sytuacjach tak należy postępować. Nie jestem idealny. Jeśli mogę staram się pomóc wszystkim. Niezależnie czy puszka czy motor. Kiedyś to ja mogę potrzebować pomocy i ktoś komu pomogłem może akurat być w okolicy. Dzieciak ma nauczkę. Pamiętaj apteczka i strój to podstawa co z tego że ciepło ze fajnie bez życie masz jedno.
OdpowiedzPod koniec czerwca tego roku miałam wypadek, co prawda samochodowy, ale zachowanie ludzi to samo.. jechałam jako pasażer z chłopakiem, jego wina, bo było ślisko, a on za szybko jechał.. uderzyliśmy...
OdpowiedzCałe szczęście , że przez waszą głupotę życia nie stracił inny użytkownik drogi, a wam no cóż uważam , że dobrze. Czego Ty dziewczyno oczekujesz od ludzi, współczucia gdy sama jesteś sobie winna, najpierw się myśli... Jeśli masz takie podejście do sprawy to wielka szkoda, że nie zginęliście w tym wypadku...
OdpowiedzDenerwuje mnie jeden fakt zazwyczaj jak jest wypadek z udziałem motocyklisty wszyscy mówią na pewno jechał za szybko to jego wina a tak na prawdę najczęściej jest że to nie była jego wina tylko ...
OdpowiedzRaz mi myjechał starszy koleś samochodem z parkingu. Zdążyłem wyhamować skuterem z tych 30 km/h ale się przewróciłem. Oczywiście usłyszałem, że za szybko jechałem i tyle go widziałem.
Odpowiedzciekawi mnie to co by bylo gdyby cwaniakow w puszkach byloby stac na ferrari motocyklisci byli by cacy bo zawsze wszystkim przeszkadzamy
OdpowiedzJa się tam raz tylko na rowerze wywaliłem (stoppie 40km/h na twarz) ale odrazu przyleciało 8 gości i zaczęło sie pytać czy wszystko ok i tak dalej nawet karetke chcieli wzywać ale powiedziałem że ...
Odpowiedz