Benzyna po 6 zł? Jaki problem?
Z lekk± konsternacj± przygl±dam się utyskiwaniu polskich kierowców na rosn±ce ceny paliw. Możecie się zgodzić lub nie, ale odnoszę wrażenie, że dla wielu z nich uci±żliwo¶ć zwi±zana z kosztami paliwa jest wynikiem braku pomysłów na odnalezienie się w nowej sytuacji. Choć istnieje wiele sposobów, aby obniżyć koszty transportu i dojazdu do pracy, to z jakiego¶ powodu korzystamy nich bardzo niechętnie. Co zastanawia tym bardziej, gdyż od lat skutecznie praktykowane s± one przez bardziej rozwinięte społeczeństwa. Przesadzam? Chyba nie, w ubiegłym roku wam to udowodnili¶my ze stoperem w ręku, a temat pozostaje ci±gle aktualny.
Przyjrzyjcie się samochodom w większych miastach. ¾ wiezie samego kierowcę. Większo¶ć z nich pali w korkach 10 litrów na setkę lub więcej. Je¶li sprawdziliby¶cie dokładnie każdy egzemplarz, okazałoby się, że połowa z nich jeĽdzi na zbyt niskim ci¶nieniu w kołach, druga połowa wozi kilkana¶cie do kilkudziesięciu kilogramów niepotrzebnych gratów w bagażniku, a to skutecznie podnosi spalanie. No i oczywi¶cie jako potomkowie husarii lubimy podłożyć do pieca tak, że rozstawiony przy drodze fotoradar zaczyna dymić po kilku minutach pracy… Gdy przygl±dam się temu wszystkiemu, jestem skłonny powiedzieć wiele o polskich kierowcach, ale na pewno nie to, że doskwieraj± im wysokie ceny paliw…
Oszczędno¶ci?
Co by jednak nie mówić, cena za litr przekroczyła magiczne 5 zł. Drożyzna w pełnym wydaniu. Zaczynamy się zatem brać za oszczędno¶ci. Tanie instalacje gazowe (które suma summarum wcale nie wychodz± tak tanio), jazda na opale, nafcie lotniczej to po prostu najlepszy sposób „oszczędzania” jaki jeste¶my w stanie wymy¶lić. Je¶li stoj±c w korku zaleci was nie wiadomo sk±d zapach smażonej ryby, bo możecie być pewni, że który¶ ze stoj±cych przed wami samochodów jeĽdzi na oleju jadalnym… Trzymamy się tych ¶mierdz±cych, rozklekotanych na naszych drogach samochodów jak rzep psiego ogona. Wystarczy podliczyć koszty przegl±dów, napraw zawieszenia, ubezpieczeń, aby doj¶ć do oczywistego wniosku, że cena paliwa to jedynie ułamek kosztów eksploatacji auta. Czy kto¶ dalej chce mnie przekonywać, że Polacy s± oszczędni, a przynajmniej, że gryzie ich 5 zeta za litr E95?
Zdaję sobie doskonale sprawę, że czę¶ć z użytkowników dróg po prostu musi pojechać samochodem. To nie podlega dyskusji. Zaopatrzenie, kurierzy, przedstawiciele handlowi, czy taksiarze. No ale nikt nie przekona mnie że przebijanie się z warszawskich Kabat do centrum samochodem ma jakikolwiek sens…
Bariera umysłowa
Obawiam się, ze problem sięga o wiele głębiej, niż jedynie do warstwy ekonomii. W swej większo¶ci Polacy uważaj± jazdę komunikacj± miejsk± albo skuterem za formę degradacji społecznej. Zupełnie jakby atrybutem proletariatu było jeżdżenie zapchanym tramwajem, a domen± akcjonariatu przemykanie klimatyzowan± fur±.
Jestem skłonny zaryzykować tezę, że większo¶ć Polaków nawet nie wyobraża sobie innego poruszania się po mie¶cie, niż własnym samochodem. To wła¶nie dlatego w ogłaszany co roku "Dzień bez samochodu" znalezienie miejsca do parkowania w centrum jest równie trudne jak w każdy inny. Niekiedy nie mogę nadziwić się obserwowanym stołecznym kierowcom. Gdy widzę Puławsk± nabit± po horyzont samochodami, nad którymi faluje rozgrzane powietrze mieszaj±ce się ze spalinami, to nie mogę oprzeć się wrażeniu że… oni to chyba lubi±.
Tymczasem fakty s± brutalnie oczywiste. Większo¶ć kierowców w europejskich miastach pokonuje codziennie dystanse zawieraj±ce się w przedziale 10-20 km. To oznacza 5 do 10 km w jedn± stronę. Idealna sprawa na dojazdy rowerem, co udowadnia wiele społeczeństw Europy Zachodniej. Je¶li kto¶ nie lubi, lub nie może pedałować, spokojnie za relatywnie niewielkie pieni±dze może kupić sobie skuter pal±cy 2-3 litry benzyny na setkę. Nie potrzeba na niego, póki co, nawet prawa jazdy kat A. Oszczędno¶ci finansowe jakie dzięki niemu można poczynić - to jedno, a czas którego nie spędzimy stercz±c w korku, to zupełnie osobny temat.
Tak, wiem. ¦cieżek rowerowych nie ma, pogoda u nas inna niż w słonecznej Italii i w każdej dyskusji znajd± się tysi±ce powodów dla których jedno¶lad grozi reumatyzmem, bezpłodno¶ci±, nagłym wypadkiem i wieloma innymi mniej lub bardziej urojonymi zagrożeniami. Ciekawe jedynie, że wydzielone parkingi dla motocykli i skuterów widziałem nawet w krajach skandynawskich. Po prostu ilo¶ć jedno¶ladów jest tam tak duża, że powstała naturalna konieczno¶ć ich stworzenia. Nie wspomnę już o pełnej jedno¶ladów Wielkiej Brytanii, w której pada praktycznie co drugi dzień… Aha, a te ¶cieżki rowerowe które mamy - ¶wiec± pustkami.
Wiatr we włosach?
Oczywi¶cie, pojawia się nawet u nas coraz więcej ludzi my¶l±cych pragmatycznie. Ostatnio mój ojciec nabył skuter. Padre posiada prawo jazdy na motocykl, więc kupił co¶ większego. My¶licie, że przesłank± za takim krokiem były wzniosłe motocyklowe ideały? Że to wynik tego, iż ojcu zaci±ł się magnetowid z „Easy Riderem” w ¶rodku? Wolno¶ć, wiatr we włosach? Nic z tego. Skuter mniej pali, jego serwis jest znacznie tańszy, niż samochodu i co bardzo ważne… w czasie wypadu na ryby nie trzeba bać się o porysowanie nadwozia gałęziami! Brutalnie rzeczowe rozumowanie.
Niestety. Mała ilo¶ć jedno¶ladów jakie codziennie widzę na drogach, korki takie jak przed podwyżkami cen paliw upewniaj± mnie, że nie podejmujemy sensownych kroków, aby obronić się przed drożyzn±. Obstawiam natomiast, że pomimo zakończenia okresu grzewczego… zużycie oleju opałowego nie spadnie.
Zryta psycha
Pieni±dze można odpracować, ale nerwy? Zdrowie? Zaczynam patrzeć z przerażeniem na mieszkańców podwarszawskich miejscowo¶ci takich jak np. Legionowo lub Piaseczno. W ubiegłym tygodniu okrutny los zmusił mnie do przejazdu Modlińsk± (dla nieznaj±cych topografii Mazowsza – wlot do Warszawy od strony Legionowa). Krótki, kilkukilometrowy odcinek jechałem prawie godzinę. Tłok, gotuj±ca się woda w chłodniach, objeżdżacze pr±cy do przodu po chodnikach, bus pasy, budowa nowego mostu i kolektora do Czajki. Gdzie¶ między tym wszystkim miejscy ochraniacze z fotoradarem. Można oszaleć. Dosłownie!
Wybaczcie ¶miało¶ć moich wniosków, ale po kilku latach takich dojazdów człowiek nie może pozostać normalny. To się musi odcisn±ć na ludzkiej psychice, jak wojna albo zaraza. Je¶li zatem z samochodu o numerach zaczynaj±cych się na WL albo WPI wysi±dzie zupełnie normalnie wygl±daj±cy go¶ć i zacznie strzelać z broni automatycznej do innych samochodów… to przyjmijcie to ze zrozumieniem.
Przyszło¶ć usłana porażkami
Benzyna będzie drożała. Co do tego nie ma w±tpliwo¶ci i my¶lę, że warto zacz±ć się oswajać z nowym targetem na horyzoncie, czyli 6 zł za litr. Ropy jest coraz mniej, ruchy krajów demokracji kapitalistycznej w udzielaniu bratniej pomocy krajom dysponuj±cym zasobami ropy będ± coraz bardziej agresywne i bezpardonowe. Naloty przecież kosztuj±, zatem taniej raczej nie będzie. Poza tym już teraz w takiej przecież nie najbogatszej Turcji benzyna kosztuje w przeliczeniu 7 zł za litr. Czemu zatem u nas miałoby być taniej? Nasze politruki już o to zadbaj±. Wiedz± że łykniemy kolejne podwyżki, bo jeste¶my zbyt leniwi, albo zbyt mało zdecydowani na to, aby podj±ć działania uniezależniaj±ce nas od dyktatu cenowego zwi±zanego z no¶nikami energii. Im wyższe ceny paliw, tym większe wpływy z akcyzy, VATu itd.
Tak długo jak będziemy brnęli w utarte schematy, tak długo skazani będziemy na kombinowanie z olejem opałowym i układami w lokalnej smażalni ryb. Jestem pewien, że da się oszczędzić i pieni±dze i czas, a przy tym można zrobić to z głow±. Szczególnie że naprawdę nie trzeba wyważać otwartych drzwi, a sprawdzone rozwi±zania przetestowane s± przez innych.
Tymczasem ponarzekajmy sobie że benzyna jest droga, a potem wsi±dĽmy do paliwożernego SUVa i stańmy w korku na Modlińskiej zaraz za wyjazdem z osiedla na którym mieszkamy. Na zdrowie!





















Komentarze 70
Pokaż wszystkie komentarzeMamy rok 2016 i ... autor trochę pomylił się ze swoimi prognozami
OdpowiedzHmm paliwo po 7zł wprowadzaj± nic tylko się cieszyć to znaczy ze chc± nam tez podnie¶ć zarobki ! xD :D
OdpowiedzHmm paliwo po 7zł wprowadzaj± nic tylko się cieszyć to znaczy ze chc± nam tez podnie¶ć zarobki ! xD :D
OdpowiedzW Chinach jezdzilem wła¶nie skuterem elektrycznym i bardzo go sobie chwale! Mam pytanie odno¶nie ". Je¶li kto¶ nie lubi, lub nie może pedałować, spokojnie za relatywnie niewielkie pieni±dze może ...
Odpowiedzna skuter o pojemno¶ci silnika 50cm nie musisz mieć żadnego prawka tylko dowód osobisty. Co do cen to poniżej 3ty¶ spokojnie kupisz nowego rometa.
OdpowiedzEhmm sam juz nie wiem co by mi najbardziej odpowiadało ;-) Ze względów ekonomicznych chyba najlepiej by było bym zaopatrzył się w skuter elektryczny ale czy takie cudo można zakupić w cenie kolo 3tys? A z drugiej strony jakbym chciał się kiedy¶ przesi±¶ć na motocykl to warto by było bym zacz±ł od motoroweru 50ccm żeby ogarn±ć sterowanie, biegi i hamulec nożny. Tylko czy podolam jeĽdzić takim cudem po moim mie¶cie Łodzi do pracy? Czy nie będzie to zbyt trudne na poczatku? Aha i czy motorowerem lub skuterem elektrycznym można jeĽdzić po ¶cieżkach rowerowych albo po chodnikach?
Odpowiedznie znam się na skuterach elektrycznych, nie wiem ile kosztuj± i jaki jest ich zasięg ale jestem pewien że je¶li jeĽdziłe¶ kiedy¶ rowerem to nie będziesz miał problemu ze skuterem a je¶li chodzi o motorower to musisz spróbować i tyle
OdpowiedzJeżdzę 12 letni± Hond± Hornet, i po zliczeniu wszystkiego co wydaje na poruszanie się motocyklem: -koszt ubrań motocyklowych, wizjerów, kasków -koszt serwisowania motocykla, napraw, wymian opon, ...
OdpowiedzSamochód też wymaga troski i je¶li policzysz koszty utrzymania tak jak instrukcja obsługi wymaga a nie do czasu aż samo zepsuje się to koszt będzie wyższy. Motocykl, nawet taki jak Twój jest względnie mocn± jednostk± gdzie moc z litra plus stosunek mocy do masy jest taka, że samochód za 400'000zł nie powstydziłby się st±d krótsze czasy między wymianami oleju, znacznie szybsze zużycie hamulców itd. Sam mordowałem twina 250cc o mocy 33 kucy po 3kkm miesięcznie i też ci±gn±ł z portfela. Do czego zmierzam. Pomijajac koszt zakupu, bo chodzi o przykład technologiczny. Je¶li zamiast starego Horneta wyposażysz się np. w Hondę serii 700 lub 500 albo w skuter 4T, który nawet je¶li już wymaga tego serwisu to jest bardzo tani. Koszty eksploatacyjne spadn±, bo nie ma osi±gów, które kosztowałyby co¶ ekstra. Nie sztuka kupić KTM EXC 525 i płakać, że miesięczny serwis kosztuje dwie ¶rednie krajowe. Sztuk± jest wybierać dwa koła rozumem.
OdpowiedzW pełni zgadzam się z artykułem, przy tym ¶lę ukłony dla autorów tekstu i filmu, za bardzo m±dre i trafne spostrzeżenia. Ja dojeżdżam do pracy 18km dziennie w jedn± stronę tj. 36km na dzień. Przy ...
Odpowiedz