Ile naprawdę motocykl zużywa paliwa?

Autor: Łukasz "Boczo" Tomanek 2013.07.22, 11:20 167 Drukuj

Jest kiepsko, ale stabilnie. Tą (mocno sparafrazowaną) maksymą można skomentować ceny paliw. W ostatnich czasach ustabilizowały się one, co nie oznacza, że kwota, którą trzeba zapłacić za litr benzyny jest w jakikolwiek sposób atrakcyjna. Oscyluje ona obecnie na poziomie 5,50-5,60 zł, a przypomnijmy, że jeszcze nie tak dawno chwytaliśmy się za głowę i serce, kiedy pułap ceny za litr przekraczał 4,50. Nic nie wskazuje na to, ze benzyna będzie dramatycznie tanieć w najbliższym czasie. Co możemy zrobić? Jeśli jesteśmy szejkiem, to w zasadzie spokojnie możemy powrócić do kupowania kolejnych Lamborghini i głaskania swoich tygrysów. Ale co jeśli nazywasz się Jan Kowalski, pensję średnią krajową znasz jedynie z legend, a motocykl to twój główny środek transportu?

Założenia

Postanowiliśmy rzucić sobie wyzwanie - ile kilometrów można przejechać na danej ilości paliwa? Jak maksymalnie można obniżyć spalanie? Jaki wpływ na zużycie paliwa ma mądra jazda i pamiętanie o kilku podstawowych rzeczach? Na potrzeby testu wzięliśmy nowiutkie Suzuki V-Strom 650, które właśnie przeszło pierwszy przegląd. Ustaliliśmy trasę testową (do zerknięcia zrzut z Google Maps), która miała ok. 50 km, ale nie dystans nas interesował, ale jej zróżnicowanie. Test byłby bez sensu, jeśli zabralibyśmy V-Stroma na A4 i dojechali do Wrocławia. Na naszej trasie mieliśmy długie odcinki drogi krajowej, zakorkowane miasta z delikwentami bez wyraźnych powodów hamującymi z 60 km/h do 25 km/h i plątaniny zakrętów.

Test podzieliliśmy na dwie części. W pierwszej jedziemy na maxa eco, czyt. mądrze, pamiętając o fundamentalnych zasadach oszczędnej jazdy (hamowanie silnikiem, duuuużo hamowania silnikiem, jazda na wyższych biegach, planowanie, nie przekraczanie 3500 obr/min. W drugiej części tankujemy dokładnie taką samą ilość paliwa, ale jedziemy na pełnej bombie (ta część była wyjątkowo fajna) i sprawdzamy, jak zmieniło się spalanie oraz ile km przejedziemy do całkowitego opróżnienia baku. Wyniki zaskoczyły nas samych...

Część pierwsza - Eco Riding, czyli droga przez mękę

Ok, za 20 zł do kanistra wchodzi dokładnie 3,55 litra paliwa. V-Strom staje i wlewamy do baku taką ilość benzyny. Licznik wyzerowany i startujemy (wcześniej skontrolowałem ciśnienie w oponach). Ustaliliśmy, że nie przekraczamy 3500 obr/min co może brzmi strasznie, ale silnik DL'a ma na tyle mocny dół, że taka wartość w zupełności wystarcza do poruszania się. Największym wrogiem eco jazdy są nagłe przyspieszenia i nagłe hamowania. Stale widzimy mocarzy w samochodach, którzy rozpędzają się swoimi Ibizami tylko po to, aby nagle hamować przed światłami, i tak cały dzień. Pierwszy wniosek jest prosty i bolesny - gdyby użytkownicy dróg jeździli przepisowo, nikt nigdy nie narzekałby na spalanie. V-Strom ma jedną potężną zaletę - mega mocne hamowanie silnikiem. Podczas całej tej części testu klamki hamulca użyłem dokładnie trzy razy. Aby zwolnić i to znacznie wystarczy odpuścić gaz, a przypomnijmy, że kiedy jedziesz i zamkniesz przepustnicę, spalanie wynosi równe zero, dlatego też trzeba tą zależność wykorzystać jak tylko się da. Równie ważne jest planowanie. Przed robą jedzie Tico i widzisz, że kierowca jedzie w kapeluszu? Możesz już odpuszczać gaz, bo gość za chwilę będzie skręcał i będzie to trwało całą wieczność. To działa w 99% przypadków. W trakcie testu odkręcałem gaz na 10-15%, ale to wcale nie znaczy, że motocykl zamulał. Znowu, silnik V2 ma świetną charakterystykę do jazdy "dołem" i bez pardonu należy z tego korzystać.

Ok, teraz trochę liczb:

  • Pogoda podczas testu: 24-26 stopni Celsjusza, wiatr lekki/umiarkowany
  • Maksymalna prędkość osiągnięta w teście - 89 km/h
  • Maksymalne osiągnięte obroty -  3500 obr/min
  • Ilość paliwa w zbiorniku podczas rozpoczęcia testu - 3,55 litra
  • Dystans przejechany na tej ilości paliwa - 153,3 km
  • Dystans przejechany na 1 litrze paliwa - 43,18 km (komputer pokładowy pokazywał w tym czasie, że na jednym litrze przejedziemy 31,5 km
  • Spalanie: 2,31 l/100 km (3,55 / 153,3 / 100)
  • Teoretyczny zasięg na jednym zbiorniku paliwa (20 litrów): 865 km

Oczywiście opadły nam kopary. Nie sądziliśmy, że eksploatacja charakterystyki silnika, mądre jeżdżenie i planowanie może tak spektakularnie obniżyć spalanie. Dodamy tylko, że test ekonomiczny wcale nie oznaczał, że byliśmy największym zamulaczem na drodze. Kluczem do sukcesu okazało się hamowanie silnikiem. Dojeżdżając do świateł, w momencie kiedy czerwone się już pali, odpuszczałem gaz, a motocykl wyraźnie zwalniał, aby za chwilę zapaliło się zielone i nie trzeba było tracić pędu. Oczywiście siłą rzeczy w kilku miejscach trzeba było zahamować i zredukować do jedynki, ale najczęściej jeździłem na 5 i 6 biegu.  Eco riding to absorbująca umysłowo czynność, ale po krótkim czasie sam przestawiasz się w tryb oszczędnościowy i automatycznie zaczynasz stosować wszystkie eco-tricki, hamujesz silnikiem i inteligentnie obchodzisz się z gazem.

Część druga - Fun, Fun, Fun na wysokich obrotach

Po wielu kilometrach liczenia, planowania, myślenia przyszedł czas na odmóżdżenie się w imię nauki. Tym razem jedziemy na pełnej bombie. Standardowo, opróżniamy cały zbiornik paliwa, ponownie wlewamy 3,55 litra paliwa za 20 zł i zaczyna się zabawa. Teraz w żaden sposób nie ograniczam się jeśli chodzi o szczodrość obchodzenia się z manetką. Trzymam motocykl na wysokich obrotach, aby uzyskać jak najwięcej mocy przy wyprzedzaniu, a wyprzedzam wszystko, co się da. Zaznaczmy wyraźnie, że wszelkie manewry wyprzedzania odbywały się w przeznaczonych do tego celu miejscach, czyt. nie na podwójnej ciągłej, pod górkę, na zakrętach etc, co często widzimy wśród motocyklistów. Szybkie przeloty przez długie, proste odcinki z gazem odwiniętym w opór przez 2 kilometry i biegi zmieniane tuż przed odcięciem to kluczowa część eksperymentu w imię nauki. Serio. Ale do rzeczy, bo nie  chodzi tutaj wyłącznie o frajdę na wysokich obrotach. Motocykl zaczyna się dławić, co oznacza, że skończyło mu się paliwo. Kontrola licznika przejechanych kilometrów - 77,1 km, czyli o połowę mniej, niż udało się osiągnąć podczas Economy Run. Zgoda, ale co to oznacza dla liczb? Zastosujmy podobny wzór, jak wcześniej czyli ilość paliwa / dystans / 100. I co nam wychodzi (3,55/77,1/100) - 4,60 litra na setkę. Cztery sześć litra na 100 km jadąc jak zupełny maniak, zmieniając biegi na odcinie i ciągle trzymając silnik w górnych partiach obrotowych. Szczęki spadły nam jeszcze niżej. Na koniec trochę faktów i liczb:

  • Pogoda podczas testu: 24-26 stopni Celsjusza, wiatr lekki/umiarkowany
  • Maksymalna prędkość osiągnięta w teście - 179 km/h
  • Maksymalne osiągnięte obroty -  11000 obr/min (w V-Stromie wtedy odcina zapłon)
  • Ilość paliwa w zbiorniku podczas rozpoczęcia testu - 3,55 litra
  • Dystans przejechany na tej ilości paliwa - 77,1 km
  • Dystans przejechany na 1 litrze paliwa - 21,71 km (komputer pokładowy pokazywał w tym czasie, że na jednym litrze przejedziemy 17,8  km)
  • Spalanie: 4,60 l/100 km
  • Teoretyczny zasięg na jednym zbiorniku paliwa: 436 km

Kilka bardzo interesujących obserwacji:

  • Biorąc pod uwagę jazdę ekonomiczną, teoretycznie można by przejechać z jednego końca Polski na drugi (północ/południe) na jednym zbiorniku paliwa. Byłoby to jednak niesamowicie trudne. Zupełnie łatwe byłoby przejechanie całej autostrady A4 (539 km) bez jakichkolwiek stresów paliwowych. Możliwe byłoby też przejechanie jej na jednym baku jak już będzie całkowicie ukończona (680 km).
  • Jeśli z domu do pracy masz 10 km w obie strony, 20 zł wystarczy aby jeździć 2 tygodnie bez tankowania (pod warunkiem, że się nie spieszysz).
  • ... jeśli zaś zatankujesz do pełna (20x plus minus 5,60 zł) będziesz jeździł do i z pracy przez niemal 3 miesiące na jednym zbiorniku.
  • Za 40 zł można dojechać z Katowic do Warszawy (DK1 i DK8), co jest wykonalne, zwłaszcza, że te drogi są obecnie w pełni przejezdne  i wyremontowane.
  • Suzuki DL650 zaczyna informować kierowcę o małej ilości paliwa migającą ikonką dystrybutora paliwa. Jest źle, jeśli zaczyna migać kafelek na wskaźniku (pełny bak = 5 kafelków). Jeśli tak się stanie, jesteś w stanie jadąc ekonomicznie przejechać ponad 90 km (a to w 99% procent przypadków oznacza, nawet na autostradach, jakąś stację benzynową.

Bezołowiowe szaleństwo - kilka słów podsumowania

Mogliśmy skłamać i napisać, że za 20 zł udało się nam przejechać 1000 km i że tak naprawdę ten motocykl jest na parę wodną. Ale problem w tym, że zżerała nas ciekawość i sami nie wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać. Kiedy wskaźnik rezerwy zaczął migać, nie wiedzieliśmy, co się teraz stanie. Oczywiście niewiele ludzi będzie na co dzień jeździć tak jak my podczas Economy Run, ale stwierdzamy oficjalnie, że zastosowanie się do pewnych kluczowych zasad może zdziałać cuda i spalanie rzędu 3-3,5 litra w mieście i poza nim jest całkowicie możliwe. Wystarczy na maxa eksploatować hamowanie silnikiem i bez potrzeby nie odwijać gazu w opór, aby tuż przed światłami hamować. Czego z kolei dowodzi spalanie 4,6 litra przy jeździe dynamicznej? Tego, że obecnie robi się po prostu dobre silniki. Sami jesteśmy zaskoczeni wynikami testu. Szczerze mówiąc, myśleliśmy, że za 20 zł będzie można zrobić 80-90 km jadąc ekonomicznie, a w czasie szybszej jazdy, taka ilość paliwa wysuszy się po 20-30 km. Cóż, wygląda na to, że nauka znowu zaskoczyła ludzkość.

Zdjęcia
Komentarze 84
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę