Zakopianka bez ekspresówki. Nowa trasa zamiast przebudowy
Pomysł, by rozwiązać problem Zakopianki bez budowy nowej trasy, wraca jak pytanie o paliwo po 5,19 zł. Wciąż i wciąż.
Oczywiście dyskusja rodzi się przede wszystkim wtedy, gdy korki między Krakowem a Myślenicami pojawiają się od rana do nocy, czyli również zimową porą. Tym razem jednak Ministerstwo Infrastruktury ucięło spekulacje wyjątkowo stanowczo. Modernizacja obecnej drogi krajowej nr 7 do standardu ekspresówki nie wchodzi w grę, a wizja potężnej arterii w obecnym śladzie okazała się całkowicie oderwana od realiów technicznych i przestrzennych.
Stara Zakopianka to droga, która powstała w zupełnie innych czasach i dla zupełnie innego ruchu. Kręta, obudowana domami, sklepami i lokalnymi zjazdami, nie spełnia podstawowych wymagań stawianych dziś drogom klasy S. Jak podkreśla wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec, próba podniesienia jej do takiego standardu oznaczałaby potężną ingerencję w otoczenie, masowe wyburzenia i przesuwanie całej infrastruktury towarzyszącej. Ekspresówka to nie tylko równa nawierzchnia i dwa pasy w każdą stronę, ale też odpowiednia szerokość jezdni, pasy awaryjne, bezkolizyjne węzły i pełne zaplecze dla kierowców. Tego nie da się po prostu dołożyć do istniejącej drogi bez wywrócenia całego układu przestrzennego okolicznych miejscowości.
Najbardziej przemawia jednak skala przedsięwzięcia, jaka byłaby potrzebna, by udźwignąć obecny ruch. Same dodatkowe pasy nie wystarczyłyby, bo przy takiej intensywności konieczne byłyby również jezdnie dla ruchu lokalnego po obu stronach. W praktyce oznaczałoby to drogę o szerokości aż 10 pasów ruchu. Taki kolos przeciąłby miejscowości na pół, wymagałby przejęcia ogromnych połaci gruntów i generowałby koszty trudne do zaakceptowania zarówno finansowo, jak i społecznie. Dlatego obecna trasa zachowa status drogi krajowej, a wszelkie prace ograniczą się do remontów, punktowych korekt i poprawy bezpieczeństwa.
Decyzja ta oznacza również nowe otwarcie na problem i to niezgorsze. Otóż ekspresowa S7 na południe od Krakowa powstanie w nowym śladzie. Oznacza to budowę drogi od zera, zgodnie z obowiązującymi normami i bez kompromisów, które dziś byłyby nieuniknione przy modernizacji starej Zakopianki. Taki wariant jest droższy i wymaga więcej czasu, ale w zamian daje szansę na poprawę przepustowości i bezpieczeństwa, co przecież dla motocyklistów ma znaczenie nie mniejsze niż dla kierowców aut.
Nie brakuje głosów, że łatwiej i szybciej byłoby poprawić to, co już istnieje. Zwłaszcza że obecna siódemka to jedyna południowa arteria wyjazdowa z Krakowa, skupiająca ruch lokalny, regionalny, tranzytowy i turystyczny. Problem w tym, że analizy od początku wskazywały na ograniczenia nie do przeskoczenia. Właśnie dlatego resort planuje przygotowanie aż trzech wariantów nowego przebiegu trasy, z których jeden zostanie wskazany jako rekomendowany we wniosku o decyzję środowiskową. Cały proces potrwa wiele lat, a w jego trakcie mieszkańcy i użytkownicy drogi będą mogli zgłaszać swoje uwagi i propozycje.
Z perspektywy motocyklistów sprawa jest jasna. Nowa ekspresówka oznacza mniej nerwowych manewrów, bardziej przewidywalny ruch i realną alternatywę dla zatłoczonej starej Zakopianki. To także element szerszej strategii rozwoju sieci dróg szybkiego ruchu w Polsce, która coraz częściej stawia na nowe przebiegi zamiast niekończących się przeróbek starych tras. To ma sens.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze