Polska bijê rekordy zat³oczenia dróg. £ód¼ 4. na ¶wiecie
Tam gdzie kierowca samochodu traci nerwy i paliwo, motocyklista ma szansę przemknąć, ale tylko wtedy, gdy dobrze zaplanuje swój ruch. Najnowsze raporty pokazują, że w 2025 roku problem korków nie zniknął, a wręcz przybrał na sile zarówno u nas, jak i za zachodnią granicą.
Polskie aglomeracje znowu plasują się w czołówce globalnego rankingu zatłoczenia opublikowanego przez TomTom na początku 2026 roku. Łódź zajęła czwarte miejsce na świecie z wynikiem 72,8 procent, co oznacza, że przeciętny przejazd w szczycie trwa tam prawie o 73 procent dłużej niż w warunkach swobodnego ruchu. Tuż za nią, na szóstej pozycji globalnej, znalazł się Lublin z wynikiem 70,4 procent. Motocyklista w największych polskich miastach oczywiście nie traci w korkach ogromnych ilości czasu, ale zatory na pewno nie ułatwiają nam życia. Niestety kierowcy samochodów mają znacznie gorzej.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Okazuje się, że najwięcej czasu traci się w Poznaniu. To aż 139 godzin rocznie. Wrocław jest minimalnie lepszy z 138 godzinami, Łódź zabiera 135 godzin, Lublin 117 godzin, Kraków około 115 godzin, a Warszawa około 113 godzin. Jeszcze bardziej obrazowo prezentuje sie czas potrzebny na pokonanie samochodem zaledwie 10 kilometrów w godzinach szczytu. We Wrocławiu średnio zajmuje to 30 minut, w Poznaniu 28 minut i 2 sekundy, a w Łodzi 26 minut i 40 sekund.
Przy okazji warto również przedstawić dane dotyczące Niemiec, bo ADAC właśnie podsumował 2025 rok, chociaż informacja dotyczy teoretycznie mniej kłopotliwych autostrad. Okazuje się, że na tamtejszych trasach szybkiego ruchu odnotowano w zeszłym roku aż 496 tysięcy zatorów, w których kierowcy spędzili łącznie 478 tysięcy godzin! Całkowita długość wszystkich korków sięgnęła 866 tysięcy kilometrów. Same zatory zrobiły się wyraźnie dłuższe i bardziej uporczywe, bo aż 610 razy przekraczały 20 kilometrów długości. Absolutnym rekordzistą był 55-kilometrowy korek na autostradzie A7 między Wörnitz a węzłem Memmingen, który utworzył się w sobotę 27 grudnia.
Porównanie obu krajów pokazuje ciekawą prawidłowość. Niemcy mają znacznie więcej kilometrów autostrad i jednocześnie więcej inwestycji, które generują zatory na ogromną skalę. W Polsce problem jest bardziej skoncentrowany w dużych miastach i wynika z połączenia szybko rosnącej liczby samochodów, niedoboru obwodnic oraz inwestycji, które same w sobie tworzą tymczasowe utrudnienia. W przeliczeniu na mieszkańca i procentowo nasza sytuacja wypada często jeszcze gorzej niż niemiecka.
Oczywiście na motocyklu mamy przewagę, której nie ma kierowca samochodu. Umiejętne korzystanie z filtrów w korku, wybór dróg krajowych i wojewódzkich zamiast zatłoczonych autostrad oraz elastyczne planowanie trasy potrafią zmienić frustrującą podróż w czystą przyjemność. Ale nie wolno zapominać o bezpieczeństwie, bo gęsty ruch oznacza jednak większe ryzyko i więcej spalin, co też zdrowe nie jest…







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze