Warszawa wysoko w rankingu korków. Ile czasu naprawdê trac± kierowcy?
Dane pokazują, że problem korków wrócił z pełną siłą i dotyczy niemal wszystkich dużych aglomeracji. Analiza objęła 942 miasta w 36 krajach i została oparta na realnych przejazdach kierowców, a nie ankietach czy deklaracjach.
Wnioski nie są wesołe. Aż 62 procent miast zanotowało wydłużenie czasu podróży w porównaniu z 2024 rokiem, podczas gdy poprawę odczuła jedynie jedna czwarta badanych lokalizacji. Po okresie pandemicznego spadku ruchu drogi znów są przeciążone.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Rosnący ruch bywa interpretowany jako oznaka ożywienia gospodarczego, jednak cena, jaką płacą za to kierowcy i miasta, jest ogromna. W samych Stanach Zjednoczonych koszty korków w 2025 roku przekroczyły 85,8 miliarda dolarów. Wielka Brytania straciła około 11 miliardów funtów, a Niemcy 5,3 miliarda euro. Te kwoty obejmują nie tylko zmarnowany czas, lecz także dodatkowe zużycie paliwa, większą emisję spalin, opóźnienia w logistyce i spadek wydajności pracy.
Na czele światowego zestawienia ponownie znalazł się Stambuł. Przeciętny kierowca spędził tam w korkach 118 godzin w skali roku, co oznacza niemal pięć dób wyjętych z życia. Co gorsza, to wynik o 12 procent gorszy niż rok wcześniej. Tuż za nim uplasowały się takie metropolie jak Meksyk, Chicago, Nowy Jork, Filadelfia i Londyn. Warto zauważyć, że nawet miasta prowadzące restrykcyjną politykę transportową nadal zmagają się z ogromnym natężeniem ruchu. Niewielkie spadki opóźnień, rzędu dziesięciu procent, nie zmieniają faktu, że jazda w godzinach szczytu wciąż oznacza powolne toczenie się w gęstym ruchu.
Z punktu widzenia polskich kierowców kluczowa jest pozycja Warszawy. Stolica zajęła 35 miejsce w skali globalnej i 8 wśród miast europejskich. Średni czas stracony w korkach wyniósł tu 64 godziny rocznie. Choć w porównaniu z 2024 rokiem odnotowano poprawę o 9 procent, dane pokazują jednocześnie wzrost o 5 procent względem 2023 roku. Innymi słowy, sytuacja nie jest stabilna i łatwo o powrót gorszych wyników. Co istotne, Warszawa znalazła się wyżej w rankingu niż Berlin, Amsterdam czy Rotterdam, co dobrze obrazuje skalę problemu w polskiej stolicy.
Raport uwzględnił łącznie siedem polskich miast i w większości z nich kierowcy odczuli pewną ulgę. We Wrocławiu oraz Poznaniu roczna strata czasu wyniosła po 49 godzin, co dało tym miastom odpowiednio 88 i 94 miejsce na świecie. Oba ośrodki zanotowały wyraźne, dwucyfrowe poprawy względem poprzedniego roku. Gdańsk uplasował się na 122 pozycji z wynikiem 45 godzin, a Kraków na 129 miejscu z 43 godzinami straconymi w korkach. W przypadku Krakowa oznacza to aż 19 procent mniej niż rok wcześniej, co jest jednym z najlepszych rezultatów w kraju.
Nie wszystkie miasta mogą jednak mówić o poprawie. Katowice zajęły 132 miejsce i jako jedyne nie zanotowały postępu w porównaniu z 2024 rokiem, a względem 2023 sytuacja nawet się pogorszyła. Najlepszy wynik wśród dużych polskich miast osiągnęła Łódź, która z 36 godzinami straconymi rocznie znalazła się dopiero na 206 pozycji globalnie.
Warto wiedzieć, w jaki sposób liczone są te dane. INRIX opiera się na rzeczywistych przejazdach pojazdów, a kluczowym wskaźnikiem są tak zwane hours lost. To różnica między czasem przejazdu w godzinach szczytu a przejazdem przy swobodnym ruchu, na przykład nocą. Dodatkowo analizowana jest prędkość na ostatniej mili dojazdu do centrum miasta w porannym szczycie. W polskich aglomeracjach wynosi ona zwykle od 15 do 17 mil na godzinę, czyli około 24 do 27 kilometrów na godzinę. To pokazuje, że największe zatory powstają nie na obwodnicach, lecz w rejonach centralnych i przy kluczowych węzłach komunikacyjnych.
Dla motocyklistów te dane są również wymowne. Bardzo zatłoczone centra miast sprzyjają jednośladom, ale jednocześnie obnażają skalę problemu, z którym codziennie mierzą się wszyscy uczestnicy ruchu.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze