Rajd Dakar 2010 - Polacy nie odpuszczają gazu
„Walczę o pierwszą dziesiątkę, ale mam mocnych rywali"
Sobotni dzień przerwy pozwolił zawodnikom odpocząć i zregenerować siły na kolejnych, siedem etapów, które pozostały do końca Rajdu Dakar. Najdłuższy OS tych zawodów, który rozegrano w piątek, był bardzo wyczerpujący i trudny zarówno dla kierowców, jak i ich maszyn. Wiele załóg do biwaku w Antofagaście dotarło dopiero w sobotę i gdyby nie to, że organizatorzy wydłużyli maksymalny czas pokonania etapu, zostałyby one zdyskwalifikowane. Na szczęście wszystkie polskie ekipy, które przystąpiły do piątkowego odcinka specjalnego, ukończyły go i wczoraj ponownie wyruszyły na trasę Dakaru. Druga połowa rajdu rozpoczęła się w Antofagaście, a zakończyła w oddalonym o 568 km Copiapo. Zawodnicy ścigali się na dystansie 472 km, którego trasa wiodła w większości po nieprzyjemnych, kamienistych szlakach.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Z tym trudnym i długim etapem bardzo dobrze poradzili sobie Polacy. W stawce motocyklistów, do obranego przez siebie celu, jakim jest miejsce w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej wytrwale dąży Jakub Przygoński. 24-letni zawodnik z Warszawy przekroczył wczoraj linię mety na 8. pozycji i odniósł dwupunktowy awans w zestawieniu końcowym. Kapitan Orlen Teamu jedzie nadal bardzo dobrym i równym tempem. Ósmy etap Rajdu Dakar Jacek Czachor ukończył z czasem 06:22:15, który dał mu 19. lokatę. Oto, co na mecie wczorajszego odcinka specjalnego powiedzieli dwaj, czołowi polscy motocykliści Dakaru 2010.
Jakub Przygoński:
„Znowu mieliśmy bardzo szybki odcinek. Walczę o pierwszą dziesiątkę, ale mam mocnych rywali. Po trochu odrabiam do nich straty. To był trudny etap, bo jechaliśmy po wielkich kamieniach. Jak w trialu. Niełatwo pokonuje się je na motocyklu, zwłaszcza ciężkim. Mój waży 180 kilogramów. Gdy się chce jechać bardzo szybko, robi się to niebezpieczne. Na koniec były wydmy, które lubię i to mi sprawiło sporo przyjemności. Bardzo wysokie. Nigdzie na świecie nie ma tak wysokich wydm, jak na Atacamie."
Jacek Czachor:
„To był długi i trudny etap. Dwieście kilometrów jechało mi się dobrze. Potem wjechaliśmy w duże kamienie. Tam już nie dałem rady jechać tak szybko i trochę straciłem. Potem odżyłem, ale jestem cały obolały. Jestem na swojej pozycji i czekam na błędy rywali, żeby być w piętnastce na koniec. Na razie wyprzedzający mnie zawodnicy są lepsi, ale nie tracę dużo i cały czas jestem w grze. Teraz będą krótsze etapy, może będzie się lepiej jechać."
Do wczorajszego etapu z dystansem podchodził Marek Dąbrowski. 38-letni zawodnik Orlen Teamu, na terenach w pobliżu Copiapo miał najpoważniejszy wypadek w swojej karierze i uważa to miejsce za pechowe. Na szczęście teoria ta nie potwierdziła się w niedzielę. Marek ósmy etap ukończył na 31. pozycji i awansował o dwa oczka w klasyfikacji generalnej. Zaledwie 21 sekund przed Markiem Dąbrowskim na mecie pojawił się ostatni z polskich motocyklistów - Krzysztof Jarmuż. Kierowca Hondy CRF 450X zaliczył wczoraj potężny upadek, w którym nieco uszkodził motocykl. Na szczęście zawodnikowi ze Strykowa nic się nie stało i do mety w Copiapo przyjechał na miejscu 30. Taką też pozycję zajmuje obecnie w generalce.
Marek Dąbrowski:
„Cieszę się, że dojechałem do mety, bo jest to pechowe dla mnie miejsce. Kiedyś przyjechałem do Copiapo i na pętli wokół niego miałem najpoważniejszy w mojej karierze wypadek, więc cały czas bojaźliwie podchodzę do tych terenów. Zwłaszcza, że to są pierwsze poważne zawody po kontuzji, jeszcze w tym pechowym miejscu. Niemniej jednak jestem zadowolony. Choć organizator stara się, by ostatnie kilometry odcinków były bardzo trudne i rzeczywiście jest ciężko."
Krzysiek Jarmuż:
„Był to kolejny, bardzo ciężki odcinek, mający aż 472 km. Prawie cały czas jechaliśmy po kamieniach, pod koniec mieliśmy do pokonania trochę wydm. Wszyscy są bardzo zmęczeni. Szło mi dziś bardzo dobrze. Jechałem nawet w okolicach 20. miejsca, ale później miałem straszną glebę. Walnąłem w kamień i przedziurawiłem zbiornik paliwa, pokrzywiłem kierownicę. Najważniejsze, że nic mi się nie stało. Musiałem trochę zwolnić. W dniu przerwy mieliśmy wynajęty hotel więc mogłem normalnie wypocząć w łóżku. Dzięki temu miałem dziś więcej siły i tak dobrze mi się jechało. Jutrzejszy odcinek skrócono do 170 km. Tym razem będziemy startować po 20 zawodników w jednej linii, jak w motocrossie. Myślę, ze może być fajnie, będzie ostra rywalizacja."
Drugie etapowe zwycięstwo odniósł wczoraj Chilijczyk Francisco Lopez Contardo, który dosiada debiutującego na trasach Dakaru motocykla marki Aprilia. Znakomicie jedzie również ubiegłoroczny zwycięzca rajdu - Marc Coma. Na mecie 8. dnia rywalizacji stawił się z drugim czasem. Hiszpan jednak nie ma dużych powodów do zadowolenia. W sobotę sędziowie przyznali mu 6-godzinną karę za nieregulaminową wymianę koła w motocyklu, której dokonał podczas piątego etapu, przez co spadł na 24. miejsce w klasyfikacji końcowej. Coma nie zgadza się z decyzją sędziów i zapowiedział, iż złoży odwołanie, jeżeli kara nie zostanie cofnięta. Jeśli tak się stanie, może okazać się, że na ostateczne wyniki rajdu Dakar 2010 przyjdzie nam poczekać do wyjaśnienia tej sprawy przez komisję Międzynarodowej Federacji Motocyklowej. Wczorajszy rezultat awansował hiszpańskiego kierowcę KTMa o 5 miejsc.
Z komisją sędziowską walkę toczyli również bracia Patronelli, którzy jadą na quadach. Wczoraj informowaliśmy was, że Argentyńczycy zapowiedzieli, iż wycofają się z rajdu, jeśli 3-godzinna kara nałożona na Marcosa Patronelli nie zostanie cofnięta. Wiadomo już, że jednak zarzuty złamania regulaminu, którymi obarczono lidera klasyfikacji generalnej quadów, okazały się bezpodstawne, a dowody zbyt słabe. Kara została wycofana, a Wicemistrz ubiegłorocznego Dakaru powrócił na pozycję lidera. Marcos i Alejandro Patronelli uczcili swój triumf w sporze z komisją sędziowską, zdobyciem odpowiednio pierwszego i drugiego miejsca we wczorajszym etapie. Rafał Sonik nadal jedzie bardzo dobrze. Do Copiapo przyjechał z 5. czasem i w klasyfikacji generalnej zajmuje miejsce tuż za podium.
W czołówce najlepszych aut terenowych utrzymuje się nadal załoga Nissana Navary Overdrive w barwach Orlen Teamu. Samochód z numerem 308 linię mety przekroczył z czasem o 25 minut gorszym od zwycięzcy etapu, Stephana Peterhansela. Dzięki temu polska drużyna utrzymała 6. lokatę w generalce.
Krzysztof Hołowczyc:
„Jechało się ciężko. Bardzo trudny OS. Nie wiem, dlaczego organizatorzy upierają się, byśmy jeździli dnami rzek. Pod koniec wylądowaliśmy bardzo źle. Uderzyliśmy trochę dołem i mój pilot Jean-Marc Fortin zesztywniał na chwilę. To był wielki problem, bo się przestraszyliśmy, że jest to coś poważnego. Prosił, bym jechał wolno. Wręcz stanęliśmy. Trochę się rozruszał, spuściliśmy powietrze, bo było blisko wydm i pojechaliśmy dalej. Końcówka już bardzo spokojna. Trzeba powoli patrzeć, gdzie jest koniec rajdu. My się bronimy, a nie atakujemy."
Znakomity wynik wywalczyli wczoraj Robert Szustkowski i Jarek Kazberuk. Załoga samochodu Mitsubishi Pajero w barwach zespołu R-sixteam do Copiapo przybyła na 34. pozycji, która dała im 41. lokatę w tabeli końcowej. Pozostali członkowie drużyny, nad którą patronat objął Polski Związek Motorowy ukończyli ósmy etap na 24. miejscu w klasyfikacji samochodów ciężarowych.
Dziś karawana ruszy w trasę do miejscowości La Serena. Odcinek specjalny, który początkowo miał mieć 338 km długości, skrócono do 170 km. Trasa tym razem prowadzić będzie po piachach i wysokich wydmach. Organizatorzy postanowili przesunąć start zawodników z godziny 7:15 na 11:00 czasu lokalnego z racji bardzo mglistych poranków.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Fermin Aldeguer, Fabio Di Giannantonio, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez, Marc Marquez w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP. W kalendarzu PSP Łukasza Świderka czeka na Ciebie 12 wyjątkowych zdjęć zawodników, którzy w sezonie 2025 zapisywali się na kartach historii motocyklowego Grand Prix.
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
|
|




































Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzePozazdrościć tylko mieszkańcom Argentyny, że mają okazję z bliska przyglądać się zmaganiom uczestników Rajdu Dakar. Swoją drogą szkoda, że w materiale filmowym pominięto quadowców.
OdpowiedzAle tam jest pięknie. Żeby choć móc to oglądać na żywo. Chłopaki tak trzymać, nie puszczać gazu!
Odpowiedz