Norma Euro 5 - kolejne wyzwanie dla producentów motocykli

Autor: Konrad Bartnik 2017.12.28, 12:00 10 Drukuj

Obowiązująca obecnie norma emisji spalin Euro 4 narobiła sporego zamieszania na rynku motocyklowym. Wiele udanych modeli odeszło do lamusa, a ceny pozostałych wyraźnie podskoczyły. Tymczasem na horyzoncie widać już kolejną, jeszcze ostrzejszą normę Euro 5. Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Norma Euro 5 zacznie obowiązywać dopiero w roku 2020, ale wszyscy producenci motocykli już dziś ciężko pracują nad sprostaniem jej wymogom. Będzie ona bardzo restrykcyjna, a jej głównym założeniem, poza kolejnym zmniejszeniem poziomu emisji szkodliwych substancji, jest zwiększenie ilości punktów diagnostycznych w silniku. Najkrócej mówiąc - każda awaria mogąca mieć wpływ na jakość spalin, będzie musiała być natychmiast wykryta.

Emisja szkodliwych substancji

W przypadku obecnej normy Euro 4 obowiązują następujące limity: 1,14 g dwutlenku węgla (Co2) na kilometr, 0,17 g HC (niespalone węglowodory) oraz 0,09 g NoX (tlenek azotu). Z Euro5 będzie to odpowiednio: 1 g/km dla Co2, 0,1 dla HC oraz 0,06 dla NoX. Zostanie ponadto wprowadzony limit emisji cząsteczek stałych, wynoszący 0,0045 g/km, wymogi dla motocykli będą więc zbliżone do tych dla aut.

Hałas

Euro 4 przewiduje limity dla motocykli w zakresie od 73 do 77 dB, w zależności od pojemności. Euro 5 będzie nadal obniżać granice hałasu, choć ustawodawca nie zdecydował jeszcze, jak bardzo kolejne generacje motocykli będą cichsze od obecnych. W jednośladach osiągnięcie kolejnych stopni wyciszenia jest dużo trudniejsze niż w autach. Nie ma tu grubej karoserii, ułatwiającej wytłumienie jednostki napędowej. Robota inżynierów motocyklowych skupia się więc na wydechu, filtrze powietrza i pracy przekładni. Najbardziej w kość dostaną oczywiście nakedy, klasyki, cruisery i inne motocykle pozbawione owiewek, które w chociaż minimalnym stopniu tłumią odgłosy mechaniczne. Na cenzurowanym będą również pojazdy na kostkowych oponach, niemiłosiernie hałasujących na asfalcie.

Wpływ na środowisko

Światowy standard testów motocyklowych WMTC będzie bardziej rygorystyczny. W tzw. teście typu 3, mierzącym emisję na wysokości podstawy silnika, wynik będzie musiał być zerowy. Dojdzie również test stopnia odparowania na poziomie zbiornika paliwa. Trwałość silnika oraz jego wpływ na środowisko będzie mierzony na dystansie 35 tysięcy km.

Elektronika i koszty

Obecna norma Euro 4 przewiduje już konieczność stosowania elektronicznych jednostek diagnostycznych, badają one jednak tylko ogólny stan silnika. Nowe przepisy zwiększą wymagania wobec pokładowej elektroniki. Większa ilość czujników będzie musiała objąć kontrolą pracę silnika, a także proces obróbki spalin i działanie katalizatora. System ten będzie musiał błyskawicznie wykryć każdą usterkę skutkującą pogorszeniem składu spalin.

Całość tych działań wpłynie oczywiście negatywnie na koszty wdrożenia i produkcji nowych modeli motocykli. Normy są już tak wyśrubowane, że ich spełnienie wymaga dużo większych nakładów, niż przykładowo przejście z Euro 3 na Euro 4. Finalnie zapłaci za to klient, co może skutkować znacznym zmniejszeniem rynku motocyklowego, na którym przetrwają tylko najsilniejsi gracze.  

 

Zdjęcia
Komentarze 6
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę