Rozwiesić linki na motocyklistów! - wolność słowa?

Autor: Łukasz "Boczo" Tomanek 2014.12.02, 10:04 21 Drukuj

To pewne. Trzeba mieć naprawdę gorszy dzień i niski biorytm intelektualny, aby mimo posiadanego doktoratu KUL i zawodu pisarza i publicysty w środku kampanii „Twarze Lublina” publicznie za pomocą Facebooka napisać o motocyklistach „...rozwiesiłbym stalowe linki w poprzek Krakowskiego Przedmieścia i z rozkoszą zbierałbym ich głowy do jakiejś dużej płóciennej torby po jakimś lubelskim festiwalu”. Tak powiedział Paweł Laufer, który (co mnie dziwi najbardziej) jest wykształconym doktorem i zawodowo zajmuje się pisaniem. Sytuacja miała miejsce w czerwcu tego roku, ale żeby było śmieszniej, ten idiotyczny komentarz pojawił się na profilu projektu „Twarze Lublina”. Jeśli to jest prawdziwa Twarz Lubina, to nie jestem pewien, czy chcę na nią patrzeć.

Mów co uważasz, uważaj co mówisz

Wszystko, co dzieje się aktualnie w Polsce ma dwa oblicza. Pierwsze to oblicze, które przypomina randkę z dziewczyną, która strasznie ci się podoba i analizujesz w głowie każde słowo, które powiesz. W obecnym systemie medialnym, gdzie każdy ma telefon komórkowy trzeba naprawdę uważać, co się mówi, bo twoja kompromitująca wypowiedź wieczorem może już być na głównej Demotywatorów. Wielu jednak ma to gdzieś i tutaj dochodzimy do drugiego oblicza, ludzi pokroju Luxurii Astaroth, Rafalali czy Bartosza Węglarczyka, których zupełnie nie obchodzi, co wypływa z ich ust. Doktorant Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, publicysta, pisarz, na forum publicznym, będąc, tak mi się przynajmniej wydaje, w pełni zmysłów mówi, że super byłoby zbierać odcięte głowy motocyklistów do worka. Oczywiście wpis został usunięty, ale Internet nie zapomina. Pomysłodawczyni projektu „Twarze Lublina” musiała się tłumaczyć. W efekcie czego, niefortunny wpis Laufra został usunięty, a on sam nie znalazł się w papierowym wydaniu projektu. Jak podaje portal lublin.gazeta.pl, Za Laufrem stanął Szymon Pietrasiewicz, który nieudolnie usiłował tłumaczyć, że to przecież było tak na żarty i że to był czarny humor i ani Lublin ani autorzy projektu nie mają za grosz poczucia humoru.

Brak filtra między mózgiem, a ustami

W styczniu dziennikarze Polskiego Radia nazwali nas „dostawcami nerek”. To szczerze mówiąc naprawdę nas zdziwiło, bo zawsze byliśmy przekonani, że pracownicy tej właśnie instytucji medialnej nie posiadają wyłącznika myślenia. Co ciekawe, po lawinie protestów od strony motocyklistów i wielu felietonów w sferze mediów motocyklowych, autorzy tych słów nawet podczas oficjalnych „przeprosin” nie potrafili okazać pełni skruchy. Co jeszcze bardziej ciekawe, redaktorzy Polskiego Radia mieli rację. Przecież wiadomo, że po ulicach jeździ mnóstwo idiotów, którzy przez swoją głupotę robią wielką kupę na dobrej opinii motocyklistów, którzy przecież są normalnymi ludźmi, takimi jak Ty. Ale tutaj tkwi problem natury intelektualnej. Gdyby redaktorzy Trójki nie powiedzieli, że motocykliści to dostawcy nerek, a do tematu podeszliby asertywnie, inteligentnie, to nikt by o tym nie mówił.

Bo ja tylko żartowałem, a jak ktoś tego nie rozumie, to jest na niższym poziomie intelektualnym

Wróćmy do pana Laufra z Lublina. Poproszony o komentarz w sprawie swojego nagłego zaniku możliwości biegłego władania umysłem odpowiedział, że przecież ten komentarz był ironiczny i że on żartował. Ale, uwaga, to nie jest nawet najlepsze. Otóż, pan Laufer dodał (źródło komentarza – lublin.gazeta.pl), że „Pisałem to z rozmysłem i rozwagą, a jeżeli ktoś nie rozumie prostego tekstu, to znajduje się na niższym poziomie intelektualnym”. W tym momencie Paweł Laufer, stojąc już na skraju szamba, wpadł w nie i miał nadzieję, że wynurzy się z niego w chwale i srebrnej zbroi arogancji i pseudo-intelektu. Idąc tą drogą, we wrześniu 1939 roku Hitler też pewnie żartował z wydaniem rozkazu inwazji na Polskę. Niemniej jednak, nie można publicznie mówić, że strasznie miałoby się ochotę (z rozkoszą!) obciąć głowy wszystkim motocyklistom, po czym zebrać je do płóciennego worka i mieć nadzieję, że nikogo to nie zdenerwuje i wszyscy wezmą to za żart wysokich lotów. Sam wielokrotnie mówiłem, że Polska to kraj wielkich obrażalskich. Jeśli ktoś kogoś publicznie nazwie „Ty łobuziaku!”, to ten będzie się domagał oficjalnych przeprosin we wiadomościach o 20:00. Ale bądźmy szczerzy, na forum publicznym projektu promującego kulturę (sic!) przyznać się do morderczych zapędów? Słabo.

Kulturalne linki, czyli jedna wielka prowokacja

Zadałem sobie trud, aby sprawdzić, jakim człowiekiem jest autor tych niefortunnych słów.  Nie pochłonęło to zbyt wiele mojego czasu, bo trwało jakieś 8 sekund. To wykładowca logiki na KUL, publicysta i człowiek, który większość swojego zawodowego życia poświęcił kulturze. Do tego stopnia, że jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „Kultura Enter”. Skąd zatem, u człowieka wykształconego, słynnego wręcz na scenie kulturalno-akademickiej i tak ściśle związanego z promowaniem kultury taki gwałtowny i umówmy się, dość nieprzemyślany atak moto-nienawiści? Moim zdaniem była to po prostu prowokacja. A każde słowo użyte w niej było dokładnie przemyślane i użyte w taki sposób, aby powstał szokujący efekt. To się najwyraźniej udało. Nie udało się natomiast nadanie całemu temu spektaklowi inteligentnego wydźwięku. Bo przecież który to raz, kiedy ktoś wkurza się na motocyklistów i mówi, że dobrze byłoby ich pozbawić głów? Wszyscy pamiętacie tego szaleńca na Facebooku, który rozpętał wojnę stwierdzeniem o linkach.

Finał tej historii jest wszystkim dobrze znany, komentarz usunięty, nikt nie ukarany

Teoretycznie nikt nie powinien za bardzo przejmować się komentarzem (dawno usuniętym) doktoranta KUL. Ja siedzę właśnie przed komputerem i piszę felieton, nadal posiadając głowę, Ty, drogi czytelniku, jako istota inteligentna też pewnie nie kombinujesz, żeby w pewne wiosenne popołudnie porozwieszać struny fortepianu na mieście. Problem w tym, że być może ktoś faktycznie przeczytał komentarz pana Laufra i stwierdził „Hmmm, to jest doskonały pomysł! Zaraz, gdzie ja mam jakieś linki... o, tutaj są!”. Jeszcze jedno. Dlaczego wszyscy tak uczepili się tych linek? Jakby to był jedyny sposób zabicia motocyklisty. A przecież wcale nie trzeba wstawać w nocy, ubierać czapki, rękawiczek, brać latarki i iść na miasto wiązać struny fortepianu między drzewami. Ktoś, kto jedzie samochodem, jedną ręką jedząc hotdoga, drugą rozmawiając przez telefon cię wyręczy. I dzieje się to codziennie.

Media wcale nie pomagają. Regularne nagonki na motocyklistów przeprowadzane niczym krucjaty i ich bezkarność sprzyjają wzajemnemu kąsaniu się różnych grup społecznych. Zwłaszcza tych, których się w danym momencie nie lubi. Potem wystarczy zrobić sobie popcorn i obserwować, jak rośnie oglądalność i wszyscy skaczą sobie do gardeł. Przecież nienawidzić jest tak łatwo.

Prawdopodobnie zainteresuje Cię również:

Zdjęcia
Komentarze 14
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę