Chopper od Szajby. Prawdziwy amerykañski. Taki jak z Easy Rider
Ludzie, którzy interesują się motocyklami i są w wieku mniej więcej od 50. do 70. lat, musieli zetknąć się z chopperami i musieli choćby raz w życiu zapragnąć, by taki motocykl mieć. I to zupełnie niezależnie od tego czym akurat jeżdżą i czym jeździli wcześniej.
Choć customizing narodził się w USA, gdzie pierwsze przerabiane indywidualnie samochody i motocykle pojawiły się już przed II Wojną Światową, to globalna kariera tego zjawiska datuje się mniej więcej od początku lat 70. ubiegłego wieku. W tamtym czasie najbardziej polarnym stylem przeróbek motocykli był chopper, a najwięcej takich maszyn krążyło po drogach Kaliforni. Jednak odkąd na ekrany kin wszedł film Easy Rider, w którym obok Petra Fondy, Dennisa Hoppera i Jacka Nicholsona główne role zagrały dwa customowe Harleye, moda na choppery rozlała się po całym świecie. Wspomniany film zrobił taką karierę, że wśród motocyklistów z mojego pokolenia i tych o dziesięć lat starszych i tych o dziesięć lat młodszych trudno jest znaleźć takich, którzy nie mieli nad łóżkiem plakatu z motocyklami z tego filmu. Mogłeś czuć ten klimat, mogłeś go nie czuć, ale musiałeś wiedzieć co to jest chopper i choćby raz w życiu zapragnąć takiego motocykla.
Dobitnie utwierdził mnie w tym przekonaniu telefon od Szajby, który chwalił się, że właśnie pracuje nad taką maszyną i zaprasza na sesję zdjęciową, kiedy tylko motocykl będzie ukończony. Mocno mnie to zdziwiło, wszak Szajba nigdy nie wykazywał inklinacji w kierunku choppera. Odkąd pamiętam jego pasją była moc i szybkość. Z powodzeniem startował w wyścigach na ćwierć mili na podrasowanej Hayabusie i wyczyniał różne bardzo politycznie niepoprawne rzeczy w siodle sportowych litrów. Nawet, kiedy już wziął się za przerabianie Harleyów styl jego maszyn był daleki od klasycznych klimatów, a tym bardziej od choppera. Aż tu nagle takie kwiatki: Szajba robi choppera. Najlepsze w całej tej historii jest to, że on nawet lubi na swym chopperze jeździć, mimo że maszyna ma bardzo długi widelec i sztywną ramę, a więc w oczach wielu "w ogóle nie nadaje się do jazdy".
Podczas naszej rozmowy wyszło na jaw, że Szajba od dziecka marzył o prawdziwym amerykańskim chopperze, takim jak z filmu "Easy Rider", życie jednak potoczyło się inaczej. Pochłonęły go inne motocyklowe pasje, ale jednak wizerunek choppera wciąż tkwił głęboko w zakamarkach szajbowej duszy i tylko czekał na właściwy moment, by wyjść na powierzchnię. Aura zaczęła temu sprzyjać odkąd Szajba wziął się za przerabianie Harleyów. Pięćsetkonny Mustang też mocno związał go z klimatem amerykańskiej motoryzacji, więc chopper, którego widzicie na zdjęciach jest konsekwentnym krokiem domykającym koło zainteresowań.
Szajba wypatrzył ten motocykl w Internecie. Maszyna była uszkodzona i wymagała naprawy oraz licznych poprawek, ale miała tą zaletę, że motocykl był zarejestrowany w Niemczech, czego oczywistą konsekwencją było to, że wszystkie główne podzespoły, a nawet drobne części spełniają wymogi niemieckiego TÜV. Pracując nad motocyklem Szajba naprawił to co wymagało naprawy, wymienił elementy, które nie pasowały mu do jego wizji choppera na bardziej odpowiednie i na koniec przyozdobił malowaniem, jakie podpowiadała mu wyobraźnia.
Przejdźmy więc do konkretów. Motocykl reprezentuje szwedzki styl budowy chopperów, jest to więc maszyna z długim przodem, na sztywnej ramie, z szeroką kierownicą i bardzo ascetyczna w formie. Rama jest repliką ramy Whishbone Frame Harleya. Jest oczywiście większa niż oryginalna rama harleyowa, bo musi pomieścić większe gabarytowo podzespoły. Sercem motocykla jest Silnik RevTech o pojemności 103 cale. Poprzez wielotarczowe sprzęgło mokre silnik współpracuje z czterostopniową skrzynią biegów. Zarówno silnik jak i skrzynia i sprzęgło są replikami Harleyowych odpowiedników z generacji Evolution, ale oczywiście silnik RevTech 103 dysponuje znacznie większą mocą niż HD Evo 80. W układzie zasilania zastosowano gaźnik Mikuni HSR 42. Za wytwarzanie iskry odpowiedzialny jest zapłon Dyna. Układ wydechowy 2 w 2 wieńczą tłumiki Dr. Jekill & Mr. Hyde, które, jak sugeruje nazwa, oferują możliwość regulacji głośności. Dzięki temu, że długi widelec ma dodatkowe pochylenie w półkach względem główki ramy maszyna prowadzi się poprawnie i pokonywanie łuków, a nawet ciasnych zakrętów nie stanowi żadnego problemu, a na prostych motocykl stabilnie podąża zadanym kursem. Sterowanie motocyklem dodatkowo ułatwia szeroka kierownica. Nisko położone siodło i wysunięte podnóżki umożliwiają podróżowanie w wygodnej odprężonej pozycji. Celowo piszę podróżowanie, gdyż wbrew powszechnej opinii motocykle tego typu w odpowiednich rękach potrafią zaliczać długie trasy, a alpejskie agrafki nie są dla nich przeszkodą. Niedowiarków odsyłam do YouTube.
Maszyna stoi na szprychowych kołach o średnicy 19 cali z przodu i 15 cali z tyłu. Rozmiar ogumienia to 90/90-19; 170/80-15. Baloniasta tylna opona, kiedy jest lekko niedopompowana, poprawia komfort jazdy na sztywnej ramie tłumiąc nieco wstrząsy generowane przez nierówności. Oba koła wyposażono w tarcze hamulcowe Zodiac współpracujące z czterotłoczkowymi zaciskami Billet.
Cała instalacja elektryczna została położona od nowa. Zastosowanie komponentów firmy Motogadget pozwoliło zredukować do minimum ilość kabli. Idealnie wkomponowana w linię motocykla dwuosobowa kanapa została wykonana przez firmę Power Seats, która na co dzień zajmuje się tapicerką jachtów. Dopełnieniem skórzanych akcentów są sakwa i rolki od AGM Bags z Wrocławia. Według zamysłu Szajby malowanie miało być inspirowane motocyklem Capitan America z filmu "Easy Rider" ale bardziej dyskretne, tak żeby na pierwszy rzut oka ukryte motywy wychodziły na zewnątrz dopiero pod wpływem światła. Pomysł ten jak zwykle perfekcyjnie zrealizowano w studiu aerografu Albert Kameleo Design.
Bardzo pomocnym przy realizacji tego projektu był również Redu z Red Hot Chili Customs.
I to już koniec historii szajbowego choppera, chyba że Ty chcesz dopisać własną…











































Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze