tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Yamaha XV1900 - za dużo ciała do kochania
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Pierwszy motocykl – najgorsze pomysły

2010.03.24 Łukasz „Boczo” Tomanek

strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

Yamaha XV1900 - za dużo ciała do kochania

W niepokojąco dużej ilości przypadków, człowiek nawet nie pomyśli o kupnie czegoś lżejszego, łatwiejszego do opanowania, bo pojemności poniżej litra w chopperach są dla mięczaków. Więc kupuje się największy litraż na rynku. Dlaczego? Bo można. Zwłaszcza, jeśli chce się roztrwonić kolosalną premię ze sprzedaży luksusowych sedanów.

Rozpoznanie - model XV1900 jest największym motocyklem, jaki opuścił fabrykę Yamahy. Reprezentuje wszystko to, co kojarzy się z rasowym krążownikiem. Ogromny silnik z tłokami o średnicy puszki z Whiskasem swój monstrualny moment obrotowy 155 Nm rozwija przy śmiesznie niskich obrotach, gulgocząc i grzmiąc miarowo ciągnie olbrzymią konstrukcję z herkulesową siłą. Problem pojawia się w momencie, gdy człowiek z godną liczbą lat na karku zechce powrócić do motocyklizmu po wielu latach i zapragnie ogromnego choppera. W niepokojąco dużej ilości przypadków, owy człowiek nawet nie pomyśli o kupnie czegoś lżejszego, łatwiejszego do opanowania, bo pojemności poniżej litra w chopperach są dla mięczaków. Więc kupuje się największy litraż na rynku. Dlaczego? Bo można. Rzecz w tym, że ogromny krążownik nie będzie się prowadził tak samo jak ujeżdżana 20 lat temu Jawa 250.

Przeciwwskazania - Głównym „NIE" dla ogromnego krążownika (u osoby, której ostatnie dwa koła to zbolała WSK) jest jego masa. W pojemnościach pod dwa litry sam wał korbowy waży często niemal 30 kilogramów. Do tego dochodzi cała reszta żelastwa, w sumie dająca grubo ponad 300 kg. Nie oszukujmy się, opanować to nie jest banalnie łatwo, a rozstaw osi ponad 170 cm w tym nie pomaga i teoretyczna jazda w stylu „easy" zmienia się w zawody siłowe. 350-kilogramowego mastodonta trudno prowadzić, a co w momencie, jak się przewróci? Wtedy trzeba podnieść, i zwykle w przypływie emocji robi się to na ugiętym kręgosłupie, co jest czynnością niemądrą w przypadku lekkiego ścigacza, a co dopiero ponad trzystukilowego kolosa. Jak myślicie, dlaczego martwy ciąg nazywa się „martwy"? Masa motocykla niesie za sobą jeszcze jedno zagrożenie. Jeśli w czasie wypadku sprzęt na nas upadnie, to wielce prawdopodobne, że sproszkuje nam kości, a sam uszkodzi się o wiele poważniej, niż lekka maszyna w czasie kontaktu z glebą. Ciężki motocykl oznacza oporną zmianę kierunku. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do tego, że początkujący motocyklista zakręt pokona jadąc na wprost.

Powikłania - każdy uber-cruiser jest potencjalnie niemądrym pomysłem na pierwszy motocykl. XV1900 to świetny, majestatyczny sprzęt, podobnie jak Suzuki Intruder M1800, Triumph Rocket 3 czy rodzina Electra Herleya-Davidsona. Wszystko są jednakowo mocarne, ciężkie i kobylaste, stąd też wymagają od kierowcy ogarnięcia nie tylko umysłowego, ale i fizycznego.

Duży cruiser + małe doświadczenie = niezłe widowisko

Yamaha XV1900 black
Yamaha XV1900 crusing
Yamaha XV1900 feel good
Yamaha XV1900 na tle budynku
Yamaha XV1900 wisniowa
Yamaha XV1900 z wasem

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama

sklep Ścigacz

    na górę