Śmierć Maćka Zawiszy oczami jego rodziny

Autor: Michał Zawisza 2009.11.25, 14:32 193 Drukuj

Oskarżony zostaje skazany na karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz karę grzywny w wysokości 180 zł...

Od redakcji:
W związku z wyrokiem Sądu, który zapadł ostatnio w sprawie śmierci Maćka Zawiszy, skontaktowaliśmy się z jego bratem - Michałem. Poprosiliśmy o komentarz, opis jak przebiegała sprawa oraz czy jego rodzina już wie, co zrobią dalej. Oto, co nam powiedział:

22. maja 2007 roku, godzina ok. 9:30. Dzwoni telefon, odbieram, mój tata bez słów wstępu mówi: „ Maciek nie żyje." Jak idiota pytam: „Tato, co się stało? Jaki Maciek?" „Twój brat nie żyje." Pytam gdzie jest, mówi: „Na Maczka, przyjedź." Wybiegam z pracy i jadę na miejsce zdarzenia, straszny korek, nie potrafię zebrać myśli, gdzieś w oddali słyszę głos taty „Maciek nie żyje". Ale nie, ja tego nie pojmuję, nie dociera do mnie ta informacja.

Przyjeżdżam na miejsce, podchodzę. Obok, w odległości około 3 m., leży ciało mojego brata. Z głowy spod kasku wylewa się kałuża krwi... Nadal nie wierzę w to, co się stało. Jestem jakby w innym, nierealnym świecie...

Po upływie dość długiego czasu, zbyt długiego czasu, w końcu zabierają ciało mojego brata do kostnicy. Trudno spamiętać wszystko, co się działo w międzyczasie. Brzęczą mi w głowie tylko słowa tego „mordercy" - Chciałem go tylko nastraszyć. - Udało mu się i to bardzo skutecznie. Jednym ruchem kierownicy zabił mojego brata i jednocześnie całą moją rodzinę. Zabił syna, brata i przyjaciela, chłopaka, na którego pogrzebie było nie wiem ile, ale odważne szacunki mówią o ok. 500 osobach. Świadczy to o tym, jakim był człowiekiem, miał przyszłość, perspektywy i przyjaciół, którzy do dziś o nim pamiętają. Teraz pozostają nam tylko zdjęcia, wspomnienia i pamięć o tym, że był z nami przez 30 lat, a przez ten czas dał nam tak wiele.

Po pogrzebie przyszedł czas zeznań na policji, przygotowywania oskarżenia oraz czekania na proces. Nie powiem wam dokładnie, kiedy się zaczął, ale trwał całą wieczność. Każda rozpoczęta sprawa to kolejna szpila w serce, rozgrzebywanie ran i patrzenie jak „morderca" wyślizguje się sprawiedliwości przy użyciu pieniędzy i znajomości.

Według mnie, Sąd nie zadał sobie zbyt wielkiego trudu i nie zbadał jakim człowiekiem jest „morderca", nie zarządzał wywiadu środowiskowego, nie sprawdził kartoteki wypadkowej. Nie pokusił się o nic więcej, jak tylko słuchanie biegłych i świadków. Pozwalał na zakrzyczenie głównego świadka - młodego chłopaka, który w obliczu naszej tragedii zachował zimną krew i pokierował ruchem, żeby inni omijali miejsce zdarzenia. Drugi świadek niespodziewanie zapadł na kompletny brak pamięci, najpierw powiedział, że pogoda było bardzo dobra, a po 10 minutach, że nie pamięta, jakie były warunki atmosferyczne. Czego to dowodzi? Nie potrzeba chyba komentować, a ja na pewno się na to nie odważę...

Oskarżony oczywiście twierdził, że nie widział Maćka, a zatrzymał się, bo usłyszał huk. Ciekawa teoria, ale jakoś mnie nie przekonuje. Sąd jednak tak. Kolejnym świadkiem - wykluczając oczywiście nas, którzy tak naprawdę niewiele mogli wnieść do sprawy - był biegły. Totalna porażka, człowiek, który wypisywał takie bzdury, że sam siebie ośmieszał. Opinie oparł na usytuowaniu sakwy motocykla, która według niego znajdowała się na osi jezdni, tymczasem w rzeczywistości była przy jej prawej krawędzi.

Cała opinia została napisana tak, żeby skierować winę na mojego brata, że to on postanowił popełnić samobójstwo i wjechał na samochód. Na przykład: „Ślad tarcia przy przyśpieszaniu motocykla suzuki GS500", o ile pamiętam z akt, przy prędkości 70 km/h. Wystarczy odrobina wyobraźni i wiedzy, aby zauważyć, że motocykl o takiej pojemności nie ma możliwości zostawienia śladów przy przyśpieszaniu.

Bzdur, które wypisywał ten pseudo-biegły było naprawdę wiele. Znalazły się też wnioski, których osoba na tym stanowisku nie ma prawa stawiać. Np.: „winą za wypadek obarcza się kierującego motocyklem". Co więcej, panowie adwokaci nie ukrywali znajomości z biegłym...

Na szczęście udało się podważyć tą nieprzychylną, strasznie nieuczciwą oraz niezgodną z prawdą opinię. Kolejne czekanie, tym razem dużo dłuższe, na nowe orzeczenie. Czekanie, które jak nam się wtedy wydawało, opłaciło się. Kolejny biegły sporządził rzetelną opinię, która w moim odczuciu opisywała sytuację w sposób bezstronny.

Oczywiście została zakrzyczana przez obronę. Na tej sprawie obrońca zasugerował, że to Maciek wjechał pod samochód i że to on jest winny wypadkowi. Zadał biegłemu pytanie, co by było, gdyby Maciek ruszył jako drugi, czyli wjechał pod samochód, który już wcześniej rozpoczął manewr zmiany pasa z lewego na prawy. Dał do zrozumienia, że to Maciek stwierdził „Po co mam żyć, wjadę pod koła tego samochodu. Ja zginę, ale to on będzie siedział."

Kolejna rozprawa i kolejna i kolejna... Nie będę się rozpisywał o treści każdej z nich oraz o zaskakujących sytuacjach, które nas spotkały, bo zajęłoby to całe wieki. Ostatnia z nich, tak nam się zdawało, już niedługo miała skończyć ten koszmar. Po trzech, o ile dobrze pamiętam, tygodniach od zakończenia poprzedniej rozprawy, dokumenty jeszcze nie wróciły z Sądu. Przecież Sędzia, na ich zwrot po sprawie, ma 3 dni, nie 3 tygodnie! Nasz prawnik powiedział, aby to sprawdzić, coś jest nie tak.

Kolejne odroczenie sprawy, żeby się upewnić, czy w aktach jest wszystko porządku. Ostatnia rozprawa, akta wróciły, są dobre. Mowy końcowe - nasz prawnik sugeruje, zresztą słusznie, zmianę kwalifikacji czynu na zabójstwo z zamiarem ewentualnym lub, jeśli sąd się z tym nie zgadza, karę z górnej granicy, wyczerpującą art. 177 par. 2, czyli 8 lat więzienia i pozbawienie prawa jazdy na 5 lat. Ja, jako oskarżyciel posiłkowy, wnioskuję o 10 lat pozbawienia prawa jazdy i podtrzymuję 8 lat więzienia. Tłumaczę mój wniosek tym, iż oskarżony wykorzystał samochód jako narzędzie zbrodni. Prokurator twierdzi, że jest bezwzględnie winny i sugeruje karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz 2000 zł grzywny. Obrona oczywiście wnioskuje o uniewinnienie.

Przychodzi piątek 20. listopada, godzina 8:30. Czytanie wyroku, siadamy w nadziei na sprawiedliwość. Jednak gdzieś w głowie układam sobie sposób powiedzenia mamie, że człowiek, który zabił jej ukochane dziecko jest bezkarny, bo takie mam przeczucie. Po wielu godzinach na sali sądowej, można nauczyć się obserwować. Niestety przeczucie mnie nie myliło.

Jeden rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz 180 zł grzywny.

Tłumaczenie sędziny: oskarżony jest winny zarzucanego czynu i w myśl art. 177 paragrafu 2, zostaje skazany na karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz karę grzywny w wysokości 180 zł... Nie daję najniższego wymiaru kary, czyli sześciu miesięcy w zawieszeniu na 3 lata i kary pieniężnej, ponieważ oskarżony posiada stałe dochody, 11 tys. zł co miesiąc.

Bardzo żałuję, że nie stać mnie i mojej rodziny na dwóch najlepszych adwokatów od spraw wypadków drogowych. Żałuję, że bogaty i wykształcony dyrektor dużej firmy mógł kupić sobie wolność i praktycznie bezkarność, a nas nie stać na sprawiedliwość. Przyszło nam żyć w kraju prawa... prawa ludzi bogatych, posiadających układy. Ludzie mniej zamożni mogą liczyć na szczęście i pomoc tych, którzy widzą, co się dzieje i nie chcą obok jawnej niesprawiedliwości przechodzić z opuszczoną głową.

Napisaliśmy już prośbę o uzasadnienie wyroku i dopiero na jej podstawie możemy się od niego odwoływać. Zrobimy to na pewno, a w międzyczasie, drogę cywilną wystąpimy o odszkodowanie.

Ta sprawa nie dotyka tylko mnie i mojej rodziny, dotyka każdego z was, motocyklistów. Nie życzę nikomu takiego koszmaru, w którym „zostaliśmy tylko nastraszeni", nastraszeni na całe życie...

Zdjęcia
Komentarze 115
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: lilou 16/04/2014 09:52

Czy potępiam? Nie. Państwa sprawa - jednak wróżę problemy z odszkodowaniem ( z tego co sie orientuję ma do tego prawo żona, mąż, dzieci i to z uargumentowanych powodów). Owszem, nie znam akt sprawy. Znam za to historię z opisów i nadal widzę bardziej chęć zemsty niż walkę o sprawiedliwość. Sprawiedliwości nie ma - nigdy nie zapadnie taki wyrok aby dla każdego był sprawiedliwy. Nikt nie wie jak zachowywał się motocyklista przed wypadkiem. Oczywiście teraz wszyscy twierdzą, że był wzorowy choć wg. mnie zajeżdżanie, próba zatrzymywania i chęć rozmowy a raczej umoralniania po przypadkowym dotknięciu lusterkiem to raczej mało wzorowe. Ludzie zazwyczaj nie bywają agresywni bez powodu a zatem kierowca samochodu jak sądzę też został czymś sprowokowany do swojego czynu. Dodatkowo musiał to byc wyśmienity kierowca skoro byl w stanie oszacować czas, odległość i siłę uderzenia tak, aby motocyklista trafił w latarnie. Dalej myśli Pan, że to zaplanował? Każdy motocyklista wie, że motocykl ma dwa koła i raczej nie wybacza - wystarczy drobny błąd żeby stracić życie lub zdrowie...żeby wylądować na drzewie, słupie lub latarni. Co do zielonego pojęcia to mam. Wiem co znaczy strata kogoś, wiem co znaczy żal, pustka i poczucie beznadziejnej niesprawiedliwości. Nie rozważnym jest zakładanie, że nie mam pojęcia ponieważ nigdy nie wiadomo kto pisze i czy na przykład nie został bardziej doświadczony przez życie. Powiem tyle - zemsta nic nie da. Nie wypełni pustki...ba! nawet nie da poczucia spełnienia. Szkoda życia! Była taki film - "Sprawa Gorgonowej" - proszę obejrzeć. Dużo Pan zrozumie.

Odpowiedz
Autor: Michał Zawisza 22/09/2011 09:23

Witam, Gwarantuje wam że rodzina nie odpuszcza, niestety żyjemy w polsce a jak wiadomo polska jest krajem który jest tylko dla bogatych ludzi. Sprawa mojego brata została zakończona po naszych ciężkich walkach. Sąd 2 instancji podtrzymał wyrok dokładając 2 lata pozbawienia prawa jazdy, i dokładając grzywnę w wysokości 6 tys zł. Lepsze to niż 180 zł kosztów sądowych. Nie myślcie że ten wyrok nas zadowolił , napisaliśmy do ministra sprawiedliwości z prośbą o kasację i ponowny proces, napisaliśmy też do prokuratora generalnego z podobną prośbą, niestety w obu przypadkach zostaliśmy olani :((( nie wiem co nam zostało chyba tylko strasburg. Możecie wierzyć lub nie ale włożyliśmy w tą sprawę kupę czasu, serca, łez i emocji, Niestety Wyrok zapadł taki a nie inny, nie mamy wpływu na niektore rzeczy :( tłumaczenie Sedzi że jest młody i rozwojowy i nie można go karać jest dla mnie śmieszne i niedorzeczne, Teraz przygotowujemy się do sprawy cywilnej, nie chcieliśmy tego robić w procesie adhezyjnym bo nie przyniosło by to oczekiwanego wyniku, boje się tylko że znowu prawo w polsce nas zawiedzie. Polskie prawo jest beznadziejny i chroni tych którzy mają kasę, zawiedziony jestem zarówno postawą sądu, sędziny która swoją drogą jest ........ szkoda gadać. Zostało nam jeszcze pewnie jakieś 3 lata biegania po sądach, niestety nic nie zwróci mojemu Bratu życia żaden wyrok, żadne słowa czy działania, chcieliśmy żeby ta sprawa uzmysłowiła innym jak ważna jest uwaga na drogach i "współpraca z motocyklistami" niestety, jak widać nie wszyscy się czegoś nauczyli, bo nadal przez głupotę ginie wielu motocyklistów. Bardzo dziękuje w imieniu swoim i mojej rodziny za okazaną pomoc i serce. Proponuje spotkać się każdego 22 Maja przy krzyżu na ul. Gen Maczka , żeby uczcić śmierć mojego Brata i przypomnieć ludziom do czego prowadzi złośliwość i głupota na drogach, szczególnie w przypadku motocyklistów. Ja tam jestem bardzo często i za każdym razem jest mi bardzo ciężko starając się z tym żyć, niestety czasu nie cofnę choć bardzo bym chciał. Jeśli chodzi o pieniądze musimy poradzić sobie sami, bardzo dziękuje za chęć pomocy ale teraz walczymy o pieniądze a nie o sprawiedliwość. W tym kraju nie istnieje takie pojęcie. Sprawiedliwość jest dla bogatych ludzi z układami, czyli takich jak ten (*&^% który zabił mojego brata.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę