tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Rafał Sonik - Dakar wrasta w życie człowieka
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Rafał Sonik - Dakar wrasta w życie człowieka

Autor: Żmija 2010.12.23, 11:25 6 Drukuj

Z Rafałem Sonikiem przebiegliśmy razem 5 kilometrów na bieżni. Właściwie to Rafał biegł, a my słuchaliśmy opowieści o tym, czym Rajd Dakar jest w jego życiu. Jaki właściwie był dla niego ten sezon i jakie według niego słabości można pokonać startując w Dakarze? Na te oraz inne pytania odpowiedzieliśmy sobie w trakcie naszej rozmowy.

Ścigacz.pl: Puchar Świata w rajdach terenowych Cross Country w sezonie 2010 należał do Ciebie. Jakie uczucia towarzyszyły Tobie, kiedy stanąłeś na najwyższym miejscu na podium?

Rafał Sonik: To było uczucie podobne do tego, które towarzyszyło mi na podium Dakaru w 2009 roku. Pomimo, że nie mam skłonności do euforii, miałem ogromną satysfakcję, że przedsięwzięcie, które zacząłem kilka lat temu, a w tym roku poświęciłem mu się szczególnie, dało taki właśnie rezultat. Po raz pierwszy w historii Pucharu Świata Cross Country Polakowi udało się sięgnąć po ten najważniejszy tytuł. Cieszyłem się, że mogłem świętować tą chwilę wraz z moimi kibicami i przyjaciółmi. Właściwie już na Sardynii wiadomo było, że punktów do zdobycia pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej mam wystarczająco. Pomimo tego pojechałem w kolejnych dwóch rundach w: Brazylii i Egipcie. Z pewnym rozbawieniem obserwowałem, że Brazylijczycy są pod wielkim wrażeniem, że ktoś z innego kraju wygrał z nimi, bowiem zupełnie się tego nie spodziewali. W Egipcie zająłem się już głównie testami i przygotowaniem sprzętu do Dakaru. Niemniej jednak to właśnie tam poczułem, że przejechanie tych wszystkich odcinków specjalnych, które pokonywali moi koledzy motocykliści, było czymś zupełnie niebywałym. Jeszcze nie tak dawno ich przejechanie wydawało mi się czymś na miarę zdobycia ośmiotysięczników w Himalajach. Po prostu kapitalne uczucie.

Ścigacz.pl: Wydaje się, że Rajd Dakar stał się w pewien sposób częścią Twojego życia, a zatem gdyby nie ten rajd to...

Rafał Sonik: Absolutnie nie chciałbym powiedzieć, że nie wiedziałbym co ze sobą zrobić, bo tak by nie było. Zapewne musiałbym znaleźć jakieś  inne miejsce na świecie, tak aby w styczniu móc jeździć motocyklem po torze bądź górach, albo latać gdzieś w przestworzach. Mówiąc już jednak całkiem poważnie, Dakar po prostu wrasta się w życie człowieka. Kiedy wyjeżdżałem na swój pierwszy Rajd Dakar miałem gdzieś tam w głębi przeczucie, że jeżeli nie wyjadę stamtąd pokonany i przerażony, to może się okazać, że będzie to przygoda na nieco dłużej. Dokładnie tak jak to było z moimi przyjaźniami w życiu, które zaczęły się wiele lat temu, a trwają po dziś dzień. Parę dni temu uświadomiłem sobie, że moja najdłuższa przyjaźń trwa już ponad czterdzieści lat. Zaprzyjaźniłem się z Waldkiem, kiedy byliśmy obydwaj jeszcze bardzo maleńkimi dziećmi, a pomimo to ta przyjaźń trwa dalej. Mam również wiele przyjaciół z którymi przyjaźnię się od lat 30-stu. W przyszłym roku będę świętował co najmniej dwie takie rocznice. Wydaje mi się, że z Dakarem jest podobnie. Być może w ustach dojrzałego mężczyzny zabrzmi to dziwnie, ale biorąc pod uwagę fakt, że rajd ten trwa dwa do trzech miesięcy w roku (włączając przygotowania), to chyba śmiało mogę powiedzieć, że z żadnym przyjacielem nie spędzam tak dużo czasu. Istnieje zatem wielka szansa, a właściwie to już chyba nastąpiło, że Dakar stał się taką kolejną przyjaźnią w moim życiu. Trzeba jednak pamiętać, że przyjaźń to nie tylko cukierki, czekolada, słodzenie, uśmiechy,  ale również wyzwanie, kiedy trzeba udowodnić, że jesteśmy na dobre i na złe, bo życie nie składa się tylko z dobrych momentów i dobrych sytuacji. Myślę, że Dakar trochę  odzwierciedla to, że aby do czegoś w życiu dojść trzeba od siebie dużo dać. To taki specyficzny przyjaciel, trochę dziwny, trochę trudny, stawiający wyzwania. Nigdy nie mówię z góry, że wygram Rajd Dakar, bo trzeba mieć realistyczne oczekiwania, a gdy poświęci się przyjacielowi dużo pracy to wtedy jest szansa na długą i dobrą przyjaźń.

Ścigacz.pl: Jak obecnie podchodzisz do Rajdu Dakar?

Rafał Sonik: To jest moje trzecie podejście do Dakaru. Z pewnością nie jest to już takie samo uczucie, jak było na początku. Wtedy myślałem „O rany, co to będzie”. Teraz podchodzę do Dakaru z jeszcze większą pokorą i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Za każdym razem staram się również analizować wszystkie rajdy. Dakar 2010 przeanalizowałem wczesną wiosną, dzięki czemu miałem dokładną wiedzę na temat tego „co by było gdyby”. Wiem, jakich błędów musimy unikać, wiem jakie sytuacje doprowadziły do strat czasowych. Gdyby chociaż jeden z tych sześciu błędów nie wystąpił na ostatnim Dakarze to byłbym trzeci, a gdyby nie wystąpiły dwa byłbym drugi. Takie analizy tworzę nie po to, żeby sobie hipotetycznie wyobrazić jakby to było, gdybym nie popełnił tych błędów, tylko żeby dokładnie wiedzieć jakich sytuacji unikać; wiedzieć dokładnie, co mnie spowalnia czy negatywnie wpływa na mój wynik, a także jakie działanie, jakie zachowanie, jaka jazda ten wynik poprawia. Ten sezon mocno mnie podbudował. Skończyłem Puchar Świata w przekonaniu, że umiem dobrze jeździć. Rajd Brazylii pozwolił mi dodatkowo nabrać pewności siebie. To był niesamowicie trudny rajd i wielu jego uczestników nie dojechało do mety. W zasadzie mógłbym go porównać do Dakaru bowiem pod wieloma względami był bardzo podobny. Tym bardziej cieszę się, że nie popełniłem żadnego istotnego błędu, utrzymałem tempo, które jest bezpieczne, ale bardzo szybkie, a sprzęt który przygotowaliśmy spisywał się nie mniej dobrze niż ja. Jeżeli miałbym wymarzyć sobie tegoroczny Dakar to chciałbym, żeby przebiegał dokładnie tak jak Rajd Brazylii.

Ścigacz.pl: Kto zatem pomaga Ci przygotowywać te opracowania?

Rafał Sonik: Całą analizę na podstawie codziennych informacji, które ode mnie otrzymuje, przygotowuje moja siostra. Są to rzeczy, o których wolałbym, żeby nie wiedziała moja konkurencja. Dlatego też robię to z osobą, której bardzo ufam, a takim kimś jest właśnie moja siostra. Codziennie w trakcie rajdu, mówię jej jakie miałem problemy. Są nimi złapane kapcie, pomylone trasy, informacje na temat tego, gdzie się zgubiłem, gdzie ominąłem, bądź musiałem szukać waypointów. Wspólnie sprawdzamy, jakie były przyczyny moich kłopotów. Moja siostra na tej podstawie robi symulację i później zastanawiamy się, jak mógłbym uniknąć poszczególnych problemów. To właśnie na podstawie tych informacji zmieniłem chociażby sposób malowania roadboka, dzięki czemu już w drugiej połowie sezonu nie popełniłem praktycznie żadnych błędów nawigacyjnych. To mi bardzo pomaga.

Ścigacz.pl: W jednej ze swoich wypowiedzi powiedziałeś: „Wielkim wyzwaniem są również częste awarie sprzętu, bardzo wysokie temperatury i pokonanie własnych słabości.”  Jakie słabości udało Ci się pokonać na tym Rajdzie?

Rafał Sonik: To dosyć zabawne, bowiem z natury jestem osobą postrzeganą jako dosyć flegmatyczna. W praktyce wygląda to tak, że zdarzają się takie sytuacje, kiedy działam bardzo powoli, natomiast są i takie kiedy staram się działać i myśleć bardzo szybko. Główną lekcją jaką wyniosłem z Dakaru jest zachowanie pewnej równowagi, żeby nie wpadać w euforię albo odwrotnie w panikę. Pamiętać o tym, że nigdy nie jest tak dobrze, ani nie jest tak źle, jak czasem się to wydaje (śmiech). Wtedy, kiedy zdaje się, że jest świetnie, trzeba opanować swoje podniecenie, a wtedy kiedy wydaje się, że jest bardzo źle, trzeba sobie powiedzieć, że nie jest jeszcze najgorzej. Należy po prostu zachować spokój. Taką lekcją, która utkwiła mi w pamięci była sytuacja, kiedy ósmego dnia na Dakarze z mojego quada zaczęła urywać się podłoga. No więc urywała się ona tak po trochu, po trochu aż właściwie czułem, że zaraz odpadnie całkowicie. Wtedy powinienem był stanąć i odciąć ją w najbardziej wygodnym miejscu. Pomyślałem sobie jednak „Kurcze, a może jednak dojadę. To jest przecież druga podłoga i nie mam już ani sztuki więcej.” Jak łatwo się domyśleć urwała się i to w najmniej dogodnym momencie. Zamiast czterech minut naprawa zajęła mi trzynaście. Oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałem, że te dziewięć minut, które mogłem zaoszczędzić, pozwoliłoby mi na zajęcie czwartego miejsca.

Ścigacz.pl: Czego najbardziej brakuje człowiekowi w trakcie tych kilkunastu dni spędzonych na piaskach pustyni?

Rafał Sonik: Najbardziej wszystkim nam brakuje snu. W trakcie pierwszego Dakaru spałem czasami trzy godziny, czasami dwie, czasami cztery. W drugim Dakarze spałem cztery godziny, czasem pięć, czasem trzy. Każdy z was chyba przyzna, że trzy godziny snu dziennie przez kolejne trzy tygodnie to dosyć niewielka średnia.

Ścigacz.pl: O czym myślisz zamykając oczy kiedy idziesz spać? Czy w zasadzie masz siłę o czymkolwiek myśleć?

Rafał Sonik: Nastawiam budzik. To jest jedyna funkcja, którą pełni wtedy mój telefon komórkowy i którą opanowałem do perfekcji. Tuż przed zaśnięciem sprawdzam jedynie ilość wiadomości, która zasiliła mój telefon. Muszę wam powiedzieć, że pomimo, że nie jestem w stanie ich wszystkich przeczytać, te dwieście, trzysta czy czterysta smsów daje mi wielkiego kopa. Oczywiście wśród tych smsów zdarzają się czasem wiadomości niecierpiące zwłoki od kogoś bardzo, bardzo ważnego i wtedy już ostatkiem sił odpowiadam. Zasypiając myślę już tylko od tym, jaki etap mnie jutro czeka i jak powinno się go przejechać.

Ścigacz.pl: Co smakuje na Dakarze najlepiej? Nie jestem przekonana, czy to aby na pewno jest jedzenie.

Rafał Sonik: W sporcie najlepiej smakuje zwycięstwo.

Ścigacz.pl: Kiedy wracasz na kolejny Rajd Dakar, jesteś po raz pierwszy w obozie, jakie są Twoje pierwsze myśli?

Rafał Sonik: Zawsze skrajnie różne. Z jednej strony myślę sobie „To przecież tylko szesnaście dni.” W stosunku do całego życia jest to naprawdę niewiele. Poza tym traktuję to jako trzy wymarzone tygodnie. Nikt mnie przecież nie zmuszał do tego, żebym się tam znalazł, to nie jest mój zawód, a wielka pasja. Nie traktuję swojego startu w Dakarze w kategoriach jakiejś pańszczyzny, zła koniecznego. Zupełnie inne poglądy ma jednak moja ekipa i zapewne nie tylko moja. Myślę, że wbrew pozorom to oni właśnie mają najcięższe zadanie. Pracować przez te kolejnych dwadzieścia dni właściwie przez dzień i noc, czasami słuchając moich komentarzy, musi być naprawdę ciężko. Z perspektywy kogoś, kto nie ma możliwości doświadczyć aż takiej euforii jak meta Dakaru, czy podium Dakaru i dla kogoś, kto przy tym rajdzie pracuje tak ciężko, to musi być to gigantyczne wyzwanie psychiczne. Przecież na samym końcu stoi przed nim zaledwie ułamek, zaledwie cząstka tej radości i satysfakcji, którą może przeżyć zawodnik. Dlatego właśnie myślę przed startem, co mam zrobić żeby ci moi ludzie, moja ekipa, poczuła, że to jest sport drużynowy, a nie indywidualny. Muszę się przyznać, że najgorzej czułem się w momencie, kiedy w 2009 roku jechałem, żeby zająć swoje miejsce na podium. Minąłem wszystkich z ekipy obok siebie, bowiem wszyscy byli na tyle zmęczeni, że nawet wyjazd na podium nie był wystarczającym argumentem, żeby się podnieść z łóżek. Cała ekipa była po prostu wykończona. Mam zatem takie małe marzenie, żeby kolejnym razem, kiedy stanę na podium moja ekipa miała jeszcze siłę, żeby wspólnie przeżyć ze mną tą radość. Jest to marzenie raczej drużynowe aniżeli indywidualne.

Ścigacz.pl: Dotychczas jechałeś jako indywidualny zawodnik, a teraz będziesz jechał w teamie. Jak Ci się wydaje, jakie mogą być plusy, a jakie minusy tej zmiany?

Rafał Sonik: Nie jestem typem człowieka, który lubi obiecywać coś z góry. Moje wejście do Orlen Teamu odbyło się w optymalnym momencie. Dwa lata temu opowiadałem ludziom z Orlenu, że moje wyczucie i obserwacje wskazują, że quadem można przejechać Rajd Dakar i zrobić dobry wynik. Później było podium Dakaru, ale i złamana ręka. Następnie rehabilitacja, rekonwalescencja, trening, następny Dakar i znowu najlepszy wynik Polaka. W tym roku przyszło także zwycięstwo Pucharu Świata. Przez te dwa lata zrobiłem właściwie więcej niż zakładałem wcześniej, że uda mi się zrobić. Teraz kiedy tego dokonałem, jako indywidualny zawodnik startujący wyłącznie o własnych siłach, mam takie poczucie, że mogę Orlenowi zaoferować coś wymiernego, coś czego nie można było wcześniej przewidzieć. Tym czymś jest wynik sportowy, który został dopisany do mojego życiorysu. Patrząc natomiast z mojej perspektywy to dzięki Orlenowi rozwiąże się także wiele spraw, które do dzisiaj były dla mnie dużym wyzwaniem i absorbowały w znacznym stopniu czas zarówno mój jak i całego zespołu. Od tej pory bowiem cała obsługa medialna będzie się odbywać we współpracy z doświadczonymi ludźmi z Orlenu, dzięki czemu moi ludzie, którzy się tym dotychczas zajmowali, nie będą musieli biec cały czas pod górę. Liczę na to, że współpraca z Orlenem się pogłębi. Orlen Team jest obecnie chyba największym i najbardziej nośnym projektem sportowym w Polsce. To jednak nie sprawia, że myślę o jakichś tam zyskach w przyszłości, ale przede wszystkim o profesjonalizacji tego co robię. O tym, że mogę tak jak Hołek z Nissana Navary przesiąść się na fabryczne BMW, tak jak koledzy z motocykli robionych gdzieś tam w Warszawie przesiedli się na fabryczne motocykle KTMa, tak i ja chciałbym przejść ten proces przyspieszonej ewolucji technologicznej w przeciągu kilku najbliższych miesięcy. Żeby wygrywać najtrudniejsze rajdy świata trzeba być pod każdym względem profesjonalnym, a Orlen jest dla mnie najlepszym partnerem, żeby ten profesjonalizm osiągnąć.

Ścigacz.pl: Gdybyś mógł sobie zażyczyć nawet najbardziej abstrakcyjne noworoczne życzenie, jakby ono brzmiało?

Rafał Sonik: O! To nie będzie nic nowatorskiego i odkrywczego. Mieć takie samo doświadczenie jakie mam obecnie, ale mieć połowę tego wieku, który mam. Tego właśnie bym sobie życzył.

Dla wszystkich zainteresowanych losami Rafała Sonika na Rajdzie Dakar mamy dobrą wiadomość. W tym roku będziemy mieli możliwość chociaż w małym stopniu zobaczyć, jak wygląda Rajd Dakar oczami zawodnika, bowiem na quadach Rafała zostaną zamontowane kamerki pokładowe. Oczywiście jak zawsze informacje oraz wspomniane wcześniej filmy będziecie mogli oglądać na Ścigacz.pl!

Medal Rafal Sonik 2010
Rafal Sonik Puchar za Rajd Dakar
Sonik Rafal Rally Dos Sertoes VIII Etap
  NAS Analytics TAG

Zdjęcia
Rafal Sonik quad 252 dakar 2010
2010 sonik rafal yamaha maratony
ATV Polska Sonik Mistrz
namiot ATV Polska Sonik Rajd Faraonow
Patronelli Sonik Rajd Faraonow
Pustynia Atacama Rafal Sonik Dakar
quad sonika w boxie
Rafal sonik - gratulacje po zwyciestwie dos sertoes
rafal Sonik 8 etap rajdu dakar
Rafal Sonik odbiera nagrode za Kube i Jacka
rafal sonik orlen team
Rafal Sonik profil Zawodnika
Rafal Sonik quad yamaha raptor silnik TDM900
rafal sonik sprawdza quada na trasie dakaru
Rafal Sonik zadowolony jazda Dakar
Rafal Sonik  nr 252 dakar 2010 Cordoba-La-Rioja
Sonik chill out pustynia rajd faraonow
Sonik na pustyni
Sonik Rafal 11 etap Dakar 2010
Sonik Rafal Argentyna Dakar 2010
Szustkowski Kazberuk Sonik meta rajdu dakar 2010
zwyciestwo sonika w brazylii
Puchar Rafal Sonik FIM2010
Rafal Sonik Meta Rajdu Dakar 2010
Rafal Sonik podpisuje plakat
Komentarze 3
Pokaż wszystkie komentarze
Autor:lukasz 23/12/2010 13:46

Powodzenia!

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę