tr?id=1223146534440221&ev=PageView&noscript=1

Sportowe sześćsetki za 10 tys. zł - da się kupić?

2010.09.10 Łukasz „Boczo” Tomanek

strony: 1 2 3 4 5 6 7 8

Yamaha YZF600R Thundercat (1996 - 2000)

Thundercata można uznać za bardziej cywilizowany i wygodniejszy ekwiwalent R6. Jej początkowa egzystencja jest dosyć przykra, bowiem przez pierwszych kilka lat produkcji mało osób zdecydowało się na tą sześćsetkę, którą nie była tak sportowa, jak ludzie by chcieli. Dopiero po premierze R6 odkryto na nowo jej uniwersalność. Motocykl był komfortowy na każdym dystansie, ale nadal szybki (nawet prędkościomierz ambitnie wyskalowano do 300 km/h).

Mocne strony:

Uniwersalny charakter – jest to motocykl nie tak radykalny jak R6, ale bardziej sportowy, niż FZS600. Wygodna pozycja za sterami i takie samo siedzenie sprzyjają eksploatacji, a ogromny schowek pod kanapą jest super przydatny na co dzień.

Silnik – po pierwsze, jest to bardzo niezawodna jednostka, która psuje się w zasadzie tylko, jeśli zamiast oleju nalejemy jogurtu. Po drugie, jest dość elastyczna i płynnie i miękko wchodzi na obroty. Średnie spalanie na poziomie 5 litrów na setkę też cieszy.

Hamulce – 4 tłoczkowe zaciski wpijające się w dwie tarcze 298mm to świetny zestaw. Wyjątkowo skuteczne i doskonale dozowalne.

Słabe strony:

Lakier – chodzi głównie o malowany od 1998 roku na czarno tłumik. Wcześniej był ze stali polerowanej i wszystko było ok., ale powłoka lakiernicza z czarnego tłumika była wrażliwa na wszystko.

Skrzynia biegów – ostra jazda, zwłaszcza z przednim kołem w powietrzu skutkowała wypadaniem drugiego biegu, a to z kolei koniecznością rozbierania silnika. Na ostre pałowanie podatne jest też sprzęgło, które jeśli jest mocno zmęczone, ślizga przy wysokich prędkościach.

Masa – Thundercat to najcięższa sportowa sześćsetka. Masę 210 kilogramów wyraźnie czuć w czasie jazdy, dodatkowo motocykl ma też tendencję do prostowania się na zakrętach.

Z wyszukaniem dobrego egzemplarza nie będzie problemów. Na rynku motocykli używanych jest ich ogrom, a mało które sztuki są zupełnie zajechane. Przy zakupie warto sprawdzić stan owiewek. Thundercat ma tyle plastiku, że każda, nawet najdrobniejsza wywrotka będzie od razu widoczna. Bez stresu za 10 tysięcy można kupić Yamahę z lat 1999 – 2000. Młodsze roczniki można dostać nawet za 5,5 – 6 tysięcy. Problem z Yamahą Thundercat polega na tym, że była jednym wielkim harakiri, koncernowym samobójem. R6 była znacznie szybsza i bardziej sportowa, FZS600 znacznie bardziej uniwersalna i wygodna, choć zwolennicy wolą nazywać T-Cata złotym środkiem.

Testowana Yamaha Thundercat
Thundercat na kolanie
Yamaha YZF600R Thundercat
Yamaha Thundercat
powypadkowa Yamaha Thundercat

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę