Chiński motocykl z polsk± naklejk± - jak kupić m±drze?
Kilka lat temu — tak, tyle już piszę dla Ścigacza — stworzyłem artykuł bardzo podobny do tego. Najwyraźniej jednak wciąż za mało osób go przeczytało, bo przeglądając media społecznościowe regularnie trafiam na dokładnie te same pytania. Staram się odpisywać i tłumaczyć, ale zwyczajnie jest tego za dużo. Dlatego powstał ten tekst. Jeśli przymierzasz się do zakupu chińskiego motocykla z naklejkami polskiej marki — to jest materiał, który warto przeczytać.
Reklama
Liberty Rental: nowe motocykle, top marki i rezerwacja online. Wypożycz wymarzony pojazd w 10 minut
Wyobraź sobie taką sytuację. Budzisz się w słoneczną sobotę, pijesz poranną kawę i nagle dociera do ciebie, że to jest ten idealny dzień na trasę. Kilka godzin później zakładasz już kask, zapinasz kurtkę i odpalasz silnik maszyny, o której marzyłeś od miesięcy.
Wypożycz wymarzony pojazd szybko i bez wychodzenia z domu »
Junak M12 125
Marzenia kontra rzeczywistość
Na wstępie muszę wielu z was rozczarować — nikt dziś nie produkuje motocykli w Polsce. Żadna z naszych marek nie ma też własnych fabryk w Chinach. I to nie jest kwestia złej woli. Po prostu świat biznesu nie jest tak prosty, jak wielu osobom się wydaje.
Wciąż mamy w głowach marzenia o powrocie produkcji Junaka, WSK-i czy WFM-ki. Sam bardzo kibicuję Warszawskiej Fabryce Elektryków — mam z tą ekipą kontakt i widzę, że walczą dzielnie. Problem w tym, że im dalej w las, tym więcej realnych przeszkód. Dobry design i elektryczny napęd wydają się dziś przepisem na sukces, ale życie szybko weryfikuje takie założenia. Ja jednak uważam, że oni nadal mają szansę. Widać, że podchodzą do tematu serio i próbują to poukładać z głową. A w tej branży to już bardzo dużo.
Piszę ten artykuł, wracając z targów technologii kompozytowych JEC World w Paryżu. Jedna rzecz uderza tam od razu — większość stoisk należy do firm azjatyckich, z wyraźną przewagą Chińczyków. Świat się zmienił — czy tego chcemy, czy nie.
Od Berlina jadę już polskim Intercity i myślę sobie, że w niektórych branżach naprawdę mamy powody do dumy — pociągi potrafimy produkować. Ale stoją za tym ogromne inwestycje, skala i lata pracy. W motocyklach ta droga dopiero przed nami. Oby.
Lexmoto Michigan 125
Dlaczego opinie o "chińczykach" są sprzeczne
No dobra — przejdźmy do konkretów. Najczęstsze pytanie brzmi: "Co sądzicie o motocyklach marki XXX?" Wstawcie sobie co chcecie — Romet, Junak, Barton. Problem w tym, że to pytanie jest źle zadane, bo w praktyce nie da się na nie jednoznacznie odpowiedzieć.
Pod jedną nazwą handlową często kryją się motocykle z różnych fabryk, z różnych lat i z różną specyfikacją. Importerzy kupują maszyny w wielu miejscach, a z sezonu na sezon część dostawców się zmienia. Nawet modele wyglądające na zwykły lifting bywają produkowane już gdzie indziej. Dlatego stwierdzenia typu "miałem poprzedni model i był świetny, więc ten też będzie" potrafią być kompletnie nietrafione.
Do tego dochodzą opinie użytkowników. "Kupuj markę X — mam ich motocykl i jest zajebisty". I ja tego nie neguję. Problem w tym, że taka opinia często nie odnosi się do konkretu — modelu, rocznika czy fabryki. Rynek zmienia się szybciej niż wątki na forach.
Sinnis Hoodlum 125
Jak kupić dobrego "chińczyka"
Jeśli chcecie to wszystko uporządkować, jest na to prosty sposób. W świecie produkcji pojazdów funkcjonuje WMI — World Manufacturer Identifier. To pierwsze trzy znaki numeru VIN, które mówią, kto faktycznie wyprodukował motocykl.
Zacznijcie właśnie od tego. Dopiero potem pytajcie użytkowników z takim samym początkiem VIN. I nie ograniczajcie się do jednej marki — importerzy często kupują różne modele u tych samych producentów.
W Niemczech działa federalny urząd Kraftfahrt-Bundesamt, który prowadzi bazę producentów i przypisanych im numerów WMI. Nie wszystkie kody da się tam znaleźć, ale zdecydowaną większość można bez problemu zweryfikować.
Powiecie więc: czy ma sens wybierać między importerami? Ma. Nie kupują oni w pełni gotowych produktów — mają wpływ na specyfikację motocykla, czyli na to, z jakich komponentów zostanie złożony. Fabryki nie prowadzą dwóch standardów jakości. System produkcyjny jest jeden. Różnice wynikają z tego, co dokładnie zostanie zamówione — inne przełączniki, amortyzatory, tłumiki czy detale wykończenia.
Warto też zadać sobie pytanie, czy importer realnie kontroluje produkcję w Chinach, czy tylko zamawia kontenery i czeka aż przypłyną.
Z mojego doświadczenia wynika, że chińskie motocykle — szczególnie w segmencie 125 — mają bardzo trwałe silniki. Problemy zaczynają się najczęściej wtedy, gdy ktoś próbuje na siłę wycisnąć z nich więcej mocy.
Drugą kluczową sprawą jest serwis. Tu różnice potrafią być ogromne. Dlatego przed zakupem sprawdźcie, jaki serwis danej marki macie w okolicy.
UM Renegade 125 Sport
Krótka ściąga na koniec
- Sprawdź początek VIN (WMI - to pierwsze trzy znaki VIN)
- Pytaj użytkowników z takim samym WMI
- Sprawdź serwis
- Sprawdź podejście importera
- Nie tuninguj na pałę
- Nie sugeruj się jedną opinią
Na koniec coś od siebie. Siedzę w chińskich motocyklach od 2010 roku i prywatnie jeżdżę praktycznie tylko nimi. Obserwuję ten rynek trochę z pracy, trochę z czystego hobby. Od 2007 zawodowo pracuję w branży automotive.
I naprawdę wam powiem: chiński motocykl może być bardzo dobry. W każdym budżecie. Trzeba tylko wiedzieć, co się kupuje.
Kupujcie świadomie — wtedy zamiast rozczarowania będzie po prostu dobra jazda.
















Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze