Mike Hailwood. Afrykańska wróżka przepowiedziała mu ¶mierć
Brytyjski kierowca należy do grona największych gwiazd Grand Prix. Choć od jego śmierci minęło już 45 lat, jego legenda jest wciąż żywa. Mike "The Bike" Hailwood miał wszystko, by stać się "nieśmiertelnym" idolem. Niesamowity talent jeździecki, uprzejmy styl bycia i skłonność do beztroskiej zabawy w towarzystwie atrakcyjnych kobiet ze szklaneczką zacnego trunku w dłoni. No powiedzcie sami, czy takiego człowieka da się nie lubić?
Urodzony 2 kwietnia 1940 roku w Great Milton w hrabstwie Oxfordshire w Anglii Stanley Michael Bailey Hailwood miał wszystko, by stać się gwiazdą torów wyścigowych. Powiedzieć, że miał szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo, to tak jakby nic nie powiedzieć. Jego ojciec Stan Hailwood był milionerem, działającym w samochodowej i motocyklowej branży, a jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej czynnym zawodnikiem motocyklowym. Wyrastając w takim domu Mike nauczył się jeździć na motocyklu bardzo wcześnie. Kiedy miał siedem lat ojciec sprezentował mu ręcznie wykonany mini motocykl (w tamtych czasach, takich rzeczy nie można jeszcze było kupić w sklepie), na którym Mike z zapałem szlifował swoje umiejętności. Bardzo szybko wyszło na jaw, że ma do tego wrodzony talent. Już jako jedenastolatek był ponadprzeciętnie szybki.
Reklama
Liberty Rental: nowe motocykle, top marki i rezerwacja online. Wypożycz wymarzony pojazd w 10 minut
Wyobraź sobie taką sytuację. Budzisz się w słoneczną sobotę, pijesz poranną kawę i nagle dociera do ciebie, że to jest ten idealny dzień na trasę. Kilka godzin później zakładasz już kask, zapinasz kurtkę i odpalasz silnik maszyny, o której marzyłeś od miesięcy.
Wypożycz wymarzony pojazd szybko i bez wychodzenia z domu »
Debiutancki wyścig miał miejsce 22 kwietnia 1957 roku na torze Oulton Park. Jadąc motocyklem MV Agusta 125 17-letni Mike zajął 11 miejsce. Wyścigowa kariera rozwijała się bardzo szybko. Już rok później w krajowych wyścigach ACU Stars Mike wygrał w klasach 125, 250 i 350. W uznaniu za ten wyczyn otrzymał nagrodę Pinharda przyznawaną wybitnym zawodnikom w wieku poniżej 21 lat. W Tym samym roku wraz z Danem Shoreyem wygrał wyścig długodystansowy Thruxton 500. Wystartował w wyścigach TT na wyspie Man w czterech klasach pojemnościowych i wywalczył jedno podium.
Mike Hailwood.
Posłuchaj historii w skrócie:
W 1958 roku Mike Hailwood zadebiutował w wyścigu Grand Prix w klasie 125. Rok później wygrał swój pierwszy wyścig zaliczany do Mistrzostw Świata - Grand Prix Ulsteru i zaczął regularnie startować w klasach 250, 350 i 500.
W 1961 roku był już bez wątpienia gwiazdą tego sportu. Podpisał kontrakt z Hondą i w czerwcu tego roku został pierwszym w historii zawodnikiem, który wygrał trzy wyścigi TT na wyspie Man w ciągu jednego tygodnia, zwyciężając w klasach 125, 250 i 500. Zapewne zwyciężyłby również w klasie 350, ale w jego AJS 350 doszło do awarii, gdy jechał na pierwszej pozycji. Jak by tego było mało, jeszcze w tym samym roku Hailwood zdobył swój pierwszy tytuł Mistrza Świata w klasie 250.
Reklama
Liberty Rental: nowe motocykle, top marki i rezerwacja online. Wypożycz wymarzony pojazd w 10 minut
Wyobraź sobie taką sytuację. Budzisz się w słoneczną sobotę, pijesz poranną kawę i nagle dociera do ciebie, że to jest ten idealny dzień na trasę. Kilka godzin później zakładasz już kask, zapinasz kurtkę i odpalasz silnik maszyny, o której marzyłeś od miesięcy.
Wypożycz wymarzony pojazd szybko i bez wychodzenia z domu »
W 1962 roku Hailwood podpisał kontrakt z MV Agustą i szybko został gwiazdą włoskiego zespołu. Zdobył dla MV Agusty cztery razy z rzędu tytuł Mistrza Świata w klasie 500 (1962,63,64 i 65).
W 1966 roku Mike powrócił do Hondy i w latach 1966 i 1967 zdobył dla japońskiej marki kolejne tytuły Mistrza Świata w klasach 250 i 350. Łącznie w ciągu swej kariery Mike Hailwood zdobył dziewięć tytułów Mistrza Świata w motocyklowym Grand Prix. Startował i odnosił sukcesy również w innych motocyklowych seriach. Do 1967 roku wygrał dwanaście wyścigów TT na Wyspie Man, a szczególne zapisał się w historii wyścig Senior TT w 1967 roku, kiedy Mike za sterami Hondy RC181 w epickim pojedynku pokonał swego wielkiego rywala i jednocześnie przyjaciela (co rzadko idzie w parze) Giacomo Agostiniego. Przy okazji ustanowił rekord okrążenia (175,05 km/h), który nie został pobity przez kolejnych osiem lat.
W 1965 roku Mike Hailwood startował również w wyścigach długodystansowych. Dosiadając motocykla BSA Lightning Clubman zespołu Toma Kirby’ego w ulewnym deszczu wygrał wyścig Hutchinson 100 Production na torze Silverstone, który był bardzo ważnym wyścigiem maszyn produkcyjnych.
Wszyscy zawodnicy, z którymi Mike rywalizował podkreślali jego wielki talent, bardzo płynny i precyzyjny styl jazdy, a także fakt, że zawsze walczył fair. Giacomo Agostini, często toczący z Mike’em zacięte boje wspominał, że lubił się z nim ścigać, bo nawet gdy toczyli walkę "w pełnym kontakcie" nie było zagrożenia kolizją. Hailwood zawsze był szybki niezależnie od tego jakim motocyklem jechał i niezależnie od tego czy motocykl funkcjonował idealnie, czy też miał jakieś braki. Jeden z konkurentów z toru wspominał nawet, że "kiedy Mike był za tobą, wiedziałeś, że cię wyprzedzi". Brytyjczyk zaskarbił sobie uznanie rywali oraz kibiców również swobodnym stylem bycia połączonym jednak z uprzejmością. Był również ceniony za to, że po wyścigach lubił się zabawić.
Wzorem swego wielkiego poprzednika Johna Surteesa Hailwood objawiał swój jeździecki talent również w kokpicie wyścigowego samochodu. Jego debiut w Formule 1 miał miejsce 20 lipca 1963 roku w Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone, gdzie zajął ósme miejsce. Kontynuował starty w prywatnym zespole Rega Parnella do 1965 roku. Od 1968 roku startował również w wyścigach samochodów sportowych. W 1969 roku stanął na podium w 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Powrócił do Formuły 1 w 1971 roku startując w zespole Johna Surteesa. W swoim pierwszym starcie po przerwie zajął czwarte miejsce. Równolegle w barwach zespołu Surteesa startował również w Formule 2, gdzie w 1972 roku zdobył tytuł Mistrza Europy wygrywając pięć z 14 wyścigów. Najbardziej udanym sezonem w Formule 1 był rok 1972. Zajął wtedy drugie miejsce w Grand Prix Włoch, a w klasyfikacji sezonu uplasował się na ósmym miejscu. W 1973 roku dał dowód swojej wielkiej odwagi gdy podczas Grand Prix Południowej Afryki na torze Kyalami wyciągnął z płonącego samochodu Claya Regazzoniego, po tym jak obaj zderzyli się na trzecim okrążeniu wyścigu. Został za to uhonorowany Medalem Jerzego, drugim najwyższym odznaczeniem za odwagę, jakie może otrzymać brytyjski cywil.
Dobrze zapowiadał się rok 1974, Mike Hailwood jeździł wtedy fabrycznym McLarenem partnerując Emersonowi Fittipaldiemu i zdarzało się, że był szybszy od sławnego partnera. Niestety dalszą karierę w F1 przerwał wypadek podczas Grand Prix Niemiec na torze Nürburgring. Na przedostatnim okrążeniu bolid Hailwooda wypadł z toru uderzając w barierę. Kierowca doznał złamania obu kostek i uszkodzenia kolana.
Łącznie w latach 1963-1965 oraz 1971-1974 Mike Hailwood wziął udział w 50 wyścigach Grand Prix i zdobył 29 punktów.
Lata startów w czterokołowych bolidach nie oznaczały bynajmniej rozbratu z motocyklem, siłą rzeczy jednak motocyklowa aktywność była w tym czasie mniejsza. Spektakularny powrót nastąpił 3 czerwca 1978 roku, kiedy Mike Hailwood mając już 38 lat na karku w siodle motocykla Ducati 900SS wygrał wyścig TT na wyspie Man w kategorii F1 po raz pierwszy wprowadzonej rok wcześniej. Za ten wyczyn brytyjski kierowca został nagrodzony tytułem "Człowieka Roku" za rok 1978 w głosowaniu publicznym zorganizowanym przez tygodnik "Motorcycle News". Rok później Hailwood ponownie pojawił się na Wyspie Man i za sterami dwusuwowego Suzuki RG 500 wygrał wyścig w kategorii Senior TT.
Ostatecznie zakończył karierę wyścigową w wieku 39 lat. Niestety nie cieszył się długo wyścigową emeryturą. Zginął tragicznie w wypadku samochodowym spowodowanym przez kierowcę ciężarówki, który zawracał na ekspresowej drodze. Roverem SD1 razem z Mike’m podróżowała jego córka Michele i syn David. Michele zginęła na miejscu natomiast Mike i David zostali przewiezieni do szpitala, gdzie Mike zmarł dwa dni później na skutek ciężkich obrażeń wewnętrznych. David przeżył z niewielkimi obrażeniami.
Najbardziej niesamowite w tej tragicznej historii jest to, że Hailwood opowiedział kiedyś, że wróżka z RPA przepowiedziała mu, że nie dożyje 40 lat i zginie pod kołami ciężarówki.












Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze