Rajd Dakar 2010 - pechowy II etap
Po pomy¶lnym dniu nadszedł dzień niepowodzeń dla polskich załóg startuj±cych w Rajdzie Dakar 2010. Wczorajsze warunki atmosferyczne, panuj±ce nad zachodni± czę¶ci± Argentyny, gdzie odbył się II etap zawodów, okazały się wyj±tkowo niesprzyjaj±ce dla zawodników. Rzęsiste opady deszczu, ograniczaj±ca widoczno¶ć mgła oraz błotnista, ¶liska nawierzchnia skutecznie uniemożliwiały szybk± jazdę. Droga z Cordoby do La Rioja była trudna i bardzo niebezpieczna, o czym przekonało się wielu rajdowców, w tym nasi reprezentanci.
W sobotę Rafał Sonik dojechał do mety w Cordobie z ogromnym u¶miechem na twarzy, ciesz±c się ze dobycia pierwszego czasu na odcinku specjalnym. Jednak jego rado¶ć nie trwała długo, gdyż otrzymał 8-minutow± karę za przekroczenie prędko¶ci na dojazdówce. Wczoraj natomiast stracił przednie koło, gdyż uderzył w skałę, próbuj±c wymin±ć leż±cego na drodze motocyklistę. W wyniku tego do mety prawie 300-kilometrowego OSu dojechał jako ostatni, ze strat± 1:42:45 do pierwszego Francuza Huberta Deltrieu.
„To był odcinek w większo¶ci kamienisty i po górach. Startowałem z motocyklistami i dopóki jechali¶my pod górę, gdzie była szersza droga i można było łatwo wyprzedzać, to jako¶ szło. PóĽniej jednak droga stała się bardzo w±ska, a do tego pojawiła się mgła, padał deszcz i było ¶lisko. Jad±c z do¶ć duż± prędko¶ci±, za jednym ze „¶lepych" zakrętów, w ostatniej chwili zauważyłem leż±cego w poprzek drogi motocyklistę, który po upadku nie zd±żył się podnie¶ć. Było zbyt póĽno, aby móc bezpiecznie wyhamować więc musiałem go jako¶ omin±ć. Niestety na poboczu były głazy, w które wjechałem. Przeci±łem przedni± lew± oponę. Próbowałem j± naprawić, ale bezskutecznie, a nie miałem koła zapasowego. Zmuszony byłem do pokonania 260 km odcinka specjalnego na kapciu. Dojechałem do mety, starta jest duża, ale to jest Dakar i nie można się poddawać." - powiedział Rafał Sonik.
Problemy ze swoim pojazdem miał wczoraj również przyjaciel Rafała Sonika - Josef Machacek. Czech II etap zawodów ukończył na 15. pozycji i takie też miejsce zajmuje w klasyfikacji generalnej. Drugi na mecie w La Rioja, tuż za wspomnianym wcze¶niej Deltrieu, był Gonzalez Corominas, a trzeci Alejandro Patronelli. Dwaj ostatni prowadz± także w tabeli klasyfikacji generalnej. Trzeci± lokatę zajmuje Martin Plechaty. Rafał Sonik jest na 22. pozycji.
Ze swojego wczorajszego występu nie jest także zadowolony Jakub Przygoński, który do La Rioja dotarł z 20. czasem. Wynik ten spowodował spadek najmłodszego z zawodników Orlen Teamu na 12. lokatę w tabeli klasyfikacji generalnej. Powodem gorszej jazdy Polaka były złe warunki pogodowe, które przyczyniły się do jego upadku i uszkodzeń motocykla.
„Dzisiejszy etap zaczynali¶my w strasznym deszczu, było strasznie ¶lisko, a przez mgłę nie było widać, co jest przed nami. To bardzo nam przeszkodzało w dobrej i przyjemnej jeĽdzie. Ja i Marek mieli¶my dzi¶ poważne wywrotki, które mocno nas przestraszyły. Na szczę¶cie nic nam się nie stało, ale motocykle zostały trochę uszkodzone. Mieli¶my przed sob± jeszcze 250 km OSu i musieli¶my pokonać ten dystans z pogiętymi kierownicami. Najważniejsze że jeste¶my na mecie i z tego się bardzo cieszymy." - skomentował Jakub Przygoński.
Marek D±browski ukończył wczorajszy etap na 55. miejscu i zajmuje obecnie 41. pozycję w generalce. Jacek Czachor także odnotował słabszy dzień, jednak uchronił się od upadków. Jego wczorajszy wynik to 31. lokata, która dała mu 22. miejsce w zestawieniu podsumowuj±cym. Oto, co powiedzieli reprezentanci Orlen Teamu na mecie w La Rioja.
Marek D±browski:
„Jechało mi się fatalnie, chyba w tym samym miejscu, co większo¶ć zawodników wywróciłem się. Nie jestem jeszcze przygotowany na takie wywrotki. ¬le się po tym czułem, jechałem wolno. Dodatkowo motocykl mi przerywał przez większo¶ć odcinka, albo jechał na pełnym gazie, albo w
ogóle, więc moja jazda była szarpana. Pod koniec odcinka, gdy zrobiło się parno, chyba odparowała woda i motocykl zacz±ł jechać, ale dopiero ostatnie dwadzie¶cia kilometrów."
Jacek Czachor:
„To był trudny i niebezpieczny etap. Mieli¶my bardzo dużo zakrętów, z których się wypadało przy zbyt dużej prędko¶ci. Było bardzo ¶lisko i trzeba było uważać. Przez pierwsze 150 kilometrów padało i była mgła. Przez to, że nie było widoczno¶ci, jechało się 80-90 km/h. Trzeba było bronić się przed wypadnięciem z trasy. Niektórzy zawodnicy mieli wywrotki. Etap bez nawigacji, cały czas w zamkniętych drogach. Raz jednak wybrałem zł± trasę, wjechałem w kamienie i trawę. Straciłem trzy, cztery minuty i mam nauczkę, żeby pilnować drogi. Widziałem, że etap jest niebezpieczny, dlatego jechałem spokojnie i nie miałem żadnej wywrotki. Te dwa etapy były typowo wy¶cigowe. Jeszcze nie wjechali¶my na prawdziw± pustynię. Tam będ± znacznie dłuższe etapy i straty kilkuminutowe nie będ± miały żadnego znaczenia."
Ostatni z polskich motocyklistów startuj±cych w Dakarze 2010 - Krzysiek Jarmuż, wczoraj pojechał znacznie lepiej niż w pierwszym etapie. Honda CRF 450X, któr± przygotował dla niego zespół Team Honda Europe dowiozła go do mety na 38. pozycji, dzięki czemu w tabeli klasyfikacji generalnej awansował na 37. lokatę. Najlepszy tego dnia okazał się Francuz, jad±cy motocyklem Yamaha - David Fretigne. Drugi był także reprezentant Trójkolorowych, dosiadaj±cy motocykla marki Sherco, David Casteu, który tym samym obronił pozycję lidera w generalce. Trzeci natomiast na mecie stawił się Marc Coma. Za Casteu kolejne dwa miejsca w tabeli zajmuj± Despres oraz Fretigne.
Ekipy samochodowe i ciężarowe, które wczoraj miały do pokonania przed sob± 687 km, w tym 355 km odcinka specjalnego, czyli 60 km więcej niż motocykli¶ci i quadowcy, także nie miały łatwo. Krzysiek Hołowczyc od pierwszych kilometrów miał problemy z samochodem. Na pocz±tku nieprawidłowo pracuj±ce zawieszenie utrudniało mu pokonywanie zakrętów, a póĽniej awarii uległ przedni napęd. Mimo dużych przeciwno¶ci losu Hołek dotarł do mety na 13. pozycji.
Krzysztof Hołowczyc:
„To miał być etap dla mnie, dużo mgły, bałaganu, bardzo ¶lisko, ale na pocz±tku mieli¶my kłopoty z zawieszeniem. Samochód był bardzo sztywny. Nie mogłem skręcać, gdy dochodziłem do nawrotu, pchało mnie przodem. Nie chciałem szarżować, zwłaszcza, jak zobaczyłem Romę leż±cego na boku. Jechali¶my bardzo wolno. Kiedy zrobiło się sucho, dodali¶my gazu i wskoczyli¶my na ósm± pozycję. Wówczas, jakie¶ 110 km przed met±, odkręciła się nakrętka i odł±czył się przedni napęd. Spadła flansza i przedni wał leżał na płycie. Auto jechało cały czas bokiem, parę razy my¶lałem, że tył mnie wyprzedzi, ale kontrolowałem sytuację i straty s± bardzo małe. My¶lałem, że to będzie około pół godziny, a stracili¶my jakie¶ 8-10 minut."
Aleksander Sachanbiński i Arkadiusz Rabiega z zespołu Toyota Terratrek Competition wczoraj na mecie byli z 79. czasem. Mitsubishi Pajero w barwach zespołu R-Sixteam z Robertem Szustkowskim i Jarkiem Kazberukiem w ¶rodku uzyskało 97. lokatę. Jedyna, polska ciężarówka, któr± kieruje Grzegorz Baran drugi etap ukończyła na 26. miejscu.
Dzi¶ zawodnicy opuszcz± błota i kamienie, a kierować się będ± do miejscowo¶ci Fiambala, położonej w pustynnych terenach, gdzie częst± s± spotykane burze piaskowe. Jest to jeden z krótszych odcinków tegorocznego Dakaru i liczy sobie 259 km trasy dojazdowej oraz 182 km odcinka specjalnego.









Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzePolacy jeszcz pokaż± na co ich stać!!!! będzie dobrze a nawet lepiej.............głowy do góry i manety odkręcać!!!!
OdpowiedzOby to był ostatni pechowy dzień dla Polaków. Chłopaki dajcie z siebie wszystko!
Odpowiedz