Rokon Trail-Breaker. Motocykl, który jest starszy od twojej babci, i wci±ż nie ma konkurencji
Przemysł motocyklowy ściga się o każdy kilogram mniej, albo bada stopień kąta przechyłu, a tymczasem w zakątku stanu New Hampshire istnieje pewien dwukołowiec, który kompletnie ignoruje technologiczne priorytety.
Rokon jest oczywiście motocyklem wyścigowym, turystycznym też nie, ani nawet typowym enduro. To maszyna robocza z napędem na dwa koła, która spokojnie wciągnie się na 60-stopniowe zbocze i przepłynie przez rzekę. Bo do tego ma służyć.
Reklama
Liberty Rental: nowe motocykle, top marki i rezerwacja online. Wypożycz wymarzony pojazd w 10 minut
Wyobraź sobie taką sytuację. Budzisz się w słoneczną sobotę, pijesz poranną kawę i nagle dociera do ciebie, że to jest ten idealny dzień na trasę. Kilka godzin później zakładasz już kask, zapinasz kurtkę i odpalasz silnik maszyny, o której marzyłeś od miesięcy.
Wypożycz wymarzony pojazd szybko i bez wychodzenia z domu »
Historia tego pojazdu to raczej czasy Waszych dziadków czy rodziców, bo zaczyna się w 1958 roku, kiedy Charlie Fehn wpadł na pomysł czegoś, co producent nazywał "mototraktorem". Przez ponad 60 lat, gdy reszta branży doskonaliła elektroniczne zawieszenia i systemy IMU, Rokon rozwijał swój autorski, opatentowany mechaniczny napęd AWD. Analogowy do szpiku kości, bez żadnych czujników decydujących o tym, ile momentu idzie do przedniego koła.
Układ napędowy działa w sposób, który wymaga chwili skupienia, żeby go ogarnąć. Silnik, zazwyczaj jednocylindrowy Kohler o pojemności 208 centymetrów sześciennych, przekazuje moc przez konwerter momentu obrotowego do 3-biegowej skrzyni. Dalej mamy standardowy łańcuch, który biegnie ku tylnemu kołu, ale jednocześnie osobny wał wyciąga się do przodu, w stronę główki ramy. Tam trafia na przegub uniwersalny i przekładnię kątową, które przekierowują napęd pionowo w dół, do przedniego koła. Kolejny łańcuch zamyka obieg. Prosto? Absolutnie nie. Skutecznie? Podobno bardzo.
Inżynierska pułapka, w którą wpada każdy konstruktor napędzanego przedniego koła w motocyklu, to problem różnicy długości toru podczas skrętu. Przednie koło zawsze pokonuje dłuższy łuk niż tylne. Gdyby oba dostawały identyczną dawkę napędu, maszyna by szarpała i blokowała. Rokon rozwiązuje to sprzęgłem jednokierunkowym, które pozwala przedniemu kołu swobodnie przyspieszyć ponad prędkość tylnego i "przelecieć" przez zakręt bez oporu. Tylne pcha, przednie ciągnie wtedy, kiedy oba jadą prosto.
Na pewno zauważyliście też monstrualne koła. Wyglądają jak gigantyczne balony i warto wiedzieć, że pracują przy ciśnieniu zaledwie 0,2 bara, co daje maksymalną powierzchnię styku z błotem, skałami i piaskiem. Obręcze mają jednak sekret, bo to puste w środku aluminiowe bębny o średnicy 12 cali, zdolne do przechowywania do 9,6 litra płynu każde. Zostaw je puste, a Rokon będzie ważył tylko 99 kg i spokojnie uniesie się na wodzie, dosłownie przepłynie przez rzekę holowany na linie. Napełnij je paliwem (sic!) lub wodą, a zyskujesz niemal 19 litrów dodatkowego zapasu, co dramatycznie wydłuża zasięg w terenie bez stacji benzynowych.
Prędkość maksymalna 60 km/h mówi wszystko o filozofii tej maszyny. Zawieszenie to temat drugorzędny, bo Rokon nie jest zaprojektowany do jazdy po torze. Starsze modele miały sztywny tył, polegając na sprężynowym siodełku i miękkości ogromnych opon. Nowsze wersje dostały z przodu układ "Auto-Grab" z 20 cm skoku, choć i tak główny komfort generuje pojedyncze sprężynowane siodło. Hamulce tarczowe zamontowano wysoko, na skrzyniach przekładni kątowej, a nie przy kołach. Dzięki temu wrażliwe elementy trzymają się z dala od szlamu, piasku i błota, które w normalnym motocyklu niszczyłyby tarcze w ciągu jednej sesji.
Rama z rur stalowych na starszych modelach pełni funkcję dodatkowego zbiornika oleju. Prześwit wynosi 36 cm, szerokość zaledwie 76 cm. Dla porównania, niejeden quad z napędem 4x4 nie zmieści się tam, gdzie Rokon przejdzie bez mrugnięcia okiem.
Przez dziesięciolecia Rokon był narzędziem myśliwych, strażników leśnych i ludzi żyjących z dala od cywilizacji. Teraz pojawił się Ranger Dual Sport Edition, wersja dopuszczona do ruchu drogowego we wszystkich stanach USA. Rokon dodał do niej homologowane oświetlenie, cyfrowy prędkościomierz, lusterka, kierunkowskazy i klakson. Minimum tego, co potrzeba, żeby legalnie wyjechać z garażu.
I właśnie o to chodzi. Dodajmy jeszcze ładowność 900 kg, przedni i tylny bagażnik ze stalowych rur, niskie siodło dostępne dla każdego wzrostu i budowy ciała. W naszej rzeczywistości litowych akumulatorów, map trakcji i sześciu trybów jazdy i innych cudów, Rokon jest jak kubeł zimnej wody. Mechaniczny, brutalnie bezpośredni, stworzony do jednego zadania, czyli przejechania, lub nawet przepłynięcia tam, gdzie chcesz. Mocny zawodnik.












Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze