Paliwo powinno kosztować 5,40? Gorąco wokół byłego szefa Orlenu
Były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, znowu w centrum uwagi. Tym razem nie chodzi o ceny paliw — chociaż ten temat się pojawił, ale o zarzuty postawione przez stołeczną prokuraturę.
Wyjaśnimy wpierw, że w czasie, gdy Daniel Obajtek kierował koncernem, spółka miała ponieść szkodę w wysokości blisko 400 tysięcy złotych. Chodzi o zlecenia dla prywatnej firmy detektywistycznej, które według prokuratury miały niewiele wspólnego z działalnością gospodarczą Orlenu. Obajtek odpiera zarzuty, nie przyznaje się do winy i odmówił składania wyjaśnień, ale nie zamierza milczeć.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Po wyjściu z prokuratury ostro skomentował sytuację i uderzył w obecne władze spółki oraz rząd. Najwięcej emocji wzbudziły jego słowa o cenach paliw. Zdaniem Obajtka, dziś litr benzyny powinien kosztować około 5,40 zł, a nie ponad 6 zł. Tłumaczył, że cena ropy na światowych rynkach to około 60 dolarów za baryłkę, a kurs dolara jest znacznie niższy niż w okresie, gdy sam zarządzał koncernem. Przypomniał, że za jego czasów baryłka kosztowała nawet 120 dolarów, a dolar sięgał 4,50 zł. "Nie słyszę jednak teraz, że Orlen łupi Polaków" - stwierdził z przekąsem, odnosząc się do wcześniejszych zarzutów kierowanych w jego stronę.
O co chodzi o obecnej sytuacji Daniela Obajtka? Otóż Prokuratura Regionalna w Warszawie w oficjalnym komunikacie podała, że zarzuty dotyczą sprawy z okresu od lipca do grudnia 2021 roku. W tym czasie Obajtek miał polecić dyrektorowi Biura Kontroli i Bezpieczeństwa podpisanie bez przetargu dwóch umów z firmą Wojciecha K., o łącznej wartości 393 600 złotych. Według dokumentów zlecenia miały dotyczyć "identyfikacji działań nieuczciwej konkurencji". W praktyce jednak, jak twierdzą śledczy, służyły gromadzeniu informacji o majątku i życiu prywatnym polityków opozycji.
Obajtkowi grozi nawet do pięciu lat więzienia, choć sam utrzymuje, że cała sprawa ma podłoże polityczne. W swoich wypowiedziach wyraźnie podkreśla, że to nie on odpowiada za obecne ceny paliw i że krytyka, która kiedyś spadała na Orlen, dziś jakoś całkowicie ucichła, co jest zaskakujące.
Afera ma charakter polityczny, ale równocześnie jest interesująca dla nas - kierowców. Motocykliści bezpośrednio odczuwają różnice przy dystrybutorach. Każda zmiana ceny paliwa, nawet o kilkadziesiąt groszy, potrafi zrobić różnicę w sezonowym budżecie. Teraz były prezes największej paliwowej spółki w kraju mówi, że litr powinien kosztować znacznie mniej, więc oczywiście trudno przejść obok tych rewelacji obojętnie.







Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzeOd 89 roku okrągło stołowcy żydowskiego pochodzenia nas okradają i wyprzedają polski majątek narodowy.
OdpowiedzRacja, a w gronie sygnatariuszy porozumienia okrągłostołowego znaleźli się m.in. Lech i Jarosław Kaczyńscy.
OdpowiedzCena dolara i surowca to jedno, pytanie ile w górę poszły pozostale stałe koszty wytwarzania, itp. napędzone za poprzedników. Po paliwie ciężej to ocenić, ale weźmy taki gaz ziemny do ogrzewania ...
Odpowiedz