Orlen daje zni¿ki. Trzy tankowania, 150 litrów i jeden warunek
19 grudnia Orlen uruchomił świąteczną promocję na paliwa i daje kierowcom aut oraz motocyklistom realną szansę na tańsze tankowanie.
Akcja potrwa dokładnie do 6 stycznia 2026 r. i obejmuje benzynę oraz diesla, choć fani LPG muszą tym razem obejść się smakiem.
Zasada jest prosta, choć diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Podstawowy rabat wynosi 20 gr na litrze paliwa i działa zarówno na benzynę, jak i olej napędowy. To jednak dopiero początek zabawy, bo ten rabat da się podkręcić. Wystarczy zrobić zakupy na stacji i wtedy zniżka rośnie do 35 gr na litrze. Internet już kwitnie od patentów, bo wielu kierowców doszło do wniosku, że nie trzeba od razu ratować się kawą i hot dogiem. Jeśli Orlen nie wprowadzi obowiązku kupowania konkretnych produktów, wystarczy sięgnąć po najtańszą rzecz ze sklepowej półki, choćby paczkę chusteczek, by cena paliwa spadła jeszcze bardziej.
Promocja nie jest jednak dla wszystkich i nie bez ograniczeń. Skorzystają z niej wyłącznie użytkownicy aplikacji Orlen Vitay, a liczba tankowań w czasie całej akcji została ograniczona do trzech. Do tego dochodzi limit paliwa na jedną wizytę na stacji, bo rabat obejmuje maksymalnie 50 litrów benzyny lub diesla. W praktyce oznacza to, że przez cały okres promocji można zatankować łącznie 150 litrów paliwa w obniżonej cenie. Dla motocyklisty to zapas na długo, a dla kierowcy samochodu solidna ulga w świątecznych wydatkach.
Przy okazji powraca temat benzyny E10, która od niemal 2 lat jest standardem na polskich stacjach. To w praktyce Pb95 z większą domieszką alkoholu, a Polska wprowadziła to rozwiązanie jako jeden z ostatnich krajów w Europie. Doświadczenia z innych rynków pokazały, że nie ma powodów do paniki, bo większość samochodów i motocykli radzi sobie z tym paliwem bez najmniejszych problemów. Dla ogromnej liczby użytkowników zmiana okazała się właściwie niezauważalna, choć temat wciąż wraca przy każdej większej akcji promocyjnej.
Świąteczna oferta Orlenu może nie jest jakoś kosmiczne szczodra, ale fajnie, że w ogóle się pojawiła. Kilka kliknięć w aplikacji, jedno symboliczne zakupy na stacji i cena na dystrybutorze zaczyna wyglądać znacznie przyjemniej. A że mowa o końcówce roku i początku kolejnego sezonu, to trudno o lepszy moment, by dolać paliwa do baku i zostawić sobie coś ekstra na pierwsze wiosenne kilometry.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze