KTM Freeride E-XC - austriacki rozdział elektrycznej rewolucji
Pokazany w ostatnich dniach Freeride E-XC jest kolejnym podejściem firmy KTM do tematu elektrycznych terenówek. Musimy przyznać, że bardzo udanym - nowy motocykl ma dużo większy zasięg, a jego silnik w pełni dorównuje spalinowym "ćwiartkom".
Druga generacja elektrycznych motocykli KTM reprezentowana będzie w nadchodzącym sezonie przez model Freeride E-XC. Do jego napędu użyty będzie ten sam chłodzony cieczą silnik, co w poprzedniku - Freeride E. Wprowadzono w nim drobne modyfikacje, a jego parametry robią wrażenie - 24 KM szczytowej mocy i 42 Nm momentu obrotowego, zupełnie jak w przyzwoitych benzyniakach 250 cm3.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Zawieszenie freeride E-XC to widelec WP Xplor 43 z przodu i amortyzator WP PDS Xplor z tyłu. Najważniejsze zmiany zaszły jednak w technologii akumulatorów. Nowe baterie litowo-jonowe dostarczyła firma Sony i mają one teraz o 50% większą pojemność. W pełni naładowany Freeride E-XC pozwoli na 1,5 godziny ostrej jazdy w terenie.
Co więcej, nie trzeba już będzie na własny koszt wymieniać zużytych akumulatorów, których trwałość określa się na mniej więcej 700 ładowań. KTM będzie leasingował baterie i ładowarki do nich, więc klient nie będzie musiał się przejmować ich spadającą sprawnością. Z dobrodziejstw nowych baterii będą też mogli skorzystać właściciele poprzedniej generacji elektrycznych KTM-ów, są one w pełni kompatybilne ze starszymi Freeride’ami.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze