tr?id=1223146534440221&ev=PageView&noscript=1

Deklarowany przebieg - polski fetysz, wyznacznik prestiżu

Autor: Konrad Bartnik 2017.12.21, 14:21 5 Drukuj

Kto choć raz sprzedawał używany motocykl lub auto, ten wie, co jest najważniejsze dla polskiego klienta. Jest to oczywiście umiejętnie nawinięta bajka o niskim przebiegu pojazdu, poparta przekręconym licznikiem.

Do napisania tego tekstu skłonił mnie screen rozmowy z potencjalnym klientem, który pojawił się na jednej z facebookowych grup motocyklowych. W skrócie - 20 letnie Suzuki Bandit, deklarowany przebieg 78 tysięcy km, cena 3 tysiące zł i srogie utyskiwania kupca na zbyt duży przebieg. Moim zdaniem jak na wiek motocykla jest on wręcz podejrzanie niski. W sumie nic nowego - polski rynek pojazdów używanych w pigułce. Ilość przejechanych przez pojazd kilometrów jest u nas jakimś Świętym Graalem, tak jakby miał on mówić wszystko o kondycji motocykla lub auta.

Przeglądając ogłoszenia sam nie mogę do końca uwierzyć w szczęście potencjalnych kupujących. Okazuje się, że mamy zatrzęsienie niezbyt młodych motocykli, których głównym zadaniem było ozdabianie salonu. Dziwne, mój pierwszy duży jednoślad sprzedawałem po jednym sezonie z przebiegiem powiększonym o prawie 30 tysięcy km, jeżdżąc przy tym regularnie, ale nie jakoś przesadnie dużo. Po prostu samo się jakoś nawinęło. A może miejskie legendy o potężnych maszynach służących tylko do przejazdów pod modną kawiarnię lub przysłowiową warszawską Kolumnę Zygmunta nie są wyssane z palca?

Umówmy się - przebieg wyrażony w kilometrach może mieć większe znaczenie w maszynach góra 10-letnich i to również zależy od kilku kolejnych czynników. Jednym z nich jest przeznaczenie i sposób użytkowania motocykla. Czym innym będzie przykładowy przebieg 50 tysięcy km dla wysokoobrotowego pojazdu sportowego, a czym innym dla turystycznego osiołka o osiągach samochodu rodzinnego. W przypadku starszych motocykli płacimy już wyłącznie za to, co widać gołym okiem, a widać niemal od razu. Za stan podzespołów i za regularne wizyty poprzedniego właściciela w dobrych serwisach. Dlatego w przypadku maszyn z odległych roczników najlepiej jest decydować się na te z opinią pancernych i bezproblemowych. Do nich należy z pewnością przytaczany wcześniej Bandit, dla którego 78 tysięcy km przy dobrym traktowaniu silnika oznacza zaledwie wejście w wiek męski.

Do statystycznego Kowalskiego to jednak nie trafia - pole przebiegu jest jednym z pierwszych wypełnianych przy filtrowaniu ogłoszeń. Polski klient lubi być oszukiwany, uwierzy więc we wszystko, co zobaczy na liczniku. Może chodzi o to, że taki przekręcony wskaźnik daje mu jakiś wewnętrzny spokój w czasie jazdy? Podnosi poziom prestiżu, że oto nie prowadzi trupa, który pięciokrotnie okrążył Ziemię na równiku, tylko całkiem młody motocykl? Nie oznacza to oczywiście, że nie trafiają się prawdziwe perełki, które większość swego życia stały pod kocem, ale ich procentowy udział w rynku daje do zrozumienia, że mamy do czynienia z masowym szwindlem. Za porozumieniem stron oczywiście - przecież klienci tego oczekują.

Zdjęcia
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę