tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Yamahy Tracer 700 i 900 GT na słowackich drogach - braci się nie traci [RELACJA] NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Yamahy Tracer 700 i 900 GT na słowackich drogach - braci się nie traci [RELACJA]

Autor: Konrad Bartnik 2019.09.17, 16:22 2 Drukuj

Zabraliśmy dwie turystyczne Yamahy do miejsc, dla których zostały stworzone. Słowacja to motocyklowy raj, w dodatku bardzo blisko naszych granic. Góry, lasy i tysiące kilometrów krętych dróg z dobrym asfaltem - ten niewielki kraj jest zawsze świetnym pomysłem na krótki wypad albo dużą wyprawę.

Mój stary redakcyjny kumpel Rafał nie jest może fanatykiem wędkarstwa, ale za to na pewno gorącym fanem słowackich klimatów. Nasz niedawny wyjazd był jego dwunastą motocyklową wizytą w tym pięknym kraju. Dla mnie w zasadzie pierwszym, bo choć wielokrotnie jechałem tamtędy tranzytem, to nigdy docelowo, z pełnym skupieniem na miejscowych atrakcjach. W naturalny sposób to więc Rafał był liderem tego wypadu.

NAS Analytics TAG

Nie ma oczywiście motocyklowych wyjazdów bez motocykli, a tym razem trafiły nam się maszyny stworzone z myślą o podróżowaniu - dwie Yamahy Tracer, w wersjach 700 i 900 GT. Modele te, bazujące na wspólnej platformie ze swoimi odpowiednikami w seriach MT, XSR i Niken są już dobrze znane na naszym rynku i ciepło przyjęte przez klientów. Mnie akurat, ku wielkiej radości, przypadł większy i dużo lepiej wyposażony 900 GT.

Yamaha Tracer 700 i 900 GT na slowacji 15

W wielkim skrócie - jest to podwyższony motocykl sportowo-turystyczny z wyprostowaną i zrelaksowaną pozycją kierowcy. Wielu motocyklistów widzi w Tracerze 900 następcę legendarnej już serii TDM, choć zamiast dwucylindrowej rzędówki mamy tu trzycylindrową. Silnik ma 847 cm3 pojemności i generuje 115 KM mocy oraz 87,5 Nm momentu obrotowego. Jak się szybko okazało, są to wartości optymalne dla żwawego podróżowania ze sportowymi akcentami i momentami prawdziwego zachwytu nad osiągami, przy jednoczesnym bardzo umiarkowanym zużyciu paliwa.

Wyposażenie wersji GT to dodatkowo zestaw sztywnych kufrów bocznych w kolorze motocykla, kolorowy wyświetlacz TFT z obsługą pokrętłem na kierownicy, podgrzewane manetki, tempomat, regulowany widelec w kolorze złotym oraz quickshifter QSS. Dodatkowo mój egzemplarz doposażono w znakomite, choć niezbyt tanie akcesoria z fabrycznego katalogu - rasowo brzmiący wydech Akrapovic i bardzo wygodną żelową kanapę.

Etap 1: Warszawa - Svidnik

Ja ruszam z Warszawy, Rafał z Częstochowy, umawiamy się więc w Chmielniku, najbliższym wspólnym punkcie na trasie w kierunku wschodniej Słowacji. Moje pierwsze odczucie po zajęciu miejsca na Tracerze 900 GT to nieco dziwna pozycja, z podnóżkami przesuniętymi mocno do tyłu. Szybko okazało się, że jest ona przemyślana - nie męczy w długich przelotach, a na bardziej wymagających odcinkach zapewnia odpowiednią kontrolę nad motocyklem.

Trasa od Warszawy do Chęcin, gdzie pod słynnym zamkiem skręcam w stronę Chmielnika, to głównie ciąg ekspresówki S7. Nie śpieszę się zbytnio, ponadto poprzedniej nocy pracowałem, utrzymuję więc prędkość w granicach przepisowej, w czym bardzo pomaga łatwy w obsłudze tempomat. Osobiście uważam, że to urządzenie to jeden z najbardziej przydatnych gadżetów w dziedzinie komfortu, bezpieczeństwa oraz zużycia paliwa i powinno być montowane nie tylko w drogich maszynach turystycznych, ale po prostu w każdym nowym pojeździe.

Skoro jestem na ekspresówce, od razu kilka słów na temat ochrony przed wiatrem. Yamaha Tracer 900 GT wyposażona jest w niewielką owiewkę z niezbyt wysoką szybą, posiadającą bardzo prosty, ale jednocześnie niezawodny i skuteczny sposób regulacji wysokości. Wystarczy lekko ścisnąć uchwyt i pociągnąć w górę lub w dół. Bez większego ryzyka można to zrobić nawet w czasie jazdy, a całość jest prostsza, lżejsza i na pewno tańsza od regulacji elektrycznej.

Rozmiary standardowej szyby są moim zdaniem optymalne dla wyższych kierowców, do których się stety lub niestety zaliczam. Problem z teoretycznie bardziej rozbudowanymi szybami jest taki, że o ile znakomicie chronią osoby do powiedzmy 175 cm wzrostu, to u wyższych powodują tylko zamieszanie i masę zawirowań w okolicy kasku. W tracerze 900 GT zarówno w najniższej, jak i najwyższej pozycji szybka chroni korpus, a powietrze spokojnie opływa głowę. Do tego w standardzie mamy tu osłony dłoni, dzięki czemu nie są one tak szybko przewiewane i wychładzane.

Spotykamy się z Rafałem w Chmielniku i stamtąd już bardziej lokalnymi drogami przez Tarnów i Jasło kierujemy się ku granicy. Już po zmroku docieramy do pierwszego przystanku, jakim jest miejscowość o swojskiej nazwie Svidnik. W zarezerwowanym przez nas hotelu w centrum miasteczka trwa właśnie dancing dla seniorów. Skoczne rytmy slovensko-disco skłaniają nas do poszukania innego lokalu na kolację i napoje. W niedzielę po 20 czynna jest już tylko całkiem przyzwoita burgerownia. Aha, będąc na Słowacji, nie używamy słowa "szukać". Wierzcie na słowo, pod żadnym pozorem…

Etap 2: Svidnik - Brezno

Rano jemy śniadanie w towarzystwie szkolnej wycieczki i ruszamy na południe. Fajna, słoneczna pogoda nie zwiastuje wydarzeń, które mają nadejść już niedługo. Ruszamy na południe, w kierunku Koszyc. Jedziemy lokalnymi drogami, wzdłuż których co chwila rozlokowane są kolejne wioski. Na Słowacji zdecydowanie nie warto igrać z policją i przekraczać dozwolonej prędkości, jedziemy więc karnie 50 km/h. Obszary zabudowane ciągną się niemiłosiernie, jak popularna ostatnio ukraińska telenowela "Zaniedbana", czy jakoś tak… Prawa ręka sterująca pracą mocnego silnika Tracera 900 GT robi się w takich warunkach nerwowa. Na szczęście z pomocą znów przychodzi tempomat, którego na prostych i nudnych odcinkach z ograniczeniem prędkości używam już stale.

Nie przyjechaliśmy tu, by zwiedzać miasta, więc Koszyce oglądamy tylko z perspektywy obwodnicy. Słynne romskie osiedle Lunik IX jest akurat dokładnie po drugiej stronie, odpuszczamy więc i kierujemy się na zachód, w kierunku ciekawszych plenerów. Miejsc zamieszkanych przez Romów akurat w tej części kraju nie brakuje. Co chwila mijamy spore osiedla-obozy z pustaków, dykty i tego, co akurat było pod ręką. Smucą nas duże grupy mijanych dzieci w godzinach, w których powinny być w szkole.

Krętą drogą nr 547 docieramy do pięknie położonego zbiornika wodnego Ruzin, dużo mniejszego od naszej Soliny, ale równie efektownie wijącego się wśród wzgórz. Jedziemy wzdłuż jego jego brzegów, a po minięciu zapory przedostajemy się na północną stronę i kierujemy w stronę miejscowości Margecany. Po drodze chcemy przejechać przez klimatyczny Stary Bujanovsky Tunel, kiedyś przeznaczony dla pociągów, teraz dla pieszych i ruchu kołowego.

Wijąca się w lesie wąska asfaltowa droga jest wspaniała, jednak za jednym z zakrętów asfalt gwałtownie się kończy, zostawiając nam błoto i kamienie. Szybka decyzja - jedziemy, przecież gdzieś dojedziemy. Przy okazji sprawdzamy obydwa Tracery w warunkach offroadowych, choć szosowe opony nie pozwalają na zbyt wiele. Mimo wysokiego zawieszenia i wyprostowanej pozycji kierowcy są to motocykle typowo szosowe. W awaryjnych sytuacjach na nieutwardzonych szlakach radzą sobie jednak bardzo dobrze, choć lepkie podeszczowe błocko i zdradliwie wystające kamienie i korzenie dają czasem sporo emocji.

Po dotarciu do zabytkowego obiektu nasze wychuchane maszyny są od spodu dokładnie oblepione błotem i trawą. Przez chwilę cieszymy się jak dzieci muzyką z wydechu Akrapa w długim tunelu i ruszamy w stronę parku narodowego Słowacki Raj. Pogoda powoli robi się niezdecydowana. Na pierwszym postoju zakładam kurtkę przeciwdeszczową, bo choć tylko delikatnie kropi, to zaczyna mocno wiać. Kawałek dalej decyduję się na dołożenie spodni, rezygnując póki co z nakładek na buty i rękawice.

Trzeciej szansy nie dostałem - w okolicy wsi Mlynky po obu stronach drogi nagle zaczynają walić pioruny, a niebo się otwiera, wylewając na nas całą swoją zawartość. Czegoś takiego nie doświadczyłem jeszcze ani jadąc autem, ani na motocyklu. Ulewa tak gęsta, że w pewnym momencie przestajemy widzieć cokolwiek. W kilkanaście sekund wszystkie nasze przeciwdeszczówki się poddają, a w butach i rękawicach zwyczajnie chlupie. Rafał kątem oka dostrzega zarys jakichś budynków, skręcamy więc na ślepo, mając nadzieję, że nic w nas nie wjedzie. Pod wiatą w przypadkowym gospodarstwie spędzamy blisko godzinę, patrząc na szalejący żywioł. Właściciel przybytku kiwa głową ze zrozumieniem. Zerkam na radar pogodowy - przez środkową Słowację przetacza się wielka czerwona kula, która spokojnie mogłaby być dolną częścią układu pokarmowego samego Szatana.

Robi się późno, my jesteśmy zmęczeni, zziębnięci i głodni, postanawiamy więc ruszać dalej, mimo wciąż padającego deszczu. Celem jest Salaš Zbojská - zbójnicka karczma, o której Rafał opowiadał same cuda. Mamy do przejechania 70 km w ciężkich warunkach pogodowych, ale mijane widoki w parku narodowym Murańska Planina wszystko rekompensują. Pamiętacie spowite we mgle i w chmurach, intensywnie zielone wzgórza wyspy z "Parku Jurajskiego"? To jest dokładnie ten klimat, oczywiście poza temperaturą.

Yamaha Tracer 700 i 900 GT na slowacji 28

Przy okazji sprawdzam, jak Yamaha Tracer 900 GT zachowuje się na bardzo mokrej nawierzchni. Jadę oczywiście spokojniej, niż na suchym, ale totalnie na luzie. Nie pamiętam ani jednego uślizgu - zawieszenie, opony i kontrola trakcji robią swoje. Motocykl pewnie porusza się po zadanym torze.

Doskonałe opinie o Salaš Zbojská znajdują potwierdzenie w rzeczywistości. Mimo fatalnej pogody i położenia na względnym odludziu, lokal jest pełen gości. Po drodze z położonego niżej parkingu zaczepia mnie i podgryza w rękę młody pies pasterski. Jesteśmy dla niego szansą na dostanie się do środka. Niestety, właściciel wpuszcza tylko nas, a zawiedzione psisko wraca pod drewniany taras. Zdejmujemy przemoczone ciuchy i zamawiamy miejscowe specjały: obowiązkową zupę czosnkową i wieprzowinę na kluseczkach wymieszanych z kiszoną kapustą. Jezusie Nazareński! W tych warunkach, po takich przejściach, nie pamiętam, żeby coś smakowało mi bardziej. Jeśli gastronomia jest dla was równie ważna, co widoki, ten lokal to punkt obowiązkowy.

Pocieszeni wspaniałym posiłkiem, choć wciąż przemoczeni docieramy do Brezna. W fajnym hotelu w centrum dostajemy pokój z widokiem na rynek. Po rozłożeniu wszystkich ubrań i butów do suszenia resztę wieczoru spędzamy w przytulnej knajpie na degustacji miejscowych trunków, spośród których szczególne miejsce w sercu i wątrobie zajmuje mocna gruszkówka.

Etap 3: Brezno - Żylina

Rano oczywiście wszystkie nasze ciuchy są jeszcze mokre, na szczęście po pogodowym armagedonie dnia poprzedniego nie ma już śladu. Przyjemne słońce i lekki wiatr zachęcają do dosuszania ubrań na sobie, a dodatkowe skarpety z reklamówek z Biedry pozwalają przetrwać w przemoczonych butach. Jedziemy przez Bańską Bystrzycę i Zwoleń do malowniczo położonej Bańskiej Szczawnicy - miasteczka z fantastyczną starówką i aż dwoma zamkami. Na brukowanym placyku wśród zabytkowych kamieniczek szybko nagrywamy potrzebne materiały i ruszamy dalej drogą nr 524 w kierunku Bohunic, która pod względem motocyklowej frajdy okazała się najjaśniejszym punktem tego wyjazdu.

Dosyć wąska, bardzo kręta, z dobrym asfaltem i niemal totalnym brakiem innych pojazdów. Kilkanaście kilometrów czystego obłędu - spowite w zieleni parku krajobrazowego Stavnicke Vrchy winkle wprowadzają nas w trans. Zmieniam tryb jazdy ze standardowego na sportowy, a Tracer 900 GT staje się zupełnie innym motocyklem. Dziko wyrywa z każdego biegu, niemiłosiernie ciągnie od samego dołu. Przy zmianie biegów do góry bardzo dobrze działa quickshifter, przy redukcji trzeba pomóc sobie sprzęgłem, ale nie ma żadnego szarpania. W takich warunkach najbardziej docenia się aktywną pozycję kierowcy i łobuzerski charakter tej maszyny. Yamaha Tracer 900 GT to luksusowe Pendolino, które w odróżnieniu od polskiego, doskonale pochyla się w zakrętach.

Kiedy wypadamy z krętej, leśnej drogi, jesteśmy mocno oszołomieni, a na krótkim postoju ciężko jeszcze opanować drżenie rąk. Kierujemy się w stronę kolejnego celu, znanej z pokrytych ludowymi wzorami chat wioski Cicmany. Po drodze zatrzymujemy się w przypadkowej knajpie na szybki obiad, który również okazuje się niezwykle smaczny. Generalnie jest to jedna z wielkich zalet Słowaków - są bardzo przywiązani do dobrej kuchni i trzeba mieć naprawdę wielkiego pecha, żeby z jakiejkolwiek restauracji wyjść niezadowolonym. Oczywiście pod warunkiem, że gustujemy w tradycyjnych potrawach z dużą ilością ziemniaków, sera i mięsa. "To nie jest kraj dla starych wegan".

W Cicmanach zatrzymujemy się wśród czarnych chat pokrytych białymi wzorami, które wyglądają jakby Forrest Gump wziął się za pisanie kredą na Trzech Króli i nie mógł przestać. Ruszamy w kierunku Żyliny - tej nocy będziemy biwakować na kempingu pod namiotami. Hej przygoda!

Etap 4: Żylina - Bardejów

Okazuje się, że wrześniowe noce w górskich okolicach są już bardzo zimne, a zabrany przeze mnie sprzęt jest fajny, ale w lecie. Budzę się rano z temperaturą ciała, którą mniej więcej może się obecnie pochwalić towarzysz Lenin, odpoczywający w kawalerce na Placu Czerwonym. Przez teren kempingu przechodzi stado kóz, które bezceremonialnie wyżerają wszystko na swojej drodze, łącznie z kwiatkami z wiszących wysoko doniczek.

Dosuszamy namioty na słońcu, pakujemy się i nieśpiesznie ruszamy. Po chwili dojeżdża do mnie Rafał, dając znak, żebym zjechał na najbliższą stację. Jego Tracer 700 dziwnie się prowadzi, a przyczyną okazuje się metalowy odłamek w tylnej oponie i schodzące powietrze. Na szczęście jesteśmy tuż obok dużego miasta - Żyliny, w której szybko znajdujemy wulkanizację. Rafał dotoczył się tam na resztkach powietrza, a dobrze zakołkowana opona wytrzymuje bez dopompowywania aż do samej Warszawy.

Tego dnia wracamy na wschód wzdłuż granicy z Polską, a naszym głównym celem są tatrzańskie trasy 537 i 538. Nie zawiedliśmy się - winkle, agrafki i szerokie pobocza ze świetnymi widokami to sól turystyki motocyklowej. Po drodze trafiamy jeszcze nad piękny górski staw Štrbské Pleso, otoczony niestety przez komercyjne kompleksy hotelowe.

Zjeżdżamy spod Tatr kiedy robi się ciemno, a do zarezerwowanego i niestety zapłaconego już wcześniej noclegu w Bardejowie mamy dobre 130 km. Decydujemy się na przelot autostradą, na której niestety trafiamy na remont jednego z tuneli. Jestesmy zmuszeni objechać go górskimi agrafkami w zupełnej ciemności. Tu przydały się bardzo jasne światła Tracera 900 - zrobiliśmy to ostrożnie, ale bez dyskomfortu. Remonty i mijanki dręczą nas do samego Bardejowa, do którego bardzo zmęczeni docieramy późnym wieczorem.

Slowacja na motocyklach 20

Etap 5: Bardejów - Warszawa

Rano zamieniamy się motocyklami i każdy rusza w swoją stronę. Rafał na Tracerze 900 GT pojechał nad morze na Rajd Latarników, a ja opłotkami, przez Gorlice, Pacanów i dalej wzdłuż Wisły, wróciłem do Warszawy. Wrażenia po przesiadce na mniejszego Tracera 700 nie były aż tak dramatyczne, jak się spodziewałem, choć różnica w komforcie i dynamice jest bardzo odczuwalna. Tracer 900 to motocykl idealny dla wysokiego kierowcy - jest duży, odpowiednio szeroki, a jego kanapa znajduje się aż 85 cm nad ziemią, co jednak nie przeszkadza w łatwym manewrowaniu. Siedemsetka jest wyraźnie mniejsza i wolniejsza, choć na ciasnych zakrętach również radzi sobie znakomicie i daje dużo frajdy. Po zakosztowaniu luksusów na Tracerze 900 brakowało tempomatu, quickshiftera i żelowej kanapy. Do Warszawy dojechałem z bolącymi kolanami, a spędziłem tego dnia w siodle ponad 8 godzin.

Yamaha Tracer 900 GT - jaka jest?

Najkrócej mówiąc, optymalna pod każdym względem, jeśli tylko nie planujemy większego offroadu. Jej największe atuty to znakomity, dynamiczny i elastyczny silnik, ciągnący od dołu jak V-twin, ale z piekłem w górze jak w sportowej czwórce. Do tego bardzo wygodna pozycja, mocne, ale precyzyjne hamulce i znakomite wyposażenie turystyczne w wersji GT. Dodatkowo Tracer 900 jest bardzo ekonomicznym motocyklem, już od momentu zakupu. Przy cenie niecałych 55 tysięcy zł, jest dużo tańszy od podobnie wyposażonej konkurencji, np. Kawasaki Versysa SE 1000 czy Ducati Multistrady 950S. Spalanie? Komputer pokładowy pokazał średnią z całego wyjazdu na poziomie 4,9 litra na 100 km, bez specjalnego oszczędzania manetki gazu. Rewelacja!

Yamaha Tracer 700 i 900 GT na slowacji 04

Czy znalazłem jakieś wady? Tak, jest ich kilka, są to głównie drobne niedociągnięcia w ergonomii. Ciężko rozłożyć boczną stopkę bez zaklinowania buta pod podnóżkiem. Do często używanej wiosną i jesienią regulacji grzania manetek trzeba się dokopywać przez menu wyświetlacza, a nie użyty przeze mnie ani razu przełącznik kontroli trakcji ma wielki, dedykowany przycisk na kierownicy. A gdyby tak to zamienić? Dodatkowo, kolorowy ekran TFT jest bardzo ładny, ale trochę za mały. Daleko mu do bardzo czytelnych paneli z Ducati czy BMW. Wkurza mnie też, że z podwójnych reflektorów z przodu świeci tylko jeden na raz, ale to akurat skrzywienie miłośnika symetrii, bez przełożenia na praktykę - oświetlenie tej maszyny działa znakomicie. Przydałby się również większy skręt kierownicy, zwłaszcza w czasie manewrów na parkingu.

Podsumowując - Yamaha Tracer 900 GT to kawał świetnego motocykla, który na takich trasach, jak kręte drogi Słowacji, czuje się zdecydowanie najlepiej. Czy stanie się tak legendarny, jak wcześniej TDM? Tego nie wiem, w kolejce do kultu konkurencja jest obecnie spora. W kategorii stosunku ceny do jakości nie ma wątpliwości - dla większości motocyklowych turystów będzie to bardzo udany zakup na lata. Z serca polecam, a wątrobę leczę do dziś. Słowacka bryndza i skwarki wymagają pokuty :)

  NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę