tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Uniknąłeś wypadku drogowego - jak potraktować sprawcę tego zdarzenia?

Uniknąłeś wypadku drogowego - jak potraktować sprawcę tego zdarzenia?

Autor: Michał Brzozowski 2017.05.19, 15:08 16 Drukuj

Serce zaczyna ci mocniej bić, ręce zaczynają się trząść. Jesteś zdenerwowany i wściekły. Zatrzymujesz się obok samochodu, który ci zajechał drogę i zaczyna się jazda… - Ty ślepa k… czy chciałaś mnie zabić? Kto ci dał prawo jazdy? Masz je w ogóle?

Doczekaliśmy się, w końcu jest piękna pogoda, wreszcie jest ciepło, świeci słońce. To warunki idealne do jazdy na motocyklu. Wsiadasz na swój sprzęt i rozkoszujesz się wolnością jaką daje motocykl. Nagle z podporządkowanej ulicy wyjeżdża samochód. Reagujesz natychmiastowo, nie ma czasu na myślenie, przecież chodzi tutaj o twoje życie. Najpierw wciskasz hamulce praktycznie do oporu, tuż przed przeszkodą odpuszczasz, składasz moto i na centymetry omijasz przeszkodę. Ulga, udało się. Ale zamiast błogiego uczucia wyluzowania odczuwasz charakterystyczny wyrzut adrenaliny. Serce zaczyna ci mocniej bić, ręce zaczynają się trząść. Jesteś zdenerwowany i wściekły. Zatrzymujesz się obok samochodu, który ci wyjechał i zaczyna się jazda… - Ty ślepa k… czy chciałaś mnie zabić? Kto ci dał prawo jazdy? Masz je w ogóle? Lecą inwektywy pod adresem winnej czy też winnego zajścia. Kto z was nie przeżył czegoś podobnego albo za krótko jeździ, albo miał niesamowite szczęście, że nigdy (jeszcze) nie uczestniczył w tzw. sytuacji o mały włos.

Zdarzenia tego typu, w których osobiście uczestniczyłem wryły mi się w pamięć bardzo mocno. Kobieta hamująca na trasie ekspresowej, czym spowodowała, że jadące za nią auto zajechało mi drogę próbując uniknąć wjechania w jej bagażnik. Taksówkarz w mercedesie W124 wyjeżdżający z parkingu i stający w poprzek mojego pasa ruchu, gdy inne były zablokowane przez samochody - nie zapomnę jego przerażonych oczu, gdy leciałem prosto w jego drzwi przy prędkości około 80 km/h. Dziadek w Matizie włączający się do ruchu prosto na lewy skrajny pas z posesji stojącej przy miejskiej trzypasmówce, oczywiście tuż przed przednim kołem mojego motocykla. Takich rzeczy się nie zapomina. Wszystkie te sytuacje zakończyły się szczęśliwie, ale co dalej… Taksówkarz nie dostał opieprzu ode mnie, baba na trasie tak, dziadek z Matiza również. Czy dobrze zrobiłem, że wyładowałem na tych ludziach swoje emocje?

I tu powstaje pytanie - jak powinniśmy się zachować, gdy uda nam się uniknąć wypadku, zagrożenia spowodowanego przez nieuważnego kierowcę auta? Czy skoro "nic się nie stało", powinniśmy odjechać jak gdyby nigdy nic? Czy może wręcz prewencyjnie powinniśmy zwrócić uwagę niefrasobliwemu kierowcy, aby miał pełną świadomość, że swoim zachowaniem spowodował zagrożenie życia innego użytkownika drogi? Każdy jest inny i do każdego trafi inny rodzaj reprymendy, niemniej jednak wg mnie sprawy nie można przemilczeć.

Osobiście uważam, że lepiej jest jednak wyładować swoje emocje na takim kierowcy, niż pojechać jakby nic się nie stało. Oczywiście są przypadki, kiedy kierowca od razu rozumie, że zrobił karygodny błąd - np. taksówkarz. Czułem, że nie musiałem do niego wracać, on - jako kierowca zawodowy - wiedział, że zjebał na maksa. Widziałem to w jego oczach. Są przypadki, gdy kierowca od razu przeprasza i wyraża czynny żal. Nie należy mu wtedy dokładać. On już wie, to wystarczy. Ale jeżeli ktoś nie zdaje sobie sprawy, że za jego źle ustawionymi lusterkami rozegrała się walka o życie, to każde uświadomienie tego faktu wg mnie jest na miejscu. Kierowca musi wiedzieć, że mógł odebrać ludzkie życie, ot tak, jedną błędną decyzją. Jedni z nas uświadomią mu to agresywnie, drudzy grzecznie, inni dobitnie, ale kulturalnie, wytłumaczą co właśnie się stało i co mogło się stać. Ważne, żeby kierowca, który popełnił tak wielki błąd był w pełni tego świadom. Naszą agresję wzbudza głupie tłumaczenie lub zwalanie winy na motocyklistę. - Bo pan za szybko jechał! Nie widziałem pana, sam jest pan sobie winny! No, po takich słowach, to ma się ochotę wychlastać delikwenta po pyziu. Z resztą pamiętacie tę sytuację?

Dobrze zrobił motocyklista czy nie? Myślę, że to jednak jedyny argument, który mógł trafić do zakutej bani tego rednecka.

Chciałbym potępić tylko jedną rzecz, a mianowicie tłumaczenie niewerbalne… Myślę, że urywanie lusterka czy kopanie w drzwi nie pozwoli kierowcy zrozumieć swojego błędu i tego typu karalne zachowania radziłbym wyeliminować całkowicie. Lepiej jednak nawet wykrzyczeć swoje pretensje, niż przechodzić do wymierzania kary…

I tak na zakończenie - uważajcie na siebie, miejcie oczy dookoła głowy, starajcie się przewidywać zachowania innych uczestników ruchu. Dostosujcie też prędkość do warunków panujących na drodze - jest trochę tras w Polsce, na których można w miarę bezpiecznie odkręcić manetę, nie róbcie tego w mieście…

Zdjęcia
Komentarze 10
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę