tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Tempomat nie tylko dla wygody - to urządzenie ratujące życie [FELIETON] NAS Analytics TAG
2019 12 04 Mio rejestrator billboard
NAS Analytics TAG

Tempomat nie tylko dla wygody - to urządzenie ratujące życie [FELIETON]

Autor: Konrad Bartnik 2019.11.13, 12:56 5 Drukuj

W ostatnich latach producenci aut i motocykli zasypują nas kolejnymi systemami, które mają poprawić bezpieczeństwo kierowcy. Wśród coraz bardziej wymyślnych układów ABS, kontroli trakcji, radarów i czujników w lusterkach wciąż za najważniejsze uważam urządzenie, które pozornie służy tylko wygodzie użytkownika - tempomat. Postaram się zwięźle uzasadnić, dlaczego moim zdaniem powinien być to obowiązkowy element wyposażenia każdego nowego pojazdu.

Zasada działania tempomatu jest ogólnie znana - urządzenie pozwala na utrzymywanie stałej, zadanej prędkości, bez konieczności wciskania pedału lub przekręcania manetki gazu. Obecnie najpopularniejsze są tempomaty elektroniczne, współpracujące za pomocą zestawu czujników bezpośrednio z przepustnicą, sterowane zazwyczaj przyciskami na kierownicy. Oprócz tego wielu producentów akcesoriów motocyklowych oferuje tempomaty mechaniczne, zakładane na manetkę gazu, działające na zasadzie jej kontrolowanej blokady. Szczerze mówiąc, mam do takich rozwiązań więcej niż ograniczone zaufanie, dlatego kładę zdecydowany nacisk na elektroniczne rozwiązania fabryczne.

NAS Analytics TAG

Tempomat, podobnie jak wiele innych systemów, takich jak ABS, trafił do motocykli ze świata samochodów. Urządzenia te zaczęły trafiać najpierw do luksusowych aut, mniej więcej od lat 60 XX wieku. W motocyklach pojawiły się późno i też raczej jako gadżety w topowych modelach turystycznych - wtedy uważano, że rolą tempomatu jest wyłącznie dbanie o komfort kierowcy. Ręka zwolniona z obowiązku trzymania odkręconego gazu na długich przelotach rzeczywiście mniej się męczy.

Tempomat symbol

Zanim mocno wciśniesz hamulec

Ja natomiast podchodzę do tego urządzenia zupełnie inaczej. Dla mnie to bardzo skuteczne narzędzie w codziennej jeździe, które najchętniej przełożyłbym z szufladki "udogodnienia" do tej z systemami bezpieczeństwa, obok ABS, kontroli trakcji i innych bajerów, które w pocie czoła budują inżynierowie na całym świecie. Przede wszystkim dlatego, że tempomat na dzień dobry pozwala uniknąć sytuacji, w których niezbędne jest zadziałanie pozostałych systemów.

Zawarłem już wielokrotnie w poprzednich tekstach mało odkrywcze twierdzenie, że wszystkie, absolutnie wszystkie działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach muszą mieć źródło w kontrolowaniu prędkości. Jeśli zdecydowana większośc kierowców nie będzie utrzymywała pięćdziesiątki w zabudowanym, to liczba wypadków w tych miejscach, również śmiertelnych, nie spadnie do akceptowalnego poziomu - mam przy tym nadzieję, że wszyscy uważamy stan obecny za nieakceptowalny.

Polscy kierowcy w swojej masie generalnie nie przestrzegają ograniczeń prędkości. Nie trzeba nawet zerkać do policyjnych statystyk - wystarczy przejechać się w przepisowym tempie na losowym odcinku drogi - w mieście lub poza nim i policzyć pojazdy, które najpierw nerwowo usiądą nam na plecach, a potem wyprzedzą w dogodnym lub najczęściej absurdalnym i niebezpiecznym miejscu. Pokusiłbym się o podzielenie szanownych kierowników na dwie grupy. Pierwsza uważa, że jak najbardziej można "szybko i bezpiecznie", że jak pod maską lub zbiornikiem są konie, to trzeba wykorzystać wszystkie, że jak się umie i nie boi, to można zap… Ewentualnie nic nie uważa, bo ma problemy z myśleniem i przewidywaniem. Tej grupy ani ten, ani żaden inny artykuł na temat bezpieczeństwa raczej nie dotyczą, a jedyną na nich metodą jest nękanie mandatami, utratą uprawnień lub gęsto ustawionymi progami zwalniającymi.

Druga grupa, do której sam się zaliczam, ma dużą świadomośc tego, co naprawdę dzieje się na drodze, i tego, że samoograniczanie się, zwłaszcza pod względem prędkości, jest koniecznością. Jednocześnie już w czasie jazdy "jakoś tak nie wychodzi". Noga wciska pedał głębiej, ręka na manetce mocniej kręci. Kończyny same z siebie chcą dotrzeć do granic działania mechanizmów. Głowa, chociaż chciałaby pozostać chodna, wcale im w tym nie pomaga. Mózg przyzwyczaja się do utrzymywanej prędkości i podpowiada, że odrobinę szybciej byłoby całkiem w porządku. Mówiąc krótko - jako ludzie nie mamy predyspozycji, by za pomocą manualnych urządzeń sterujących utrzymywać ograniczoną wartość na liczniku. Wymaga to dużego wysiłku i szybko męczy, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. To akurat ciekawostka - podobny poziom skupienia i późniejszego wyczerpania mamy na odcinkach pokonanych bardzo wolno i bardzo szybko.

tracer tempomat

W trosce o psychikę

I tutaj wracamy do tempomatu. Urządzenie to jest zbawienne dla tych, którzy chcieliby, ale nie są w stanie. Pozwala na odprężenie i skuteczne trzymanie np. 50 zamiast 60 czy 70 km/h. O tych różnicach nie myślimy zazwyczaj w codziennej jeździe, ale już dla pieszych biorących udział w wypadku są one często kwestią życia lub śmierci.

Do tej pory tempomaty uważane były za urządzenia typowo autostradowe, przydatne na długich dystansach. Moja opinia jest zupełnie przeciwna - z powodzeniem używam tempomatu przede wszystkim w mieście. Brak obowiązku ciągłego zerkania na licznik powoduje, że jestem bardziej zrelaksowany, więcej uwagi poświęcam na monitorowanie otoczenia mam większą gotowość do awaryjnego hamowania i paradoksalnie, jadąc przez miasto wolniej, docieram do celu szybciej, niż gnając od świateł do świateł. Płynność jazdy jest najważniejsza! Nagrodą jest nie tylko brak przygód, ale też wyraźnie mniejsza ilość zużywanego paliwa. Dotyczy to zarówno przejazdów autem, jak i motocyklem.

Tych, którzy boją się oddania choćby części kontroli elektronice, uspokajam. Współczesne tempomaty działają bardzo intuicyjnie, pozwalają na łatwe programowanie prędkości bazowej i płynne przyśpieszanie ponad nią, jeśli jest taka potrzeba. Jednocześnie tempomat wyłącza się od razu po choćby muśnięciu dźwigni sprzęgła lub hamulca. Przy odrobinie wprawy urządzenie to jest naszym kumplem, a nie nadzorcą lub potencjalnym katem.

Czy to jest jeszcze motocyklowe?

To akurat bardzo zasadne pytanie, bo wielu motocyklistów za podstawę odczuwania przyjemności z jazdy uważa gwałtowne przyśpieszanie i mocne hamowanie, wszystko pod swoją ciągłą, osobistą kontrolą. Rozumiem to, chociaż jak wielokrotnie wcześniej pisałem, jazda po drogach publicznych w stylu sportowym jest dla mnie dobrowolnym kręceniem magazynkiem rewolweru w stylu rosyjskiej ruletki, a lufa jest skierowana zarówno na nas, jak i na osoby postronne. Tak, mamy za mało torów, gdzie można wyszaleć się legalnie, ale to nic nie zmienia. Kwestia podejścia.

Moją zachętę do jak najczęstszego korzystania z tempomatu kieruję głównie do osób jeżdżących turystycznie lub często korzystających ze swoich pojazdów jako codzienny środek transportu. Obecnie znakomita większość produkowanych pojazdów wyposażona jest w elektroniczne systemy sterowania silnikiem, a koszty produkcji modułów są niskie. Uważam więc, że tempomat nie powinien już być traktowany jak dobro luksusowe, tylko montowany w standardzie w każdym aucie i motocyklu opuszczającym bramy fabryki. To jeden z nielicznych systemów dbających o bezpieczeństwo już na poziomie zachowań kierowcy. Im wcześniej, tym lepiej.

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 5
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę