StuntGP 2014 - deszczowy finał
Za nami 6. edycja największej i jedynej międzynarodowej imprezy stunterskiej w Polsce. W dniach 4-6 lipca, na placu przed bydgoskim centrum handlowym Auchan w cyklu mistrzostw ¶wiata Federacji Ekstremalnych Sportów Motocyklowych – EMS Federation w stunt ridingu zmierzyło się kilkudziesięciu zawodników z całego ¶wiata. Atmosfera była gor±ca, frekwencja w¶ród kibiców wysoka, jedynie pogoda pokrzyżowała nieco plany podczas niedzielnych zmagań. Stunterom to jednak nie przeszkodziło.
Show must go on
W tym roku na zawodach w Bydgoszczy pojawiło się mniej zawodników niż można się było spodziewać. Jedni nie dojechali z przyczyn niezależnych, inni przygotowywali się w tym czasie do zaplanowanych wcze¶niej pokazów, jeszcze inni zrezygnowali na wie¶ć o braku nagród. Podejrzewam, że szczególnie ta ostatnia kwestia była nieoficjaln± wymówk± większo¶ci z nich. Człowiek bowiem szybko przyzwyczaja się do dobrego, więc brak marchewki w postaci wysokowarto¶ciowych nagród zapewne mocno niektórych zniechęciła. Nie wszyscy jednak potraktowali tę imprezę wył±cznie w kategoriach finansowych. Umówmy się, StuntGP to impreza kultowa. Marka, któr± na przestrzeni ostatnich 6 lat udało się wypracować, mimo problemów wynikaj±cych z braku finansów, obroniła się w tym roku sama. Można to było zauważyć chociażby po ilo¶ci kibiców, którzy zjawili się na placu przed bydgoskim Centrum Handlowym Auchan równie licznie jak w latach poprzednich.
Oficjalna czę¶ć imprezy rozpoczęła się w pi±tek od kwalifikacji, podczas których wyłoniono pierwszych 30 zawodników startuj±cych w sobotnich półfinałach. Do niedzielnego, deszczowego finału zakwalifikowała się czołowa dwudziestka. Warto wspomnieć, że na ostateczny wynik składała się suma dwóch przejazdów – półfinałowego i finałowego. My¶l±c o zwycięstwie nie można było sobie zatem pozwolić na jakikolwiek bł±d. W składzie sędziowskim zasiedli: AC Farias – brazylijska ikona oraz jeden z prekursorów stuntu motocyklowego na ¶wiecie, który regularnie pojawia się w gronie jurorskim podczas StuntGP, Cyril Aguilera i Ludovic Soulignac – francuscy stunterzy, a także lokalny przedstawiciel jury – Tomek „MOK” Mokosiński.
O ile w sobotę przez cały dzień z nieba lał się z żar, a zawodnicy, poza wysok± temperatur± mieli idealne warunki do jazdy, o tyle w niedzielę nie było już tak kolorowo. Krótko po południu nad Bydgoszcz± pojawiły się burzowe chmury, które zwiastowały obfite opady deszczu. Po chwili zamiast żaru, z nieba zacz±ł padać siarczysty deszcz. Finał odbył się więc na raty. Żeby jednak w ogóle udało się go rozegrać do końca, organizator zmuszony był wypuszczać kolejnych zawodników bez względu na warunki. Prawdę mówi±c odniosłem wrażenie, że większo¶ci z nich to praktycznie nie przeszkadzało (pomijaj±c kwestię sporego utrudnienia podczas wykonywania trików). S±dz±c po ilo¶ci funu, jaki towarzyszył co niektórym podczas taplania się w kałużach, możnaby stwierdzić, że wręcz przeciwnie.
Polska gór±!
Pod nieobecno¶ć Stuntera13, pałeczkę przej±ł jego godny jak się okazuje następca – Marcin Głowacki. Korzeń swoimi przejazdami nie pozostawił żadnych złudzeń. Genialne HC coastery, cyrkle we wszystkich możliwych konfiguracjach i drifting, który ostatnimi czasy ¶wiat stunterski wyj±tkowo sobie upodobał. Mimo gleby, któr± zaliczył podczas finałowego przejazdu, jako jedyny po raz kolejny przekroczył próg 300 punktów, co jedynie potwierdziło jego obecny poziom. Na pudle znaleĽli się również Martin Kratky z Czech oraz Kevin Parussini „Kafon” z Francji. Martin przez ostatnie 2 lata sukcesywnie pi±ł się po drabince pozycji w StuntGP, aż w końcu udało mu się załapać do pierwszej trójki. Równie zadowolony ze swojego występu powinien być Kafon. Po zeszłorocznej kontuzji, która wykluczyła go z walki w finale, Francuz zaprezentował ¶wietny, płynny przejazd. Do wyprzedzenia Kratky'ego zabrakło mu zaledwie 5 punktów. Kolejne trzy miejsca powędrowały natomiast do trzech japońskich, sympatycznych stunt-wojowników – Hymyuki Ogawy, Shinsuke Kinoshity i Dai Yabiku. Pozostali polscy zawodnicy zmagania w Bydgoszczy zakończyli na następuj±cych pozycjach: 12 był Dawid Marach „Procent”, 14. Sylwek Osiadacz, 17. Maciej Bielicki oraz 20. Wojciech „Beku” Kozioł.
Poza głównym elelemntem StuntGP mieli¶my również okazję niejednokrotnie podziwiać pokazy dwóch młodocianych stunterów – Piotrka z Olsztyna oraz Nikity z Moskwy. Chłopcy mimo młodego wieku (11 i 10 lat) bardzo dobrze się zaprezentowali. Była jazda na gumie, były stopale i pierwsze próby driftu – póki co na tylnym hamulcu. Nikika dorzucił do tego dodatkowo kilka ¶wietnie wykonanych cyrkli. Nie pogardził także quadem, na którym popisywał się jeżdż±c bokiem. Niestety z uwagi na niepogodę, chłopcy w niedzielę nie mieli okazji pojeĽdzić na tyle, na ile by sobie tego życzyli.
Sporo zamieszania na głównym placu narobili quadowcy z Leo Stunt na czele. Przyznam szczerze, że czę¶ć z zaprezentowanych przez nich trików, mimo że wykonywanych na dwóch kołach robiło spore wrażenie. Kręcenie się w tandemie podczas palenia gumy (dwa quady zaparte ze sob± przednimi kołami) – tego jeszcze nie widziałem. Było mnóstwo palonej gumy i ryku silników, czyli to co ekstremalne tygryski lubi± najbardziej.
Druga strona medalu
Oczywi¶cie były pewne niedoci±gnięcia, o których nie sposób nie wspomnieć. Najważniejszym z nich była sportowa dyscyplina, której momentami trochę jednak brakowało. Wprawdzie trudno oczekiwać od ¶rodowiska stunterskiego idealnego podporz±dkowania i zmanierowania, kiedy to wła¶nie na antonimie tych słów zbudowany jest cały motocyklowy freestyle. Nie mniej jednak sytuacja, w której praż±cy się w słońcu kibice oczekuj± przejazdu jednego z zawodników, (który jeszcze nie wie, że wła¶nie jest jego kolej) nie powinna mieć miejsca. Drugim widocznym, a w zasadzie słyszalnym problemem było nagło¶nienie. O ile muzyka wydobywaj±ca się z gło¶ników brzmiała całkiem nieĽle, o tyle słów wypowiadanych przez mikrofon nierzadko trzeba się było domy¶lać, b±dĽ analizować je pod k±tem kontekstu.
Stunt to dyscyplina w której w dużej mierze bez znaczenia jest to kto za tob± stoi, czy jeĽdzisz na odpicowanym sprzęcie, czy 20-letnim szrocie – tu wszyscy rozliczaj± ęię pod k±tem twoich umiejętno¶ci oraz osobowo¶ci. Żeby sprawdzić na ile sympatyczni s± stunterzy bior±cy udział w zawodach, w sobotni wieczór w klubie The One zorganizowane zostało otwarte dla wszystkich After Party, gdzie przy dĽwiękach muzyki klubowej można się było całkowicie wyluzować. Podobna okazja nadarzyła się również w niedzielę, gdy stunterska ¶mietanka oraz ich motocykle pozostawały do pełnej dyspozycji kibiców – były zdjęcia, autografy oraz mnóstwo pytań.
Do następnego
6 edycja StuntGP przeszła już do historii. Po większo¶ci komentarzy usłyszanych na ¶wieżo po imprezie można wywnioskować, że mimo pewnych niedoci±gnięć, impreza wci±ż napawa ¶rodowisko ogromnym optymizmem. Według zapewnień organizatora, StuntGP 2015 na pewno się odbędzie – nie wiemy jeszcze gdzie i kiedy, ale wierzymy, że za rok znów się na niej spotkamy, w jeszcze szerszym gronie. Warto bowiem choć raz się pojawić i na własnej skórze poczuć panuj±cy tu luĽny klimat.
Na zakończenie zachęcamy do zapoznania się z trzeci±, finałow± odsłon± StuntGP w klipie przygotowanym przez Marcina Idziaszka z StuntStyle.com.
Polecamy pełn± fotorelację ze StuntGP w Bydgoszczy (116 zdjęć):
StuntGP w Bydgoszczy okiem fotografa - FOTORELACJA

























Komentarze 5
Pokaż wszystkie komentarzebylem 4 razy z rzedu.. ostatni raz.. pogoda to jedno - nie do przewidzenia, ale organizacje pozostawiam bez komentarza :/
OdpowiedzJak bardzo by to nie byla kultowa impreza, bez nagrod i sponsorow upadnie
Odpowiedzi dobrej organizacji!!
OdpowiedzA ja się zgadzam!! Organizacja mega słaba, wręcz dramat
OdpowiedzTypowo polskie - narzekać, przypieprzać się a samemu gó***o zrobić .....brawo.
OdpowiedzA czemu tak uważasz? Dla mnie jak widza, widowsko fajne :)
OdpowiedzStunt GP upada na naszych oczach. Niestety w duzej mierze przez postawe organizatora...
Odpowiedz