Souo S2000 chce zagroziæ Hondzie Gold Wing i BMW K 1600?
Chiński producent, o którym jeszcze niedawno w Europie i USA nawet nie słyszało, szykuje się do wejścia na amerykański rynek dwóch kółek. Great Wall Motor potwierdził, że jego najbardziej kontrowersyjna maszyna, czyli Souo S2000, ma trafić do USA. Dla nas to przyczynek do szerszej dyskusji.
Jeśli dotąd nie słyszeliście jeszcze o GWM, to firma nie jest taka nowa, jakby mogło się wydawać. Great Wall Motor Company Limited to chiński producent samochodów założony już w 1984 roku w mieście Baoding w prowincji Hebei w Chinach. Firma zaczynała jako niewielki producent aut, a następnie rozwijała się w kierunku samochodów terenowych, SUV-ów i pickupów. W 2003 roku spółka weszła na Hong Kong Stock Exchange, stając się pierwszym prywatnym chińskim producentem samochodów notowanym na giełdzie.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Pierwszy motocykl i od razu ekstremum
Great Wall Motor wprowadził swój pierwszy motocykl, Souo S2000, w 2024 roku pod marką Souo (część portfolio GWM). To pierwszy motocykl w historii firmy. Ta maszyna to ośmiocylindrowy potwór, czyli bokser o pojemności 2 litrów, sprzężonym z 8-biegową skrzynią. Osiem cylindrów ustawionych poziomo i masa, która bardziej kojarzy się z małym hatchbackiem niż z jednośladem, wywołały burzę komentarzy już wcześniej. Teraz, po deklaracji złożonej na tegorocznym CES, sprawa nabiera zupełnie innego ciężaru. GWM nie sprzedaje dziś niczego w USA, ale jednocześnie działa w ponad 170 krajach, dysponuje 1 000 kanałami sprzedaży i znajduje się w gronie 25 największych producentów aut na świecie. Jak na firmę, która zaczęła budować samochody dopiero w 1984 roku, to wynik, który każe traktować każdą zapowiedź chińskiej marki bardzo poważnie.
Warto również przypomnieć, że Souo S2000 powstał z inicjatywy samego prezesa GWM, Wei Jianjuna. To właściwie jego wizja luksusowego krążownika, który bierze punkt wyjścia z maszyn pokroju Hondy Gold Wing czy BMW K1600, a potem skręca gałkę przesady do oporu. Serce konstrukcji, czyli wspomniany już ośmiocylindrowiec w układzie bokser, generuje 154 Km i 190 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie 0-100 km/h 3,7 s. a prędkość maksymalna wynosi aż 209 km/h, chociaż deklarowana. Na kanapowym turystyku te liczby wyglądają niemal absurdalnie.
Technika z pogranicza motocykla i auta
Producent dorzucił również bieg wsteczny działający do 3 km/h, bo ręczne cofanie motocykla ważącego 460-kg byłoby pomysłem co najmniej nierozsądnym. Rama wykonana z aluminium została zespolona bez użycia śrub, a przednie zawieszenie w postaci trójstopniowego, podwójnego wahacza to rozwiązanie, które GWM określa jako światową premierę. Za hamowanie odpowiadają 4-tłoczkowe zaciski Brembo, a rozstaw osi 1811 mm i wysokość kanapy 740 mm sprawiają, że nawet niżsi motocykliści nie powinni czuć się onieśmieleni gabarytami.
Lista wyposażenia tego potwora wygląda jak specyfikacja luksusowej limuzyny. Centralne miejsce zajmuje ekran dwunastocalowy ekran z aktualizacjami OTA. Do tego dochodzą podgrzewane manetki i siedzenia, czujniki parkowania z tyłu, elektryczny hamulec postojowy, ABS, kontrola trakcji i stabilności, tempomat, system ostrzegania o pojeździe z tyłu, monitoring martwego pola, elektrycznie regulowana szyba oraz nagłośnienie z 8 głośnikami. To prawie dom na kółkach.
Limitowana ekstrawagancja i cena premium
Na starcie zapowiedziano produkcję ograniczoną do 200 egzemplarzy. Może zaciekawi Was fakt, że w tej puli znalazło się 88 wersji Founders Edition, z elementami z włókna węglowego, akcentami z 24-karatowego złota i podpisem prezesa na zbiorniku paliwa. Standardowa odmiana była wyceniana w okolicach 29 000 dolarów. Według informacji przekazanych mediom, cena w USA ma oscylować wokół 30 000. dolarów, choć nadal nie wiadomo, jak producent rozwiąże kwestie ceł i homologacji. 30 000 zielonych papierków to około 108 tys. złotych.
GWM nie kryje, że plany marki są rozpisane na lata. W bieżącym roku model Souo ma pojawić się również w Europie i Australii, później w Ameryce Południowej, a w 2027 roku dotrze do Ameryki Północnej. Jeśli chodzi o Europę, do tej pory nie ma oficjalnej daty premiery ani potwierdzonych cen od producenta. Po prostu ten model nie został jeszcze homologowany ani wprowadzony do sprzedaży na Starym Kontynencie. Wielu analityków branżowych ocenia, że ze względu na wymagania homologacyjne, m.in. normy emisji Euro 5+, Souo S2000 nie powinien pojawić się w Europie przed końcem 2026 roku, a jego cena w europejskich salonach mogłaby oscylować w podobnym lub wyższym przedziale niż w USA, czyli w szerokim zakresie około 28 - 35 000 dolarów lub więcej, zależnie od cła i podatków.
Starcie z legendami turystyki
Oczywiście Souo S2000 będzie musiał zmierzyć się z konkurentami innych marek. Jeśli mielibyśmy spojrzeć na nasz polski rynek, to stawka jest bardzo mocna. Akurat ciężkie, turystyczne maszyny o dużych silnikach, sporej macie i możliwościach dalekich podróży są reprezentowane głównie przez dwie marki. Bez wątpienia na pierwszym miejscu znajduje się Honda Gold Wing, czyli klasyk turystyki z potężnym sześciocylindrowcem o pojemności 1833 cm³ i wysokim komforcie jazdy, idealny na długie trasy. Cena w Polsce według ofert salonów wynosi około 105 820 zł za wersję podstawową 2025 oraz nieco więcej za edycje specjalne i wersje z pełnym wyposażeniem.
Na kolejnych dwóch miejscach umieściłbym maszyny niemieckiego giganta z Monachium. BMW K 1600 GTL to luksusowy turystyczny "grand tourer" z sześciocylindrowym silnikiem 1649 cm³, mocą około 160 KM i bogatym wyposażeniem. W polskich salonach nowe egzemplarze są oferowane w przedziale około 137 000-145 000 zł. Do tego warto dołożyć BMW K 1600 GT / K 1600 Grand America, czyli bliźniacze konstrukcje do "GTL", ale z nieco inną ergonomią i przeznaczeniem, czyli bardziej sport-touring lub cruiser-touring. W cenach polskich ofert salonowych modele te można znaleźć około 136 800-101 972 zł zależnie od wersji i wyposażenia.
Liczby, których konkurencja nie ma
Niezależnie od ceny, Souo S2000 i tak jest unikatowy. Żaden z powyższych motocykli nie ma tylu cylindrów, masy ani takiej kombinacji parametrów i rozwiązań konstrukcyjnych. Honda Gold Wing i BMW K 1600 oferują sześciocylindrowe jednostki o znakomitej kulturze pracy, ale żadna z nich nie zbliża się do momentu obrotowego Souo, który przy 190 Nm wyraźnie dystansuje Gold Winga (170 Nm) i K 1600 (180 Nm). Również układ napędowy jest ewenementem. Ośmiobiegowa skrzynia w motocyklu turystycznym to dziś absolutny wyjątek, podczas gdy konkurencja pozostaje przy sześciu przełożeniach. Pod względem masy Souo S2000 nie wygra żadnych rankingów, bo 460 kg z płynami to więcej niż około 390 kg Hondy Gold Wing DCT i około 350-365 kg BMW K 1600 w zależności od wersji, ale chiński motocykl nadrabia to seryjnym biegiem wstecznym, rozbudowaną elektroniką i rozwiązaniami znanymi raczej z segmentu luksusowych samochodów niż jednośladów.
Również zawieszenie przednie wyróżnia Souo na tle rywali. Honda stosuje sprawdzony system podwójnych wahaczy, BMW klasyczny widelec teleskopowy, natomiast GWM postawił na własną, wielowahaczową konstrukcję, którą producent określa jako autorską i bezprecedensową w tej klasie. Do tego dochodzi wyposażenie, które w przypadku konkurencji często występuje jako kosztowne opcje: czujniki parkowania, monitoring martwego pola czy elektryczny hamulec postojowy w Gold Wingu i K 1600 nie są standardem na wszystkich rynkach i wersjach, a w Souo pojawiają się seryjnie.
Motocykl dla znudzonych elit?
W efekcie można powiedzieć, że Souo S2000 nie tyle próbuje skopiować Gold Winga czy K 1600, co buduje własną niszę. To projekt skrajnie ciężkiego, ekstremalnie luksusowego krążownika z parametrami silnika, jakich w seryjnym motocyklu jeszcze nie było. Jeśli deklarowane dane techniczne potwierdzą się w realnej eksploatacji, a jakość wykonania i niezawodność dorównają japońskim i niemieckim konkurentom, rynek turystycznych "flagowców" po raz pierwszy od lat może zostać poważnie wstrząśnięty. I to przez markę, której jeszcze chwilę temu nikt w świecie motocykli nie brał pod uwagę. Oczywiście z racji ceny i specyfiki tego monstrum, nigdy nie będzie to motocykl masowy, ale może rzeczywiście na nowo odkryje świat dwóch kół przed znudzonymi 40- lub 50-latkami z wypchanymi portfelami? Kto wie…







Komentarze 1
Poka¿ wszystkie komentarze¯eby siê to SOUO nie zeSrOUO...
Odpowiedz