Red Bull X-Fighters 2016 - przybyłem, zobaczyłem, pokochałem

Autor: Dawid Stolicki 2016.06.29, 14:11 Drukuj

Pomimo, iż miałem już niejednokrotnie okazję brać udział w wielu imprezach w kraju i na świecie nie sądziłem, że będę się w stanie ponownie zachwycić FMX"em.

O tym czym jest Red Bull X-Fighters i dlaczego jest to jedna z najbardziej prestiżowych imprez freestyle motorcrossowych na świecie rozpisywać się nie muszę i w zasadzie nawet nie zamierzam. Jeżeli podobnie jak ja kiedykolwiek marzyliście lub wciąż marzycie, żeby wybrać się na jedno z najbardziej wyczesanych motocyklowych show w historii , powiem tyle: nie czekajcie, złapcie byka za rogi i dajcie się ponieść. Światowej sławy ekipa zawodników, kręcąca kosmiczne triki, których efekt na żywo robi kilkadziesiąt razy większe wrażenie niż na YouTube'ie, a to wszystko w atmosferze ponad trzydziestostopniowego upału, ryku silników i niesamowitej wrzawy generowanej przez blisko 23 000 kibiców, rozchodzącej się wewnątrz areny walk byków - dosłownie i w przenośni. Tyle tytułem wstępu, zapraszam po więcej.

Zwarci i gotowi

Podczas gdy większość kibiców z utęsknieniem oczekiwała tego szczególnego dla fanów FMX'u piątku, my swoją przygodę na Plaza de Toros de Las Ventas w Madrycie rozpoczęliśmy już dzień wcześniej od luźnych spotkań z zawodnikami, ich pierwszych treningów i wieczornych kwalifikacji. Wspomniany "Plac Byków", lub jak go określił jeden z moich współtowarzyszy - "Byczy Plac" - na którym rok rocznie, od 14 lat odbywa się RBXF, robi niezłe wrażenie i w bezpośredni sposób nawiązuje do samej imprezy. Na marginesie dodam, że ten rok jest dla X-Fightersów wyjątkowy, bowiem obchodzą oni swoje 15-lecie działalności (pierwsze zawody zorganizowane zostały w roku 2001 w Walencji). Szkoda tylko, że w związku z tą okazją, organizatorzy nie zdecydowali się na kontynuowaną od 2007 roku serię rund - Red Bull X-Fighters Tour - rozgrywanych w najciekawszych miejscach na świecie.

Wracając jednak do imprezy. Krótko po wylądowaniu na lotnisku i dotarciu na miejsce, zbiliśmy w biurze prasowym piątki z Ronnie Rennerem, a następnie ruszyliśmy z nim w roli przewodnika na wycieczkę po torze. W trakcie naszego obchodu Ronnie wspominał między innymi o tym, jak wraz z rozwojem freestyle motocrossu, zmieniała się również cała otoczka z nim związana - od motocykli, ramp i trików począwszy, na rodzaju i specyfikacji podłoża oraz wprowadzanej do zabawy elektronice (o której zaraz coś więcej...) skończywszy. Mniej zakręceni na punkcie FMX'u dziennikarze dowiedzieli się przy okazji po co zawodnicy z swoich furach wycinają otwory pod siedzeniami, wypruwają z nich gąbki i montują dodatkowe dźwignie na kierownicy. Tych którzy tego nie wiedzą, a chcieliby się dowiedzieć, odsyłam do leciwego, aczkolwiek wciąż aktualnego artykułu o specyfice motocykla do freestyle motocrossu.

Technologia tak ma...

Intel, jeden z największych elektronicznych potentatów na świecie zainteresował się FMX'em. Serio. Zauważyliście zapewne, że obecnie bez elektroniki ciężko się nawet wybrać na spacer. O ile w topowych seriach wyścigowych to zrozumiałe, o tyle we freestyle motocrossie, wydawać by się mogło, liczy się przede wszystkim styl i emocje. A jednak…

Inżynierowie Intela we współpracy z organizatorami i zawodnikami doszli do wniosku, że fajnie by było pokazać pewne informacje na temat wyczynów FMX'owców na liczbach, w dodatku w czasie rzeczywistym. W ten oto sposób zadebiutował w środowisku freestyle motocrossu moduł o nazwie Intel Curie, wyposażony w procesor, pamięć operacyjną, pamięć flash, własne zasilanie i wszystko to, co udało się zmieścić z pudełeczku wielkości połowy paczki od zapałek. Każdy z zawodników otrzymał 4 takie urządzenia, które zostały zamontowane na motocyklu, kasku oraz butach. Łączący się z odbiornikiem poprzez Bluetooth moduł zbierał i przekazywał informacje na temat prędkości najazdu na rampę, wysokości skoku oraz czasu w trakcie którego zawodnicy wykonywali trik. 

Przyznam się bez bicia, że o ile nie jestem jakimś szczególnym fanem nowinek technicznych i gadżetów, o tyle fajnie było się przekonać, że prędkość z jaką chłopaki wzbijają się w powietrze przekracza niejednokrotnie 50km/h, a odległość od ziemi sięga ponad 14 metrów! Pomijam już fakt, że równie fajnie jest zobaczyć w gronie partnerów sportów ekstremalnych firmy takie jak Intel, które niosą ze sobą spory kapitał. 

Za kulisami 

Wracając do meritum: pierwsze skoki na żywo zobaczyliśmy w czwartek podczas popołudniowego treningu, jednak dopiero w trakcie wieczornych kwalifikacji mieliśmy okazję poczuć przedsmak tego, co miało nas czekać nazajutrz. Zawody w Madrycie niezbyt dobrze rozpoczęły się dla Toma Pages'a, który zanotował na swoim koncie dwie nieciekawie wyglądające gleby. Chłopak miękki nie jest, więc wstał, podniósł ręce w geście "ze mną wszystko ok!", po czym wrócił do parku maszyn, aby "na sucho" sprawdzić czy będzie mógł następnego dnia kręcić flipy... Szacun.

Jeszcze przed treningami nadarzyła się okazja, żeby odwiedzić zawodników w boksach, w których mechanicy przygotowywali ich sprzęty. Był czas, aby na spokojnie pogadać, pożartować, zrobić sobie z nimi fotę i zbić pionę. Okazuje się, że są takimi samymi ludźmi, jak Twoi kumple z pracy, tylko w 100% zbzikowanymi na punkcie FMX'u, któremu podporządkowują całe swoje życie i odwalają swoją robotę najlepiej jak potrafią.

Teatr jednego aktora?

W końcu przyszedł czas na prawdziwe show. Dodatkowa oprawa odnosząca się do hiszpańskich tradycji i kultury takich jak gonitwa byków, flamenco czy piaffujących koni, była miłym dla oka dodatkiem, choć osobiście najbardziej wyczekiwałem kręcących się w powietrzu motocykli. Osoby niezaznajomione z zasadami szybko wtajemniczę: w zawodach udział wzięło 12. zawodników, z czego do półfinału awansowało 6., zaś w finale spotkało się 3. najlepszych z każdej z par. Wśród nich znaleźli się Josh Sheehan, Clinton Moore oraz trzykrotny zwycięzca zawodów w Madrycie i jednocześnie pretendent do kolejnego zwycięstwa - Tom Pages.

Aby znaleźć się w czołowej trójce w repertuarze trików należało mieć przynajmniej jeden trik na quarterpipe'ie oraz coś specjalnego w stylu volta, special flipa czy california roll, a i te ewolucje należało zrobić w towarzystwie innych comboflipów, bo poziom, jak przystało na tę serię, był na prawdę bardzo wysoki i wyrównany. 

Jako pierwszy swój finałowy przejazd rozpoczął Josh Sheehan, którego być może niektórzy z Was kojarzą również z wizyty w Polsce, kiedy wraz z Travisem Pastraną i ekipą Nitro Circus Live zabawiał na Stadionie Narodowym w Warszawie. Sheeny nie bez powodu nazywany Mr. Doublebackflip, trzykrotnie popisał się swoim flagowym trikiem. Niestety chwilę wcześniej Josh podczas robienia flairy zaliczył glebę przy lądowaniu, co z góry skazywało go na porażkę.  
 

 

Gleba i podwójny backflip Sheehana w finale! #redbullxfighters #RedBull #doublebackflip #sheehan #xfighters

Film zamieszczony przez użytkownika Ścigacz.pl (@scigacz_pl) 24 Cze, 2016 o 2:39 PDT


Drugi w kolejności był Pages, mocno wspierany przez sporą grupkę francuskich kibiców. Co tu dużo mówić - nie przez przypadek młody Francuz kilka dni wcześniej zgarnął złoto podczas amerykańskiego X-Games w konkurencji Quarter Pipe. Volt, 360-tka, special flip, bike flip i przede wszystkim kozacki front flair, którego nikt inny poza nim nie wykonuje, pomimo niezbyt czystych lądowań, postawiły poprzeczkę na wysokim poziomie.
 
 

 

Nie uprzedzam faktów, ale tak wyglada zwycięski przejazd Toma Pages'a! #pages #redbullxfighters #RedBull #xfighters

Film zamieszczony przez użytkownika Ścigacz.pl (@scigacz_pl) 24 Cze, 2016 o 2:45 PDT


Na swoją kolej czekał już tylko Clinton Moore, któremu osobiście mocno kibicowałem. Zeszłoroczny zwycięzca serii RedBull X-Fighters Tour rozpoczął występ od volta. Następnie posypała się seria złożona między innymi z bundy'ego, nac'a 360, flairy i potężnego tsunami flipa. Z całej trójki Clinton miał bez dwóch zdań najczystszy przejazd, jednak sędziowie uznali, że poziom trudności trików w jego przypadku był niższy niż Pages'a.
 

 

Clinton Moore - dziś drugi! Pierwszy Pages, trzeci Sheehan! Meeeeeegaaaaa emocje! #RedBull #xfighters #redbullxfighters

Film zamieszczony przez użytkownika Ścigacz.pl (@scigacz_pl) 24 Cze, 2016 o 2:55 PDT

 
Prawdą jest, że Tom Pages zachwycił publiczność swoim front flairem nad którym, jak sam przyznał, pracował dzień w dzień przez 4 miesiące! Sami organizatorzy również nieco przyczynili się do tego sukcesu, stawiając specjalnie wykonaną pod ten trik rampę, z której korzystał wyłącznie Tom. Tak czy siak, Francuz zapisał się w kartach historii jako czterokrotny z rzędu zwycięzca zawodów w Madrycie, czego nikt mu już nie odbierze.

1. Tom Pagès (FRA)
2. Clinton Moore (AUS)
3. Josh Sheehan (AUS)
4. Levi Sherwood (NZL)
5. Maikel Melero (ESP)
6. Rob Adelberg (AUS)
7. Taka Higashino (JPN)
8. David Rinaldo (FRA)
9. Dany Torres (ESP)
10. Adam Jones (USA)
11. Tom Robinson (AUS)
12. Sebastian Westberg (FIN)

Hasta la vista!

Pomimo, iż miałem już niejednokrotnie okazję brać udział w wielu freestylemotocrossowych imprezach w kraju i na świecie - od małych pokazów, po wielkie show - nie sądziłem, że będę się w stanie ponownie zachwycić FMX’em. Uczucie ciarek przechodzących po plecach i ta wyjątkowa atmosfera oraz klimat jakie towarzyszyły tej imprezie i temu miejscu, na długo pozostaną w mojej pamięci, podobnie jak wyjazd na Erzberg Rodeo, kiedy Tadek Błażusiak po raz drugi w karierze sięgał po zwycięstwo. Dlatego tak jak już wspomniałem na początku relacji - jeżeli kiedykolwiek w Waszej głowie zrodzi się pomysł, aby wziąć udział w Red Bull X-Fighters, nie zastanawiajcie się zbyt długo - na pewno nie będziecie żałować!

Foto: Red Bull

Zdjęcia
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę