Porażka pseudoekologicznego eksperymentu. Strefa Czystego Transportu poległa
Padła krakowska Strefa Czystego Transportu - pierwsza taka strefa w Polsce. Radni, pod naciskiem przedsiębiorców i mieszkańców wycofali większość przepisów regulujących jej funkcjonowanie.
O krakowskiej Strefie Czystego Transportu pisaliśmy już kilkakrotnie. Wprowadzono ją na terenie zabytkowej dzielnicy Kazimierz 5 stycznia tego roku. Prawo do wjazdu miały tam wyłącznie pojazdy elektryczne, mieszkańcy oraz, do 2025 roku, przedsiębiorcy.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Jeszcze zanim strefa na dobre wpasowała się w krajobraz Krakowa okazało się, że ma sporo wad. Przede wszystkim dosłownie wymiotła z Kazimierza turystów, którzy są siłą napędową tej dzielnicy. Po drugie, z powodu nieprecyzyjnych przepisów, mocno ograniczyła działalność dostawców jedzenia, którzy w godzinach 9-17 nie mieli prawa się po niej poruszać.
Mocno ucierpieli także niektórzy mieszkańcy - szczególnie osoby starsze i niepełnosprawne, którym, z powodu ograniczeń w strefie, bliscy nie mogli pomóc w dojeździe do lekarza.
Wszystko to spowodowało ogromny sprzeciw mieszkańców i przedsiębiorców. Ci ostatni przeprowadzili akcję protestacyjną, szeroko opisywaną w mediach. Zaskarżyli także decyzję krakowskich radnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Protesty odniosły skutek. Radni usunęli większość ograniczeń Strefy Czystego Transportu. Na Kazimierz będą mogli wjeżdżać dostawcy (w godzinach 6-12 oraz 16-20) oraz klienci (w godzinach 9-17).
Przykład krakowskiej strefy pokazuje, z jak idiotycznymi przepisami mamy do czynienia. Dla osiągnięcia słusznego skądinąd celu, jakim jest redukcja zanieczyszczeń pochodzących z ruchu samochodów, wymyśla się na szybko nieprzemyślane i niedostosowane do lokalnych warunków przepisy, które, owszem, dobrze wyglądają w mediach, ale niestety szkodzą wszystkim zainteresowanym.
Brakuje długoterminowej strategii, która wskazałaby zarówno mieszkańcom, przedsiębiorcom, jak i ekologom kierunek, w którym miasta chcą iść by zredukować zanieczyszczenie środowiska. Zamiast tego wymyślane są różne potworki typu Strefa Czystego Transportu, której wpływ na środowisko jest żaden - przecież spaliny i pył z innych dzielnic mogą napływać tam bez przeszkód.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze