Podwójna kara za to samo wykroczenie - zero litości dla recydywistów
Ostatnio dużo mówi się o nowych pomysłach rządu na walkę z piratami drogowymi. Wiemy już, że mają wzrosnąć mandaty i ruszą konfiskaty pojazdów za rażące naruszenia przepisów. Okazuje się, że to nie koniec - rząd ma jeszcze jednego asa w rękawie, a są to podwójne kary dla recydywistów.
W ostatnich dniach dużo mówi się o planowanych podwyżkach mandatów, a także o prawie pozwalającym na konfiskatę pojazdów przy rażącym łamaniu przepisów. Rząd chce również ograniczyć liczbę kierowców, którzy wsiadają za kierownicę po spożyciu alkoholu. To jednak nie koniec planów, ponieważ w grze jest także specjalne traktowanie recydywistów, którzy przy ponownym popełnieniu tego samego wykroczenia zapłacą podwójnie.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Wejście w życie nowych przepisów jest zaplanowane na 1 grudnia 2021 roku. Znamy już pierwsze szczegóły dotyczące planów rządu i okazuje się, że jednym z nich jest system podwójnych kar dla recydywistów. Jak to ma działać?Jak podaje dziennik.pl, na przykład, jeżeli kierowca przekroczy prędkość o 30 km/h i więcej, to może zostać ukarany mandatem od 1500 do 5000 złotych. Jeżeli kierujący otrzymał mandat w wysokości, powiedzmy 1500 złotych, to przy popełnieniu tego samego wykroczenia w ciągu kolejnych dwóch lat otrzyma mandat w wysokości 3000 złotych. Kara zostanie pomnożona razy dwa również w przypadku, w którym kierujący ma na koncie inne przewinienie.
Czy nowy system będzie skuteczny? Niedawno opublikowane wyniki sondażu przeprowadzonego przez Pollster pokazują, że ankietowani popierają podwyższenie kwot mandatów, ale jednocześnie nie wierzą w ich skuteczność w kontekście poprawy bezpieczeństwa na drogach. Obawy są słuszne, ponieważ chociażby wprowadzenie przepisu mówiącego o zatrzymywaniu prawa jazdy na trzy miesiące za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym o 51 km/h i więcej nie sprawiło, że liczba tego typu wykroczeń drastycznie spadła. Główny Inspektorat Transportu Drogowego z kolei przyznaje, że nie ma odpowiedniej liczby pracowników do obsługi systemu CANARD, więc wiele mandatów ulega przedawnieniu.







Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeCzyli za przechodzenie na czerwonym, albo jazdę rowerem na bani też?
Odpowiedz