Podsumowanie ostatnich testów MotoGP
Na hiszpańskim torze w Jerez de la Frontera i australijskiej wyspie Filipa zakończyły się w tym tygodniu ostatnie w tym roku testy MotoGP. Aż do lutego karuzela Grand Prix zapada teraz w zimowy sen!
Przez trzy dni w Australii testowali zawodnicy fabrycznych zespołów Kawasaki i Suzuki. W tym samym czasie reszta stawki przez dwa dni sprawdzała swoje motocykle i ogumienie Bridgestone na torze Jerez w południowej Hiszpanii.
Pierwszy dzień w Andaluzji upłynął pod znakiem dominacji Daniego Pedrosy, ale drugiego dnia górą był Rossi, któremu udało się nieznacznie poprawić najlepszy wynik Hiszpana. Co ciekawe, obaj zawodnicy byli aż o bitą sekundę szybsi od trzeciego w tabeli z czasami Jorge Lorenzo, co już dzisiaj stawia ich w roli zdecydowanych faworytów do tegorocznej korony, obok obecnego w Jerez, ale nie jeżdżącego z powodu kontuzji Caseya Stonera.
Pedrosa jak zwykle do długiej listy podzespołów do sprawdzenia podszedł bardzo metodycznie, pierwszego dnia koncentrując się na testach nowej wersji silnika z pneumatycznym rozrządem, a drugiego skupiając swoją uwagę na podwoziu i różnych jego ustawieniach. Choć z uwagi swój niski wzrost, Dani to jeden z najbardziej skutecznych zawodników podczas hamowania, Hiszpan właśnie temu aspektowi poświęcił w Jerez sporo uwagi, bowiem Honda RC212V nie była wystarczająco stabilna w minionym sezonie. Valentino Rossi tymczasem zajął się bezpośrednim porównywaniem tegorocznej i przyszłorocznej wersji Yamahy YZR-M1, na tej drugiej ustanawiając swoje najlepsze czasy.
Zawodnikom, zarówno w Jerez, jak i w Australii, nie pomagała pogoda. Nocne deszcze i niska temperatura w Andaluzji sprawiły, że okienko, podczas którego panowały w miarę optymalne warunki do jazdy i testów ogumienia, każdego dnia „otwierało się" jedynie na nieco ponad trzy godziny.
„Choć pogoda nie pozwoliła na przejechanie zbyt wielu okrążeń, udało się nam przetestować wszystkie części, które Yamaha dostarczyła do Jerez." - przyznał Rossi. „Najbardziej cieszą mnie usprawnienia silnika. Zebraliśmy sporo danych na podstawie których inżynierowie przygotują kolejną ewolucję motocykla na testy w Malezji w lutym. Zanim do tego dojdzie czekają nas wakacje, a mnie już wkrótce start w rajdzie WRC w Wielkiej Brytanii. Zakończenie ostatniego testu z najlepszym czasem to nic wielkiego, ale cieszę się z tego."
Kapryśna pogoda w pewnym sensie ułatwiła zawodnikom zadanie. Każdy z nich otrzymał bowiem do swojej dyspozycji tylko cztery przednie i cztery tylne opony typu „slick" w dwóch różnych specyfikacjach. W takiej sytuacji zbyt wiele czasu na torze wcale nie było konieczne. Jednocześnie zawodnicy mogli przyzwyczajać się do nowych regulacji, dzięki którym w przyszłym roku podczas każdej rundy do swojej dyspozycji będą mieli jedynie dwie mieszanki - każdy takie same. „Bardzo się z tego powodu cieszę." - powiedział Valentino. „Wszyscy będą mieli takie same opony i nikt nie będzie na straconej pozycji, dlatego liczę, że w przyszłym roku czeka nas wiele zaciętych pojedynków."
Reszcie stawki w Jerez przewodził autor trzeciego najlepszego czasu, Hiszpan Jorge Lorenzo, który co prawda do Rossiego i Pedrosy stracił aż sekundę, ale kolejnych trzech zawodników wyprzedził o mniej niż jej jedną dziesiątą. Dziesiąty w Jerez, Andrea Dovizioso, stracił z kolei do Jorge zaledwie pół sekundy, co dobrze wróży poprawie atrakcyjności wyścigów MotoGP w przyszłym sezonie.
W Andaluzji „Debiutant Roku" skupił się na testach nowych ustawień tegorocznego modelu Yamahy, zaopatrzonej w kilka nowych części oraz oswajaniu się z nowym dla siebie ogumieniem Bridgestone. W motocyklu Lorenzo, podobnie jak w maszynach debiutujących na nowych oponach Colina Edwardsa i Jamesa Toselanda, dość radykalnie skrócono rozstaw osi, co wszystkim trzem zawodnikom przypadło do gustu. Zmianę tą rok temu zastosowali mechanicy Valentino Rossiego gdy ten przesiadł się z Michelinów na Bridgestone'y i razem z przeniesieniem większej masy na tył motocykla, okazała się ona strzałem w dziesiątkę. Podobnie było w przypadku Lorenzo, Toselanda i Edwardsa w Jerez. Zawodnicy nie próbowali jednak zbytnio ingerować w ustawienia podwozia i zawieszenia, bowiem w lutym otrzymają nową wersje motocykla.
Nowych maszyn uczyli się także zawodnicy zespołu San Carlo Gresini Honda, Toni Elias (przesiadka z Ducati) oraz Alex de Angelis (otrzymał taką samą wersję RC212V z jakiej Pedrosa i Hayden korzystali w minionym sezonie), a także Mika Kallio i Sete Gibernau (pierwsze testy Ducati Desmosedici w wersji GP9). Jednocześnie sporych postępów dokonał Nicky Hayden, który do tej pory nie czuł się zbyt komfortowo na fabrycznej wersji włoskiego motocykla.
Podczas drugiego dnia testów mistrz świata sprzed dwóch lat był już znacznie bardziej konkurencyjny co daje mu cień szansy, że nie skończy jak „drugi Melandri". „Dzisiaj dokonaliśmy dużych postępów." - „Kentucky Kid" powiedział drugiego dnia testów. „To dla nas bardzo ważne, że mieliśmy do swojej dyspozycji dwa dni z podobnymi warunkami atmosferycznymi, ponieważ w Walencji nie mogliśmy sprawdzić poprawek, których dokonaliśmy pod koniec pierwszego dnia testów. Dzisiaj znacznie lepiej czułem się na motocyklu i poprawiłem swój wczorajszy czas o półtorej sekundy. Nadal jestem o sekundę wolniejszy od czołówki i zredukowanie tej straty będzie najtrudniejsze, ale straciłem tylko ułamek sekundy do trzeciego czasu, więc jesteśmy pewni siebie. Cieszę się, że pojawił się tutaj Casey i pomagał nam przed te dwa dni."
Pierwszą dziesiątkę uzupełnił Włoch Andrea Dovizioso, który jako ostatni zszedł w Jerez poniżej bariery 1:41. Nowy zawodnik fabrycznej ekipy Repsol Honda skupił się na znalezieniu odpowiedniej pozycji na motocyklu oraz oswajaniu się z nowymi oponami i podzespołami. „Ta wersja motocykla jest o wiele łatwiejsza w prowadzeniu, dzięki niej łatwiej jest pojechać szybciej." - cieszył się 22'latek z Forli.
Mika Kallio po raz pierwszy dosiadł w pełni „odblokowanej" wersji motocykla MotoGP i choć pierwszego dnia był nim nieco przerażony, ostatecznie udało mu się oswoić maszynę i uzyskać bardzo konkurencyjny, siódmy czas. Pół sekundy do Fina stracił jego zespołowy kolega, Włoch Niccolo Canepa, który w Jerez uczył się jazdy z dźwignią tylnego hamulca zamocowaną przy kierownicy.
Ostatni czas należał do debiutującego w MotoGP Yuki Takahashiego, który w typowo japońskim stylu przyznał iż: „zbyt szybka jazda byłaby niestosowna, ponieważ cały czas uczę się maszyny MotoGP, a po nowym roku otrzymam nowy model Hondy." - Japończyk jako jedyny jeździł w Jerez na „starej" wersji RC212V.
Suzuki i Kawasaki w Australii
W tym samym czasie w Australii przez trzy dni nowe podzespoły testowali zawodnicy Kawasaki i Suzuki. Loris Capirossi i Chris Vermeulen na wyspę Filipa zabrali ze sobą nie tylko nowy pakiet aerodynamiczny, który tydzień temu testowali w tunelu aero w Japonii, ale także całe mnóstwo nowych części i podzespołów, w tym, podobnie jak Kawasaki, nową wersję podwozia i silnika.
Choć przez trzy dni jazdę utrudniały przelotne deszcze i silne, zmieniające kierunek powiewy wiatru, Capirossi zdołał uzyskać całkiem niezły czas 1:30.9, zaś Vermeulen był od niego tylko o dwie dziesiąte sekundy wolniejszy. Niewiele gorzej poszło zawodnikom Kawasaki, którzy jednak narzekali na całą serię problemów.
Marco Melandri męczył się z brakiem odpowiedniego „czucia" przodu, podczas gdy John Hopkins zmagał się z bolesną kontuzją kostki, jakiej pół roku temu nabawił się w Assen. W takiej sytuacji lwią część pracy wykonał kierowca testowy „Zielonych", Francuz Olivier Jacque, który przetestował najwięcej nowych podzespołów, ale też zaliczył niebezpieczny upadek.
W tym tygodniu oficjalnie zakończyliśmy sezon MotoGP. Kolejne testy zawodnicy królewskiej klasy przeprowadzą dopiero na początku lutego w Malezji (Suzuki i Kawasaki planują wrócić do Australii pod koniec stycznia). Aby umilić oczekiwanie przygotowaliśmy dla czytelników portalu Ścigacz.pl sporo atrakcji, dlatego regularnie zapraszamy na nasze strony podczas wyścigowej zimy.
Czasy z Jerez:
1. Valentino Rossi (Yamaha) - 1'39"429 (54 okrążenia)
2. Dani Pedrosa (Honda) - 1'39"447 (47)
3. Jorge Lorenzo (Yamaha) - 1'40"426 (58)
4. Toni Elias (Honda Gresini) - 1'40"448 (56)
5. Alex De Angelis (Honda) - 1'40"486 (49)
6. Nicky Hayden (Ducati) - 1'40"486 (70)
7. Mika Kallio (Ducati) - 1'40"564 (54)
8. Colin Edwards (Yamaha) - 1'40"604 (39)
9. Sete Gibernau (Ducati) - 1'40"856 (48)
10. Andrea Dovizioso (Honda) - 1'40"966 (46)
11. Niccolò Canepa (Ducati) - 1'41"077 (48)
12. James Toseland (Yamaha) - 1'41"740 (45)
13. Vittoriano Guareschi (Ducati) - 1'42"906 (46)
14. Yuki Takahashi (Honda) - 1'42"918 (60)


Komentarze 2
Pokaż wszystkie komentarzeJak zawsze Rossi :idea: czekamy na nowy sezon :)
OdpowiedzO co chodzi z Włochem Niccolo Canepa i tylnym hamulcem przy kierownicy, to specjalnie zamontowane dla niego czy te maszyny tak mają?
OdpowiedzSpecjalnie dla niego. Chłopak ma bardzo duże stopy i nie jest w stanie obsługiwać tylnego hamulca Desmosedici, a przy jeździe w MotoGP jest to niezbędne. Zespół zamontował mu specjalną dźwignię przy kierownicy, którą można obsługiwać kciukiem. Rozwiązanie to zapoczątkował we wczesnych latach 90'tych Mick Doohan, gdy po poważnej kontuzji nogi nie mógł ruszać stopą. Rozwiązanie takie można zastosować także na tor na poziomie amatorskim lub nawet na ulicę, poza tym bardzo często korzystają z niego stunterzy. Dźwignie racingową można nabyć w oczywiście także w Polsce, chociażby w Dynotech.
Odpowiedz