StuntGP 2010 - nowy poziom, nowa era
Gwarancją tego, że zobaczymy jednych z najlepszych zawodników Europy była niespotykana jak dotąd w Polskim stuncie pula nagród wynosząca aż 11 tys. dolarów!
Po zeszłorocznym sukcesie StuntGP, organizator Maciej Szudzichowski aka Cygan zapowiedział, że tegoroczna edycja będzie zupełnie wyjątkowa. Nie chodziło tutaj o organizację czy lokalizację, a o poziom jazdy zawodników. Gwarancją tego, że zobaczymy jednych z najlepszych zawodników Europy była niespotykana jak dotąd w Polskim stuncie pula nagród wynosząca aż 11 tys. dolarów! Zatem patrzcie sami, jak walczyli o zwycięstwo czołowi europejscy stunterzy...
Reklama
KTM 125 Duke vs 390 Duke 2026. Który pasuje do ciebie lepiej i dlaczego odpowiedź nie jest oczywista
KTM konsekwentnie buduje klasę swoich nakedów, a obecny rok przynosi kolejny rozdział w wykonaniu 125 Duke i 390 Duke. Oba motocykle dzielą tę samą filozofię, podobne ramy i tę samą agresywną stylistykę, ale różnice też są niemałe. Czy można porównywać te maszyny?
POZNAJ MOTOCYKLE, KTÓRE DAJĄ FRAJDĘ! »
StuntGP nie tylko było najmocniej obsadzoną imprezą, ale również najdłuższą, a także najbardziej mokrą... Pogoda była największym przeciwnikiem tego weekendu. W gruncie rzeczy przejazdy po suchej nawierzchni można by policzyć na palcach jednej ręki po jej spotkaniu z krajzegą. Na szczęście asfalt parkingu pod bydgoskim Auchan okazał się na tyle przyczepny, że nawet na mokrym możliwe było wykonanie prawie każdego tricku. Dodatkowe utrudnienie podniosło poprzeczkę dla zawodników, gdyż musieli się wykazać większym czuciem przyczepności i zdecydowaniem podczas wykonywania ewolucji. Nie tylko lista zawodników była międzynarodowa. Gdy przyjeżdżają najlepsi i w grę wchodzą niemałe pieniądze, skład sędziowski nie może być przypadkowy. Przewodniczącym jury był sam AC Farias, człowiek który to wszystko rozpoczął, skarbnica stunterskiej wiedzy i wyrocznia panującego stylu. Następnymi sędziami byli Cyril Aguilera i Klaas de Jong, doświadczeni w sędziowaniu wielu imprez na terenie Europy. W jury nie zabrakło polskiej reprezentacji w postaci Przemysława Niedzińskiego i mnie samego, czyli Andrzeja Drzymulskiego. System ocen został narzucony przez samego AC Fariasa. Stunt od kilku lat zaczął podążać w nowym kierunku. Techniczne tricki typu no-hander circles, czy high-chair circles stały się standardem. Wysokie noty można było uzyskać wtedy, gdy podczas przejazdu widzieliśmy szeroką gamę tricków wykonanych w indywidualnym stylu. Płynne łączenie ewolucji, innowacyjne ruchy i tricki oraz lekkość ich wykonywania decydowały o zwycięstwie.
Piątkowe eliminacje były zdecydowanie najcięższe dla składu sędziowskiego. Bardzo wysoki ogólny poziom i bardzo niewielkie różnice pomiędzy wieloma zawodnikami zaowocowały ciężkimi debatami. Do konkursu głównego przeszło 30 zawodników, jednak w sobotę o ostatnie miejsce bezpośredni bój musiało stoczyć dwóch kierowców. Zwycięsko z tego starcia wyszedł Maciej Ziętek, który przekonał nas do siebie swoim agresywnym stylem. Do półfinałów zostało dopuszczonych dwóch zawodników z tzw. „dziką kartą”. Pasio oraz Procent nie byli w stanie dotrzeć na piątkowe kwalifikacje, dlatego biorąc pod uwagę ich dotychczasowe osiągnięcia pozwolono im wystartować od razu w konkursie głównym.
Półfinał można nazwać prawdziwą walką, nie brakowało upadków, pomyłek, ale też najbardziej hardcorowych tricków wykonywanych w bardzo niesprzyjających warunkach. Momentami lało tak bardzo, że ciężko było dojrzeć zawodnika jadącego po drugiej stronie placu. Po wielu przerwach stunterzy sami zdecydowali, że chcą jechać niezależnie od warunków. Różnorodność przejazdów była ogromna. Niektórzy skakali najdziwniejsze combo, inni koncentrowali się na tym, żeby przejazd był jak najczystszy i najpełniejszy, jednak bez bardzo trudnych tricków. Wszyscy najbardziej żałowaliśmy, że swojego przejazdu nie mógł dokończyć MOK. Tomek wykonywał najwyżej oceniane stoppie z pośród wszystkich zawodników, jednak przy jednej z prób przeholował i przewrócił motocykl przez kierownicę. Rura od manetki gazu dość mocno się zgięła i podczas brawurowej partyzanckiej akcji Adi chcąc za bardzo, zamiast naprostować, po prostu ją urwał. Wielka szkoda, gdyż przejazd zapowiadał wysokie oceny.
Punkty uzyskane w sobotnich półfinałach liczyły się do oceny końcowej, zatem na pomyłki nie było miejsca. Bardzo wielu zawodników, np. Fragment czy Martin Kratky zapomnieli o takich trickach jak stoppie czy drifting, przez co nie mogli uzyskać wysokich ocen. Warunki też nie sprzyjały szatanistycznemu stylowi jazdy Kabana. Kiepska trakcja powodowała to, że jego tricki były jeszcze bardziej niebezpieczne i prawie zakończyły się źle. Bardzo dobry przejazd zaliczył KubaFRS, czyli Jakub Radczak, wszystkie tricki weszły mu jak nóż w masło i dzięki temu zasłużył na wysoką pozycję. Zaskoczeniem był polski zawodnik Korzeń. Podczas wcześniejszych zawodów z powodu kontuzji lub innych przyczyn nie mógł zaprezentować swoich wszystkich umiejętności. Tym razem dał z siebie wszystko i od razu wskoczył w pierwszą 10-tkę, co przy takim składzie można uznać za olbrzymi sukces!
Sobotnia punktacja pokazuje jak wyrównane były przejazdy. Do niedzieli kwalifikowało się 15-stu zawodników. Pomiędzy ostatnim KamilemFRS, a 4-tym Benjaminem Baldini było tylko 7 punktów różnicy! Ciekawy jest fakt, że pomiędzy nim, a 3-cim ŁukaszemFRS było też prawie 7 punktów różnicy. O co kaman? O to, że pierwsza 3-ka to był zupełny kosmos! Łukasz w sobotę pokazał to co ma najlepsze, jego przejazd obfitował w najtrudniejsze tricki, przy czym był bardzo techniczny i spójny. Gdyby nie popełnił dwóch małych błędów prawdopodobnie znalazłby się ex aequo ze Stunterem13 i Agyalem Zoltanem. Ta dwójka uzyskała identyczną ilość punktów. Prawie niemożliwe jest porównanie tych zawodników. Ich style są tak różne, że prędzej zgłupiejesz i dostaniesz choroby sierocej, niż wyłonisz lepszego. Zostawiliśmy więc ten problem na niedzielne finały, dodatkowo podnosząc ciśnienie obydwu stunterom.
Każdy marzył o tym, żeby w niedzielę zobaczyć przejazdy po suchej nawierzchni. Niestety deszcz stał się standardem tego weekendu i większość zawodników znowu musiała z nim walczyć. Największym pechowcem był Korzeń, gdyż to przed jego przejazdem zaczęło ostro lać. Może nie wiecie, ale kilka pierwszych minut opadów ma najgorszy wpływ na przyczepność. Drobinki kurzu zamieniają się w śliską warstwę i dopiero po kilkunastu minutach spływają z asfaltu. Właśnie dlatego wykonanie np. stoppie było zupełnie niemożliwe. Raptowny plasując się zaraz przed nim pokazał bardzo czysty i techniczny przejazd w swoim stylu. Spuchnięta kostka po sobotnim upadku podczas treningów nie pozwoliła mu na pokazanie wszystkich tricków i przy tak wysokim poziomie innych zawodników nie było możliwe zajęcie wyższej pozycji. Pasio nie pokazał wszystkiego na co go stać, jednak jego styl pokazujący zupełnie nowe tricki, jest tym czego oczekiwali sędziowie, dzięki czemu zapunktował wysoko.
Później mieliśmy francuską plejadę Romain Jeandrot, Razerback oraz Benjamin Baldini. Pierwszy z nich uzyskując 67,5 pkt. Poraził wszystkich swoimi nowymi combo, nikt tego nie był wstanie powtórzyć, dodatkowo robił to tak szybko, że nikt nie był w stanie tego zapamiętać! Dodatkowo wyróżnił się najlepszymi driftami zawodów, dzikie wariacje na motocyklu na pełnej prędkości to jest właśnie to! Niestety nie wykonał nawet pół stoppie, przez co nie mógł znaleźć się wyżej. Razerback z kolei pokazał staroszkolny styl, czyli standardowe trudne tricki wykonane w czysty sposób. Niestety nie zaskoczył nas niczym nowym poza swoim motocyklem, czyli Triumphem Street Triple R. Benjamin Baldini to zjawiskowy stunter. Patrząc na niego nie wierzymy w to, co się dzieje. Wykonuje tricki tak lekko i płynnie że upajamy się każdą minutą jego przejazdu. W sobotę zaliczył ostrą glebę próbując jechać tyłem do kierunku jazdy, w niedzielę przez awarię motocykla nie dokończył przejazdu, jednak zebrane punkty wystarczyły do uzyskania bardzo wysokiej pozycji. ŁukaszFRS wiedząc, że jest bardzo blisko pierwszej dwójki trochę nie wytrzymał ciśnienia. Popełnił wiele błędów, co wytrąciło go z rytmu. Na szczęście przewaga wypracowana w sobotę pozwoliła mu utrzymać świetną trzecią pozycję. Przedostatni przejazd to Stunter13. To co zrobił Rafał Pasierbek zasługuje co najmniej na Oscara. Nagrany przejazd można puszczać w kółko i pokazywać wszystkim jak teraz będzie wyglądał stunt. Niesamowita dynamika i perfekcyjne klejenie tricków to jest właśnie to! Stunter wyznacza nowy kierunek i jeśli ktoś chce go przebić albo musi za nim podążać albo wymyślić coś bardziej dzikiego! Angyal Zoltan startował jako ostatni. Widząc przejazd Rafała musiał wziąć głęboki oddech. Pomimo tego, że przyzwyczaja nas do idealnych przejazdów, tym razem nie wytrzymał ciśnienia. Owszem, przejazd był bardzo dobry, ale żeby zwyciężyć musiał być bezbłędny, a wpadki mu się zdarzyły. Pogubił się w swoich trzech motocyklach i zamiast po ER6 złapać GSX-R 1000 i pokazać drift, wsiadł na ER6 bez przedniego koła, co nie miało zupełnie znaczenia na tych zawodach. Tak, więc jednogłośnie zwyciężył Stunter13!
Komentarze po wcześniejszych newsach pokazują, że wielu nie zgadza się z werdyktem sugerując, że Zoltan wykonywał tricki typu no-hander circles high chair wheelie, lub jechał na tylnym kole za motocyklem używając dodatkowej manetki gazu. Owszem są to bardzo widowiskowe tricki, jednak są one możliwe dzięki modyfikacjom, których nie mają pozostali zawodnicy. Gdyby cała stawka była w takie gadżety wyposażona z pewnością zobaczylibyśmy takie ewolucje, może nawet w lepszym wykonaniu. Dodatkowo AC Farias zwrócił nam uwagę na to, że Angyal nie pokazał nic nowego. Był to jego standardowy przejazd z poprzednich lat. W stuncie liczy się progres i przecieranie nowych szlaków. StuntGP oraz system jego oceniania wyznaczają nowy trend w świecie jazdy freestylowej. Pozostaje liczyć na to, że w przyszłym roku zobaczymy więcej edycji tej świetnej imprezy. Wiele osób może zarzucić, że panował lekki chaos organizacyjny, że nie pojawiły się pokazy wcześniej zapowiedziane itp. itd. Pamiętajmy jednak, że na takich imprezach liczą się zawodnicy i atmosfera. Show zapewnili nam najlepsi stunterzy, a o resztę zadbał Maciej Szudzichowski, który wkładając całego siebie z pomocą zaledwie kilku osób dokonał prawie niemożliwego.
Międzynarodowa impreza z tak wysokimi nagrodami i tak wysokim poziomem, dodatkowo zdominowana przez Polskich zawodników to ewenement na skalę krajową. Smuci fakt, że władze miasta Bydgoszcz zupełnie zignorowały to przedsięwzięcie. Miejmy nadzieję, że zarówno sponsorzy jak i lokalne władzę ogarną się i dołożą trochę starań, żeby StuntGP 2011 było najlepszą imprezą na świecie!
Szczegółowe wyniki zawodów możecie zobaczyć tutaj.
Jako redakcja składamy wyrazy uznania i podziękowania organizatorowi za znakomitą imprezę!
|
||||||||||
|
|































































Komentarze 11
Pokaż wszystkie komentarzeDlaczego w składzie sędziowskim znalazł się Andrzej Drzymulski który jest sponsorem grupy FRS. Nie będę wspominał o dwóch glebach Łukasza w finale bo to już zostało powiedziane również o tym że ...
OdpowiedzRaptus co się z tob± ostatnio dzieje, że przegrywasz zawody. dla mnie kiepsko. Postaraj się jak najlepiej. Pokaż na co Cię stać. Jestem z Tob±
OdpowiedzCzemu nie rozumiecie ze liczyły sie punkty z 2 dni,ŁukaszowiFRS w pierwszym poszło za****** i miał duza przewage i to pomogło mu utrzymac pozycje w finale mimo wywrotki.Jak sie dzieci nie znacie to...
OdpowiedzHej. Przepu¶cie ten, sk±din±d dobry, tekst przez jaki¶ spell-check... i zacznijcie od "pod±rzania", a potem możecie się wzi±ć za "wzi±¶ć", etc. Artykuł ok, ale odrobina doszlifowania mu nie ...
OdpowiedzI gdzie podziali się wszyscy którzy wielce twierdzili że ŁukaszFRS nie zasługuje na czołówkę w zawodach??? Tak wielce bronili swojego zdania pod relacja z extrememoto...
OdpowiedzOczywi¶cie ze nie zasługuje na czołówkę, w czołówce nie powinny znaleĽć sie osoby które podczas swojego przejazdu maj± dwie wywrotki!!! Chłopak nie wytrzymuje napięcia, a poza tym nie pokazał nic nowego, od dwóch lat ma te same przejazdy i niczym nie zaskakuje!!!!!!!!! Poza tym wiele osób komentowało negatywnie wyniki stuntGP, że nie były obiektywne itd. Trochę dziwne jest to że na German Open był tak daleko w stawce, a tu nie pokazuj±c nic nowego nagle jest 3, cos tu jest nie tak!!!!!!!!
OdpowiedzŁukasz jeĽdzi bardzo czysto, technicznie i na pewno na wysokim poziomie...niezaskakuje jednak niczym nowym, nie robi 'show', dlatego czę¶ć osób jest zdziwona jego wysokimi miejscami na krajowych zawodach...german open 2 dziesi±tka, wszystkie zawody w Polsce, zaraz za S13, który wiadomo, że prezentuje dużo wyższy poziom
Odpowiedzrozszyfrowałes nas tak naprawde Łukasz zaplacił nam po 10tys. euro za 3cie miejsce, Farias sie nie zgadzał i wzial 11tys. euro. Wlasnie dlatego miał 3cie miejsce
OdpowiedzSzkoda że szersze media nie interesuj± takie imprezy :(
Odpowiedz