tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Pecco Bagnaia spowodowa wypadek. By kompletnie pijany. Szok w rodowisku MotoGP
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka 950
NAS Analytics TAG
motul belka 420
NAS Analytics TAG

Pecco Bagnaia spowodowa wypadek. By kompletnie pijany. Szok w rodowisku MotoGP

Autor: Mick Fiakowski 2022.07.05, 22:56 6 Drukuj

Lider fabrycznej ekipy Ducati i zwycięzca ostatniego wyścigu MotoGP w Assen, Włoch Pecco Bagnaia, kompletnie pijany doprowadził do wypadku samochodowego na Ibizie. Mick zastanawia się czy to powinno oznaczać dla niego koniec kariery?

Mógłbym sobie teraz zażartować, że dopiero co pisałem, iż w MotoGP brakuje łobuzów i masz… ale nikomu nie jest do śmiechu. Bagnaia wypadł z drogi jadąc totalnie napruty, bo wydmuchał aż 1,8 promila i dla czegoś takiego nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia. Mój próg tolerancji dla pijaków za kierownicą wynosi absolutne zero i mam nadzieję, że wobec Włocha wyciągnięte zostaną surowe konsekwencje prawne, ale… 

NAS Analytics TAG

Czy nawet tak skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie z dala od toru wyścigowego powinno całkowicie przekreślić sportową karierę młodego, bardzo ciężko pracującego i bardzo utalentowanego zawodnika? Ja mam wątpliwości, choć internet zdążył już zlinczować Pecco i domagać się, aby Ducati z hukiem wyrzuciło go na bruk. Czy słusznie? Znów; mam wątpliwości.

Z jednej strony dla Ducati sytuacja wcale nie jest jakoś specjalnie trudna. Włoska marka ma na swoich usługach tylu zawodników i tak długą kolejkę chętnych, że mogłaby dzisiaj rozwiązać umowę z Bagnaią, awansować na jego miejsce Jorge Martina lub Eneę Bastianiniego, a na zwolniony przez jednego z nich motocykl posadzić kierowcę testowego, Michele Pirro. Problem z głowy.

Także z prawnego punktu widzenia Ducati nie miało by z tym żadnego problemu, bo zapisy dotyczące wybryków "poza torem" to norma w kontraktach z zawodnikami nawet w seriach dużo niższych, niż mistrzostwa świata i każdy doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Z drugiej strony Pecco jest w tej chwili dla Ducati absolutnym numerem jeden, z którym zresztą całkiem niedawno marka z Bolonii przedłużyła kontrakt na dwa kolejne lata. Sportowo, mimo wspomnianej kolejki chętnych, wyrzucenie go z zespołu byłoby dla włoskiego producenta dużym utrudnieniem w walce o tytuły w klasyfikacjach zawodników, producentów i zespołów.

Nie sądzę, aby szefostwo Ducati - choć o tym rozstrzygnie nie szef Ducati Corse, Paolo Ciabatti, a szef całej marki, Claudio Domenicali, zdecydowało się na najsurowszą z kar i rozwiązało kontrakt ze swoim "złotym dzieckiem", ale nie mam takiej pewności.

Wszystko dlatego, że finalnie nawet sam Domenicali może nie mieć zbyt wiele do powiedzenia. Ducati należy w końcu do Audi, a Audi jest częścią ogromnej grupy Volkswagena, której akcje poszły ostatnio w dół z uwagi na szeroko rozumianą sytuację na świecie, nie mówiąc o niedawnym skandalu emisyjnym.

Smutni panowie w garniturach na spotkaniach zarządu i rady nadzorczej z pewnością niespecjalnie ekscytują się wynikami sportowymi Ducati w MotoGP i bardziej interesują ich wykresy w excelu. Pytanie, czy smród, jaki wywołał Pecco, dotrze aż do nich i sprowokuje kogoś w Niemczech do wykonania do Domenicaliego telefonu z przysłowiową "propozycją nie do odrzucenia".

Mimo wszystko mam nadzieję, że tak się nie stanie, choć jednocześnie liczę, że Ducati maksymalnie "przeczołga" Pecco i zafunduje mu bardzo krętą, wizerunkową "ścieżkę zdrowia", dając jednocześnie szansę na odkupienie win.

Spróbujmy przełożyć tę sytuację na realia Formuły 1. Co zrobiłby zespół Red Bull Racing, gdyby podobny "numer" wywinął Max Verstappen? Oczywiście nie sugeruję, że najlepszym należy się w takich sytuacjach taryfa ulgowa tylko dlatego, że są najlepsi, bo przecież ten sam Red Bull kilka dni temu ze skutkiem natychmiastowym wyrzucił ze swojego programu kierowcę Formuły 2, Juriego Vipsa, za użycie homofobicznego określenia podczas relacji na żywo na Twitchu, ale jednak sportowo cały projekt strzeliłby sobie potężnie w kolano wyrzucając swoją największą gwiazdę. Identycznie byłoby w przypadku Mercedesa i Lewisa Hamiltona.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli; absolutnie nie bronię Pecco. Pijacy za kierownicą są dla mnie zerem, a Bagnaia stracił cały mój prywatny szacunek, choć do tej pory bardzo ceniłem go nie tylko jako zawodnika, ale i młodego, inteligentnego i poukładanego człowieka. Moja ocena jego, jako zawodnika, nie ulega jednak zmianie, bo to, co wydarzyło się dzisiaj rano na Ibizie nie ma nic wspólnego z tym, co dzieje się na torze podczas wyścigu MotoGP.

Karę - w pełni zasłużoną i mam nadzieję surową - powinny wymierzyć odpowiednie organy, ale jeśli chodzi o MotoGP, jeśli tylko Ducati będzie w stanie wziąć na klatę wizerunkowe konsekwencje, chłopak - jak każdy - zasługuje na drugą szansę. No chyba, że Hiszpanie go zamkną, z czym ja osobiście nie mam problemu, bo jak już pisałem, nie trawię pijaków za kierownicą.

Z drugiej strony tacy goście jak Hector Barbera czy Anthony Gobert dostali dużo więcej niż jedną "drugą szansę", więc dlaczego mielibyśmy już dziś palić Pecco na wyścigowym stosie?

Wszystko to nie zmienia jednego; Pecco, ty ośle!

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 2
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    motul belka 950
    NAS Analytics TAG
    na gr