Mission 1000 zmienia Dakar. Elektryki na pustyni
Rajd Dakar uchodzi za najcięższy sprawdzian dla ludzi i maszyn poruszających się poza asfaltem. Piach, kamienie, upał i setki kilometrów ekstremalnych tras zawsze były naturalnym selekcjonerem sprzętu.
W ostatnich latach do tej ciężkiej próby dołączono nowy wymiar, który nie polega na walce o sekundy, lecz na sprawdzaniu technologii. Ta inicjatywa działa pod nazwą Mission 1000 i jest częścią programu Dakar Future, uruchomionego w 2021 roku.
Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, że Mission 1000 nie jest klasyczną klasą wyścigową i nie rozdaje trofeów za najszybszy przejazd. To głównie poligon doświadczalny dla napędów alternatywnych wystawionych na warunki, których nie da się odtworzyć w żadnym laboratorium. Pustynia Arabii Saudyjskiej staje się tu testerem dla elektryki, wodoru, układów hybrydowych oraz nowoczesnych paliw biologicznych. Zamiast jednego morderczego etapu uczestnicy mierzą się z codziennymi próbami o długości około 100 km, które łącznie składają się na dystans bliski 1000 km odcinków specjalnych o charakterze bardzo zbliżonym do głównej trasy Dakaru. Co podlega ocenie? Liczy się niezawodność, efektywność energetyczna, autonomia i zdolność przetrwania kolejnych dni w ekstremalnym klimacie.
Tegoroczny Dakar Rally 2026 rozgrywany w dniach 3-17 stycznia w Arabii Saudyjskiej oczywiście uwzględnia Mission 1000. Lista maszyn zgłoszonych do tej kategorii rośnie z roku na rok, a motocykle elektryczne po raz pierwszy wysuwają się na pierwszy plan.
W tegorocznym Mission 1000 codziennie na trasę wyjeżdża sześć maszyn zasilanych wyłącznie prądem. Znany nam ze swoich ciekawych projektów Segway, ponownie stawia na Dakar jako poligon rozwojowy, wystawiając trzy elektryczne motocykle rajdowe, czyli Segway Dakar Race Bike lub prototyp X1000. W porównaniu z wcześniejszymi wersjami zastosowano lżejsze komponenty i wydajniejsze akumulatory, co ma poprawić zasięg i prowadzenie w głębokim piasku. Z kolei z Hiszpanii przyjechał prywatny Arctic Leopard Galicia Team z trzema motocyklami Arctic Leopard E.XE-880, które bazują na doświadczeniach z poprzednich startów i mają przesunąć granice możliwości elektrycznego enduro w rajdowym wydaniu.
Dane zbierane w trakcie kolejnych dni jazdy w trudny terenie, skrajnym upale i pyle, są bezcenne dla inżynierów, którzy mogą obserwować zachowanie baterii, silników i układów paliwowych w warunkach absolutnego przeciążenia. Warto dodać, że doświadczenia z edycji 2024 i 2025 już przyniosły konkretne wnioski dotyczące trwałości komponentów, zarządzania temperaturą akumulatorów czy integracji wodoru z klasycznymi rozwiązaniami. Tutaj można ryzykować, popełniać błędy i wyciągać wnioski bez presji walki o podium. Przyszłość napędów najlepiej badać i testować tam, gdzie warunki są najbardziej bezlitosne, a Rajd Dakar nadaje się do tego, jak mało która impreza.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze