tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Marc Marquez i Pol Espargaro szczerze o nadchodzcym sezonie MotoGP 2021
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
motul belka 950
NAS Analytics TAG
motul belka 420
NAS Analytics TAG

Marc Marquez i Pol Espargaro szczerze o nadchodzcym sezonie MotoGP 2021

Autor: Mick Fiakowski 2021.02.22, 22:19 2 Drukuj

Repsol Honda od wielu lat nie miała aż tak silnego składu, ale też jej zawodnicy od dawna nie byli w tak trudnej sytuacji. Mick sprawdzał, czy kontuzjowany Marc Marquez i debiutujący w nowych barwach Pol Espargaro są gotowi na sezon 2021.

Na papierze fabryczna ekipa Hondy mocniejszym składem dysponowała chyba tylko dwa lata temu, gdy do Marqueza, wówczas już pięciokrotnego mistrza MotoGP, dołączył trzykrotny mistrz królewskiej klasy, Jorge Lorenzo.

NAS Analytics TAG

Słynący z płynnego stylu jazdy "Por Fuera" nie był jednak w stanie dostosować się do fizycznej i dość nerwowej Hondy RC213V, dlatego swój kontrakt z HRC postanowił zerwać już po roku.

Pol Espargaro może nie jest tak utytułowany jak Lorenzo, ale jego agresywny styl jazdy powinien - przynajmniej w teorii - idealnie pasować do motocykla HRC.

Hiszpan jest także jedynym zawodnikiem, który przez lata był w stanie walczyć z Marquezem jak równy z równym, zaczynając już od 2011 roku, gdy startowali w jednym zespole w mistrzostwach Katalonii klasy 125.

Ich późniejsze pojedynki w Moto2 przeszły do historii, ale podczas gdy Marquez zdominował następnie MotoGP w barwach Repsol Hondy, Pol nie mógł odnaleźć się na wymagającej płynności Yamasze, a następnie rozwijał od zera projekt marki KTM.

Teraz ich drogi znów się schodzą i choć wydają się tworzyć dla HRC prawdziwy duet marzeń, to jednak obaj są w wyjątkowo trudnej sytuacji. Marquez, który opuścił niemal cały sezon 2020 z powodu poważnej kontuzji ramienia, wciąż wraca do zdrowia, a jego start w pierwszych wyścigach sezonu stoi pod znakiem zapytania.

Pol z kolei wreszcie spełnił swoje marzenie i trafił w szeregi HRC, ale teoretycznie zrobił to w najgorszym możliwym dla siebie momencie. Z uwagi na pandemiczne ograniczenia Hiszpan na swojej nowej Hondzie wyjedzie na tor po raz pierwszy dopiero na zaledwie dwa tygodnie przed pierwszą rundą sezonu.

Espargaro nie będzie miał więc czasu, aby chociażby spróbować dostosować maszynę do swoich wymagań i będzie się musiał do niej zaadaptować. Tym bardziej, że przepisy i tak zabraniają w tym roku modyfikacji silnika.

Jakby tego było mało, po drugiej stronie garażu, przynamniej podczas testów w Katarze, zabraknie Marca, więc inżynierom trudno będzie ocenić, czy "drobiazgi" - jak rama, wahacz czy układ wydechowy - które rozwijali zimą, są krokiem w odpowiednim kierunku względem maszyny z sezonu 2020 (choć przy tym akurat pomoże tester, Stefan Bradl).

Tak czy inaczej zawodnicy Repsol Hondy od 25 lat co roku praktycznie z automatu trafiają do grona przedsezonowych faworytów do walki o tytuł, dlatego tak samo - mimo wspomnianych problemów - jest z Marquezem i Espargaro. Jak oni sami podchodzą jednak do zbliżającej się rywalizacji? Mieliśmy dziś okazję ich o to zapytać i oto czego się dowiedzieliśmy.

Marc Marquez

Pokorny, ale nadal głodny

Sięgając dwa lata temu po swoją szóstą koronę mistrza MotoGP, Marquez tak bardzo zdominował rywalizację, że po tytuły w klasyfikacji zespołów i producentów sięgnął niemal w pojedynkę.

Nie ma się co oszukiwać. Patrząc na to, co pokazał podczas pierwszego wyścigu sezonu 2020, rok temu byłoby zapewne podobnie, gdyby nie błąd, groźny wypadek i poważna kontuzja, która wyeliminowała go z rywalizacji na resztę roku.

Złamanie kości ramieniowej wymagało dłuższego odpoczynku, ale po szybkiej operacji Marquez próbował wrócić na tor już cztery dni później. Choć w wyścigu nie wystartował, to jednak nadwerężył rękę na tyle, że wkrótce wymagał kolejnej operacji.

Po kilku kolejnych miesiącach okazało się, że nie tylko kość się nie zrasta, ale także doszło do jej infekcji, co wymagało kolejnej, trzeciej operacji, antybiotykoterapii i prawie dwutygodniowego pobytu w szpitalu. Co ważne, gdyby nie infekcja, dzisiaj 28-latek byłby już gotowy do ścigania.

Na szczęście wygląda na to, że Marquez najgorsze ma już za sobą, ale ponad pół roku po wypadku złamana kość ramienia wciąż nie zrosła się całkowicie. Co prawda wczoraj Marc po raz pierwszy wsiadł na motocykl i jeździł bardzo ostrożnie przez pół godziny, ale podczas treningów fizycznych prawą ręką podnosić może jedynie 2-3 kg. Kiedy więc Hiszpan wróci na tor?

"Liczyłem, że uda mi się wrócić na testy w Katarze, ale lekarze nie dali mi na to zgody - powiedział nam dzisiaj podczas wirtualnej konferencji prasowej po prezentacji zespołu. - Teraz celem jest powrót na pierwszy wyścig w Katarze. Jeśli to się nie uda, to na drugi, a jeśli i to się nie uda, to na rundę w Portugalii. W połowie marca przejdę badania. Jeśli doszło do zrośnięcia kości, będę mógł podkręcić tempo rehabilitacji i skupić się na odbudowie masy mięśniowej. Jeśli będę czuł, że kość i mięśnie są w odpowiednim stanie, wrócę".

Co prawda w kontekście poprzedniego sezonu Marquezowi trudno mówić o jakichkolwiek pozytywach, ale Hiszpan wyciągnął kilka bardzo ważnych wniosków i co najważniejsze, nie wini nikogo za sytuację, w jakiej się znalazł.

"Jako zawodnicy zawsze chcemy wracać na tor jak najszybciej, ale nauczyłem się, że nie to jest najważniejsze - przyznaje. - Popełniliśmy błąd wracając na tor podczas drugiego weekendu w Jerez i musimy ten błąd zaakceptować. Oczywiście było to konsekwencją wielu rzeczy, ale ostateczna decyzja należała do mnie. Lekarze dali mi zielone światło, a w takich sytuacjach zawodnik zawsze będzie chciał wrócić. Czułem, że mogę wrócić, ale to co czułem nie było tym, czego potrzebowało moje ciało. Z drugiej strony gdybyśmy wrócili na tor dwa tygodnie później w Brnie, to nadal niewiele by to zmieniło, bo przecież kość nie zrosłaby się w kilkanaście dni. To wszystko wiele mnie nauczyło. Wyścigów jest wiele, ale ciało masz tylko jedno".

Rzeczywiście cała sytuacja sprawiła, że Hiszpan wyraźnie spokorniał i wygląda na to, że teraz wreszcie słucha tego, co mówi jego ciało, a nie głowa zawładnięta głodem wygrywania. "Wrócę na motocykl gdy będę czuł, że jestem gotowy. Nawet gdyby lekarze pozwoliliby mi wrócić na motocykl jutro, nie zrobiłbym tego, bo czuję, że nie jestem jeszcze na to gotowy. Najważniejsze jednak, że z tygodnia na tydzień czuję się coraz lepiej".

Najgorsze Marc ma już co prawda za sobą, ale choć momentami sytuacja była naprawdę poważna, on sam ani przez chwilę nie stracił wiary w to, że wróci jeszcze na tor.

"Oczywiście to było bardzo trudne zarówno fizycznie, jak i psychiczne - przyznaje - Najgorzej było we wrześniu i październiku, bo przez dwa miesiące nie czułem żadnej poprawy. Co więcej, czułem, że coś się tam w środku rusza. Badania niczego nie wykazywały, ale czułem, że coś jest nie tak, aż wreszcie okazało się, że doszło do infekcji. Te dwa miesiące były bardzo trudne, podobnie jak dziesięć dni spędzone w szpitalu po trzeciej operacji, ale od tego momentu czułem postępy. Nigdy nie myślałem o tym, że już nigdy nie wrócę na tor. Myślałem tylko o tym, kiedy jest kolejny wyścig!"

Faktycznie Marc sprawiał dzisiaj wrażenie kogoś, kto jedynie odlicza już dni po powrotu na motocykl, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że jego rzeczywistość po powrocie będzie wyglądać zupełnie inaczej.

"W normalnych okolicznościach celem jest zawsze tytuł mistrza świata, ale ten sezon będzie zupełnie inny - mówi. - Moim głównym celem jest znów dobrze bawić się na motocyklu, a później krok po kroku podkręcać tempo. Po rocznej przerwie nie można udawać, że będę tym samym Markiem. Trzeba to zrozumieć i dobrze się bawić. Jeśli nie uda się wygrać tytułu w tym roku, to spróbujemy wygrać trzy kolejne".

Jeśli jednak myślicie, że nowy, dojrzalszy Marquez będzie szukał tempa jeżdżąc grzecznie w środku stawki, to jesteście w błędzie.

"Ryzykowaliśmy już w przeszłości, gdy wracałem na tor po innych kontuzjach i ludzie mówili wtedy; "to cud, to niemożliwe". Powrót w Jerez był błędem, ale będę ryzykował również w przyszłości. Także na torze" - chyba wiecie co to oznacza, prawda?

Jeśli nie, to pozwólcie, że przypomnę Wam pewną historię z życia ośmiokrotnego mistrza świata. Podczas groźnego wypadku w Sepang w 2011 roku Marquez doznał bardzo poważnego uszkodzenia nerwu wzroku. Przez kilka miesięcy widział podwójnie, a perspektywa końca kariery wydawała się bardzo realna.

Co prawda stracił całą zimę, ale dzięki skomplikowanej operacji mógł wrócić na tor tuż przed GP Kataru, pierwszą rundą swojego drugiego sezonu w Moto2. Wrócił z duszą na ramieniu, ale nie zostawił rywalom złudzeń.

Pierwszy wyścig wygrał o włos, spektakularnie pokonując Andreę Iannone na ostatnich metrach, a ostatecznie zmiażdżył rywali. Wygrał w sumie dziewięć Grand Prix, po drodze robiąc rzeczy, jakich nie widzieliśmy nigdy wcześniej. W Japonii triumfował, choć spadł na koniec stawki po tym, jak na starcie zgasł mu motocykl. W Walencji, po karnym starcie z ostatniego pola, na mokrym torze objechał rywali jak tyczki, znów wygrywając w cuglach.

Nie mam złudzeń. Powrót w takim stylu, przynajmniej w pierwszej połowie tego sezonu, wydaje się mało prawdopodobny. Z drugiej strony po dzisiejszej rozmowie nie mam wątpliwości, że mimo kolejnej potencjalnie kończącej karierę kontuzji, geniusz z Cervery znów sprawi, że opadną nam wszystkim szczęki.

Pol Espargaro

Bez wymówek w paszczy lwa

Właściwie o debiucie Pola Espargaro w Repsol Hondzie przez zimę powiedziane zostało już chyba wszystko, a każde kolejne teorie to jedynie bicie piany. Wszystko dlatego, że Hiszpan wciąż nie przejechał na swojej nowej RC213V ani jednego okrążenia.

Jedyne, co mógł zrobić, to usiąść na motocyklu, gdy w styczniu przywieziono mu go do domu w Andorze na krótką sesję zdjęciową, dlatego Pol ma już dokładny plan na początek marca.

"Przylecę do Kataru wcześnie, na trzy dni przed testami i spotkam się z inżynierami - powiedział nam dzisiaj. - Omówimy każdy zakręt i przeanalizuję wszystkie dane. Mam wiele pytań, ale główne z nich to jak Marc to robił, gdy ratował się z sytuacji podbramkowych. Przeanalizuję te momenty".

Przesympatyczny Espargaro jest przyzwyczajony do bliskiej pracy z zawodnikiem z drugiej strony garażu. Tak było przez lata, gdy dzielił boks - najpierw Tech 3 Yamahy, a później fabrycznego teamu KTM - z Bradleyem Smithem. "W Yamasze potrzebowałem tego, bo byłem debiutantem, a poza tym jako ekipa prywatna nie mieliśmy takich narzędzi, jak zespół fabryczny. Z kolei KTM debiutował w MotoGP, więc także musieliśmy robić wszystko, aby gonić rywali. W Repsol Hondzie jest inaczej, bo dysponujemy zwycięskim motocyklem. Nie trzeba więc sobie aż tak bardzo pomagać, bo pakiet jest dobry. Nie oznacza to jednak, że nasza relacja w garażu będzie gorsza".

Pol nie ma złudzeń, że relacja z Marquezem nie będzie tak bliska jak ze Smithem. Nie tylko są w końcu rywalami, którzy walczą ze sobą na łokcie od kilkunastu lat. Espargaro wchodzi także do fabrycznego składu za Alexa Marqueza, który musiał dla niego zwolnić miejsce u boku brata i trafił na ten sezon do LCR Hondy. Marc z pewnością nie był tym zachwycony.

Już przed startem sezonu w wypowiedziach Marqueza dało się wyczuć nieco uszczypliwości względem swojego starego rywala. W końcu także dla Marca będzie to nowa sytuacja. Nigdy wcześniej nie miał on w zespole kogoś, kto może okazać się dla niego aż takim zagrożeniem jak Pol.

Co ciekawe Espargaro nie zamierza wdawać się w medialne pyskówki i już na samym początku próbuje nieco zdjąć z siebie presję. Gdy zapytałem go dzisiaj, czy pod nieobecność Marca - przynajmniej na początku sezonu - będzie próbował wygrywać za wszelką cenę by wypracować sobie przewagę, odpowiedział bardzo wymijająco. Zobaczcie sami.

"Mam nadzieję, że wróci jak najszybciej, bo chcę się od niego jak najwięcej nauczyć. Potrzebujemy Marca, bo to numer jeden w zespole. Mamy dwóch innych zawodników oraz kierowcę testowego, Bradla i cała trójka jest bardzo szybka, ale to Marc jest najszybszy na tym motocyklu i chcę się od niego uczyć. Mam nadzieję, że dzięki temu przyspieszę".

Pol jest zbyt szczery, aby tego typu rzeczy mówić z wyrachowaniem, dlatego wydaje się, że to z jego strony realna ocena sytuacji w obliczu zaledwie pięciu dni testów przed pierwszą rundą.

"Nie jest idealnie, bo przede mną nowy zespół, nowy motocykl i bardzo wysoki poziom, ale nie ma wymówek! Jestem w Repsol Hondzie, znam sytuację i wiem, że testy będą krótkie. Rozmawialiśmy już o tym, jak zaplanować to wszystko, aby maksymalnie je wykorzystać i uniknąć problemów. Honda zawsze chce wygrywać, a Marquez wygrał w ostatnich latach większość tytułów, więc mamy wszystko. Presja jest wysoka, ale spróbuję! Nie mogę sobie pozwolić na to, aby spędzić rok na nauce motocykla. To będzie podejście; wszystko albo nic"

Podoba mi się pokorne, ale i ambitne podejście Pola Espargaro. Ponieważ teoretycznie jego styl jazdy powinien idealnie pasować do RC213V, ten sezon może być spełnieniem jego marzeń. O tym, że marzenia potrafią z dnia na dzień zamienić się w koszmar, przekonał się jednak dwa lata temu Jorge Lorenzo.

Pol nigdy wcześniej nie miał do czynienia z tak dużym wyzwaniem i tak ogromną presją, a jednocześnie zdarzało mu się pękać w mniej wymagających sytuacjach, jak na przykład wtedy, gdy nie był w stanie dostosować się w Tech 3 do wymogów opon Bridgestone.

Jeśli jednak odnajdzie klucz do odblokowania pełni potencjału RC213V, który do tej pory wydaje się posiadać tylko Marc, może znów napsuć Marquezowi sporo krwi. Szykujcie popcorn, bo będzie się działo!

 

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 1
Poka wszystkie komentarze
Autor: Tomek 25/02/2021 10:28

taki jest plan !

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    motul belka 950
    NAS Analytics TAG
    na gr