MV Agusta i ambitne plany przy pustych salonach
MV Agusta po powrocie pod skrzydła rodziny Sardarov nie traci rezonu. Włoska legenda zapowiada wejście do MotoGP oraz ambitny cel sprzedaży przekraczający 10 tysięcy motocykli rocznie. Ale rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te plany.
W minionym sezonie marka dostarczyła na rynek zaledwie 2148 egzemplarze motocykli. To aż 52,8 procent mniej niż w 2024 roku (4494 sztuki). Jednocześnie analitycy wskazują, że poprzedni wynik był sztucznie windowany przez samorejestracje dealerów chcących oczyścić magazyny, a wiele maszyn wciąż stoi i pokrywa się kurzem w europejskich salonach. To duży cios, bo przecież właściciele marki dopiero co świętowali wyzwolenie spod wpływu Pierer Mobility.
Reklama
Najczęściej kupowane w Polsce motocykle dostają teraz aż 6 LAT GWARANCJI »
Japońskie motocykle, które polscy motocykliści kupowali w ubiegłym roku najczęściej, są teraz do kupienia z 6-letnią opieką gwarancyjną. Kupujesz nowy i przez 6 lat nie martwisz się już o naprawy.
ZOBACZ MOTOCYKLE I SZCZEGÓŁY »
Przez ostatnie dwadzieścia lat MV Agusta przechodziła z rąk do rąk niczym gorący ziemniak. Każdy nowy inwestor obiecywał szybką restrukturyzację i wreszcie stabilne zyski, ale firma od dekad walczy o rentowność. W ostatnich trzech latach postawiono przede wszystkim na budowanie ekskluzywnego wizerunku. Pojawiły się limitowane serie, monobrandowe butiki oraz koncepcyjne maszyny pokazywane na prestiżowych wydarzeniach. Niestety, codzienna aktywność handlowa została mocno zaniedbana, a do tego doszedł kryzys finansowy KTM, który pokrzyżował wcześniejsze strategie.
Warto przypomnieć, że już w 2019 roku podpisano memorandum z chińskim Loncinem dotyczące czterech modeli 350-500 cm3. Miały powstawać we Włoszech, a montowane w Chinach, jednocześnie wspierając premium linię VOGE. Później fokus przesunął się na QJ Motors, właściciela Benelli, w kwestii dystrybucji i ewentualnej produkcji. Zanim jednak cokolwiek ruszyło, w 2024 roku całą firmę przejęła Pierer Mobility. Projekt z Loncinem utknął w martwym punkcie lub został całkowicie zarzucony. W 2025 roku MV Agusta wróciła do czysto włoskiej, własnej produkcji swoich flagowych modeli.
Czy legendarna marka złapie wreszcie stabilny kurs i przetrwa mimo ciągłych wstrząsów? Na razie sytuacja marki zdaje się komplikować.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze