Limity ciśnienia opon w MotoGP. Koniec z ostrzeżeniami, a co z dyskwalifikacją?
Jednym z najgorętszych tematów regulaminowych w MotoGP są kary za nieprzestrzeganie minimalnych limitów ciśnienia w oponach. Choć przed wdrożeniem system był testowany, to nadal budzi sporo wątpliwości. W sezonie 2024 znów pojawią się zmiany i z pewnością nie wszystkie spodobają się zawodnikom.
Podczas ubiegłorocznego Grand Prix Wielkiej Brytanii do gry weszły minimalne limity ciśnienia w oponach. System był testowany już wcześniej, ale zawodnicy nie byli karani za nieprzestrzeganie ustalonych wartości. Te wynoszą 1.88 bar dla przedniej opony i 1.7 bar dla tylnej. W katalogu kar były ostrzeżenia i doliczanie dodatkowego czasu do wyniku. Za pierwsze przewinienie zawodnik otrzymywał upomnienie, za drugie - dodatkowe 3 sekundy do wyniku, za trzecie - 6 sekund, a za czwarte - 12 sekund.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
W sezonie 2024 mają zniknąć ostrzeżenia, ale jednocześnie cały czas nie wiadomo dokładnie, jaki będzie kształt przepisów. Portal Crash.net rozmawiał z Corrado Cecchinellim, który przyznał, że cały czas trwają rozmowy na temat tego, czy stosować karę dyskwalifikacji. Przedmiotem ustaleń jest też kwestia, jak długo w trakcie wyścigu ciśnienie w oponach musi być powyżej minimalnego. Obecnie to 50 proc. pełnego wyścigu i 30 proc. wyścigu Sprint. Nie wykluczył też obniżenia limitów, ale tu wszystko zależy od Michelin.
Zawodnicy i szefowie ekip nie są zadowoleni z wprowadzonego utrudnienia. Tu Crash.net cytuje Frankiego Carchedi z Gresini Racing, który przyznał, że kalkulacja i pilnowanie ciśnienia w oponach jest obecnie najgorszą częścią pracy. - Czasami nie śpię po nocach, bo przeprowadzam w głowie symulację wyścigu - skarży się Carchedi. Zauważa też, że jeśli np. zawodnik przewróci się, wróci do wyścigu i będzie chciał gonić resztę stawki, to nawet gdy poprawi rezultat, wynik zostanie ucięty z powodu kary za zbyt niskie ciśnienie w oponach. Dani Pedrosa i Brad Binder zgodnie przyznają, że jazda z ciśnieniem powyżej 2 bar jest niebezpieczna.
Okazuje się więc, że sprawa limitów ciśnienia w oponach i kar za ich nieprzestrzeganie cały czas pozostaje otwarta, a Michelin i organizatorzy rzeźbią na bieżąco, co może być szkodliwe dla sportu i zawodników. Do pierwszej rundy MotoGP w Katarze pozostał już niecały miesiąc.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze