Krzysztof Jarmu¿ - "Tam ma byæ trudno"
Krzysztof, który dojechał na 22. pozycji w tegorocznej edycji Dakaru opowiada, jak to jest uczestniczyć w najcięższym rajdzie świata
Rajd Dakar 2009 przeszedł już do historii. Emocje opadły. Pozostały wspomnienia pustyni, bezdroży Chile i Argentyny, kibiców na trasie i niedosyt, bo przecież każdy marzy o dojechaniu do mety i zwycięstwie w najtrudniejszym rajdzie na świecie. Z Krzysztofem Jarmużem rozmawiamy o jego debiutanckim starcie, o tym jak ten rajd wygląda od środka i oczywiście o planach na kolejną edycję Dakaru.
Ścigacz.pl: To był twój debiut na Rajdzie Dakar. Miałeś wziąć udział w poprzednim, ale z wiadomych względów się on nie odbył. Czy uważasz, że organizatorzy postąpili słusznie przenosząc Dakar na inny kontynent?
Krzysztof Jarmuż: Nie mogę tego określić. Nie jechałem w Afryce. Mi się bardzo podobało w Chile i Argentynie, ale nie mam porównania. Niektórzy zawodnicy poprzednią trasę znali na pamięć, a teraz czekała na nich niespodzianka. Myślę, że po doświadczeniach z tego roku, kolejna edycja Dakaru będzie jeszcze lepsza.
Ścigacz.pl: Co najlepiej zapamiętasz z tego rajdu? Co było dla ciebie największym zaskoczeniem?
Krzysztof Jarmuż: Chyba najlepiej zapamiętam kibiców. To jest to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci. Dakar kojarzył mi się z pustkowiem, a tu się okazało, że praktycznie na całej długości trasy byli kibice. Po prostu super atmosfera! Oczywiście organizatorzy zabezpieczyli trasę. W tych miejscach gdzie wiadomo było, że będą ludzie dopingujący zawodników, oglądający rajd organizatorzy umieścili ograniczającą taśmę. Naturalnie ta trudna trasa też zapadnie mi w pamięć, ale kibice byli tym, co mnie najbardziej zaskoczyło.
Ścigacz.pl: Pustynia, ogromne prędkości, rywalizacja - czy to rodzi strach? Czy były momenty tego rajdu, kiedy po prostu dopadał Cię strach na myśl o tym, co za chwilę może się stać?
Krzysztof Jarmuż: Przed rajdem byłem bardzo zestresowany to był w końcu mój debiut. Nie znałem poziomu innych zawodników. Bałem się, że dojadę ostatni. Na szczęście okazało się inaczej. Już na trasie raczej nie miałem takich przeżyć. Denerwowałem się przed jazdą.
Ścigacz.pl: Podczas naszych rozmów w trakcie rajdu mówiłeś, że dla Ciebie im trudniej tym lepiej. To się zresztą przekładało na wyniki. Im był cięższy odcinek tym lepsze miałeś miejsce na mecie. Co więc było dla Ciebie najtrudniejsze podczas tego rajdu?
Krzysztof Jarmuż: No fakt im trudniej, jak dla mnie tym lepiej. Byłem po prostu świetnie przygotowany fizycznie. Tam gdzie inni mieli największe problemy ja czułem się najlepiej. Najgorsze jest to, że rajd Dakar trwa 14 dni. Podczas nich cały czas jesteś na motocyklu i jedziesz od rana do wieczora. Zmęczenie fizyczne to jedna rzecz, natomiast najbardziej daje w kość zmęczenie psychiczne. Poza tym jechałem 450-tką i wkurzało mnie, że na tych pierwszych, szybkich odcinkach motocykl nie dawał rady. Wszyscy tymi dużymi maszynami mnie wyprzedzali!
Ścigacz.pl: Jak wygląda dzień zawodnika jadącego w najcięższym rajdzie na świecie?
Krzysztof Jarmuż: To w zależności, o której jest start odcinka. Ale schemat to pobudka między trzecią, a czwartą rano. Potem mycie i szybkie śniadanie. No i na motocykl i na start. Dojazdówka, w zależności od planu. Czasem 0 km, a czasem 300 km i przejazd odcinka. Na metę dojeżdża się między 16.00 a 20.00. Czasem, tak jak miało to miejsce w tym roku, nawet później. Zdarzało się, że ekipy docierały nad ranem. I tak codziennie przez dwa tygodnie. Zdarzało mi się dojeżdżać do mety odcinka tak, że miałem wszystkiego dosyć, a czasami wszystko było ok, zależy od dnia.
Ścigacz.pl: Wielu zawodników bardzo narzekało na wyznaczoną trasę i organizatorów. Parę razy skrócono odcinki, jeden etap został odwołany. Start w Dakarze dwóch zawodników przypłaciło życiem. Czy była to wina organizatorów, pecha, czy może nie ma w tym niczyjej winy?
Krzysztof Jarmuż: Nie podobało się tak naprawdę tylko tym, którym kiepsko szło. Jeżeli chodzi o tych zawodników nie znam wszystkich szczegółów, więc nie mogę się wypowiadać. Nie mogę powiedzieć, że jest to wina organizatora, zawodnika, pecha czy czegokolwiek innego. W mojej ocenie, jeżeli chodzi o całość rajdu, wszystko zostało przygotowane tak jak trzeba. Byłem bardzo zadowolony. Zresztą wiadomo, że Dakar jest najcięższym rajdem na świecie. Tam ma być trudno. Nie pierwszy i nie ostatni raz ktoś ginie podczas zmagań. W przyszłym roku też zdecydowanie nie będzie łatwo. Jednak wydaje się, że trasa będzie bardziej „wyrównana". W tym roku były dwa potwornie trudne dni, po których nastąpiły łatwiejsze etapy, ale i tak odpadło bardzo wielu uczestników. Teraz najpewniej stopień trudności będzie systematycznie rósł.
Ścigacz.pl: Wiemy, że w przyszłym roku również chcesz wystartować. W tym roku, jak wcześniej mówiłeś, chciałeś po prostu dojechać do mety. Udało Ci się to lepiej, niż sam przypuszczałeś. Jakie są, więc plany na kolejną edycję Dakaru?
Krzysztof Jarmuż: Tak, bardzo zależy mi na wystartowaniu po raz kolejny w Dakarze i będę robić wszystko, aby pojechać. Oczywiście będę chciał wypaść jak najlepiej. Każdy marzy o zwycięstwie w tym rajdzie. Nie chcę spekulować o tym, które miejsce zajmę, ale jeżeli dojadę między 15, a 10 lokatą będę bardzo szczęśliwy!
Ścigacz.pl: Jak zamierzasz przygotowywać się do kolejnego występu w Rajdzie Dakar. Czy doświadczenia z tegorocznej edycji spowodują jakieś zmiany w planach treningowych? Gdzie i kiedy będziemy mogli śledzić Twoje zmagania?
Krzysztof Jarmuż: Pod względem fizycznym będę przygotowywać się tak jak i do tegorocznej edycji, może tylko intensywniej. Trochę więcej chcę poświęcić na jazdę po górach, bo tam w tym roku traciłem sporo czasu. Motocykl zostanie nieco inaczej przygotowany. Po tegorocznych doświadczeniach wiem, że należy zmienić ustawienia. Na szybkich odcinkach teraz będzie lepiej. Honda, którą jechałem będzie motocyklem treningowym. Dakar 2010 również będę pokonywał na Hondzie 450. Najprawdopodobniej nadal będę reprezentował Team Honda Europe i nadal liczę na wsparcie ze strony Hondy Poland. Podczas rajdu świetnie współpracowało mi się z mechanikami z teamu i chciałbym w kolejnym Dakarze także móc właśnie im powierzać mój motocykl. W planach mam starty w pełnych seriach Mistrzostw Polski Cross Country oraz Enduro. Pojadę również w dwóch rundach Światowych Mistrzostw Cross Country. Inne starty zależą od sponsorów. Chciałbym wziąć udział w Rajdzie Brazylii. Wszystkie zawody, w których będę uczestniczył traktuję przede wszystkim treningowo, jako przygotowanie do Dakaru.
Ścigacz.pl: dziękujemy za wywiad i trzymamy kciuki za powodzenie planów!
|
















Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze