Kawasaki ZZR1400 - od 100 km/h do 200 km/h w 4 sekundy
Z Zygzakiem było trochę jak z przechwalającymi się dzieciakami. Najpierw Honda powiedziała, że ma Blackbirda, potem Kawasaki powiedziało, że ma ZZR1200, potem Suzuki myślało, że skończy temat Hayabusą, ale Zieloni wrócili z ZZR1400. I pozamiatali.
Ależ to był monumentalny motocykl. Był, w czasie przeszłym, bo Europa już musiała o nim zapomnieć, chyba, że Kawasaki na potrzeby starego kontynentu i jego norm emisji spalin zainstalowała by układ wydechowy większy od samego motocykla. W Stanach z kolei, kraju wolnych ludzi Zygzak ma się doskonale, ale zostawmy te geopolityczne konotacje. Kawasaki zbudowało największe ZZR nie tylko dlatego, żeby pstryknąć w nos Hondę i przede wszystkim Suzuki, ale dlatego, żeby umocnić na rynku pozycję króla sportowych motocykli turystycznych. Bo właśnie do szybkiej turystyki Zygzak był stworzony, a że na ¼ mili demolował wszystko, było tylko efektem ubocznym. Sposób w jaki ten pociąg przyspieszał szokuje mnie do dziś. Oficjalne przyspieszenie o 0-100 km/h to na papierze 2.5 sekundy. Staram się sobie przypomnieć inne motocykle, które potrafiły to zrobić równie szybko i przychodzi mi do głowy tylko Diavel (2.7) i V-Max 1700 (2.6). To są oczywiście teoretyczne dyskusje i na wynik w realnym świecie wpływa mnóstwo czynników i perfekcyjne warunki, ale mimo wszystko, 2.5 sekundy do pierwszej setki? Żeby pochwalić się takimi cyframi w klubie dla bogaczy na szczycie jakiegoś wieżowca w Dubaju musisz mieć Veyrona. Zygzak nie zdążył mieć techno-nowinek nowych czasów, takich jak launch control, tylko stare dobre kombinowanie ze sprzęgłem, gazem i dociskaniem przodu i faktycznie, jeśli wszystko z powyższych się udało, z miejsca się teleportowałeś.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Ale nie to było najbardziej zaskakujące, wiele motocykli pod wprawnym nadgarstkiem może szybko napędzić się do stówy, ale niewiele może z niemowlęcą łatwością napędzać się od stówy w górę w taki sposób jak robił to Zygzak. Zrobicie sobie przysługę wchodząc na Youtube i przeglądając klipy z ZZR1400. Zwróćcie uwagę jak szybko wskazówka pnie się od 100 km/h do 200 km/h. To niedorzeczne.
Kawasaki ZZR1400 przyspieszanie 0-300 km/h
Trzy elementy sprawiały, że to było możliwe. Pierwszy - rozstaw osi był większy niż odległość z Mokotowa do Piotrkowa Trybunalskiego. Drugi - szeroka tylna guma, wyżej są już choppery. Trzeci, oczywiście - silnik. Ten był w gruncie rzeczy od dwóch dekad systematycznie rozwiercany i unowocześniany, żeby w końcu mieć z RAM Air 210 koni. Oficjalnie, bo jak to często w przypadku Kawasaki bywa, hamownie pokazywały bardziej optymistyczne liczby. I o ile te 210 KM jest już dziś wręcz normalne, o tyle 160 Nm przy 7K obr./min już nie. Dla przypomnienia, tyle ma 326 konna H2R.
Prowadzenie, czyli temat na który mądrzy ludzie lubią się rozpisywać było… dobre. A miało być w topowym motocyklu jednego z największych producentów motocykli na świecie? Oczywiście, że fizyki się nie oszuka i gymkhana motocyklowa mogła się zza sterów tego mamuta okazać problematyczna, ale nie sądzę, żeby czarnoksiężnicy z Tokio mieli w zamyśle lawirowanie między pachołkami na parkingu przy Tesco. Ujmijmy to w ten sposób: zawieszenie ZZR1400 zostało zaprojektowane i ustawione pod komfort, szczególnie lecąc 300 km/h.
Winę za śmierć Zygzaka w Europie ponosi - bo niby kto inny? - Unia Europejska i normy emisji spalin. Zwróćcie uwagę jaki układ wydechowy miało ZZR1100, a jaki ZZR1400. Kawasaki naprawdę długo i dzielnie próbowało utrzymać u nas ten motocyklu przy życiu. Ale koniec końców dinozaur musiał przejść na emeryturę, a zastąpiło go naprawdę godnie H2SX. Niemniej jednak, 2.5 s do setki i 7 s do dwóch paczek to cudowny znak szczęśliwych, wolnossących czasów.







Komentarze 1
Poka¿ wszystkie komentarzePrawie mogê siê z tym zgodziæ, :)
Odpowiedz