Jessi Combs pośmiertnie uznana za najszybszą kobietę na świecie
Jessi Combs, amerykańska ekstremalna zawodniczka, która również kochała i budowała własne motocykle, zginęła w sierpniu zeszłego roku w trakcie próby bicia lądowego rekordu prędkości. Kilka dni temu znalazła się w Księdze Rekordów Guinessa z oficjalnym tytułem najszybszej kobiety na świecie.
Jessi była kobietą, której talentów i umiejętności nie dało się zliczyć. Własnoręcznie budowała customowe motocykle i była obecna wszędzie tam, gdzie działo się coś ekstremalnego. Występowała również w programach telewizyjnych, min. w "Pogromcach mitów". Jej miłością i fatalnym przeznaczeniem okazał się czterokołowy pojazd North American Eagle Supersonic Speed Challenger, napędzany silnikiem odrzutowym o mocy 52 tysięcy KM.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
W 2013 roku Jessi Combs rozpędziła się nim do ponad 640 km/h, czym pobiła kobiecy rekord prędkości na 4 kołach. Światowy rekord wciąż należał jednak do Kitty O’Neil, która w 1976 roku na trójkołowym pojeździe osiągnęła obłędną średnią prędkość 825,13 km/h.
27 sierpnia 2019 roku na pustyni Alvord w Oregonie Jessi ponownie zasiadła za sterami Speed Challengera. Zaliczyła dwa udane przejazdy, jeden z prędkością 829,34 km/h, drugi 882,62 km/h. Trzeci okazał się niestety fatalny w skutkach. W czasie hamowania zawiodło mocowanie jednego z przednich kół, Jessi Combs rozbiła się i zginęła. Miała 39 lat.
Kilka dni temu Księga Rekordów Guinnessa oficjalnie uznała jej osiągnięcie i przyznała wpis w kategorii lądowego rekordu prędkości kobiet, ze średnią prędkością 841,34 km/h. Tytuł ten niestety jest pośmiertny, ale według rodziny Jessi, był on jej marzeniem i ukoronowaniem całej kariery.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze