Honda WN7 już nagrodzona. Elektryk, który wygl±da normalnie
Honda jeszcze nie zdążyła wprowadzić swojego pierwszego dużego elektrycznego nakeda do salonów, a motocykl już zgarnia prestiżowe wyróżnienie. Model WN7 otrzymał iF Design Gold Award.
Japoński producent nie próbował na siłę szokować futurystycznymi rozwiązaniami ani udowadniać, że elektryk musi wyglądać jak pojazd z filmu science fiction. Zamiast tego postawił na coś, co motocykliści dobrze znają. Maszyna ma być intuicyjna wizualnie i funkcjonalnie, a przy tym zachować klasyczne proporcje typowego nakeda. Tylko tyle i aż tyle.
Reklama
Najczęściej kupowane w Polsce motocykle dostają teraz aż 6 LAT GWARANCJI »
Japońskie motocykle, które polscy motocykliści kupowali w ubiegłym roku najczęściej, są teraz do kupienia z 6-letnią opieką gwarancyjną. Kupujesz nowy i przez 6 lat nie martwisz się już o naprawy.
ZOBACZ MOTOCYKLE I SZCZEGÓŁY »
Na tle wielu elektrycznych konstrukcji WN7 wyróżnia się czymś, co chyba możemy nazwać spokojem formy. Część producentów maskuje brak silnika spalinowego atrapami zbiorników i sztucznymi wlotami powietrza, inni idą w ekstremalną stylistykę, która bardziej przypomina eksperyment projektowy niż motocykl do codziennej jazdy. Niekiedy to się sprawdza, ale wiele z tych projektów wygląda albo sztuczne, albo zbyt futurystycznie lub po prostu brzydko. Nie od dziś wiadomo, że motocykle kupuje się również, a może przede wszystkim, oczami.
Honda poszła w przeciwną stronę. Centralnym elementem projektu stał się akumulator, który nie jest ukryty, jakby był czymś wstydliwym. Wręcz przeciwnie, stanowi kluczowy element konstrukcyjny i wizualny. Dzięki temu całość wygląda spójnie, a budowa motocykla jest czytelna już na pierwszy rzut oka. To zdecydowanie podejście bardzo minimalistyczne, ale jednocześnie świeże.
Mimo nowoczesnego napędu WN7 zachowuje sylwetkę typowego miejskiego nakeda. Proporcje są naturalne, pozycja sugeruje dynamiczną jazdę, a linia motocykla przywodzi na myśl rozwinięcie dobrze znanej szkoły projektowej Hondy. Widać tu próbę połączenia klasycznego DNA motocykla z nowym układem elektrycznym, co mogło przekonać jury konkursu. Motocykl wygląda jak sprzęt gotowy do jazdy, a nie koncepcyjna ciekawostka.
Z kolei parametry wskazują, że nie jest to jedynie pokaz stylu. Moc na poziomie około 49 kW (67 KM) oraz moment obrotowy wynoszący około 100 Nm plasują WN7 w środku segmentu. Charakterystyka przypomina klasę 600, ale z natychmiastową reakcją typową dla napędu elektrycznego. Konstrukcja została zaprojektowana pod kątem codziennego użytkowania, a nie jedynie imponowania tabelą osiągów. To motocykl, który ma sprawdzić się w realnym ruchu ulicznym. Dodajmy jeszcze, że ładowanie odbywa się poprzez standard CCS, co oznacza brak uzależnienia od zamkniętego systemu. Producent deklaruje możliwość uzupełnienia energii od 20 do 80 procent w około 30 minut. Taki wynik otwiera drogę do mniej więcej normalnej eksploatacji, a nie tylko krótkich przejazdów po mieście, chociaż do spalinowców oczywiście to jeszcze w tym aspekcie dość daleko.
Model zaprezentowano podczas targów EICMA jako dopracowaną konstrukcję seryjną. Choć motocykla nie można jeszcze kupić, premiery rynkowej można spodziewać się w niedalekiej przyszłości. Czy Honda pokazała kierunek, który może okazać się istotny dla całej branży? Może i tak. Zamiast redefiniować motocykl od podstaw, postawiła na prostą ideę. Elektryk ma po prostu pozostać motocyklem, ale bez prób ukrycia, że zasila go prąd z gniazdka. Ostateczną weryfikacją będą jednak decyzje klientów. Cena, zasięg oraz zachowanie przy wyższych prędkościach i w zakrętach będą miały większe znaczenie niż ta lub inna nagroda.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze