Czy Europa naprawdê jest gotowa na rok 2035?
Unijna wizja czystego transportu trzeszczy w szwach. Bruksela chciała przejść do historii, gdy ogłosiła, że od 2035 roku rejestracja nowych samochodów spalinowych zostanie zakazana. Miał to być triumf walki z emisjami i symbol ekologicznego przełomu.
Dziś ten sam plan coraz częściej wygląda jak kamień u szyi europejskiej motoryzacji, która tonie w kryzysie, jakiego nie widziała od dekad. A przecież w teorii wszystko miało iść gładko…
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Za pięć lat emisje CO2 w Unii mają spaść o połowę, a dekadę później zniknąć zupełnie. W praktyce transport drogowy wciąż odpowiada za jedną piątą emisji, a przemysł motoryzacyjny krwawi. Jak donosi portal elektromobilni.pl, w Europie stoi dziś osiem fabryk, które nie mają żadnego sensu istnienia. Wykorzystanie mocy produkcyjnych spadło do 55 procent, a tysiące pracowników już straciły swoje miejsca. W samym 2024 roku sektor części motoryzacyjnych zredukował 54 tysiące etatów. Kolejne ciosy zapowiadają Volkswagen, Audi i Porsche. W Stellantis sytuacja jest jeszcze gorsza, produkcja sięga ledwie 45 procent możliwości, a zakład w Tychach zatrzymał taśmy na osiem dni z powodu rosnących rezerw niesprzedanych pojazdów.
Na to wszystko nakłada się ofensywa z Chin. Jeszcze kilka lat temu ich udział w europejskim rynku elektryków był symboliczny. Dziś, pod koniec 2025 roku, przekroczył dziesięć procent. BYD, SAIC Motor i Geely zalewają Europę tańszymi i coraz lepszymi pojazdami. Dla Niemców to cios prosto w podbrzusze. Ich marki notują spadki, a Pekin zbiera owoce wieloletniego wspierania swoich gigantów.
Na politycznej mapie Unii panuje chaos. Polska od początku była przeciw, głosowała jako jedyny kraj przeciwko zakazowi, powtarzając, że to nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwą transformacją. Włosi wraz z sojusznikami chcą przyspieszyć przegląd przepisów zaplanowany na 2026 rok. Europejska Partia Ludowa, w której zasiadają PO i PSL, domaga się wycofania zakazu i powrotu do neutralności technologicznej. Jednocześnie niektórzy liczący się gracze motoryzacyjni trzymają stronę Brukseli, widząc w zakazie szansę na nową falę inwestycji w elektromobilność.
Przypomnijmy jeszcze, że w marcu 2025 roku Ursula von der Leyen ogłosiła, że plan na 2035 zostaje, ale z drobną korektą. Producenci dostali trzy lata zamiast jednego, by osiągnąć limity emisji i uniknąć kar. To nie cofnięcie decyzji, raczej chwilowe zluzowanie pętli. Branża odetchnęła, lecz problemy pozostały te same. To brak ładowarek, wysokie ceny prądu i znacznie mniejszy od oczekiwanego popyt na elektryki. Parlament Europejski dopiero niedawno uzgodnił zasady rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych, ale tempo budowy stacji ładowania wciąż jest dramatycznie wolne.
Europa chciała wyznaczać kierunek, a tymczasem coraz bardziej wygląda na to, że to ona musi gonić resztę świata. Marzenie o bezemisyjnej przyszłości zderzyło się z rzeczywistością rachunków, zwolnień i pustych fabryk. Pytanie, czy ten sen można jeszcze uratować, zanim silniki naprawdę ucichną.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze