Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 135
Pokaż wszystkie komentarzeKondolencje dla rodziców wiktora. Ale piszę na tym forum aby poruszyć temat z początku artykułu - a mianowicie jaki motocykl wybrać. Pierwsza rzecz to decyzja jaki styl jazdy preferujesz cruiser czy sport od tego będzie zależeć cała twoja dalsza kariera motocyklisty. Następnie musisz sobie zdać sprawę z tego z jakimi prędkościami jesteś w stanie się uporać ... cruiser to przedział wolny z prędkościami powiedzmy do 120 km/h neked do 160km/h(ze względu na brak ochrony przed wiatrem co pozwala utrzymać temperament na rozsądnym poziomie w sposób mechaniczny :)) ścigacze ...niestety tutaj sprawa jest prosta nie będziesz czuł się dobrze na niskich prędkościach co oznacza że automatycznie wsiadając na jednego musisz mieć doświadczenie z innego motocykla. mrzonką jest to że ktoś nowy w świecie motocykli twierdzi że jest w stanie kontrolować się i pokusę prędkości. Problemem jest również to iż zaawansowana maszyna wyposażona w doskonałe opony, hamulce, zawieszenie tłumik skrętu ... to jedno a pewność siebie szybko rodząca się pod wpływem wyrzejwymienionych może zachwiać się w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Wtedy włącza się tak zwana blokada psychiczna ... a nad tym zapanować może tylko ktoś kto doświadczył tego wcześniej, na niższych prędkościach, co pozwala mu skorzystać z nawyków które wtedy nabył (te niższe prędkości to po prostu słabszy motor ... daj sobie tę szansę żeby się doświadczyć). Wraz z doświadczeniem będziesz widzieć jak bardzo ważne były wszystkie te pierwsze kroki - "jak to dobrze że nie jechałem 240km/h w tym zakręcie z którego wyrzuciło mnie na drugi pas ... Pamiętajcie też o tym że motocyklizm to nauka całe życie każda jazda to technika i jej doskonalenie. I finalnie odpowiedź na pytanie z począdku ... jaki motor ? SV 650 - tu jest wszystko, nie psuje się jest łatwy w prowadzeniu, ma dobre hamulce i przyspieszenie, jest wygodny i ładny. hornet 600 - bardziej jadowity niż SV ale doświadczenie 4 w linii ... lubi paliwo !!! DUCATI Monster - ale to tylko dla dziewczyn ;] najsexowniejszy motor w klasie neked :) jeszcze raz radzę dajcie sobie czas na czymś jak wymienione wyżej zanim zaczniecie myśleć nad pięknym lśniącym oplastikowanym pocisku który potrafi przerazić nawet najlepszych. Pozdrowienia dla wszystkich ! Good luck on track.
OdpowiedzPogzeb byl piekny jesli mozna to tak okreslic ryk silnikow uczcil Wiktora ..... spoczywaj w pokoju
OdpowiedzCo w tym pięknego? Piękne to chłopak powinien mieć życie, które całe miał przed sobą...
OdpowiedzBardzo smutny list. Jako stary, doświadczony motocyklista, robiłem wszystko, z... na szczęście pozytywnym skutkiem, aby córkę l.24 zniechęcić do prowadzenia motocykli. Szczere wyrazy współczucia dla Rodziców Wiktora.
OdpowiedzWitam, na wstępie pisze "Mieć szacunek do manetki". Nie ma czegoś takiego, mam 38 lat i jeżdżę motocyklami od 15-ego roku życia, miałem długą przerwę w dosiadaniu stalowych rumaków, około 15 lat, aż po tej przerwie zakupiłem GSX-R 750 i wiem że kiedy ma się pod tyłkiem ponad 100 KM, nie jest się w stanie mieć szacunku dla manetki. Zawsze kusi żeby je wykorzystać, sprawdzić ile maszyna poleci, jak inni na światłach zostają w tyle. I w takich chwilach niestety coś idzie nie tak, zabraknie kilku metrów przy hamowaniu, jakiś roztargniony kierowca nas nie zauważy, czy choćby przy przyspieszaniu uślizgnie nam koło i spanikujemy wciskając heble za mocno. Z natury jestem spokojnym kierowcą, nie lubię szybkiej, szaleńczej jazdy, ale motocykl to inna, specyficzna maszyna i na niej zawsze wstępuje we mnie diabeł. Kiedyś pewien mechanik powiedział że nie ma za szybkich i za mocnych motocykli, są takie które jesteśmy w stanie bądź nie jesteśmy opanować. Ale zakup na pierwsze poważne moto ścigacza z mocą przekracającą 100 KM jest kuszeniem losu. Przykro czytać takie artykuły, że ktoś tak młody odchodzi, ale tak niestety jest i będzie. Wyrazy współczucia dla rodziny Wiktora, Śmigaj Bracie po Niebieskich Autostradach.
Odpowiedzkoledzy-macie racje!! stuknęła mi 40,i mam już goldwinga 1500,ale zanim go kupiłem pojeździłem na 17-tu innych motocyklach i zmieniałem etapami i pojemnością. nadal śmigam i do końca będę latać po asfalcie na 2-ch kółkach!!ale cały czas z respektem dla manetki-a i oczy staram się mieć w koło głowy!!! teraz moi synowie przejmują pasję 2kułek i niemam zamiaru im wmawiac że to złe-jedynie pokazałem pare sztuczek i regół ogólnie znanych-reszte nauczy ich ulica......
OdpowiedzZgadzam się!Licho kusi.Pomimo mojego prawie"starczego" wieku też lubię przycisnąć,dlatego z rozmysłem kupowałem 250cm2,a teraz mam spokojną Virażkę 535. I tak polecam młodym chłopakom,etapami!!
OdpowiedzSzkoda chłopaka [*]
OdpowiedzWitam wszystkich motocyklistów. Szczerze współczuję rodzicom Wiktora, ale niestety troszkę winy chyba jednak leży też po ich stronie. Czytam te wszystkie posty i chciałbym dodać też kilka słów od siebie. Jeżdżę różnymi motocyklami od 1975 roku. Najpierw był Komar z pedałami, potem zakupiłem nową WSK 175 i od razu poczułem różnicę w jeździe ale też wzrósł mój szacunek do mocniejszego żelaza. Potem była Jawa 250 i po kilku latach pierwszy japończyk, czyli Honda CB750.. Kilka lat jazdy tym jakże wdzięcznym sprzętem któremu jednocześnie nie brakowało mocy. Kolejnym była Honda CBR 1000 F Dual. To już był mały "potworek" z mocą 136 KM i maksymalną prędkością 285 km/h. Przyznam się że jedyny raz zaswędziała mnie **** żeby sprawdzić czy japończycy nie kłamią pisząc w książce o parametrach tego sprzetu. Zrobiłem to na autostradzie w Bundesrepublice przy zupełnie pustej drodze. Nie kłamali, ale ja też nie skłamię jak powiem że więcej takiego idiotyzmu nie zrobię. To było czyste szaleństwo które trwało jedynie około 1 minuty. Nigdy więcej. Dzisiaj jeżdżę Hondą Shadow VT 1100 i czerpię jedynie czystą przyjemność z jazdy takim choperem. Ale mimo wielu lat doświadczeń , nie zwalniam najwyższego poziomu ograniczonego zaufania do kierowców samochodów /różnych rozmiarów / Sam od wielu lat zajmuję się transportem międzynarodowym i wierzcie mi że mam naprawdę prawdziwy punkt odniesienia do kultury jazdy motocyklistów i samochodziarzy w całej Europie. Niestety naszym dużo jeszcze brakuje. Nie tylko kultury. Przede wszystkim rozsądku i wyobraźni. I to by było na tyle
OdpowiedzNareszcie jakiś sensowny komentarz. Popieram w 100%!
OdpowiedzOpis godny przeczytania a nawet umieszczenia w jakimś artykule!! Respekt
OdpowiedzMam aktualnie skuter 50cc i jestem w trakcie robienia kat. A. Bardzo bym chciał mieć ścigacza typu Ninja/cbr600...KIEDYŚ... Na początek (pierwsze 2-3 lata) naprawdę wystarczy mi 125/250. A ścigać to owszem będę ale na TORZE! Pozdrawiam wszystkich rozsądnych motocyklistów...
OdpowiedzWszystko zależy od nas samych.....nasze życie nasza jazda Yamaha R6 nie wybacza błędów.....a jak zdradza na ulicy to tylko raz...
Odpowiedzprzeczytałem wszystkie komentarze i mam wrażenie że część osób uważa że po sezonie dwóch czy trzech już potrafi jeździć motocyklem bo się nie zabili lub nie mieli wypadku, że mają opanowaną maszynę, nic ich nie zaskoczy itp. Ja jeżdżę troszkę dłużej różnymi maszynami, miałem wywrotkę nie jedną, zawsze jednak wychodziłem bez zadrapania nawet. Młodzieży Trzeba mieć JAJA by jeździć motocyklem, Tak samo trzeba mieć JAJA by wybrać na pierwszy motocykl coś spokojniejszego.
OdpowiedzZacząłem swoją przygodę z motorami właśnie od r6 z roku 2005 i uważam że jest to dobry wybór, przynajmniej dla osób z dobrą koordynacją ruchową, olejem w głowie i przychylnością niebios. Dodam, ze po 3 miesiącach mocy w mojej r6 juz mi było za mało. W nast sezonie kupiłem gsxr 750 k6... i też okazał sie za cienki. Teraz biorę pod uwagę tylko 1000. P.S Mój kumpel zaczął jazdę od gsxr 1000 k6 i jeździ już 3 sezon bez żadnych nieprzyjechmnych zdarzen.
Odpowiedzcieszymy się Twoim szczęściem
OdpowiedzWspółczuje rodzenie, żadne słowa nie oddadzą tego co czujecie, Ja dwa tygodnie temu straciłem brata bliźniaka który zginą tragicznie na motocyklu w wieku 24 lat. Odważni nie żyją wiecznie, lecz ostrożni nie żyją wcale… Mój brat robił to co kochał...
OdpowiedzJestem nowo upieczoną motocyklistką i kupiłam niedawno opisaną we wrześniowym numerze prasy branżowej książkę-poradnik motocyklowy Piotra Kochana Życie na linii. Gorąco polecam żeby uniknąć powyższych sytuacji...
OdpowiedzPotwierdzam-pozycja godna polecenia. Szczegónie niezłe jest 10 przykazań motocyklisty oraz kwestie dot. bezpieczeństwa. Śmigam już długo ale i do mnie trafiła! Krótka recenzja ukazała się chyba w Motocyklu.
Odpowiedzproblem z pojemnością jest dosyć prosty do wytłumaczenia - z reguły im większa tym lepsze przyspieszenie - powszechnie wiadomo, że na pewnym etapie wtajemniczenia nie chodzi już o samą prędkość maksymalną ale o czas w jakim do tej prędkości dojeżdżamy - to nie prędkość tak jara w jeździe motocyklem tylko przeciążenia przy przyspieszaniu i hamowaniu oraz to złudne poczucie szczęścia którego doświadczamy podczas prostowania kolejnych zakrętów. Motocykle powodują więcej zgonów niż marihuana - wniosek? powinni tego zabronić.
OdpowiedzCzytając twoją wypowiedź zdziwiło mnie ostatnie zdanie: "Motocykle powodują więcej zgonów niż marihuana - wniosek? powinni tego zabronić". Nie wiem czy posiadasz jakąś maszynę ale stwierdzając po tym jesteś przeciwnikiem motocyklistów. Dużo ludzi wyzywają nas (motocyklistów) ponieważ połowa się boi wsiąść i jechać na jednośladzie. Wyrazy współczucia dla bliskich Wiktora. Pozdrawiam LwG
OdpowiedzA czy jesteś w stanie podać, przynajmniej 1 przypadek zgonu po marihuanie?? Z tego co wiem, nigdy takiego przypadku nie odnotowano.
OdpowiedzKondolencje dla rodziny. Nie jestem weteranem ale jezdze juz okolo 10 lat, wypadki sa i beda sie zdarzac bo czasami nie da sie przewidziec co wybiegnie z lasu, zachowan niektorych kierowcow czy nawet swoich bledow. Mozna je ograniczyc zaczynajac od kursow prawa jazdy ktore prawie nic nie wnosza poza omijaniem slupkow i elementarnej kontroli "motocykla" (ciezko nazwac te niektore mechanizmy motocyklem) przy znikomych predkosciach. Po odebraniu jednoczesnie praw jazdy kat. A i B bez doswiadczenia w ruchu drogowym jest ryzykowne szczegolnie na maszynach ktore do setki maja ponizej 5s dlatego zgadzam sie z tym ze powinny byc ograniczenia w mocy dla mlodych kierowcow motocykli, nic zlego by z tego nie wyniklo wrecz przeciwnie.
OdpowiedzZ motocyklem jest tak jak z bronią. To nie motocykl zabija (się,lub co gorsza kogoś) tylko człowiek który nim kieruje. Sam nie należę raczej do powolnych motocyklistów, ale mam świadomość kiedy i gdzie można dać w palnik, a gdzie trzeba zachować szczególną ostrożność.Szczytem głupoty jest dla mnie pałowanie sprzęta szczególnie w mieście, gdzie wypadków z udziałem motocyklistów jest najwięcej.
OdpowiedzNie sadze,ze R6,jest dobrym pomyslem dla mlodego kierowcy.Bardzo mi przykro z powodu smierci Pana syna.Jak wielu z motocyklistow ja rowniez chcialabym w miare szybko przejsc do jazdy na czyms takim.Ale sama staram sie stopowac i zaczelam od aprilii50,80,a teraz po paru latach jezdze na kawasaki ninja250.Uwazam,ze chociaz moj motocykl wydaje mi sie chwilami niewystarczajaco szybki,sa sytuacje,kiedy jedzie zbyt szybko.Naprawde trzeba uwazac i miec oczy wszedzie.Gdy wiem,ze zblizam sie do zakretu,gdzie nie widac czy ktos nie wyjezdza,zwalniam,gdy wiem,ze na tej ulicy moga pojawic sie spacerujace zwierzeta,zwalniam.Nie uchronilo mnie to przed jednym upadkiem,kiedy nie zdazylam sie zatrzymac za skrecajacym autem,ale naprawde staram sie uwazac i wyciagac z kazdej sytuacji na drodze wnioski.Rowniez jednak przyznaje,ze motocykle to rzecz niebezpieczna i naprawde bardzo latwo o wypadek.Uwazajcie na siebie,Ci ktorzy jeszcze macie szczescie zyc.Pozdrawiam,Kasia.
OdpowiedzWitam Wszystkich. Na początku chciałbym przekazać rodzinie tragicznie zmarłego kolegi najszczersze kondolencje. Wracając do tematu.. jeżeli chodzi o to co na pierwsze moto powiem tak, sam zaczynałem od Hornety i uwierzcie mi niezależnie od tego czym zaczniecie latać oprócz "oleju w głowie" trzeba mieć również dużo szczęscia, mialem kilka naprawde trudnych sytuacji z których to ledwo co wyszedłem i BOGU dziękuje ze nic mi się nie stało. POZDRO
OdpowiedzWspółczuje rodzinie Wiktora w pewnym stopniu wiem co to znaczy ostatnio zabił się mój bardzo dobry kolega miał 17 lat i żeby miał tylko kask to by żył
OdpowiedzNIE NO MASAKRA - na moto bez kasku - trzeba być idiotą...
OdpowiedzJezdzi człowiek a nie motocykl, a motocyklista musi miec oczy w d... i myslec za wszystkich na drodze... Kondolencje dla rodziny...
OdpowiedzTo prawda! Motocykl sam nie jedzie! Ale będzie coraz więcej takich wypadków, bo coraz więcej jest bylejakości w szkoleniu, a czaspiosma zachęcają jak reklamy do kupowania dużych maszyn z okładek - polityka sprzedaży przeczy realiom szkolenia i samokształcenia świeżaka. Rodzice też nie myślą i kupują dzieciom tak szybkie trumny jak R6. Przerost formy nad treścią, tyle że nieboszczyka już krytykować nie wypada, ale czemu nie zrobił tego nikt wcześniej? Kto Mu to kupił? .... Tego typu motocyklem , to można jeździć jak się ma min. 4 lata praktyki na czymś uniwersalnym. No , ale coż .... kondolencje dla rodziny i dziewczyny :((( Przykra historia ;(
OdpowiedzWielu młodych motocyklistów nie zdaje sobie sprawy ile tak na prawdę mocy drzemie w silnikach współczesnych sportowych maszyn. Lekceważą to, jeżdżą w krótkich spodenkach, koszulkach i adidaskach. Szacunek i opanowanie wobec manetki? Po co 120 koni w motocyklu z których wykorzystywane będzie 20? Kupić motocykl dla wyglądu? Można kupić 125 też wygląda. Najczęsciej po szczęśliwie przelatanym pierwszym sezonie przychodzi uczucie pewności i ośmielenie. Wtedy są dzwony. Dodam że szlifierki nie wybaczają błędów a im większa pojemność tym cieńsza linia granicy przegięcia pały. Oprócz wielu zagrożeń czekających na drogach takich jak starsi ludzie za kierownicą, wszędobylscy piesi, koleiny, wyrwy oraz wspaniała biała farba na pasach, czeka jeszcze dodatkowe zagrożenie w postaci mocy miedzy naszymi nogami. Wtedy nagle Henryk który ma prawko A od roku a na egzaminie jeździł 40-50 km/h nie wie dlaczego kiedy wcisnął hebel ze strachu na winklu przy 180km/h wyprostowało jego nieprzewracalne gsx-r 1000 i właśnie leży w rowie a motorek ładnie fruwa odbijając się dzwięcznie, to przodem to tyłem od od ziemii, rozrzucając po okolicy wszelkie wystające elementy.
OdpowiedzJa nikogo nie przestrzegam! Ludzie (18-25lat) Rozwaga przy zakupie pierwszej maszyny jest rzeczą najważniejszą! Ja byłem już na pogrzebie dwóch kolegów z trasy-ich pierwsze maszyny to odpowiednio GSX-R 600 i CBR 600 nówki nie śmigane. A trzeci z nich,który nie miał nawet skuterka zakupił sobie właśnie R1!
OdpowiedzOd dziecka się jeździło motorami, aż w końcu kupiłem R6. Teraz mając 23lata miałem poważną glebę na kocie który z rowu wpadł mi pod koła 400 metrów od domu, efekt złamana ręka i obojczyk, w każdej 7 śrub i blachy... Pech czy szczęście, że tylko tyle?? Motor oczywiście lewa strona zdarta. Zmierzam do tego, że każdy kto wsiada nie ważne na jakie moto, prędzej czy później musi się liczyć, że będzie miał wypadek nie ważne z jakiej przyczyny, ale odpukać... i z tym trzeba się liczyć. Co prawda dalej jeżdżę :)
OdpowiedzKażdy mówi, że nie ma co przesadzać, generalizować, bo w człowieku wszystko siedzi, a nie w maszynie. Jednak maszyna im szybsza, mocniejsza tym bardziej kusi. Współczuje rodzinie, ale po części to też ich wina. Nikt nie staje się dorosły po ukończeniu 18 lat i nie daje mu to możliwości decydowania o wszystkim. Ja jeżdże od małego, zaczynałem na motorynce brata gdy chodziłem do podstawówki, później Romet Chart, Suzuki RG 80, Aprilia Rs 125, Suzuki GSX 600 F, Fazer 600, Ninja ZX-6, CBR 600 F4i teraz. Mimo że tyle tego było i nigdy nie wyszedłem powyżej 600 ccm, dalej czuje respekt do takich maszyn i nie czuje potrzeby kupowania litra czy czegoś bardziej ostrego. Każdy kupując duży motor jako pierwszy sprzęt mówi, że przecież bedzie jeździł powoli, uważał, itp. Może i tak być, ale każdy sobie pozwoli czasami odkręcić, a brak techniki i umiejętności sprawi, że czasami w sytuacji kryzysowej możena spanikować, a ktoś z doświadczeniem dałby radę. Stało się i nic nie wróci człowiekowi życia. Ludzie, którzy tu pisali: "że sam tak zrobił i dobrze bo od młodego człowieka potrzebne organy ", nie macie w sobie nic z człowieka, niccc !!! Kończąc, proszę Was, abyście dozowali swoim pociechom tę maszyny, ich pojemności i moce. W sobotę w Lublinie kobieta jadąc na CBF 250 zabiła na pasach 1 osobę, drugą poważnie raniła. Można być najlepszym na drodze, ale nigdy wszystkiego się nie przewidzi.
Odpowiedznie ma reguły - jeździłem za****** - technicznie robiłem swoim bandziorkiem kogo chciałem i jak chciałem - jednak nadszedł ten piękny lipcowy dzień kiedy to na pustej, prostej, suchej niemal drodze wyrósł przede mną jelonek - jak mu zaku*wiłem to umarł a ja straciłem kolano - nic już nie jest takie samo - byłem rozważny jak mało kto - jeżdżę już ponad 23 lata tj od 10 roku życia. wcześniej nie miałem gleby. Mój przypadek zdaje się potwierdzać regułę że motocykliści dzielą się na tych co leżeli i tych co będą leżeć... czułem w moczu że sezon 2008 będzie ciężki. wyczułem. pozdro wiara.
Odpowiedz...suchej NIEMAL drodze... :) Opisz dokładnie zdarzenie bo chciałbym wiedzieć co najlepiej robić jak jelonek wyskoczy: kłaść moto w szlif czy próbować do końca ominąć i ewentualnie przelecieć nad jelonkiem.
Odpowiedzwiesz kłaść nie było za bardzo kiedy - leciałem 130/h 3km od ostródy od strony olsztyna - długa prosta i okazja do wyprzedzenia kolumny samochodów wleczonej przez TIRa - maneta złoty sześćdziesiąt na wysokośści końca tira i odpuszczam bo zapas prędkości sporawy z naprzeciwka identyczna kolumna tnę obok wyprzedzanego tira wracam na swój pasek i ze 40 m przede mną wzbija się w powietrze rogacz - zastanawiałem się chwilę czy zdąży spaść czy zdejmę go w locie - zdążył. tir z naprzeciwka go nieco onieśmielił. rogacz zastygł - zaku*wiłem mu w bok - miałem może ze 3m hamowania - naprężenie ramion i nad kierownicą - niemal 40m lot w którym minąłem się z jadącym z naprzeciwka tirem - potem kontakt z asfaltem (chyba kolanem ale głowy nie dam) udało mi się złączyć ręce na kształt klatki - chwila jasno - ciemno - jasno ciemno (kilkanaście razy) i potem już tiurlaj tiurlaj na prawo do rowu - ruch wstrzymany kolano obrane z miękkich tkanek rzepa pokruszona (zaznaczę że nie jechałem w dźynsach ino w markowych spodniach skórzanych z miękkimi protektorami które jednak na niewiele się zdały bo przetarłem szef na boku i spodnie się rozpadły do wys kolana) zdjąłem kask badając czy nie ma większych strat - okazało się że złamałem piątą kość śródręcza (naprawdę mocno się spiąłem i otworzyłem ręce na manetach- chyba pomogłem też sobie nogami) - myślę że to był najlepszy scenariusz - gdybym próbował go ominąć od osi jezdni a rogacz zrobiłby krok do przodu byłbym się zintegrował z motocykielem na chłodnicy TIRa i razem z nim z niej skrobany byłbym - natomiast próba ominięcia od **** strony mogłaby zakończyć się lotem do wspomnianego wcześnie rowa - jakieś 4m w dół - myślę że również nie było by mnie wśród żywych. potem szpital ostróda (2 tyg ...a lato było piękne tego roku) potem do października w łóźku na sztywnej nóżce, potem rehabilitacja i wiadomość że w ostródzie spie*rzyli robotę potem operacja jedna - poprawka po lekarzach z ostródy- za pół roku druga - kompleks tylno-boczny - potem trzecia przyśrodkowe potem czwarta - krzyżowe tylne i czeka mnie jeszcze przednie krzyżowe - wszystko w jednej nodze. kolano mam 80cio latka (a mam 33) . zmiany zwyrodnieniowe, przerosty itp itd. W tym dniu odebrano mi dwie największe pasje mego życia - moto i snowboard. 2 dni po tym dowiedziałem się że moja Love jest w ciąży (ze mną) - myślę sobie że to raczej opatrzność niż cokolwiek innego - synel ma 17 miesięcy i byłoby głupio gdyby wychowywał się bez fathera. Taki nius że gość stracił syna jest chyba najgorszym najtmerem każdego rodzica - nie wiem czy mu pozwolę jeździć - możecie na mnie wieszać psy i cokolwiek chcecie ale mam w dup1e ponad15k kaemów - wiem co to jest walka na drodze - nie jest bezpiecznie - wszystko zaplanujesz a jelonka nie przewidzisz tym bardziej że stał wcześniej znak: ZWIERZYNA LEŚNA KONIEC. coś jeszcze? warunki - 8 rano szosa sucha, słoneczko zza pleców zero mgły i innych takich - warunki perfekto - no i jak zwykle jazda z pełną świadomością - tak mi się wtedy wydawało....
OdpowiedzChyba byłeś zarozumiały. Ten tekst "kogo chciałem i jak chciałem" o tym świadczy. Życzę powrotu do zdrowia i dobrego samopoczucia na co dzień. Szczerze.
Odpowiedzco ty.... nie byłem i nie jestem. taka była szczera prawda - jak widzę te kaleki bez pojęcia o zachowaniu w zakrętach, hamowaniu itd to mnie telepie. chodzi o to że nigdy nie brakowało mi rozsądku, nie ryzykowałem nagminnie a trafiłem zwierza. fakt że czasem to wystarczyłaby i wiewiórka pod przednie koło przy pełnym złożeniu w zakręcie. fakt faktem że spokorniałem i to mocno ale mam jeszcze mniej szacunku dla idiotów którym więcej się udaje niż wiedzą. problem z oceną realnego ryzyka powoduje że co raz mamy tego typu niusy na tapecie i takich rodzinnych tragedii nic niestety nie powstrzyma...
Odpowiedzmam prawie 40 lat, przejechane ze 150 tys km. rowerem, podobnie autem, ok. 10 tys skuterem 50 cm (którym jezdze w motocyklowych spodniach i kurtce, i dzieki temu jak mnie babsko stukneło autem to asfalt nie zrobił mi krzywdy), teraz przymiezam sie do prawka A - bo mi brakuje. tylko żone trzeba przekonac. tez sie zastanawialem nad pierwszym prawdziwym moto. doszedłem do wniosku ze 500 cm to absolutny max. a raczej jakies 250 cm lub 300 Kymco. w popularnym powiedzeniu kierowcą auta zostaje sie po przejchaniu 100k km. a motoru? gdzie trzeba bardziej uwazac , bo nie wybacza błedów? 50k 75k ?? mozna sie zabic i na skuterze i na rowerze. ale prawdopodobienstwo smierci przy 50km/h a przy 150 jest jednak zupełnie inne. pozdrawiam
OdpowiedzJa mam pięć krzyżyków i spędzam pierwszy sezon na motocyklu. Zastanawia mnie, dlaczego zakładasz, że będziesz dzidował 150 na godzinę. Gdzie mianowicie? Może właśnie całe zło kryje się nie w pojemności i mocy, tylko tworzonym wizerunku "prawdziwego" motocyklisty, który staje się presją (jak ktoś jeździ mniej więcej zgodnie z przepisami to jest ciotą bez jaj itd.). Muszę z żalem przyznać, że pisma i portale motocyklowe mają w tym swój udział. A potem pan Redaktor zamiast spojrzeć krytycznie na poczynania wychowawcze na własnym podwórku, wykorzystuje dość cynicznie list zrozpaczonego ojca do wsparcia własnej tezy.
OdpowiedzTo w podobnym wieku jesteśmy :) Puszką ponad 300 000km, pierwsze moto FZS600 czwarty sezon. Uczciwie muszę przyznać że kilka razy właśnie moc silnika mnie uratowała. Wszystko zależy od tego do czego chcesz używać sprzęta - po mieście 250 spokojnie wystarczy no i spalanie na poziomie 2,5l też cieszy, w trasie lepiej, a raczej bezpieczniej coś większego z solidną osłoną od wiatru - niebezpiecznie się robi jak wyprzedzają Cię samochody - wielu kierowców myśli że auto to tylko silnik i fotel kierowcy.
OdpowiedzNiestety, trzeźwo myśląc trzeba przyznać, że niestety wieele młodych osób kupuje motor żeby ostro zapierda***... nic nie poradzimy na głupote i brak szacunku do życia.
Odpowiedzja także uważam, że to nie musi być wina motoru fakt nie wiem jak chlopak jezdzil na ile byl rozwazny...wiekszosc wypadkow niestety z jakimi mam stycznosc to wyprzedzanie puszek na skrzyzowaniu gdzie pucha chce skrecic w bok..choc wiemy ze tak sie nie powinno robic zal do puszek pozostaje.sam po sobie wiem ze gdybym dzisiaj kupil sobie na pierwsze moto r6 pewnie by mnie za bardzo fantazja ułańska poniosła aczkolwiek dzis jezdze juz ladnych pare latek mam mocne moto i pamietam ze poczatki takie byly..nie ważne czym maneta do konca:)Dziś poza jakimis wymuszeniami puszek na ktore dziś cholernie uwazam,przewiduje i zwracam uwage nie mam zadnych kolizji.
OdpowiedzNie to żebym się przechwalał ale nigdy w życiu, licząc od motorowerów w dzieciństwie nie wywaliłem się na motorze ani w nic nie uderzyłem. Uważam, że zawsze muszę mieć kontrolę nad sytuacją gdy to ode mnie zależy. W deszczu jadę jak emeryt mimo ABS i innych gadżetów. Nigdy lub niezwykle rzadko dopuszczam do sytuacji "może się uda". Przy wyprzedzaniu zawsze minimalizuję różnicę prędkości, żeby móc zareagować. Jadąc między autami liczę się z tym, że ktoś nagle otworzy drzwi lub zmieni pas. Słowo daję, że wielu, bardzo wielu takich prostych technik nie stosuje. To widać codziennie na drodze. Czasami, mówiąc wprost mam nadzieję, że to oni miewają te wypadki. Nie wiem? Być może tak jest a może nie. Tak czy owak myślę, że rzeczywiście nie ma specjalnego sensu dyskusja czy na pierwszy motor 250 czy 600, bo rozsądku nic nie zastąpi, choć popieram, że warto zaczynać od czegoś mniejszego, najlepiej jakiegoś motoroweru z biegami w nodze jak za mojej młodości były simson czy jawa (nie wiem czy jeszcze takie są). Kondolencje dla rodziny. Może tak musiało być?
OdpowiedzPlus dla Ciebie. Niestety u nas pokutuje przekonanie, że jak masz "plastika" to MUSISZ zapierd... bo inaczej to jesteś piz.. a nie motocyklista! Ja sobie darowałem latanie po mieście z innymi. Zero przyjemności: światła jedynka - gaz na maxa dwójka - gaz na maxa znów światła i tak przez cały czas. Średnia przyjemność (pominę to że człowiek dostaje wiadro adrenaliny) jak się ma świadomość co się może wydarzyć. Kierowcy zajeżdżający drogę, jakiś syf na jezdni czy inne nieprzewidziane sytuację i człowiek leży a przy takich prędkościach już raczej nie wstanie ;(
OdpowiedzPodpisuje się pod przedmówcą. To nie wina moto tylko okoliczności, bo ja dokładnie tak samo zaczynałem. R6 2004r. na pierwsze moto i nawet skutera wcześniej nie było. Dzisiaj latam k7 litrem i wszyscy, którzy jeździmy wiemy, jak to wygląda, sytuacje praktycznie są codziennie, szczególnie przy dużym tempie podróży. Kwestia posiadanie również teorii i umiejętności jej wykorzystania, ale na auta nie ma rady. Kondolencje dla rodziny.
Odpowiedzto nie wina R6 tylko sytuacji, braku wyobrazni i samej psychiki chlopaka, moj pierwszy moto to litrowka honda vtr, obecnie gixer k7 750, jedyny wypadek jaki mialem nie z mojej winy byl przy predkosci max 40km jak wyjechal mi 5m przede mna polonez z parkingu na glowna droge, wlaczal sie do ruchu, pierwszenstwo mialem ja, gdyby nie ograniczone zaufanie do innych pewnie jechalbym szybciej i moglbym juz nie pisac w tej chwili... uwazajcie na innych zwlaszcza w miescie, jak nie macie przed soba pustej drogi odpusccie manetke... wszyscy albo przynajmniej w wiekszosci jezdzimy szybko lub bardzo szybko, sam tez tak jezdze ale jezdzijmy bezpiecznie to unikniemy wielu takich tematow zdrowia
OdpowiedzWszystko zależy od oleju w głowie. Ja po simsonie kupiłem Gs500e... moc była dla mnie i tak za duża, 50KM w porównaniu do 4KM! Szaleństwo :) Po gs500 kosa trafiła na bmw f650 bo jest wygodny do tych 80km/h zbiera sie zaskakująco szybko... bo na naszych droga nie trzesię przy 120... Mam na nowo niecałe 50KM i mi się dobrze śmiga już 2gi sezon na tym sprzecie...:) NIe potrzebuje r6 tym bardziej r1
Odpowiedz