tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Złamany nadgarstek, złamany wahacz - trudny dzień polskich quadowców Triumph Tlo premium Tiger prawdziwa przygoda 08-03
NAS Analytics TAG

Złamany nadgarstek, złamany wahacz - trudny dzień polskich quadowców

Autor: Informacja prasowa 2018.10.05, 17:11 Drukuj

Zarówno Rafał Sonik, jak i Paweł Otwinowski nie ukończyli pierwszego etapu Rajdu Maroka. W Yamahę Raptor krakowianina uderzył inny quad, uszkadzając sworzeń wahacza w prawym przednim kole i uniemożliwiając dalszą jazdę. Mniej doświadczony z naszych reprezentantów miał wypadek i złamał nadgarstek. Dobra informacja jest taka, że walczący o podium Pucharu Świata Sonik będzie mógł w sobotę kontynuować ściganie, po przyjęciu kary czasowej.

- Dziś, pierwsza część oesu liczyła zaledwie 99km i zastanawiałem się, jakie niespodzianki czekają nas w związku z tym na trasie - relacjonował Rafał Sonik. - Zaczęło się od tego, że nie działało mi jedno z urządzeń nawigacyjnych. Otrzymujemy je od organizatorów, więc ich technik usuwał awarię pod presją czasu, tuż przed startem. Po zaledwie ośmiu kilometrach jazdy natknąłem się na Pawła Otwinowskiego, który wpadł w szczelinę i uderzając quadem w przeciwstok złamał nadgarstek.

Sześciokrotny zdobywca Pucharu Świata doskonale wiedział, co robić w takiej sytuacji. Wezwał śmigłowiec organizatora, który dość szybko zabrał polskiego rajdowca do szpitala. - Szczelina nie była oznaczona w roadbooku trzema wykrzyknikami i motocykliści spokojnie ją przeskakiwali. Quadem nie było takiej możliwości. Złamanie Pawła jest poważne. Z pewnością będzie musiał przejść w Polsce operację i nie wróci do jazdy wcześniej niż na wiosnę - komentował Sonik.

To niestety nie był koniec przygód "SuperSonika" tego dnia. Kiedy zaliczał waypoint na 44. kilometrze, nagle uderzył w niego quad rywalizujący w klasyfikacji enduro cup. - Zupełnie bezmyślny zawodnik wjechał z boku w moje przednie koła. Wydawało się, że nie spowodował większych uszkodzeń, ale po kolejnych 40 kilometrach, przeciążeń nie wytrzymał sworzeń wahacza w prawym przednim kole. Dokładnie tam, gdzie zostałem trafiony - mówił wzburzony.

Sonik próbował naprawić awarię, spinając połamane części na trytytkach, ale niestety po przejechaniu 300 m prowizoryczna konstrukcja się rozpadła. - Niestety to jedna z tych awarii, których nie da się naprawić samodzielnie na odcinku specjalnym, bez specjalistycznych narzędzi. Myślę, że mój serwis sobie z tym poradzi i będę mógł kontynuować jazdę. Muszę jednak liczyć się z karą czasową za nieukończenie etapu - przyznał quadowiec.

- Cieszę się, że mamy październik, a nie środek lata, bo ugotowałby się na tej pustyni - dodał śmiejąc się do słuchawki telefonu satelitarnego i wciąż czekając na transport organizatora.

Zapraszamy na: www.facebook.com/rafalsonikofficial/ oraz www.instagram.com/rafalsonik/  

  NAS Analytics TAG

Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę