The Walking Dead, czyli powypadkowe motocykle używane
Radykalni katolicy walcz± z Halloween w każdy możliwy sposób. Wszyscy inni szukaj± inspiracji do straszenia za oceanem. My jednak odkryli¶my o wiele łatwiejszy sposób na przerażenie się. Powstanie zmarłych, apokalipsa zombie, groteskowe kreatury i wszechobecna zgroza. Witamy na rynku motocykli używanych.
Trzeba mieć cholernie dobre zdrowie, żeby w Polsce kupować motocykl używany. Przegl±danie ofert w Internecie przypomina zapoznawanie się z menu w knajpie dla tirowców przy drodze krajowej nr 1. Nie ma tam nic co by¶ chciał i co byłoby dla ciebie bezpieczne. Nie kończ±ce się wertowanie coraz to bardziej fantazyjnych ogłoszeń, których autorzy swoj± wyobraĽni± sprawiaj±, że "Avatar" to film oparty na faktach. Nawet nie mówię o jawnych bzdurach typu "nigdy nie miał gleby" w momencie, gdy motocykl na zdjęciach posiada tylko połowę zbiornika paliwa i kierownicę w kształcie baranich rogów. Rynek motocykli używanych w Polsce ma swoj± mroczn± stronę.
Historia i przebieg do ustalenia
Czy jest kto¶, kto naprawdę wierzy w bzdury typu "Nigdy nie jeżdżony w stundzie" w ogłoszeniu z R6, która ma wgniotę na górze zbiornika paliwa, klatkę, pegi i wheelie bar? Kim s± ludzie, którzy pisz± takie farmazony? Może to po prostu aspiruj±cy komicy, którzy nigdy nie dostali się do HBO i z których żartów nikt się nie ¶mieje na imprezach? Paradoksalnie, to jeszcze nie jest najgorsze. Najgorzej jest wtedy, kiedy kto¶ przez telefon wmawia ci, że ten motocykl tak naprawdę wła¶nie zjechał z ta¶my produkcyjnej, mimo, że jest z 1999 roku, i że jego stan można okre¶lić jedynie słowem "igiełka" i że tak naprawdę to on wcale nie chce go sprzedawać. Kiedy już zorganizujesz przyczepę i dojedziesz z Nowego Targu do Gdyni, na miejscu okaże się, że sprzęt był malowany więcej razy niż twarz Kim Kardashian i skręca tylko w lewo. W takich chwilach prawo o niestosowaniu przemocy powinno być zniesione, a człowiek, który zmusił nas do dymania kilkuset kilometrów bez potrzeby powinien mieć biegunkę do końca swojego życia. Osobi¶cie stosuję zasadę, że przy rozmowie telefonicznej w sprawie kupna motocykla zawsze staram się stworzyć dyskomfortow± sytuację pytaj±c sprzedawcy "A co będzie, je¶li stan pojazdu będzie inny niż pan mnie teraz zapewnia?". Większo¶ć ludzi zaczyna się j±kać "eee, ale przecież, eee, ale ja nie zrobiłem nic złego!", ale jeden go¶ć powiedział mi kiedy¶ "To pan nie kupi", po czym się rozł±czył. Warto przypomnieć sobie to:
"Bezwypadkowy"
Wszelkie komisy motocyklowe to swoiste czy¶ćce dla motocykli, które technicznie powinny być już martwe, ale kto¶ uznał, że odrobin± farby i czerwonego silikonu można jeszcze tchn±ć odrobinę życia w największ±, beznadziejn± padlinę. Zreszt± niedawno na redakcyjnego maila trafiło od czytelnika ostrzeżenie na temat pewnej Hondy CBR600RR, która została wystawiona jako doinwestowana prawie-nóweczka wraz ze zdjęciem jak owa CBR wygl±dała jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy miała glebę po nieudanym wheelie i zaparkowała na drzewie. Odnowiona, odmłodzona, z rozs±dnym, wyregulowanym przebiegiem i bezczelnie wystawiona jako "lać i jeĽdzić!". To trochę jak loteria, trochę jak rosyjska ruletka i trochę jak pudełko czekoladek z "Forresta Gumpa". Nie każdy komis motocyklowy czy firma, która sprowadza sprzęty zza granicy to oszu¶ci, sam mam kilka swoich zaufanych miejsc. Na przestrzeni ostatnich lat sytuacja z komisami motocyklowymi uległa poprawie. Ludzie zrozumieli, że je¶li sprowadz± słabiznę, fama się szybko rozejdzie, a potencjalna pula klientów stopnieje jak kostka lodu w piekarniku. Klient teraz także jest bardziej wymagaj±cy i nie pozwoli wciskać sobie regenerowanych paciaków. Miejmy jednak na uwadze, że ludzie, którzy maj± takie przedsiębiorstwa najczę¶ciej nie byli wcze¶niej mechanikami teamu Repsol. To często upadaj±ce gwiazdy kapitalizmu lat 90-tych, pamiętaj±ce jeszcze szmuglowanie dywanów z NRD. Rozmowa z takim człowiekiem przypomina rozmowę z nawalonym kolesiem kiedy ty jeste¶ trzeĽwy. Ty swoje, że przecież widać, że dekle s± porysowane, a zbiornik paliwa ma inny kolor niż reszta nadwozia, a on "A miałe¶ taki sprzęt? Nie? No, to one tak wła¶nie miały!". Szczerze mówi±c, mam dla wszelkich handlarzy-nekromantów zarezerwowan± odrobinę podziwu. Czasami ich zdolno¶ci wskrzeszania zmarłych s± szokuj±ce i potrafi± sprawić, że co¶, co jeszcze tydzień temu widziałe¶ pod tirem na A4 dzi¶ wygl±da jak salonówka.
Dzieci Frankensteina
Mój absolutnie ulubiony temat - przeróbki motocykla, które rzekomo "s± dla celów estetycznych". Naprawdę, czasami odpalam Allegro i robię popcorn, bo to, co za chwilę zobaczę dostaje pięć gwiazdek. Tak, wiem, streetfightery, bla, bla, bla. Ale naprawdę, kiedy widzisz na oględzinach Gixxera 1000, że sprzedaj±cy ma białe adidasy i 19 lat, a zamiast przedniej czachy z lamp± i szyb± jest owiewka UFO za 25 zł, wiedz, ze co¶ się stało. Skoro go¶ć robi z ciebie idiotę, ty też się zabaw i zrób z niego idiotę. Przygotuj się, poczytaj o sprzęcie, zadawaj drobiazgowe pytania typu "Ile oleju wchodzi do zawieszenia?" albo "Czy to się nada w teren?". Teraz trochę bardziej na poważnie. Wierzę, że kto¶ może lubić streetfightery. Ja sam swojego czasu chwytałem się mocno za krocze przegl±daj±c brytyjskie fora z ulicznymi wymiataczami. Ale przyrzekam na wszystko, co ¶więte, że widziałem kiedy¶ Yamahę Super Tenere z owiewk± za kilkana¶cie złotych i opisem, że wła¶cicielowi podoba się taki agresywny styl. Moim zdaniem wła¶ciciel zaparkował na barierkach i nie chce się przyznać, ale mogę się mylić. Co gorsza, to idzie jeszcze dalej. Robi się naprawdę ciekawie, kiedy kto¶ składa jeden motocykl z kilku innych. I to w sposób, który zawstydziłby Frankensteina. Trzeba to powiedzieć. Je¶li jest jaki¶ motocykl, który ma zainstalowane co¶ z innego motocykla, to w 9/10 przypadkach wła¶ciciel chce ukryć powypadkow± przeszło¶ć. I sam już nie wiem co gorsze. Instalowanie tanich owiewek streetfighterowych czy totalna reanimacja motocykla, który zaliczył ¶miertelnego dzwona.
Martwe zło
Teoretycznie można by obwiniać premiera za taki stan rzeczy. Nie wywi±zał się on z obietnicy uczynienia z Polski drugiej Irlandii czy jakiegokolwiek innego kraju, którym mieli¶my być. Przez to ludzie, którzy cierpi± na chroniczny brak kasy stale musz± kombinować. Gdyby¶my wszyscy mieli portfele wypełnione banknotami z podobiznami królów, nie byłoby problemu, bo wszyscy sprzęty kupowaliby tylko w salonach, a o rozbitkach każdy zapominałby na wieki. Bolesna prawda jest taka, że w Polsce kupno nowego motocykla z salonu wymaga dziesięciu pensji. W Niemczech s± to trzy pensje. Naród jest o wiele bardziej ¶wiadomy i nie da się już karmić kłamstwami tak jak kiedy¶. Przynajmniej nie w takim stopniu i przynajmniej je¶li chodzi o kupno motocykli. Jeden fakt pozostał jednak niezmienny. Nadal zawsze znajdzie się kto¶, kto odkupi rozbitka za grosze i najniższym możliwym kosztem doprowadzi go do stanu wizytowego, aby potencjalny przyszły nabywca nie wiedział, że kupuje pułapkę.
Je¶li chcecie dowiedzieć się, co sprawdzić przy oględzinach motocykla używanego aby nie dać się zrobić konia, koniecznie zapoznajcie się z naszym poradnikiem. Warto też zapoznać się z kilkoma mitami motocyklowymi, które aż prosz± się o obalenie. Co, je¶li kto¶ przekręci licznik motocykla? Warto się przygotować na tak± ewentualno¶ci i wiedzieć jak rozpoznać regulację licznika.







Komentarze 19
Pokaż wszystkie komentarzeHA HA HA:-) A sk±d przywędrowali ci Ľli handlarze? Z Marsa? Szemrany rynek wtórny w Polsce kwitnie, bo tego chcemy. Trzeba spojrzeć w lustro. Kupuj± ludzie na "zachodzie". My "załatwiamy" i ...
OdpowiedzW polsce kupno nowego motoyckla to 10 pensji hahahah dawno sie tak nie usmiałem , no chyba że redaktorzy u was zarabiaja po 6 tysi na miesi±c bo u mnie w mie¶cie to się zarabia 1500zl i wtedy ...
OdpowiedzZgadzam się w 100%. Jedynie jak kto¶ dobrze kombinuje, ma wysoko postawionych kumpli, którzy załatwi± posadkę, to można się czego¶ dorobić... Inaczej pozostaje nam rynek pojazdów używanych i ciułanie długie miesi±ce na 10-letni sprzęt :(
OdpowiedzKiedy szukałem motocykla (duży cruiser) z zasady rozpatrywałem sprzęty ze Stanów. Niestety, na kilkadziesi±t maszyn, z któych wła¶cicielami się kontaktowałem, tylko jedna (!!!) miała czysty Title. ...
Odpowiedzznam go¶cia który kupił Stunt-psa i był pewin że kupił turystyczna Honde bo tak mu wła¶ciciel powiedział hahaha. Wyższa kierownica bo wygodniejsza na trasy pozycja, większa zembatka zeby lepiej ...
OdpowiedzProszę nie wieszać na mnie psów je¶li przypomnę, że gdy jest bieda to nie kupuje się rzeczy zbędnych. Przy okazji, s± taniutkie nowe motocykle, ale o nich nikt nie chce słyszeć, bo to przecież ...
OdpowiedzA jeszcze jedno - w Polsce motocykle sprowadzane np. z USA s± tańsze niż tam. Dlaczego? Bo tak chce klient. Klient płaci i wymaga - to ma co chce ;-)
Odpowiedz