Suzuki Intruder C1500T - Performance Cruiser

Autor: Łukasz "Boczo" Tomanek 2013.07.31, 13:04 10 Drukuj

Suzuki Intruder C1500T jest kuzynem Intrudera M1500, którego testowaliśmy jakiś czas temu, co nakazywałoby wysunąć wniosek, że te dwa sprzęty będą niemal identyczne. To jednak byłoby jak stwierdzenie, że ZUS to potrzebna instytucja, a Donald Tusk odwalił w sumie kawał dobrej roboty. C1500T to sprzęt turystyczny, tak przynajmniej reklamuje go producent i owszem, ma wygodną pozycję za szerokim sterem, wielkie siodło i gigantyczną szybę, ale oprócz bycia przyzwoitym turystykiem daje kierowcy jeszcze coś - niespotykaną frajdę z szybkiej jazdy po zakrętach. O tak, tym sprzętem naprawdę można się wyszaleć. Nie wierzysz? Pozwól, że wyjaśnię...

Design zdradza emerycki klimat. Czy aby na pewno?

Patrzysz na ten motocykl i jedyne, co przychodzi ci do głowy, to że prezentuje się on jak każdy inny chopper prowadzony przez kogoś w podeszłym wielu, kto nie potrafi już jeździć na R6. W zasadzie trudno nie zgodzić się z takimi koneksjami, bowiem Intruder po prostu wygląda jak rasowy cruiser. Jedyne, czym różni się od pozostałych świecących krążowników, to zupełnie czarne malowanie, bez żadnych elementów chromowanych, co mnie akurat bardzo pasuje. Bardzo zdrowo prezentują się koła i wydech, podobnie jak kufry ładnie wkomponowane w sylwetkę. Sam motocykl jest bardzo... majestatyczny. Robi cholernie silne wrażenie, zwłaszcza jak ściągniemy szybę i przetoczymy się miastem bagger style. Podchodziło do mnie zagadać o ten sprzęt chyba więcej ludzi niż w przypadku Harleya-Davidsona. We wzornictwie widać klasycznego Intrudera, coś, co znamy od lat i co nam się podoba. To bardzo dobrze.

Dobrze wiesz, że będzie wygodny

Powiedziałbym, że pozycja za sterami jest bliska perfekcyjnej. Naprawdę nie wiem, jak mocno masochistyczne zapędy należy mieć, aby uznać Street Boba za wygodnego, zresztą problem z ergonomią pojawia się w pozornie identycznej Yamasze XVS950, która po prostu ma zbyt przesuniętą do tyłu kierownicę. W Intruzie wszystko jest dokładnie tak, jak powinno. Ręce same opadają na wspaniale szeroką, grubą kierownicę, co wraz z racjonalnie wyprostowanymi nogami sprawia, że pozycja kierowcy jest bardzo dobra i nie męczy nawet w długiej trasie. Pomaga też kolosalne, skórzane siodło, dobrze wyprofilowane, bez idiotycznych garbów na jego tyle. Intruder C1500T jest po prostu wygodnym sprzętem. Warto dodać w tym momencie, że sprzęgło ma system wspomagania, co czyni jego obsługę lżejszą i precyzyjną. Bardzo fajny patent. Osobiście nie jestem fanem grubych kierownic w motocyklach, ale rozumiem, że zostało to podyktowane pewnymi standardami w tej klasie. A dwuramienna dźwignia zmiany biegów nadal pozostaje dla mnie bezsensownym wynalazkiem o ile nie jeździsz na motocyklach w kowbojkach z ostrogami. Choć sama skrzynia pracuje należycie i dobrze radzi sobie nawet z brutalnymi przepinkami przełożeń bez sprzęgła. Przejdźmy jednak do najważniejszego i najbardziej zaskakującego elementu w tym sprzęcie - silnika.

High Performance Sport Cruiser

W klasie dużych cruiserów zasady są proste - silnik musi mieć mocny dół, aby komfortowo można było się toczyć na najwyższym biegu przy niewielkich prędkościach, pozwalając dwóm tłoczyskom generować przyjemne wibracje transferujące się na lędźwie kierowcy. Nie w Intruderze C1500T. Kiedy pierwszy raz odwiniesz tym sprzętem z miejsca, w nadziei na choć symboliczny pisk czy chociażby lekkie nadwyrężenie stawów ramiennych, wyda ci się, że motocykl się popsuł. Sprzęt nie tyle przyspiesza, co bardzo powoli zmienia wskazania prędkościomierza z 0 do 40. Zresztą w dolnych partiach obrotów jest podobnie, obojętnie na którym biegu byś nie jechał. W zasadzie trudno jest nawet ruszyć startując ze średnich obrotów i waląc bezczelnie z klamy. Wszystko przez zestrojenie skrzyni biegów i silnik, który jak się okazuje jest zupełnie odmienny od tego, co znamy. Kiedy jednak przebrniesz przez to niskoobrotowe, niskokaloryczne zamulanie, lepiej trzymaj się kierownicy, bo właśnie dostałeś bilet na Diabelski Młyn. To, co dzieje się z tym motocyklem na wysokich obrotach przechodzi ludzkie pojęcie na temat cruiserów. To, co teraz powiem będzie bardzo karkołomne i szokujące, ale w pewnych momentach poczujesz się jak na sportowej sześćsetce, w której moc przychodzi nagle na wysokich obrotach. W sprzęcie ważącym grubo ponad 350 kg, z szeroką kierownicą i podestami jest to absolutnie fantastyczne, niecodzienne i uzależniające. Przyłapiesz się na sytuacjach, kiedy prędkościomierz pokaże 154 km/h, a ty będziesz właśnie leciał przez szybkie łuki, podczas gdy z twojej facjaty uśmiech po prostu nie będzie chciał zejść.

No dobrze, ale jak to skręca?

W Suzuki doskonale wyćwiczyli sobie stosowanie ogromnych zmian w motocyklach, w których zmian się nie spodziewamy. Patrz nowy V-Strom 650. Model M1500 jeździł już bardzo przyzwoicie, ale C1500T wprowadza się, trzyma w zakręcie i z niego wychodzi w sposób poetycki. Pozwól motocyklowi pracować, a on zrobi to tak dobrze, że będziesz chciał mu dać podwyżkę. Stabilność w zakręcie jest znamienna nie tylko jeśli chodzi o cruisery, ale także inne motocykle. Co więcej, zawieszenie (dwie potężne golenie i centralny amortyzator pod siedzeniem) jest nie tylko płynne i stabilne w swojej pracy, ale także komfortowe. W zasadzie wygodę jazdy może jedynie zaburzyć jakaś nagła nierówność typu szyny kolejowe czy głęboka dziura. Wszystko inne jest po prostu wchłaniane bez informowania o tym kierowcy. Świetny zawias w połączeniu z energicznym silnikiem sprawia, że z przerzucania tego kolosa po szybkich zakrętach można czerpać zuchwałą frajdę i wyjechać nim z garażu nie tylko po to, aby spodobać się kilku samotnym mamuśkom, ale także, a może przede wszystkim poszaleć na zakrętach. Jest jednak jeden problem...

Silnik i zawieszenie wypisują czeki, których hamulce nie są w stanie zrealizować

Hamulce są bardzo przyzwoite jeśli musisz zatrzymać się pod sklepem czy sygnalizacją świetlną jadąc nie więcej niż z prędkością przepisową w mieście. Wtedy wszystko jest ok. Problemy rodzą się w momencie, kiedy używasz motocykla w sposób opisany wyżej i nagle musisz szybko wytracić prędkość. Wtedy po prostu hamulce okazują się zbyt słabe. Biorąc pod uwagę moc i masę motocykla, jedna tarcza z przodu jest nieporozumieniem. Co tym bardziej dziwi, bo wyczucie hamulca jest bardzo dobre, co czyni go dobrze dozowalnym i gdyby zastosować mocniejsze heble, do całego podwozia nie byłoby żadnych zastrzeżeń. A skoro już mówimy o wytracaniu prędkości, to trzeba powiedzieć o istotnym bajerze, który jest na pokładzie. Mianowicie, mamy tutaj antyhopping. No dobrze, może to zbyt duże słowo, to po prostu system, który rozłącza sprzęgło przy gwałtownych redukcjach, ale najważniejsze, że to działa. Skoro mamy coś takiego, to dlaczego nie mamy ABSu, nawet w opcji w sprzęcie za prawie 60 tysięcy? Na to pytanie już nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Okazuje się, że na 350 kilogramowym cruiserze można się dobrze bawić

Suzuki Intruder C1500T to dość dziwny motocykl. Niby ma wszystko, co kojarzymy z leniwymi cruiserami, ale zupełnie nie lubi się toczyć z niskimi prędkościami na wysokich biegach, trzęsąc się jak radosny pies na spacerze. Kiedy tak się stanie, zrób coś dla mnie ok? Po prostu spuść Intruza ze smyczy, wyprzedź wszystkie Harleye jakie będziesz miał w zasięgu wzroku i ciesz się szybkim motocyklem, który stabilnie pokonuje zakręty. Konkurencja? Wszystko w ofercie Harleya, co nie jest V-Rodem Muscle, Street Glide'm alboXR'em 1200 zwyczajnie odpada. Do tej pory myślałem, że najlepiej prowadzącym się cruiserem jest właśnie Muscle, ale Intruder jest lepszy. Kropka. Jedynym sprzętem, który zdaje się zapewniać podobny poziom frajdy wynikający z idealnego połączenia mocy, prowadzenia i stabilności w zakrętach przy wyższych prędkościach jest Ducati Diavel, ale nie ośmielę się nazwać go oficjalnym rywalem dla Intrudera. Jasne, są wady w postaci słabych hamulców i braku ABSu nawet w opcji, ale dla mnie Intruder C1500T pozostaje mega pozytywnym zaskoczeniem i czymś, czego zupełnie się nie spodziewałem.

Plusy:

  • SILNIK!
  • Bardzo komfortowe zawieszenie
  • Stabilność przy wysokich prędkościach, także (a może głównie) w zakrętach
  • Niemal idealna ergonomia
  • Bardzo wygodne siodło

Minusy:

  • Hamulce po prostu nie dają rady przy tej mocy i możliwościach zawieszenia
  • Brak ABS (a byłby tutaj wyjątkowo potrzebny), nawet jako wyp. opcjonalne
  • Taka charakterystyka skrzyni biegów i silnika może nie przypaść do gustu zwolennikom cruiserów.
  • Brak obrotomierza, który by sie tutaj bardzo przydał

Dane techniczne

Typ silnika 4-suwowy, 2-cylindrowy, chłodzony cieczą, SOHC, 54o V-Twin
Pojemność skokowa 1462 cm3
Średnica x skok tłoka 96,0 mm x 101,0 mm
Skrzynia biegów 6-przełożeniowa o stałym zazębieniu
Długość całkowita 2570 mm
Szerokość całkowita 990 mm
Wysokość całkowita 1440 mm
Rozstaw kół 1675 mm
Prześwit 140 mm
Wysokość siedzenia 720 mm
Masa własna 363 kg
Zawieszenie Przód Odwrócony widelec teleskopowy, sprężyny śrubowe, tłumienie olejowe
Zawieszenie Tył Dźwigniowe, sprężyny śrubowe, tłumienie olejowe
Hamulce Przedni: Tarczowy
Tylny: Tarczowy
Opony Przód 130/80R17M/C (65H), bezdętkowe
Opony Tył 200/60R16M/C (79H), bezdętkowe
Pojemność zbiornika paliwa 18,0 litrów
Zdjęcia
Komentarze 7
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

na górę