Niemcy tn± etaty. Czy Polska bran¿a motoryzacyjna siê obroni?
Europejski przemysł motoryzacyjny przeżywa jeden z najtrudniejszych okresów w swojej historii. Okazuje się, że epicentrum tego trzęsienia ziemi zlokalizowane jest tuż za naszą zachodnią granicą.
Niemcy, których sektor motoryzacyjny odpowiada za 5 proc. krajowego PKB, mierzą się z lawinowo narastającymi problemami. Jeszcze w 2019 roku w tej branży pracowało około 870 tysięcy osób. Do początku 2024 roku liczba ta skurczyła się już o 100 tysięcy, a kolejne zwolnienia są w toku.
Reklama
Liberty Rental: nowe motocykle, top marki i rezerwacja online. Wypożycz wymarzony pojazd w 10 minut
Wyobraź sobie taką sytuację. Budzisz się w słoneczną sobotę, pijesz poranną kawę i nagle dociera do ciebie, że to jest ten idealny dzień na trasę. Kilka godzin później zakładasz już kask, zapinasz kurtkę i odpalasz silnik maszyny, o której marzyłeś od miesięcy.
Wypożycz wymarzony pojazd szybko i bez wychodzenia z domu »
Stowarzyszenie branżowe VDA wskazuje przyczyny zapaści. Motoryzację pogrążają nadmierne obciążenia podatkowe, horrendalnie drogie ceny energii i paraliżująca biurokracja. Rezultatem tych czynników jest to, co VDA określa jako poważny i strukturalny kryzys konkurencyjności obejmujący nie tylko Niemcy, ale całą Europę. Oczywiście to nie jest nowa diagnoza, ale skala prognozowanych strat znowu wzrosła. Według ostatnich wyliczeń już do 2035 roku z rynku pracy zniknąć ma kolejne 225 tysięcy stanowisk w sektorze motoryzacyjnym nad Renem. To redukcja przekraczająca jedną czwartą obecnego zatrudnienia, a co istotne, ostatnie rewizje tych prognoz poszły w górę o 35 tysięcy etatów względem wcześniejszych szacunków.
Warto pamiętać, że ten kryzys nie zatrzyma się przecież na naszej granicy ze względu na jej uszczelnienie w ostatnich latach. Polska i niemiecka motoryzacja to układ wzajemnie zależnych organizmów, w którym puls jednego natychmiast odczuwa drugi. Polskie zakłady produkują komponenty trafiające na taśmy montażowe za granicą, a pojazdy wyjeżdżające z naszych fabryk w znacznej mierze kierowane są właśnie na rynek niemiecki. Każde zachwianie popytu lub kolejne cięcia za Odrą rezonują na polską gospodarkę.
Do tego dochodzą czynniki wewnętrzne. Jak zwracają uwagę analitycy branżowi, sektor motoryzacyjny w Polsce generuje dziś miliardowe straty, za które w dużej mierze odpowiadają nieodzyskane nakłady na technologie niskoemisyjne i elektromobilność. Ambitne transformacje energetyczne pochłonęły ogromny kapitał, który nie przełożył się jeszcze na oczekiwane zwroty.
Oczywiście dodatkowym ciężarem na barkach europejskich producentów jest ekspansja chińskich marek. Pojazdy z Państwa Środka zdobywają kolejne punkty procentowe udziału w sprzedaży na terenie Unii Europejskiej, lecz łańcuchy produkcji i dostaw pozostają zakorzenione w Azji. Konsekwencja jest taka, że pieniądze płyną z Europy do Azji, a do tego miejsca pracy pozostają poza granicami UE.
Czy istnieje wyjście z tej spirali? Niemcy szukają go w obszarach, które w zasadzie są odpowiedzią na szerszą sytuację w Europie, szczególnie na wschodniej flance. Coraz więcej firm motoryzacyjnych z Niemiec wyraźnie przestawia zwrotnicę w stronę przemysłu obronnego. Baza technologiczna, zaplecze inżynieryjne i kultura produkcji precyzyjnej to zasoby, które militarny sektor może wchłonąć i zagospodarować. Ale taka zmiana może przynieść inne kłopoty. Przemysł obronny rządzi się odmiennymi prawami, pracuje w innych rytmach i wymaga specyficznych kompetencji, których nie nabywa się z dnia na dzień. Transformacja pochłonie lata i poważne nakłady inwestycyjne. Czy odbędzie się to kosztem branży motoryzacyjnej?
Na razie trudno ocenić te trendy zmian, natomiast polska motoryzacja nie może liczyć na ochronny bufor. Branża powinna wyciągać wnioski z narastających problemów Niemców.














Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze