Suzuki Intruder M1500 - mniejsze wrogiem większego?

Autor: Łukasz „Boczo" Tomanek 2010.05.05, 09:36 12 Drukuj

Nieco mniejszy od M1800, ale dla pięknych żon nudnych prezesów w Mercedesach S-klasy i tak będziesz na nim wyglądał na rasowego Bad Boya z 2 dniowym zarostem, choćbyś pod kaskiem ukrywał usta pomalowane szminką.

Pojawieniu się w zeszłym roku na rynku Suzuki Intrudera M1500 nie towarzyszyła żadna wielka pompa i medialne zamieszanie. Trudno się temu dziwić, przecież za dopłatą można było kupić tytaniczną ciuchcię - M1800. Po co więc światu zmniejszanie litrażu w przypadku Intruza? Czy nie są to przypadkiem kolejne drzwi w lesie?

Miałem podobne podejście do Intrudera M1500. W pierwszej chwili wydawał mi się on niepotrzebny i zbyt ubogi w zmiany w stosunku do 1800, aby zyskać czyjąkolwiek sympatię. Przecież to aż 300 cm3 i tylko 19 kilo netto mniej. Nadal dziwię się, w jaki sposób cruiser o masie dwóch dorosłych jeleni tak sprawnie może pokonywać zakręty. Intruzy z oznaczeniem M nazywane są „Modern Performance Power Cruiser". Czy „tysiąc pięćset" w pełni zasługuję na tą nazwę?

Modern

M = Modern, czyli nowoczesny. Dokładnie taki jest Intruder M1500. W stosunku do starszego brata nie ma żadnych zmian, oprócz zmniejszenia niektórych elementów. Mniejszy jest tylny błotnik, kierownica, tylna opona oraz zbiornik paliwa, na którym notabene nadal można grać w tenisa. Przednia lampa jednym przypomina skuter „Osa", innym owiewkę a'la Eddie Lawson z Kawasaki ZRX1200. Tak czy inaczej, tutaj wygląda świetnie i stylowo. Zestaw wskaźników jest skromny. Prędkościomierz, kilka kontrolek, mini wyświetlacz z przebiegiem dziennym, całkowitym, zegarem i to wszystko. Chciałoby się, żeby nowoczesny cruiser miał mega cyfrowy kokpit, który wyświetlałby prędkość na wewnętrznej stronie szybki w kasku jeźdźca. Ciekawym patentem jest blokada wtrysku paliwa, która uruchamia się automatycznie po 20 sekundach od wyciągnięcia kluczyka ze stacyjki.

Performance

M1500 jest lżejszy od poprzednika o 19 kg, ale ma także węższą o 40mm tylną oponę. Te niewielkie zmiany zaowocowały rewelacyjnym czuciem motocykla w zakrętach, które można pokonywać z zupełnie nie-cruiserowymi prędkościami. Zawieszenie wyraźnie daje znać, że nie jest typowym zawiasem z dyliżansowych chopperów, zdatnym tylko do bulwarowego lansu. Dobrze wybiera nierówności, aby dobiło do końca, trzeba się bardzo postarać i daje zaskakujące możliwości pokonywania zakrętów. Bardziej odważni mogą nawet pokusić się o używanie M1500 jako szybkiego, miejskiego łobuza. Intruder hamuje. I robi to całkiem sprawnie, zwłaszcza, że do wyhamowania jest spora kupa żelastwa. Przedni hamulec, na który składają się dwie tarcze 290mm z zaciskami 4-tłoczkowymi jest jednak słabo dozowalny, choć problem ten można wyeliminować otulając przewody stalą. Tylny hamulec jest kąśliwy i bez problemu można za jego pomocą zablokować koło.

Power

Czym byłby power cruiser, bez poweru? Tutaj mamy go pod dostatkiem i choć na papierze moc 80 KM nie szokuje, to w rzeczywistości jest niewiele sytuacji, w których odczuwa się deficyt. Moment obrotowy, którego mamy 125 Nm już przy 2700 obr/min sprawia, że na każdym z pięciu biegów mamy zadowalającą petardę od samego dołu. Czuć nieco bardziej stonowaną reakcję na dodanie gazu, niż w M1800, ale „słaby" to chyba ostatnie słowo, jakie przychodzi do głowy opisując silnik Intruza 1500.

Za przeniesienie napędu odpowiada wał kardana, który na pierwszym biegu, zwłaszcza przy niewielkiej prędkości pracuje hałaśliwie. Skrzynia biegów (choć precyzyjna) jest, i nie można tego ująć inaczej, brutalna, głośna i równie delikatna, jak sierżant Hartman z „Full Metal Jacket". Trzeba naprawdę solidnie się postarać, aby wbić drugi i trzeci bieg możliwie cicho. Silnik bardzo płynnie rozwija moc. Nie chodzi o to, że szybko zmieniają się wskazania prędkościomierza, ale o to, że po odwinięciu gazu, cały motocykl płynie na falach sporego momentu obrotowego, przyspiesza gładko, przyjemnie przy tym bulgocząc. A propos bulgotania, Intruder M1500 jest jednym z tych motocykli, które mogą mieć wymieniony układ wydechowy, ale nie muszą, aby dobrze brzmieć.

Just Crusing

Cała ta idea „kruzowania" na Intruderze M1500 nieco odchodzi na drugi plan, ponieważ przez większą część jazdy aż chce się odwijać gazu do końca czy pociągnąć czarną szmatę spod świateł. Wiadomość do wszystkich miłośników lansu szeroko pojętego - tak, M1500 to dobry przyrząd do zdobywania znajomych na niedzielnym, skąpanym w słońcu bulwarze. „Kurde, ale fajny! Ale nie taki klasyczny jak Harlej, trochę bardziej robo-techno mocarz". Właśnie takie komentarze usłyszysz. Kilka słów o turystyce. Tak, turystyce!

Fabrycznie motocykl nie ma żadnej ochrony przed wiatrem i pokonywanie większego dystansu, niż do knajpy na rynku jest bolesne dla ramion i szyi. Nasz egzemplarz testowy miał dużą, turystyczną szybę, która nie tylko dobrze wygląda i nieźle wkomponowuje się w motocykl, ale też znacznie ułatwia dalsze wypady. Żadnego problemu nie stanowi pokonanie 300 - 400 km za jednym zamachem, co więcej, pokonanych dość szybko. Taki dystans ujawnia drobną wadę kanapy (dokładnie siedziska kierowcy). Jej tylna część, która zachodzi w górę, jest zbyt twarda, przez co uciska część ciała, która uciskana być nie powinna, a jeździec raz po raz po pewnym czasie zaczyna się wiercić. Intruder wzmaga bardzo aktywną, mocno wyciągniętą pozycję za sterami, jakby zachęcając jeźdźca do odkręcenia grubej manety po prawej. Półtoralitrowy widlak nie jest tak mocarny jak jego starszy brat, ale „nadal ma buta". Można podróżować z prędkościami wyklętymi przez Kodeks Drogowy przez bardzo długi czas, nie doświadczając żadnych oznak zmęczenia ze strony silnika.

Delikatny strzał w kolano?

Jądrowy parowóz, Suzuki Intruder M1800 jest kawałem dobrego cruisera, z potencjałem zdolnym odwrócić bieg planety. Dlaczego zatem ktoś miałby rezygnować z tego całego bogactwa mocy zawartego w M1800 na rzecz mniejszego M1500? Głównie dlatego, że ten drugi jest lepszy. Oprócz zdolności lanserskich, których tu niemało, konstruktorzy nie olali najważniejszego tematu w motocyklu - jazdy. Niższa masa, a przede wszystkim węższa opona z tyłu i krótszy o 20 mm rozstaw osi zdecydowanie poprawiły zwrotność japońskiego krążownika. Intruder M1500 jest szybki, doskonale się prowadzi, hamuje, a dla pięknych żon nudnych prezesów w Mercedesach S-Klasy i tak będziesz na nim wyglądał na rasowego Bad Boya z 2 dniowym zarostem, choćbyś pod kaskiem ukrywał usta pomalowane szminką.

Dane techniczne Suzuki Intruder M 1500
Silnik: czterosuwowy, chłodzony cieczą
Układ: dwucylindrowy, V-twin, kąt rozwarcia cylindrów 54°
Rozrząd: DOHC, cztery zawory na cylinder
Pojemność skokowa: 1462 ccm
Średnica x skok tłoka: 96.0 x 101.0 mm
Stopień sprężania: 9.5:1
Moc maksymalna: 80 KM/50 (kW) przy 4800 obr/min
Moment obrotowy: 125Nm przy 2700 obr/min
Zasilanie: elektronicznie sterowany wtrysk paliwa
Rozruch: elektryczny
Alternator: 30A @ 14V
Akumulator: 12V/10 Ah
Silnik-sprzęgło: koła zębate,
Sprzęgło: wielotarczowe, mokre
Skrzynia biegów: pięciostopniowa, sterowana nożnie
Przełożenie końcowe: 3.137
Napęd tylnego koła: wał Kardana
Rama: stalowa rurowa typu zamkniętego
Zawieszenie przednie: widelecupside-down, skok 130 mm
Zawieszenie tylne: wahacz stalowy skok 108 mm, olejowy amortyzator centralny z systemem dźwigni, regulacja wstępnego napięcia sprężyny
Hamulec przedni: podwójny tarczowy, 290 mm
Hamulec tylny: pojedynczy tarczowy, 270 mm
Opony przód/ tył: 120/70-ZR18 / 200/50 ZR17
Długość całkowita: 2410 mm
Szerokość całkowita: 870 mm
Wysokość całkowita: 1100 mm
Rozstaw osi: 690 mm
Wysokość siedzenie: 716
Masa pojazdu w stanie suchym: 328 kg
Zbiornik paliwa: 18 l
Miska olejowa: 4 l
Prędkość maksymalna: 190 km/h
Cena: 42 500 zł

Intruder M1500 test tylna lampa

Intruder M1500 test tyl

Zdjęcia

Podczas testów jeździmy na paliwach BP Ultimate

ultimate helios

Komentarze 6
Pokaż wszystkie komentarze
Autor:tatrib 05/05/2010 13:02

Ile to bydlatko pali?

Odpowiedz
Autor:Tomash z Akfinu 05/05/2010 10:40

Super zdjęcia !

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

na górę